Z Diecezji Mazurskiej

Diecezja Mazurska wczoraj i dziś

Wykład bpa Rudolfa Bażanowskiego wygłoszony na spotkaniu w Sorkwitach 24 kwietnia 2015 r.

 

Szanowni Państwo

- serdecznie dziękuję za zaproszenie do przedstawienia tematu: Diecezja Mazurska wczoraj i dziś, czyli żebym powiedział coś o przeszłości i teraźniejszości ewangelickiego życia religijno-kościelnego na terenie Diecezji Mazurskiej. Temat trudny i bardzo obszerny, a w ostatnich latach opracowywany przez duchowieństwo rzymsko-katolickie - np. przez ks. K. Bielawnego. Na ten temat pisał również prof. Janusz Małłek z Torunia. Nie wiem, czy uda mi się sprostać Państwa oczekiwaniom. Przyznaję, że nie jestem historykiem, a więc mogę przedstawić ten temat tylko z pozycji amatora i to człowieka, który przed 38 laty trafił tu na Mazury. Spróbuję w kilku punktach opowiedzieć Państwu o tym, co dla mnie wydaje się istotne. Skoncentruję się przede wszystkim na okresie ostatnich 70 lat i to też tylko wybiórczo, bo nie sposób zasygnalizować o wszystkim, co miało miejsce w ewangelickim życiu kościelnym Diecezji Mazurskiej oraz mając na uwadze, że już za 7 godzin także to nasze spotkanie będzie należało do "wczoraj".

 

1.Mazury to najpiękniejsza kraina pod niebem z 1000 (3000) jezior, ciemnymi lasami i błękitnym niebem, które w sztuce określane jest jako pruski błękit. Nic zatem dziwnego, że Mazury - to cud natury.

Obecnie Diecezja Mazurska to dawne Prusy Książęce; oraz Warmia - czyli dawne dominum biskupie, gdzie panem świeckim i duchowym był biskup. Diecezja obejmuje również Suwalszczyznę i Podlasie, a także północne Mazowsze (Kurpie).

Erwin Kruk napisał: Warmia iMazury - jeden z najpiękniejszych regionów naszego kraju - to część krainy historycznej między dolną Wisłą a Niemnem, zamieszkanej dawniej przez ludy bałtyckie, z których w pierwszych wiekach nowej ery wyodrębnili się Prusowie. Właśnie na dzisiejszym Pojezierzu Mazurskim pierwotna bałtyjskość plemion pruskich zderzyła się z germańską siłą cywilizacyjną oraz ze słowiańskim naporem osadniczym.[1]

Prusy Książęce za sprawą ówczesnych biskupów Jerzego Polentza i Erharda von Queissa oraz byłego Mistrza Zakonu Krzyżackiego Albrechta Hohenzollerna od 1525 były krajem luterańskim. Należy podkreślić, że ta kraina (także Warmia) była od pokoju toruńskiego z roku 1466 lennem Korony Polskiej, a więc de facto należała do Króla Polskiego. W 1525 r. nikt nikomu nie zabierał kościołów. Ten sam lud Boży i ten sam duchowny otrzymawszy do ręki takie akty prawne jak OrdynacjęAgendę uchwalone 10 grudnia 1525 r. na Sejmie w Królewcu, jak nieco później katechizmy Lutra, Konfesję Augsburską, a przede wszystkim Pismo Święte przetłumaczone na język polski, mógł wzrastać w prawdziwej wierze w Jezusa Chrystusa. Po prostu być Kościołem Chrystusowym - Kościołem Ewangelickim w ramach jednego Kościoła powszechnego, bo o podziale na 2 kościoły: ewangelicki i rzymsko-katolicki można mówić dopiero po Soborze Trydenckim.

Pozostaje otwartym pytanie, dlaczego w 1657 r. doszło do oderwania Prus Książęcych od Korony Polskiej. Wydaje mi się, że w dużym stopniu przyczynił się do tego łupieżcy najazd hord tatarskich hetmana Gosiewskiego na tereny dzisiejszych Mazur w 1656 r., które wówczas spaliły tu 13 miast, 249 wsi, 37 kościołów (m.in. w Wieliczkach, Giżycku, Szczytnie), wzięły do niewoli (w jasyr) 34 tys. polskiej ludności ewangelickiej (Mazurów), a kilka tysięcy zabiły. Upamiętnia tę apokalipsę zamieszczona w Kancjonale Pruskim pieśń luterańskiego księdza Tomasza Molitora z Różyńska "O wtargnięciu tatarskim do Prus". Ta łupieżca wyprawa na Prusy dokonana została za wiedzą i zgodą króla Jana Kazimierza, który 1 kwietnia 1656 r. we Lwowie w katedrze oddał Rzeczpospolitą pod opiekę Matki Boskiej i nazwał ją Królową Korony Polskiej, a autorem tekstu tego ślubowania był nieprzejednany wróg ewangelików jezuita Andrzej Bobola. Wiadomo też, że wówczas zarówno miasta jak wsie mazurskie były o wiele bogatsze niż w Koronie, a zachowanie hord tatarskich wskazuje, że miały wyraźne instrukcje gdzie mogą łupić a kogo oszczędzić.

Po I wojnie światowej podjęto próbę przyłączenia Mazur i Warmii do Polski w tzw. Plebiscycie w roku 1920. Wówczas tylko Działdowszczyzna została przyłączona do Polski. Natomiast sytuacja Kościoła Ewangelickiego na tym przyłączonym terenie nie została należycie rozwiązana. Ewangelicki Kościół podlegał dalej zwierzchności niemieckiej, czyli Konsystorzowi Kościoła Unijnego w Poznaniu. Przybyły do Działdowa ks. Ewald Lodwich-Ledwa wraz z innymi działaczami podjął się zorganizowania szkoły i polskiej parafii luterańskiej podległej Konsystorzowi Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego (bp. Juliuszowi Bursche) w Warszawie, a było to w opozycji do parafii unijnej w Działdowie.

 

2. W roku 1925 w Prusach wschodnich mieszkało 2 256 349 osób, w tym ponad 1 883 tys. wiernych Kościoła ewangelicko-unijnego, co stanowiło 83,4%, a wiernych Kościoła rzymskokatolickiego było około 340 tys.- głównie na Warmii.

Kościół ewangelicko-unijny powstał w wyniku połączenia dwóch wyznań ewangelickich: Kościoła wyznania augsburskiego i Kościoła wyznania helweckiego. Pruską unię kościelną wprowadził reformowany król pruski Fryderyk Wilhelm III 31 października 1817 r., ustanawiając dla wiernych obu wyznań jedną liturgię i jedną administrację.

W Prusach Wschodnich Kościół ewangelicko-unijny przed II wojną światową działał w 40 okręgach kościelnych (diecezjach), na czele których stali superintendenci; było wtedy 440 parafii unijnych korzystających z 540 kościołów i kaplic, nie licząc kaplic cmentarnych, szpitalnych i zakładowych.

Po 1945 r. na terenie byłych Prus Wschodnich, które znalazły się w granicach Polski powinno było być ponad 250 parafii z ponad 350 kościołami i kaplicami wliczając w to także działające przed II wojną parafie z Diecezji Wileńskiej i Płockiej KEA: m.in. Mławę, Przasnysz; Białystok, Supraśl, Łomżę, Szczuczyn; Suwałki, Augustów, Sejny, Wiżajny.

 

W 1945 r. tuż po działaniach wojennych pod koniec stycznia mogło pozostać na tym terenie ok. 250 tys. ewangelików. Wówczas jednak na co najmniej kilka miesięcy zamarło ewangelickie życie kościelne. Gdzieniegdzie były jeszcze odprawione nabożeństwa przez dotychczasowych duchownych, którym udało się jakoś przeżyć. W Olsztynie pozostał ks. Fryderyk Rzadki, w Nidzicy - ks. Kurt Stern, w Mrągowie - Ernst Matern, w Mikołajkach - ks. Paul Czekay.[2] Wnet jednak musieli opuścić swoje parafie.

W Olsztynie ostatnie nabożeństwo w kościele parafialnym (na Starym Mieście) odprawione przez superintendenta Fryderyka Rzadkiego miało miejsce w Wielki Piątek i w Wielkanoc (otrzymał zezwolenie od komendantury sowieckiej). Potem Niemców usuwano z miasta do obozów (gett). Ks. Rzadki władający także językiem polskim otrzymał propozycję od władz państwowych, aby zostać i zaopiekować się Kościołem Ewangelickim na Mazurach. Nie przyjął tej propozycji, a 19 października wraz z innymi z obozu na Osiedlu Mazurskim w Olsztynie, gdzie był skoszarowany, wyjechał do Niemiec. Było to po rozplakatowaniu obwieszczenia zarządu Olsztyna dla ludności niemieckiej: W interesie wszystkich Niemców wzywamy ludność niemiecką do zgłoszenia się 18 października 1945 r. w celu dobrowolnego wyjazdu do Niemiec . Jeśli rozkaz nie zostanie wykonany, wszyscy Niemcy zostaną umieszczeni w obozie karnym.

1 kwietnia 1945 r. administracja w Okręgu Mazurskim została przejęta od komendantury radzieckiej przez stronę polską. Dla administracji polskiej najważniejsza była polonizacja życia społecznego - zerwanie związków z przeszłością. Dostrzegam Bożą opatrzność w tym, że w ekipie pełnomocnika rządu polskiego na Okręg Mazurski znaleźli się Mazurzy ewangelicy: Jerzy Burski, Edward Małłek wywodzący się z powiatu działdowskiego i Jan Szczech, rodem z powiatu ełckiego, którym zależało na zorganizowaniu w nowej rzeczywistości społeczno-politycznej ewangelickiego życia kościelnego. Nie było to zadanie łatwe. Trzeba pamiętać, że ludność miejscową traktowano wrogo, a zwłaszcza ewangelików i że od 24 kwietnia 1945 r. rozpoczęła się akcja 'rejestracji Polaków pochodzenia mazurskiego i warmińskiego'. Chodziło o wyodrębnienie tych grup ludności, które jako polskie z pochodzenia, byłyby potwierdzeniem, że Polska wzięła we władanie tereny, na które wróciła i na których polskość przetrwała.

Jaka była wówczas sytuacja, niech opowiedzą nam naoczni świadkowie tamtej rzeczywistości w zachowanych do dziś dokumentach:

Niech jako pierwszy zabierze głos ks. płk Feliks Gloeh, który od 11 do 22 sierpnia 1945 r. odbył podróż po Mazurach. W swoim memoriale (sprawozdaniu) z 10 września 1945 r. pisze (fragmenty):

"[.] Działdowo . Kościół ewangelicki . na zewnątrz cały, wewnątrz ma zniszczone organy i wywiezione są ławki. Plebania ewangelicka zajęta przez ośrodek zdrowia. Ks. Lodwich mieszka prywatnie, kątem. Na nabożeństwie . było 30 osób, przeważnie kobiety i dzieci. Reszta ewangelików, a jest ich w Działdowie i okolicach dość sporo, siedzi zastraszona w domach jako sublokatorzy dawnych swoich parobków i przybyszów, którzy objęli ich gospodarstwa, lub skoszarowanych jest w barakach, skąd nie zawsze bezpiecznie może wychodzić..

Ci, co przybyli i objęli mazurskie gospodarstwa, drżą na myśl, że będą musieli je opuścić. Toteż czynią wszystko, aby utrudnić proces rehabilitacyjny Mazurom. Pomagają im w tym, niestety czynniki władzy miejscowej. Składający o rehabilitację wnioski, o ile jeszcze mieszkają kątem w swojej chałupie jako lokatorzy i otrzymują ze swoich kopców kartofle i ze swoich stodół ziarno, są i tego pozbawieni i przewożeni siłą do baraków do skoszarowania. Sąsiedzi nie chcą stawać w sądzie na świadków i nie chcą świadczyć o ich lojalnym i obywatelskim zachowaniu się w czasie okupacji, aby ich nie obito lub nie szykanowano, w różnoraki niegodziwy sposób. Sołtysi i wójci nie chcą poświadczać Mazurom wniosków do sądu, albo ociągają się z tym, aby tylko minął 1 września [dekret z dnia 28 lutego 1945 r. oraz ustawa z dnia 28 maja 1945 r. regulowały sprawę o wyłączeniu ze społeczeństwa polskiego wrogich elementów; ich nowelizacje i rozporządzenia wykonawcze nie precyzowały jako ostatecznej daty złożenia wniosku 1 września; regulowały one warunki rehabilitacji osób wpisanych do 2., 3. i 4 grupy niemieckiej listy narodowościowej w trybie administracyjnym i sądowym. W przypadku odrzucenia przez sąd wniosku o rehabilitację, postanowiono: umieszczenie wnioskodawcy na czas nieokreślony w miejscu odosobnionym (obozie), poddanie go przymusowej pracy, utratę na zawsze praw publicznych i przepadek mienia.] Nauczyciele nie chcą dzieci mazurskich przyjmować do szkół, choć takiego zakazu nie mają, a dzieci mazurskich w wieku szkolnym w jednym powiecie działdowskim jest około 400. Kler Rzymskokatolicki zwodzi mazurów swoim jezuickim hasłem, że tylko katolik to Polak i w ten sposób "nawraca" ich do rzymskiego wyznania. Wielu mazurów zapisało się do . kościoła rzymskokatolickiego. Spotkało ich jednak rozczarowanie, gdyż przez to obywatelskich praw nie otrzymali i pozostają nadal skoszarowani w Narzymiu .

Przyszły do mnie z Kurek trzy Mazurki ze skargą i z prośbą o radę i pomoc. Składać chcą do sądu wniosek o rehabilitację, ale i one i ich świadkowie się boją, gdyż nowi osadnicy, co zajęli ich domy, grożą im pobiciem i śmiercią, jeżeli będą świadczyć za Mazurkami, gdyż po rehabilitacji będą musieli opuścić ich gospodarstwa. Milicja nie tylko nie interweniuje, ale jeszcze dopomaga w terroryzowaniu ludności mazurskiej. W pojęciu milicji i resortu bezpieczeństwa każdy Mazur to Niemiec, a Mazur to tylko ewangelik. .

Szczytno. Miasteczko zniszczone w 85%. Paliły się domy, kiedy Niemców już dawno w mieście nie było. Wszędzie pustka. Na 18 000 mieszkańców przed wojną posiada obecnie około 3 000. W całym powiecie jest około 24 000 dusz, w tem 9 000 przybyło z łomżyńskiego, a było przeszło 70 000. Rosjanie wywieźli około 40 000, wyniszczono około 15 000, trochę uciekło. . Przybysze czyhają na ziemię i gospodarstwa mazurskie i z tego powodu uparcie oskarżają Mazurów o niemieckość, aby tylko sobie poszli i aby ich wywieziono .[3]

Tworzenie w 1945 r. parafii ewangelickich i organizowanie polskich nabożeństw, z wielorakich przyczyn spotykało się z rozlicznymi trudnościami. Przede wszystkim brakowało duchownych. Sponiewierani ludzie cierpieli głód i poniżenie. Po przejściu frontu zginęło w Okręgu Mazurskim jeszcze 15 tys. ludzi. Ewangelicy pozostawali bez opieki i posługi religijnej. Czuli się jak tubylcy w podbitym kraju. Kościoły były opustoszałe, zrujnowane i okradzione. Niektóre ewangelickie kościoły zajmowali już katolicy, którzy przybywali tu z terenów wschodnich i południowych, np. w Białymstoku ewangelicki kościół został zajęty już latem 1944 r.

Ks. Alfred Jagucki 11 września 1945 r. napisał do Wydziału Społeczno-Politycznego w Urzędzie Pełnomocnika Rządu R.P. na Okręg Mazurski w Olsztynie:

W dniu 9.września b.r. odprawiłem na zlecenie Rady Kościoła 2 nabożeństwa, jedno przed południem w Pasymiu, drugie po południu w Słonecznej (Sonnenberg) [miejscowość blisko Pasymia]. Miałem przy tym możność wejść w bliższy kontakt z ludnością mazurską. W rozmowie z nią mogłem stwierdzić następujące fakty:

Ogólne było narzekanie, że w gospodarstwach brak zupełnie żywego inwentarza a szczególnie koni i dlatego nie może być mowy o zasiewach na zimę. Jedynym środkiem utrzymania są kartofle i chleb, ale i tego może wkrótce zabraknąć, gdyż według relacji ludności wojsko rosyjskie chodzi od wsi do wsi i od gospodarza do gospodarza i młóci zboże i wykopuje kartofle. Ludność z lękiem oczekuje zbliżającej się zimy. [4]

W podobnym tonie jest list przewodniczącego RKE - ks. Jana Sczecha z 23 stycznia 1946 r. do tegoż samego urzędu:

Ks. Jan Sczech dołączył do tego pisma również swoje sprawozdanie z podróży do Łuczan (Giżycka), którą odbył 16 stycznia 1946 r. W tym sprawozdaniu napisał: .dowiedziałem się, że z trzech, przed i podczas wojny czynnych, świątyń w Łuczanach, obecnie wszystkie trzy zajęte są przez wyznanie rzymsko-katolickie, że więc nabożeństwa mazurskiej ludności ewangelickiej nie obywają się w jej dotychczasowej świątyni. Ponadto przekonałem się, . że katolicki kościół św. Brunona jest nieczynny - nabożeństwa w nim nie są odprawiane mimo, iż świątynia ta jest najokazalsza ze wszystkich i nieuszkodzona; że nabożeństwa katolickie są natomiast odprawiane w kościele ewangelickim.[6]

Dalej pisze: .do tego czasu opuściło powiat 4973 osób udając się za Odrę. . Jak się i tam dowiedziałem, ludność opuszczająca teren, faktycznie dobrowolnie go nie opuściła. Ludność ta w większości wypadków była bita i terroryzowana przez grupy osadników i innych, wypędzana z gospodarstw swoich. W innych wypadkach ograbiana i nie znajdująca spokoju ani żadnego oparcia, szukała wyjścia w podróży za Odrę.[7]

W piśmie Rady Kościoła Ewangelickiego do Konsystorza Polskiego Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego z dnia 10 września 1945 r. możemy przeczytać:

. Z jednej strony brak jest pastorów i pracowników kościelnych, z drugiej strony nowe duchowieństwo katolickie przybywające z kraju nie stanęło na wysokości obywatelskiej. Świątynie ewangelickie są bezprawnie wydzierane a co więcej rozpowszechniany jest pogląd, że wśród polskiego społeczeństwa na tej ziemi tylko zrekatolizowana ludność może otrzymać uznanie i prawa obywatelskie - reszta musi kraj opuścić. To też, na skutek takiego położenia materialnego oraz duchowego ludność ta stale opuszcza kraj, widząc w tym jedyne wyjście przed klęską głodową, rabunkiem, oraz nietolerancją religijną.[8]

3. Rada Kościoła Ewangelickiego - co to takiego było?

Wspomniany przeze mnie wcześniej ks. sen. Feliks Gloeh spotkał się w Olsztynie z wicewojewodą Burskim i osobiście poinformował go, że pełnomocnikiem Konsystorza w Warszawie w sprawach Kościoła ewangelickiego na Mazurach został mianowany ksiądz Ewald Lodwich z Działdowa. To on, pomimo nieobecności jeszcze na Mazurach polskich duchownych ewangelickich, miał w imieniu Konsystorzowi KEA przejmować kościelny majątek po byłym Kościele unijnym i organizować na nowo parafie, ale już jako ewangelicko-augsburskie. Ks. Ewald Lodwich-Ledwa, choć po wojnie znów zamieszkał w Działdowie, to do Olsztyna i Okręgu Mazurskiego nie przyjechał, a z powierzonej mu funkcji wnet (na początku września 1945 r.) zrezygnował.

Pełnomocnik Rządu na Okręg Mazurski musiał jednak zostać wcześniej (prawdopodobnie w czerwcu) poinformowany przez Konsystorz KEA, że ks. Ewald Lodwich-Ledwa został pełnomocnikiem Kościoła na Okręg Mazurski. Na tej podstawie wydał Okólnik 7 czerwca 1945 r. informujący o powołaniu administracji Polskiego Kościoła Ewangelickiego w Olsztynie.[9] Nie znam powodów, dlaczego ks. Lodwich nie podjął konkretniejszych działań. Wiadomo, że Konsystorz 26 lipca 1945 r. powołując się na zarządzenie Prawina z 7 czerwca 1945 r. "uchwalił przejąć całe mienie b. Kościoła Ewangelicko-Unijnego, Staroluterskiego oraz innych denominacji ewangelickich na obszarze Okręgu Mazurskiego", o czym informował ks. Lodwicha pismem z dnia 14 sierpnia 1945 r.[10]

Nie udało mi się również ustalić, kiedy dokładnie odbyło się spotkanie ks. Gloeha z wicewojewodą Burskim w Olsztynie. Być może, że tuż przed albo już po tym spotkaniu, w dniu 13 sierpnia 1945 r. utworzono w Olsztynie Radę Kościoła Ewangelickiego w Okręgu Mazurskim, do której weszli: Jan Sczech, Bogumił Labusz, Gustaw Leyding, Fryderyk Leyk, Edward Małłek, Hieronim Skurpski, Bogdan Wilanowski. Płk Prawin - Pełnomocnik Rządu na Okręg Mazurski uznał okólnikiem z dnia 28 sierpnia 1945 r. Radę Kościoła Ewangelickiego pisząc: Ponieważ sprawa reprezentowania interesów Kościoła Unijnego, jak też prowadzenia pracy duszpasterskiej i repolonizacyjnej wśród Mazurów wyznania unijnego jest aktualna i państwowo konieczna, upoważniam powstałą Radę Kościoła Ewangelickiego do reprezentowania tych interesów, jak też do natychmiastowego wszczęcia prac. Władze administracyjne przekażą majątek Kościoła Unijnego, będący w ich zabezpieczeniu, jak też ułatwią i udzielą pomocy w wykonywaniu funkcji duszpasterskiej i urzędowej reprezentantom Rady Kościoła Ewangelickiego.[11] Tak oto, gdy na Mazurach i Warmii nie było jeszcze żadnego polskiego ewangelickiego duchownego, a ks. Lodwich się tu nie pokazywał, RKE do czasu połączenia się z Kościołem krajowym, miała za zadanie zorganizować tu na nowo życie religijne dla ewangelików. We wrześniu RKE wystosowała do Konsystorza KEA dwa pisma (10 i 19) z prośbą o skierowanie na Mazury duchownych luterańskich, ale nie tylko. Wystosowano także taką samą prośbę do Zarządu Kościoła Metodystycznego, który już wcześniej (w czerwcu) przysłał na Mazury 5 swoich duchownych, a co w następnych latach stało się zarzewiem napięć, nieporozumień i konfliktów.

Rada działała do 12 czerwca 1946 r. - kiedy to odbyło się zebranie Senioralne, na którym pod przewodnictwem ks. Waldemara Lucera, delegata Konsystorza KEA, wybrano ks. Edmunda Friszke seniorem Diecezji Mazurskiej oraz władze senioralne. W ten sposób nastąpiło formalne połączenie Kościoła w Okręgu Mazurskim z Kościołem krajowym, a RKE zakończyła swą działalność.

Wówczas w Okręgu Mazurskim pracę duszpasterską prowadzili następujący polscy duchowni:

- ks. Alfred Jagucki - w Sorkwitach - wrzesień 1945 r.

- ks. Jerzy Sachs - w Szczytnie - przybył w listopadzie 1945 r.

- ks. Jan Sczech - ordynowany 6 stycznia 1946 r.- najpierw w Olsztynie, potem Mrągowie

- ks. Edmund Friszke - w Olsztynie od stycznia 1946 r.

- ks. Emil Dawid - w Giżycku od lutego 1946 r.

- diakon Edward Szendel - w Ukcie od lutego 1946 r.

- ks. Otton Wittenberg - w Pasymiu od lutego 1946 r.

Natomiast w Działdowie i być może w Nidzicy - ks. Ewald Lodwich-Ledwa pełnił od wiosny 1945 r. służbę duszpasterską. (Działdowo początkowo nie należało do Diecezji Mazurskiej)

Księża ci obsługiwali 53 parafii i 12 filiałów w 65 miejscowościach mazurskich, w których było ponad 60 tys. wiernych. W lutym 1947 r. ks. Emil Dawid miał do pomocy diakona Edmunda Szajera, a wówczas obsługiwanych było już 58 parafii i 11 filiałów.

Na początku starano się, aby w dawnym okręgu kościelnym był przynajmniej jeden polski ksiądz ewangelicki.

W Ełckim i Ostródzkim opiekę duszpasterską nad ludnością mazurską przejęli metodyści. W jaki sposób przeciągali tu luteran do metodyzmu, o tym świadczy pismo ks. O. Wittenberga i ks. J. Sczecha z dnia 1.3.1946 r. informujące biskupa Szerudę, . że pod pozorem zbierania deklarowania się o pomoc są zbierane podstępnie podpisy o przystąpienie do metodyzmu.[12]

Sytuacja organizującego się na nowo Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Diecezji Mazurskiej była bardzo trudna. O tym świadczą choćby słowa Ks. Seniora Edmunda Friszke z października 1947 r. skierowane do Ministerstwa Ziem Odzyskanych: W wielu miejscowościach polska ludność wyznania ewangelicko-augsburskiego nie ma kościołów, gdyż zabrane one zostały przez katolików. Nabożeństwa odbywają się nieraz w pomieszczeniach zastępczych, urągających najprymitywniejszym wymogom, odpowiadającym charakterowi i powadze Kościoła Ewang.-Augsb. w Polsce.[13]

 

4. Po II wojnie światowej luteranie na Mazurach, potrzebowali nowego śpiewnika. Władze kategorycznie zabraniały używania j. niemieckiego.

W dniu 6 marca 1947 r. Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego dopuścił do użytku w Diecezji Mazurskiej "Śpiewnik kościelny dla zborów mazurskich Kościoła Ewangelicko - Augsburskiego w Polsce" opracowany w Olsztynie przez Komitet Śpiewnikowy w składzie: ks. senior Edmund Friszke (Olsztyn), ks. Otton Wittenberg (Pasym) i ks. Alfred Jagucki (Sorkwity). Śpiewnik ten jako pomoc luterańskiego Kościoła Szwecji (Svenska kyrkan) dla polskich Mazurów wydany został w Lund w roku 1951. Zawierał on polską liturgię unijną z nutami stosowaną wówczas na Mazurach, 425 pieśni bez nut, obszerny dział modlitewny, historię męki Pańskiej (Pasja), Lekcjonarz, oraz wykaz melodii dla organistów w niemieckich choralnikach (bo innych tutaj nie było). Niestety, Śpiewnik ten, który mógł przyczynić się do wzniecenia polskich nabożeństw ewangelickich na Mazurach, a może i do pozostania wielu Mazurów w swej Ojczyźnie, nigdy nie ujrzał światła dziennego, ponieważ przez władze komunistyczne nie został dopuszczony do użytku, mimo że była tam nawet pieśń: "Boże, coś Polskę" z refrenem: "Ojczyznę wolną pobłogosław Panie!". Cały nakład wydany na papierze kredowym poszedł na przemiał. Cudem ostało się kilka egzemplarzy.

Mazurzy pozostawali bez śpiewnika aż roku 1956, kiedy to został wydany pierwszy wspólny dla całego Kościoła ŚPIEWNIK.

 

5. W 1953 r. ks. sen. Edmund Friszke tak opisał sytuację w Diecezji Mazurskiej: Największy procent zaludnienia, gdy chodzi o ludność ewangelicką, istnieje w powiatach - ostródzkim, mrągowskim, giżyckim, szczytnowskim i piskim, najmniejszy w typowo warmińskich powiatach. Toteż od samego początku w dobie powojennej według istotnych potrzeb, podyktowanych nasileniem elementu ewangelickiego, w poszczególnych powiatach, regulowała się niemal samorzutnie sprawa dyslokacji duchownych, i to w kolejności takiej: najpierw w powiatach mrągowskim, szczytnowskim i giżyckim rozpoczęto pracę kościelną, nie licząc Olsztyna, jako siedziby wojewódzkich władz administracyjnych, gdzie to z konieczności nastąpić musiało. Do tych właśnie powiatów kierowano kolejno przybywających na Mazury dalszych duchownych ewangelickich, . nie licząc powiatu ostródzkiego, gdzie obce nam wyznanie zdołało rozwinąć działalność. W innych powiatach księży naszych było niewielu albo ich nie było wcale. Gdy już rok 1952 pod tym względem przyniósł zmiany na lepsze, gdyż liczba duchownych została znacznie zwiększona, to w roku 1953 przez skierowanie dalszych trzech młodych księży nieliczne zbory, jak Braniewo, Lidzbark i in. doczekały się wreszcie regularnej opieki kościelnej. Rzec można, że dopiero w r. 1953 nastał stan rzeczy, którego pragnęliśmy od wielu lat. I tak można było wprowadzić systematyczność w odprawianiu nabożeństw, w nauce religii, w nauce konfirmantów, w zrzeszeniu młodzieży, chórów kościelnych, w roztaczaniu opieki duszpasterskiej, odwiedzaniu chorych, urzędowaniu w kancelarii itd. Obecnie, gdy już pracuje 25 księży i 5 diakonis na terenie mazurskim .[14] nabożeństwa obywały się w ponad 100 miejscowościach, ale już tylko dla 42 tys. wiernych.

Natomiast jaki był stosunek i jakie było nastawienie do ewangelików o tym świadczy m.in. wypowiedź Kierownika Referatu do Spraw Wyznań przy Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Braniewie, który w kwietniu 1954 r. napisał:

Jeżeli chodzi o przekazanie kościoła przy ulicy Kościuszki na kult religijny dla wyznania ewangelicko-augsburskiego, a obecnie należący do wyznania Rzym-kat. Nie będzie można z powodu że jest kościołem który należał podczas władzy niemieckiej do wyznania rzym-kat. .

Dotychczas większość wyznawców wyznania ewangelicko-augsburskiego uczęszczała i uczęszcza do kościoła Rzym-katolickiego. Ref. do Spraw Wyznań stawia wniosek aby wyznanie ewangelicko-augsburskie pozostało na tych samych warunkach jak dotychczas .[15]

6. Nic dziwnego, że przy takim nastawieniu władz PRL wiernych na Mazurach ubywało. Na koniec 1961 r. w Diecezji było już tylko 22 tys. wyznawców Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w 42 parafiach 50 zborach i 34 stacjach kaznodziejskich obsługiwanych przez 26 księży. Wówczas zwierzchnikiem Diecezji Mazurskiej był ks. sen. Alfred Jagucki ze Szczytna, bowiem 15 września 1958 r. zmarł w Szwecji w Malmo ks. sen. Edmund Friszke. Warto pamiętać, że od 1945/46 roku do 1989 władza polityczna m.in. poprzez Urząd i Wydziały do Spraw Wyznań kontrolowała działalność Kościoła i nawet nim sterowała. Świadczy o tym m.in. choćby dokument Charakterystyka Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego Diecezji Mazurskiej w województwie olsztyńskim ze stycznia 1961 r.[16] Wydział do Spraw Wyznań z Olsztyna przekazuje w nim istotne informacje dla Urzędu w Warszawie o Diecezji Mazurskiej, o liczbie miejsc kultu, o duchownych, których ma dobrze rozpracowanych i pokazuje w ten sposób, że jest dobrze zorientowany w sytuacji, a więc dobrze nadzoruje działalność Kościoła. Podobną charakterystykę Urząd ds. Wyznań w Warszawie zażądał od olsztyńskiego Wydziału w 1974 r.

Wówczas podano: Kościół Ewangelicko-Augsburski na terenie woj. olsztyńskiego liczy obecnie 6.418 (wg danych statystycznych kościelnych - 6.693) wyznawców, rekrutujących się przeważnie spośród ludności miejscowego pochodzenia. Opiekę duszpasterską w Diecezji Mazurskiej to jest w 15 parafiach i 63 stacjach kaznodziejskich sprawuje 10 administratorów i 2 wikariuszy. Kościół Ewangelicko-Augsburski na tutejszym terenie użytkuje 50 kościołów, 43 kaplice oraz 5 kaplic w pomieszczeniach prywatnych. Na podstawie ustawy z dnia 23 czerwca 1971 r. przekazano na własność 46 kościołów i 11 kaplic. .

Ważnym problemem dla Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, jak również dla administracji państwowej jest sprawa niewykorzystanych i niszczejących obiektów sakralnych, a mianowicie: w ostatnim okresie przekazano na Fundusz Mienia następujące obiekty sakralne: Górowo Iławeckie, Kociołek, Opaleniec, Mańki, Targowo, Nowy Dwór. Obecnie do przekazania kwalifikują się obiekty w Starym Mieście, Trelkowie, Rozogach, Kobułtach, Jezioranach oraz obiekty mało wykorzystywane w miejscowościach Biskupiec, Rasząg, Spychowo, Nawiady, Nakomiady, Bezławki. O powyższe obiekty sakralne coraz bardziej ubiegają się katolicy i Kuria Biskupia w Olsztynie.[17]

Już z treści tego dokumentu widzimy, jak poważne zmiany zaszły w sytuacji Diecezji Mazurskiej od opisanej w raporcie z roku 1961. Od 1971 r. parafiom dano prawo własności do użytkowanych dotychczas kościołów i plebanii (budynków). A była to tylko niewielka część majątku, jakim dysponowały te parafie przed 1945 r. Największe straty poniósł Kościół w ilości wiernych. Skąd tak drastyczny spadek wiernych? Władze komunistycznej Polski zgodziły się otworzyć na nowo granice w ramach tzw. łączenia rodzin w zamian za możliwość otrzymania pożyczki na ratowanie bankrutującej gospodarki, a więc ludzie za pieniądze. Jeśli w 1946 r. na jednego ewangelickiego duszpasterza przypadało w Okręgu Mazurskim około 10 tys. wiernych, to w 1974 r. już tylko 515. Tak drastycznie zmniejszona liczba wiernych nie była w stanie utrzymać w dobrym stanie swoich kościołów, do których wreszcie po 27 latach otrzymali na nowo prawo własności.

W następnych latach oprócz roku 1980 i 1981 (przed stanem wojennym) nie odnotowano już tak wielkiego spadku wiernych.

7. Wróćmy jeszcze na chwilę do dnia wczorajszego w naszej Diecezji. W latach 1979 - 1981, i to sam również przeżywałem, jako ewangelicy byliśmy przerażeni bezprawnym przejmowaniem naszych ewangelickich kościołów. Zaczęło się od Baranowa i Spychowa, a skończyło na Szestnie. Wówczas władze polityczne komunistycznej Polski biernie się tylko przyglądały, a nie jestem pewien, czy przypadkiem po cichu na takie działanie nie dały przyzwolenia. Z relacji ks. sen. Pawła Kubiczka wiem, że dyrektor Wydziału ds. Wyznań w Olsztynie kategorycznie zabraniał mu prowadzenia rozmów z biskupem katolickim w sprawie udostępnienia naszych kościołów dla kultu katolickiego, a biskupowi katolickiemu na prośbę o możliwość utworzenia bądź zbudowania kaplicy czy kościoła odpowiadał, że ma się udać do seniora Kubiczka, bo ewangelicy mają kościoły, których nie potrzebują.

Dopiero po tych przykrych zdarzeniach, jakim było wtargniecie do ewangelickich kościołów i ich zagarnięcie, a szczególnie po zainteresowaniu się instytucji zagranicznych (z Niemiec), które rzuciło cień na Kościół Rzymsko-Katolicki, doszło do poważnych rozmów pomiędzy przedstawicielami Konsystorza Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Warszawie a przedstawicielami Kurii Biskupiej z Olsztyna. Ustalono, że niektóre z zajętych lub nieużytkowanych kościołów ewangelickich zostaną sprzedane na rzecz Kościoła Rzymsko-Katolickiego, inne wydzierżawione na 10 lat.

Od 1971 r. a więc od momentu uzyskania prawa własności do 46 kościołów przez Kościół EA 23 świątynie ewangelickie przeszły na własność Kościoła Rzymsko-Katolickiego i 2 dla Grecko-Katolickiego:

I. Na drodze sprzedaży w: Rozogach -1977 r., Nakomiadach - 1978 r., Nowej Wsi - 1978 r., Ukcie - 1984 r., Nowym Dworze - 1981 r., Okartowie - 1981 r., Starym Mieście - 1981 r., Targowie - 1981 r., Trelkowie - 1981 r., Baranowie - 1983 r., Gawrzyjałce - 1981 r., Spychowie - 1981 r., Księżym Lasku - 1994 r. po 10-letnim okresie dzierżawienia, Kurkach - 1994 r. jw., Nawiadach - 1994 r. jw., Szestnie - 1996 r. jw., Użrankach - 1994 r. jw.

W Węgorzewie również po okresie 10-letniej dzierżawy kościół został sprzedany dla Kościoła Grecko-Katolickiego (Bizantyjsko-Ukraińskiego)

Parafia EA w Sorkwitach w 2010 r. sprzedała swój kościół Rybnie dla parafii katolickiej.

II. W 1986 r. kościół w Bezławkach został przekazany jako darowizna dla Kościoła Rzymsko-Katolickiego.

III. Na rzecz tego Kościoła w inny sposób przeszły również ewangelickie świątynie w Biskupcu, Bisztynku, Jezioranach, Szymanach, a w Górowie Ił. dla K-ła Grecko-Kat.

IV. Kościół w Łęgutach został użyczony dla wspólnoty katolickiej i jest współużytkowany; w Pasłęku jest współwłasnością Parafii Prawosławnej.

V. Kościoły w Bryńsku i Uzdowie są dzierżawione przez katolików.

VI. Kościoły w Białutach i Kobułtach są ruinami. Kościół w Warpunach od kilku lat nie jest użytkowany i niestety szybko niszczeje.

 

Zwierzchnikami Diecezji Mazurskiej byli:

- ks. sen. Edmund Friszke (1946-1958) - Olsztyn
- ks. sen. Alfred Jagucki (1958-1963) - Szczytno
- ks. sen. Edward Busse (1963-1965 - Mrągowo
- ks. sen. Paweł Kubiczek (1965-1991) - Ryn; Szczytno

- od 1991 r. próbuję dźwigać odpowiedzialność za Diecezję jako jej zwierzchnik.

 

8. Diecezja Mazurska dziś :

To 15 parafii; 31 filiałów; 17 duchownych; niespełna 5 tys. wiernych.

Działalność:

Kultowa: nabożeństwa, godziny biblijne, spotkania o tematyce biblijnej, spotkania parafialne, szkółki niedzielne dla dzieci

Duszpasterstwa:

- ewangelizacyjno-misyjne - ks. Piotr Mendroch

- młodzieżowe - ks. Wojciech Płoszek

- więzienne - ks. Piotr Mendroch

- wojskowe - ks. mjr Tomasz Wigłasz , ks. kpt Marcin Pysz (SG); ks. ppor Dawid Banach

Katechetyczna: prowadzone jest nauczanie religii w pozaszkolnych punktach katechetycznych i także w nielicznych szkołach; odbywają się spotkania dla młodzieży gimnazjalnej, licealnej i studentów

Chórowa: w Diecezji mamy 7 chórów parafialnych, 2 zespoły dziecięco-młodzieżowe; co roku mamy Diecezjalne Święto Pieśni - w 2014 r. w Sorkwitach

Diakonijna - prowadzone są:

- EDO ARKA w Mikołajkach;

- EDO BETEZDA w Ukcie
- ŚDS - Mikołajki, Ukta, Pisz, Biała Piska
- Stacje diakonijne (socjalne) - Mrągowo, Sorkwity, Pisz, Ostróda
- Współpraca z Bankiem Żywności - Pisz, Sorkwity

- Wypożyczalnie sprzętu rehabilitacyjnego

Działalność społeczno - kulturalna:
- koncerty - Giżycko, Pasym, Szczytno, Suwałki, Olsztyn i w innych kościołach
- Na terenie Diecezji Mazurskiej zostały powołane przez naszych parafian i działają następujące stowarzyszenia:

O działalności tych stowarzyszeń możemy m.in. dowiedzieć się ze stron internetowych, gdzie zamieszczane są stosowne informacje.

 

Serdecznie Państwu dziękuję za cierpliwe wysłuchanie. Mam nadzieję, że w jakimś maleńkim stopniu przybliżyłem Państwu obraz naszej Mazurskiej Diecezji na tle zdarzeń dnia wczorajszego. Dziś jesteśmy Kościołem głębokiej diaspory - żyjemy w rozproszeniu, tak jak rozproszone są mazurskie jeziora. Chcemy jednak być ewangeliczną solą i światłością, do czego zresztą jesteśmy powołani. Żyjemy nie dla siebie i nie zamykamy się w getcie, ale chcemy być użyteczni dla otoczenia, w którym jesteśmy. Jesteśmy po prostu cząstką tej mazurskiej ziemi. Tu są nasze korzenie i tak też chcemy być postrzegani. I nie ukrywam, że to boli, gdy traktuje się nas jako obcych. Jako społeczność ewangelicko-augsburska jesteśmy kontynuatorami mazurskiej tradycji - jesteśmy mazurskim Kościołem. Czy wyobrażacie sobie Państwo Mazury bez Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego? Czy nie byłoby wtedy tak, jak z zupą bez soli?

Mądra maksyma głosi, że jeden sprawiedliwy ratuje cały świat. Zgodnie z podstawowymi zasadami: solus Christus; sola gratia per fidem; sola Scriptura chcemy być wierni Temu Jedynemu Sprawiedliwemu, który uratował grzeszników i chcemy być Jego Ciałem tu na mazurskiej ziemi. Chcemy przyczyniać się do rozwoju naszego regionu, dążymy do sprawiedliwości społecznej, uczciwości, solidności, rzetelności na co dzień. Mam takie wrażenie, że w niektórych sytuacjach jako ewangelicy jesteśmy punktem odniesienia dla takich czy innych zachowań, a przez to i tymi, którzy budzą sumienie, ale za to nie jesteśmy mile widziani.

Mamy jednak świadomość, że byłoby źle z nami, gdyby mówiono o nas tylko dobrze, bo to by znaczyło, że zatraciliśmy własną ewangelicką i mazurską tożsamość.

-----------------------------------------------------------------------------

[1] Erwin Kruk. Warmia i Mazury. A to Polska właśnie. Wrocław 2003.

[2] Erwin Kruk. Ewangelicy w Olsztynie. Olsztyn 2002. s.90.

[3] Cyt.za ks. Krzysztofem Bielawnym z książki Kościół Ewangelicko-Augsburski na Warmii i Mazurach po II wojnie światowej w spojrzeniu historyczno-ekumenicznym. Olsztyn 2008

[4] APOl444-JaguckiA-19450911-spr [Archiwum Państwowe w Olsztynie - dalej APOl]

[5] APOl444-RKE-19460123

[6] ADMOl-RKE-19460122 [Archiwum Diecezji Mazurskiej - dalej ADMOl]

[7] tamże

[8] ADMOl-RKEwOM-19450910

[9] APOl444-Prawin-19450607

[10] APOl444-KKEA-19450814

[11] APOl444-Prawin-19450828

[12] ADMOl-RKEwOM-19460301

[13] ADMOl-MinZiemOdzysk-471021

[14] ADMOl-Friszke-540000

[15] APOl444-Braniewo-19540422

[16 APOl444-DiecMaz-19619109

[17] APOl444-DiecMaz-19741204

 


Powrót do poprzedniej strony
Wydrukuj strone

(c) 2015.05.08 - Diecezja Mazurska KEA w RP - olsztyn@luteranie.pl