Mazurskie życiorysy
MICHAŁ KAJKA -
PIEŚNIARZ MAZURSKI

Trzeba mieć wyczulenie na pieśń ewangelicką, na muzykę kościelną, tę dawną, której tropy biegną przez "Nowo wydany Kancyonał Pruski" (po raz pierwszy wydany w 1741 r.), aby odnaleźć właściwą inspirację i odpowiednią formę muzyczną dla Kajkowych pieśni. Ten kancjonał kończy się pieśnią nr 904, która nosi tytuł "Serdeczne o zachowanie Piosnek świętych modlitwy". I tak jak w tej pieśni, w jej siódmej i ósmej strofie, swoje komponowanie poematów mógłby ocenić Michał Kajka, który zresztą i w tym co publikował, powoływał się na te wersety:

"O szczęśliwym dla tego, że nam osobliwie
ten dar Boga wielkiego łaska miłościwie
do tych czas daruie, że każdy między nami
chwałę Boską piosnkami mnożyć usiłuje.
Że nie tylko śpiewamy, lecz i zrozumiemy,
co w piosneczkach żądamy, i o co prosiemy:
Tych pociech nie maią, którzy obcym językiem
nie wiedząc, o co, krzykiem do Pana wołają."

Wydane po wojnie zbiory Michała Kajki, podobnie zresztą jak wprowadzenia do jego twórczości, noszą na sobie piętno czasów, pod których ciśnieniem poszczególne książki były formowane. Choć od lat osiemdziesiątych począł nastawać odwrót od tych tendencji, to przecież wiadomo, że ukształtowane raz opinie i głoszone na doraźny użytek interpretacje - skoro już weszły w obieg społeczny, na dodatek w momencie, gdy zainteresowanie dziedzictwem mazurskiej kultury było o wiele większe niż obecnie - to z trudem i nie do końca poddają się takiemu oglądowi, w którym twórczość ceni się za jej walory artystyczne, za jej wartości ideowo-moralne; że objaśnia się ją i analizuje dlatego, aby pokazać jak w swych najlepszych dokonaniach kontynuuje ona tradycję i dokąd ta, wywiedziona z tradycji, droga prowadzi. Takim symptomem pozytywnych zmian był obszerny wybór poezji Michała Kajki, zebrany i opracowany w tomie "Z duchowej mej niwy" (1982) przez Janusza Jasińskiego i Tadeusza Orackiego. Objawiło się to niestety nieznacznie w rewizji dotychczasowych rozpoznań w sprawie uwarunkowań dziejowych i ich naświetlenia, a bardziej - w sferze reinterpretacji twórczości. Lecz i to dużo, tym więcej, że gros zmian dotyczy bardziej reprezentatywnego dla Kajki wyboru jego utworów.

Michał Kajka - nazywany za życia "pieśniarzem z Bożej łaski", "zacnym twórcą ludowej poezji mazurskiej" i "ukochanym wieszczem mazurskim" - urodził się 27 września 1858 roku w Skomacku w powiecie ełckim w wielodzietnej i ubogiej rodzinie chłopskiej, zmarł zaś w drugim roku II wojny światowej 22 września 1940 roku w Orzyszu. Pochowany został trzy dni później w Ogródku - w wiosce pięknie położonej nad jeziorem, w której osiadł na stałe po swym ożenku w 1883 roku. Z Ogródka wysyłał do czasopism polsko-ewangelickich swoje pierwsze wiersze i korespondencje. Od tego czasu pieśni i poematy, a potem także artykuły oraz polemiczne wypowiedzi pisał i publikował aż do wybuchu II wojny światowej. Jeśli przypomnieć, że na łamach "Mazura" debiutował w 1884 roku, to łacno policzyć, że jego działalność twórcza, a w sensie ogólniejszym i społeczna, trwała zatem bez przerwy grupo ponad pół wieku!

Przed laty, gdy sposobiłem się do napisania większej pracy o pieśniarzu mazurskim, na podstawie bogatej dokumentacji, opublikowałem kilka tekstów, a wśród nich studium pt. "Treny mazurskie. O poezji religijnej Michała Kajki i jej genezie" [Kalendarz Ewangelicki,1983; w wersji skróconej: "Studia Warmińskie" T. XX, druk 1991]. Starałem się tam wykazać, że pieśniarz mazurski nie jest jednym z wielu poetów ludowych, ale jedynym i niepowtarzalnym w dziejach całej polskiej kultury. Żaden samorodny twórca nie był osadzony tak głęboko i nie czerpał tak ze źródeł staropolszczyzny, jak Michał Kajka. O nim to, wiedziona poetycką intuicją, Anna Kamieńska napisała, że był "spóźnionym klasykiem literatury staropolskiej". Wielka to dystynkcja, ale jak się wydaje - ze wszech miar zasłużona. Staroświecki, na przekór modom, szedł Kajka przez zmienne i burzliwe zawirowania swej epoki tak, aby nie zachwiał się "stateczny krok staropolskiego wiersza".

Swoją twórczością wypełniał nakaz zawarty w pierwszym wersecie Psalmu 149: "Śpiewajcie Panu pieśń nową". Należał do tych, którzy wykraczając poza ostatnią, ujętą pod numerem 904 pieśnią z kancjonału, sam otwierał "nowy przydatek". Jego twórczość bowiem jest wyrazem tej, zakorzenionej w dziejach, ewangelickiej tradycji, że "chwałę Boską piosnkami mnożyć usiłuje". Wszystko to - o co i za czym się doczynkował, by użyć jego słów - wynikało z wyznawanego przezeń i głęboko w nim zakorzenionego światopoglądu, z przyjętego wcześnie systemu norm i wartości moralnych. Tak jak życie, samorodna jego twórczość poetycka daje świadectwo podjętej służby.
Lata szkolne Kajki (1864-1872) wydają się tu o tyle ważne, że był to ostatni okres, gdy w wiejskich szkołach na Mazurach "polski głos figurował". W pierwszych klasach uczono po polsku, w ostatnich zaś - z wyjątkiem nauki religii - po niemiecku. W miejskich szkołach władza pruska usunęła język polski zupełnie już w 1835 roku, wiejskie placówki ten sam los spotkał w 1873, a więc w rok po ukończeniu przez Kajkę szkoły elementarnej, ludowej. Nauczanie kościelne, znajomość katechizmu, pieśni, stosownych wersetów z Pisma Świętego - to przyswoił sobie przyszły poeta w macierzyńskiej mowie, w języku polskim. Podstawy wiary i podstawy języka polskiego, jakie wyniósł Michał Kajka z nauki religii w szkole, miał swe życiodajne źródło w reformacji. Ona sprawiła, że w Księstwie Pruskim ukazały się pierwsze polskie drukowane kancjonały, pierwsze katechizmy, postylle, pierwsze pełne tłumaczenie Nowego Testamentu.

W dziewiętnastym stuleciu, a szczególnie już w jego połowie, gdy wraz z powstałą monarchią konstytucyjną Niemcy poczęli wprowadzać system organizacyjny i ekonomiczny nowoczesnego państwa i gdy na zapóźnionych cywilizacyjnie Mazurach zaczęli usuwać wszystko co polskie - dla mazurskich poetów ludowych polszczyzna Reja i Kochanowskiego, Trzecieskiego i Seklucjana była nadal pożądanym i praktykowanym wzorem. Wzorem do układania własnych poematów były pieśni, które śpiewali dotąd w kościołach, z Psalmami Dawidowymi Kochanowskiego włącznie. Również Kajka komponował swoje pieśni do znanych mu kancjonałowych melodii. Czyli, inaczej mówiąc, wpisywał je jakby na powrót w gotowe już tworzywo muzyczne, a jedynie niekiedy zaznaczał ten fakt słowami: "Nutą" bądź "Na nutę". Temu tworzywu poddana była też wersyfikacja. Na marginesie - świadomość tych źródeł ułatwia niekiedy przeprowadzenie weryfikacji drukowanego tekstu, a choćby tylko sprawdzenie, gdzie ołówek redaktora grasował lub jakie podmieniał wersy lub wyrazy, a także - na jakich pieśniach poeta się wzorował, skąd zapożyczał poszczególne frazy, itd. Nie odejmuje to bynajmniej wielkości pieśniarzowi mazurskiemu, lecz i owszem lepiej pozwala objaśnić jego zakorzenienie w staropolszczyźnie.

Poza tym, jeżeli rozważa się to, co naznaczyło dalszy "bieg życia" Michała Kajki, sposobna to okazja, by przystanąć i popatrzeć na niektóre treści nauczania religijnego w szkole. Zdarza się bowiem, że badacze literatury, mają delikatnie mówiąc Kajce za złe, że jego świadomość narodowa była inna niż na przykład działaczy wielkopolskich, że walkę na Mazurach, z rzadka i zawsze nieudolnie inspirowaną z zewnątrz, prowadził na płaszczyźnie moralnej a nie politycznej. Co więcej, za jego postawę lojalności pruskiej próbuje się obwiniać bądź nauczycieli, bądź Marcina Gerssa jako redaktora i wydawcę popularnych w XIX wieku kalendarzy. Tymczasem stosunek lojalności wobec zwierzchności świeckiej - choć to może budzić zastrzeżenia, ale to raczej egzegetyczne i to wśród biblistów - zawarty został w podstawach katechizacji, w Nowym Testamencie, a najdobitniej w listach św. Pawła. Ten model etyczny ukształtował moralność chrześcijańską Michała Kajki i jego spojrzenie na świat jako dzieło Stwórcy, w którym każdy człowiek ma swój - przez Stwórcę darowany i zadany - dział. W tym toku myślenia religijnego znajduje także swoje odbicie stosunek Kajki do zjawisk tego świata, w tym i do świeckiej zwierzchności.

Powstanie Polski Niepodległej stworzyło dla pieśniarza mazurskiego (liczącego wówczas już sześćdziesiąt lat) nową sytuację, wobec której opowiedział się z aprobatą i nadzieją. Żeby nie było nieporozumień, trzeba powiedzieć, że nade wszystko ze względów moralnych. W okresie przedplebiscytowym bowiem, ale także później, nadzieję tę łączył z głębokim przeświadczeniem, że odrodzenie wiary na Mazurach może się dokonać przez powrót młodzieży do ojczystej mowy. Ten powrót nie tylko zahamowałby procesy asymilacyjne, pogłębiające rozziew między pokoleniami dziadków a wnuków, ale też mógłby wzmocnić porwane więzi z tradycją, z odwiecznymi zwyczajami. Wiara, zdaniem Kajki wiedzie ku poszanowaniu języka jako daru Stwórcy. A jest ona najpełniejsza wtedy, gdy rozwija się wraz z mową ojczystą, tak w szkolnej nauce religii, jak i na chórach kościelnych.

Argumenty za tym, że Mazurzy mówią po polsku, a nie w języku mazurskim, co propagował "Pruski Przyjaciel Ludu", poeta znajdował w protestanckim piśmiennictwie religijnym, ale także w decyzjach zwierzchnictwa dawnego państwa pruskiego, konkretnie w przywileju, jaki otrzymała drukarnia Hartunga od króla pruskiego. Pisał Kajka: "Gdy Fryderyk Wilhelm, król pruski, roku 1738 dał przywilej Hartungskiej drukarni w Królewcu drukować Biblię, Kancjonału, Testamenty i różne religijne księgi, to nie stoi, że mazurskie lecz polskie, a nie mamy w naszych Bibliach i Kancjonałach nic po mazursku, tylko po polsku. [...] Tam stoi między innemi: ... die polnische Bibel, das Polnische Gesangbuch zum Druck befördern zu können." I stawiał pytanie:

"Czyli my ojczyste hymny
Z różnemi pieśniami
Mamy rzucić w strumień zimny
I zdeptać nogami?"

Motyw mowy ojczystej, w której "modlił się syn z matką", przewija się przez dziesiątki strof Kajkowego dzieła, w różnych kontekstach, na różnych poziomach ludzkiego i artystycznego poznania. A także w doraźnej, mniej ciekawej artystycznie, choć przez badaczy chętnie przywoływanej, publicystyce wierszowanej. Problemy mowy i wiary spotkać można w jego lamencie i hymnie, w pieśni dziękczynnej i oracjach, w modlitwie błagalnej. A szczególnie w pięknych utworach na cześć przyrody mazurskiej, bo, jak pisał, "przyroda uczy chwalić Pana". Cenił ludzi wiary. Dlatego dostrzegał też inne wyznania i religie. Przez analogię do ludu Izraela wpisywał Kajka w swoje pieśni żałobne, a poniekąd i w tamten biblijny los, los ludu mazurskiego w nowej niewoli babilońskiej. Jak kiedyś pisałem w szkicu "Harfy nasze zawiesiliśmy na wierzbach" ("Tygodnik Kulturalny", 1980 nr 39), ta twórczość w swej najgłębszej religijnej warstwie daje się najpełniej odczytać przez Psalm 137. Lud mazurski był dla Kajki już ludem rozproszonym. Toteż jego utwór "Treny mazurskie", wzorowany właśnie na Psalmie 137, nie sięga do Kochanowskiego, lecz do trenów znanych w Biblii jako Treny Jeremiasza. Bo to nie Michał Kajka jako pojedyncza osoba, to całe plemię mazurskie zostało nieszczęściem dotknięte.

Twórczym wyrazem tych zmagań samorodnego poety z Ogródka pozostała prosta, czasem zgrzebna i pod względem artystycznym nie najwyższej próby, a kiedy indziej lśniąca blaskiem i pełna zadziwiającej urody poezja. Ci, którzy zajmowali się biografią Kajki, nie zawsze mieli rozeznanie w mazurskiej kulturze, w jej głębokim zakorzenieniu w piśmiennictwie religijnym. A przecież jeszcze za życia Kajki, Karol Małłek jakby mimochodem, a przy tym tak trafnie ocenił w "Kalendarzu dla Mazurów na rok 1939" utwory, które napisał "nasz zacny Grózek": "... jest ich tyle, że śmiało można by ułożyć z nich drugi kancjonał mazurski".

Tym tropem, by ze znajomością "Nowo wydanego Kancyonału Pruskiego" przeanalizować twórczość Michała Kajki, badacze jego dzieła i historycy raczej nie poszli. A przecież byłby to śpiewnik poety - niezwykły, bo stanowiący żywe wiązanie ze staropolską tradycją kancjonałową. Pewnym ożywczym tchnieniem pod tym względem, wykorzystującym także moje rozpoznania, jest monografia Zbigniewa Chojnowskiego "Michał Kajka - poeta mazurski" (Olsztyn 1992). Niektóre fragmenty tej książki pięknie i ze zrozumieniem ukazują duchowość Kajki, zwłaszcza jego poetycki podziw dla mazurskiej przyrody.

Zarówno tomy poezji "Zebrałem snop plonu" i "Z duchowej mej niwy", opracowane wspólnie przez Janusza Jasińskiego i Tadeusza Orackiego, jak i nowsza monografia Zbigniewa Chojnowskiego, wzbogacają naszą wiedzę o zapomnianym już nieco i niezwykłym pieśniarzu mazurskim. Tym bardziej przykro, że dotychczas nie ukazał się krótki wybór jego najpiękniejszych wierszy. Bo pierwszą i jedyną próbę w tym kierunku podjął Igor Sikirycki, ale to było w 1954 roku, wstęp zaś innego autora nosi wszelkie skazy tamtej epoki. Czyżby Michał Kajka nie zasługiwał na to, by w krótkim wyborze zaprezentować obecnie tylko te utwory, które nic nie straciły ze swej urody?


ERWIN KRUK


Powrót do poprzedniej strony
Wydrukuj strone

(c) 2005 - Diecezja Mazurska KEA w RP - diec.mazurska@luteranie.pl