Mazurskie życiorysy

SAGA RODU LEYKÓW



Wiktor Marek LEYK

ks. Ryszard OTELLO

 

LUD MAZURSKI, wywodzący się z terenu Mazowsza, przez kilka wieków podlegał wpływom germanizacji. Starał się przed tym bronić przez pielęgnowanie obyczajów i języka. Można to szczególnie zauważyć w drugiej połowie XIX wieku. Na ten czas przypada wzmożona działalność gromadkarska; wychodzą różne czasopisma i książki polskie, powstaje zorganizowany ruch ludowy. Co ciekawe, gęsto aktywność wykazują całe rodziny mazursko-ewangelickie. W Ełku działa dwóch braci - Karol i Hugo Bahrke, z Hozembarka wywodzą się rodziny Lobuszów i Leydingów, w Wawrochach aktywna jest rodzina Linków, a od końca XIX wieku bardzo czynna staje się rodzina Leyków. Właśnie jej chcielibyśmy poświęcić ten artykuł.

17 grudnia 1860 roku w rodzinie Wilhelma i Marii Leyków urodził się syn, któremu sześć dni później superintendent szczycieński ks. August Bercio nadał imię BOGUMIŁ Czas dzieciństwa spędził chłopiec w Bartnikach k. Szczytna. Tam chodził do szkoły, pobierał nauki w języku polskim, przystąpił też do polskiej konfirmacji. Atmosfera domu rodzinnego (mówiono tylko po polsku) wywarła ogromny wpływ na Bogumiła. W późniejszych latach rozdrażnieni Niemcy powiedzą nawet, że "Leykowi łatwiej kamienie w zębach mleć, niż mówić po niemiecku".

Wyuczywszy się zawodu murarza i kamieniarza, wędruje na kilka lat do Westfalii, gdzie pracuje w kopalniach. Po powrocie na Mazury w roku 1884 ożenił się z Karoliną Różyńską wywodzącą się z głęboko religijnej rodziny ewangelickiej. Ze związku tego urodziło się siedmioro dzieci. Mieszka jakiś czas w Świętajnie, by w roku 1894 osiąść w Szczytnie, gdzie otwiera warsztat kamieniarski. Jeszcze dziś, wędrując po cmentarzu ewangelickim w Szczytnie, spotyka się płyty nagrobne, przez niego wykonane.

Dzięki dobrej sytuacji materialnej Bogumił może bez reszty poświęcić się działalności religijnej. Wkrótce zostaje kaznodzieją gromadkarskim (b. popularny wśród Mazurów ruch religijny, który - nie zrywając więzów z Kościołem ewangelickim - pielęgnował szczerą pobożność i przywiązanie do ojczystej mowy) i zaczyna głosić Słowo Boże na terenie całych Mazur. Jest w tej pracy niestrudzony; czasopismo gromadkarskie "Pakajaus Paslas" ("Poseł pokoju") podało, że ciągu trzech tygodni. grudnia 1897 roku Leyk odprawił na terenie: od Ełku po Działdowo - 12 nabożeństw, co przy ówczesnych środkach komunikacji jest liczbą pokaźną. Kiedy na terenie Mazur wzmógł się ruch ludowy i powstała Mazurska Partia Ludowa walcząca o prawa narodowe i społeczne, Leyk znalazł się w jej szeregach. Dzięki autorytetowi, jaki zdobył wśród gromadkarzy, mógł skutecznie propagować społeczne hasła MPL, umiejętnie łącząc pracę kaznodziejską z narodową.

Po pierwszej wojnie światowej, która przerwała tę działalność, Bogumił znów energicznie zabrał się do pracy, wznowił swoje wędrówki kaznodziejskie i włączył się w przygotowania do plebiscytu, mającego zadecydować o losie Mazur. W roku 1919 przystępuje do Mazurskiego Związku Ludowego, powstałego z inicjatywy syna Fryderyka. Pracował też w wydziale religijno-kulturalnym plebiscytowego Komitetu Mazurskiego założonego przez ks. bpa Juliusza Burschego. Wraz z innymi interweniował w rządzie polskim w sprawie odbudowy zniszczonego kościoła ewangelickiego w Działdowie. Nadal na nabożeństwach gromadkarskich agitował za Polską, doszło nawet do tego, że w "Pakajaus Paslas" ukazało się ostrzeżenie przed agitacją B. Leyka i superintendenta gen. ks. Burschego. Ta postawa ściągała na głowę Bogumiła różnego rodzaju szykany, kilkakrotnie został nawet pobity. Po przegranym plebiscycie Bogumił stracił majątek i wyjechał do Polski, lecz po kilkuletniej tułaczce, kompletnie zrujnowany i załamany, wrócił na małe gospodarstwo w Wielbarku, gdzie spędził ostatnie lata swego życia. Zmarł wkrótce po ewakuacji 12 października 1945 roku w Monachium.

 

Najstarszym synem Bogumiła był FRYDERYK. Urodził się 17 sierpnia 1885 w Szczytnie, ale okres dzieciństwa spędził wraz z rodzicami w Lemanach. Chociaż uczęszczał do szkoły, w której wszelkimi sposobami realizowano kurs germanizacyjny, dzięki uporowi ojca, wyniósł umiejętność czytania i pisania w języku polskim. A podręcznikami byty Biblia, kancjonał, Katechizm - nieodłączne rekwizyty w ówczesnym domu mazurskim. Widzimy, że tak w przypadku Bogumiła Leyka, jak i w życiu najstarszego syna, pierwszoplanową rolę odgrywały wiara i umiłowanie ojczystego języka, chociaż w tym przypadku akcent przesunął się na ten drugi element. Gdy choroba przeszkodziła Fryderykowi ukończyć seminarium nauczycielskie, zastoje powołany do wojska. Choć zastał "powołany", sam nie odczuwał powołania do tej służby. Po dwóch -latach opuścił garnizon i przy pomocy ojca założył księgarnię w Szczytnie i Ełku. Pierwsza wojna światowa znowu ubrała go w pruski mundur, który jednak temu pacyfiście z przekonania zupełnie nie odpowiadał. Cudem uniknąwszy wyroku śmierci, jako "element niepożądany'', już w roku 1916 wraca z frontu do domu.

Dopiero po wojnie odnajduje Fryderyk swój żywioł. Uświadomiony narodowo widział potrzebę pobudzenia otumanionych germanizacją swych ziomków - Mazurów. Nie musiał długo szukać okazji ku temu. Zbliżał się plebiscyt, mający zadecydować o losach ziemi mazurskiej. W krótkim czasie nie znany dotychczas szerzej Fryderyk staje na czele Mazurów widzących swe miejsce w Polsce. Bierze czynny udział w pracy Komitetu Mazurskiego, Zrzeszenia Plebiscytowego Ewangelików Polaków, jeździ po całej Rzeczypospolitej, przemawiając i zdobywając przychylność dla Mazur. Staje na czele Mazurskiego Związku Ludowego, aktywnie uczestniczy w agitacji plebiscytowej, przemawia nad grobem pobitego śmiertelnie przez bojówki niemieckie działacza mazurskiego - Bogumiła Linki. Bardzo szybko staje się "solą w oku" elementom niemieckim. Kilkakrotnie organizowane są zamachy na jego życie, ale Fryderykowi sprzyjało szczęście - żaden zamach się nie udał, mimo że obserwowano jego dom, śledzono każdy krok.

Plebiscyt okazał się klęską. Fryderyk wraz z ojcem, bratem Emilem i wieloma innymi działaczami mazurskimi opuszcza Mazury i przenosi się do Polski, na Pomorze. W roku 1924 zostaje powołany do służby dyplomatycznej w konsulacie polskim w Lipsku, później w Essen. Skupia uwagę na polskich robotnikach rolnych i Mazurach - emigrantach zarobkowych. Nawiązuje kontakt z gromadkarzami westfalskimi, organizuje też stowarzyszenia polskich robotników rolnych. Na skutek swej działalności, mimo immunitetu dyplomatycznego, zostaje dwa razy dotkliwie pobity. Po dziesięciu lotach zmuszony jest porzucić tę pracę i osiada w Poznaniu. Tam zastaje go wojna. Wymyka się prześladowcom z gestapo i pod nazwiskiem matki ukrywa się w Siedlcach, gdzie wstępuje do podziemnej organizacji -Polski Związek Wolności. Jako "Grom"(pseudonim stworzony od: "gromadkarstwo") działa w komórce zajmującej się sprawami mazurskimi. Tragiczne wydarzenia pierwszych dni powojennych rozbijają jego rodzinę, pozbawia ją domu i całego majątku. Mimo to Fryderyk wraca jako "trybun ludu mazurskiego" do Szczytna. Znowu nie chce stać na uboczu. Włącza się do działalności politycznej i społecznej. Przez kilka lat jest członkiem rady parafialnej w Szczytnie. Stara się być, wszędzie, gdzie decydują się sprawy Mazur i Mazurów. A ci ostatni nie zawsze są. rozumiani. Sam Fryderyk także doznaje wielu przykrości. Tyle jednak przeżył, że potrafi i to znieść. W roku 1957 przyznano mu Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski i specjalną rentę dla zasłużonych.

Obok działalności politycznej i społecznej próbował także swych sił na polu literackim, publikując w czasie i po pierwszej wojnie światowej kilka wierszy poświęconych przede wszystkim umiłowanym Mazurom. W czasie plebiscytu napisał kilka broszur agitacyjnych, a później ogłosił szereg artykułów dotyczących spraw mazurskich. Po drugiej wojnie wydrukował kilka pozycji wspomnieniowych, rozpowszechnionych następnie w wydanych już pośmiertnie wspomnieniach "Pamięć notuje i utrwala". Umiera w swym rodzinnym mieście w dzień sylwestrowy 1968 roku.

 

EMIL Leyk urodził się 17 lipca 1893 roku w Lemanach. Był drugim z kolei synem Bogumiła. Po ukończeniu gimnazjum w Poznaniu rozpoczął praktykę budowlaną w warsztacie ojca. W roku 1913 złożył jako pierwszy z Prus Wschodnich egzamin ze sztuki kamieniarskiej. Kiedy nadeszła pierwsza wojna światowa, Emil został wcielony do armii niemieckiej, a po odniesieniu ciężkich ran budował umocnienia wojskowe na terenie Francji. W roku 1916 ogłosił kilka patentów budowlanych. Po powrocie do Szczytna został producentem elementów prefabrykowanych, posiadał także cegielnię i tartak w Wielbarku.

Gdy na Mazurach rozpoczęta się agitacja plebiscytowa, Emil włączył się do niej aktywnie, tak jak ojciec i brat był narażony na liczne niebezpieczeństwa. W styczniu 1929 "Gazeta Olsztyńska" informowała o pobiciu działaczy mazurskich w Szczytnie podkreślając, że szczególnie dotkliwie pobito właśnie E. Leyka. Nie odstraszyło go to jednak od dalszej aktywności. Kiedy superintendent gen. ks. J. Bursche zlecił mu budowę ośrodka Centrali Plebiscytowej Komitetu-Mazurskiego w Szczytnie, Emil z zapałem podjął się tej pracy, zresztą wkrótce - z powodu zmiany planów - przerwanej. Nie zawahał się tej stanąć na czele drugiej delegacji Mazurów do Wersalu. Wyjazd ten jednak też-nie doszedł do skutku.

Strona niemiecka doskonale orientowała się, że Leyk - ze względu na ożywione kontakty i dobrą pozycję majątkową - jest bardzo cenną postacią. Toteż nie ustają próby zamachów. W marcu bojówki niemieckie podżegają tłum i ruszają na teren tartaku Leyka. Demolują urządzenia, strzelają do Emila, oblegają mieszkanie. Żonie z dzieckiem cudem udaje się wyjechać pociągiem do Szczytna. Emila wyprowadza z niebezpieczeństwa interwencja Komisji. Alianckiej. Jednocześnie wskutek intryg niemieckich zostaje fałszywie oskarżony o przejście na stronę przeciwną. Spreparowano ulotkę propagującą autonomię Mazur w ramach Niemiec, a podpisaną rzekomo przez Emila. Krótki okres czasu do terminu głosowania nie pozwolił na sprostowanie oszczerstwa.

Po plebiscycie Emil Leyk traci cały majątek i musi opuścić Mazury. Przez jakiś czas jest dyrektorem kopalni kredy, lecz na skutek denuncjacji traci pracę i wyjeżdża do USA. Tam pracuje jako ekspert w firmach budowlanych. Po powrocie do Niemiec mieszka w Monachium. Z tego okresu pochodzą następne jego patenty wynalazcze. Do najciekawszych należą elementy wielkopłytowe i wznoszące się szalunki do betonowania ciągłego, zastosowane dopiero niedawno w naszym budownictwie. Tę spokojną pracę przerywa wybuch drugiej wojny światowej.

W roku 1940 zostaje powołany znowu do armii niemieckiej i w stopniu kapitana skierowany do Grecji, Pracuje w niezmiernie ważnym dla hitlerowskiej Rzeszy Inspektoracie Zbrojeń. Podlega mu cala gospodarka Grecji pracująca dla potrzeb wojny. I właśnie wtedy zaczyna się zupełnie nowy okres w życiu Emila. Nawiązuje współpracę z podziemiem greckim. Organizuje akcję dożywiania dla ludzi zatrudnionych w podległych mu zakładach. Między innymi zakupuje 200 ton ziemniaków, 200 ton grochu i 100 ton zboża z Węgier, w zamian za złom żelazny, tak potrzebny Niemcom dla celów zbrojeniowych. Chroni wielu patriotów greckich przed gestapo, wydaje "lewe" dokumenty, próbuje ratować ludność żydowską przed eksterminacją (proponuje przerzucenie jej na Sycylię, gdzie nie byto takich prześladowań), lecz Żydzi odmawiają. Zdobywa sobie tą działalnością wielkie zaufanie Greków. Często podróżuje po Europie środkowej w sprawach służbowych. Podczas jednej z podróży do Polski spotyka się z bratem Fryderykiem i zostaje członkiem Polskiego Związku Wolności. Kiedy w roku 1943, już jako major Wehrmachtu, zostaje przerzucony do Kopenhagi, jego współpraca z PZW mocno się zacieśnia. Wielokrotnie przebywa w Warszawie, gdzie przemawia na zakonspirowanych zebraniach, informując o stanie armii niemieckiej i jej nastrojach. Często słuchacze są zaszokowani, słuchając człowieka w mundurze oficera Wehrmachtu, mówiącego i myślącego po polsku. Nadal odwiedza też Emil Siedlce. Spotyka się niejednokrotnie z ks. Ewaldem Lodwichem, którego dom staje się punktem kontaktowym z podziemiem polskim. Kilkakrotnie bierze udział w zebraniach tamtejszej młodzieży AK. Pod koniec wojny zostaje zwolniony z wojska i skierowany do budowy umocnień dla wojny totalnej.

W roku 1946 inż. Emil Leyk wraca na rodzinne Mazury i włącza się aktywnie do ich odbudowy. Życie nadal nie szczędzi mu wstrząsów. Jednocześnie udziela się w pracy kościelnej. Zostaje kuratorem Diecezji Mazurskiej, pierwszy powojenny Synod wybiera go na radcę Konsystorza. Przez długie lata jest kuratorem parafii w Szczytnie. Znany jest jako człowiek wielkiej odwagi cywilnej, cechują go mądre, głęboko przemyślane wypowiedzi.

Prasa popularyzowała jego osobę jako "prawdziwego Klossa". Emil Leyk po krótkiej chorobie zmarł w zapomnieniu 16 lipca 1972 roku w Olsztynku.

(Kalendarz Ewangelicki 1978 s. 187 - 191)

 


Powrót do poprzedniej strony
Wydrukuj strone

(c) 2007.05.08 - Diecezja Mazurska KEA w RP - diec.mazurska@luteranie.pl