KARTKI MAZURSKIE

2005 LIPIEC Nr 4 (25) Rok VI
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego w Olsztynie

 

"JUTRZNIA" HIERONIMA SKURPSKIEGO

W dniu 22 czerwca br. Mazurskie Towarzystwo Ewangelickie w Olsztynie zorganizowało spotkanie z nestorem olsztyńskich malarzy Hieronimem Skurpskim. Zacnego gościa, którego obrazy zdobią salę parafialną, przywitał ks bp Rudolf Bażanowski. Spotkanie poprowadził Erwin Kruk, autor albumu o życiu i twórczości artysty pt. "Hieronim Skurpski", wydanego w październiku ubr. z okazji jubileuszu 90-lecia jego urodzin.
Przed rozmowami, toczącymi się w iście rodzinnej atmosferze, zaprezentowany został film, dokumentujący wystawę prac malarza w galerii Rynek w Olsztynie pt. "Theatrum Mundi". Niespodziankę, którą tym razem sprawił sędziwy malarz, był również wernisaż jednego obrazu. Artysta zaprezentował nowy obraz olejny pt. "Jutrznia", nawiązujący do bogatej tradycji mazurskiej. Jak powiedział, tę pracę postanowił podarować Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Olsztynie. Za ten wspaniały prezent podziękował darczyńcy ks. bp Rudolf Bażanowski. Natomiast uczestnicy spotkania otrzymali kopie szkicu do tego obrazu.
Spotkanie odbywało się przy kawie i ciastach. Zarówno obraz "Jutrznia" Hieronima Skurpskiego, jak i zwierzenia malarza, stały się impulsem do rozmów i dyskusji na różne tematy, istotne dla podtrzymania pamięci o kulturze mazurskiej.

Niżej przedstawiamy fragment spotkania utrwalony na dyktafonie. Są to refleksje autora obrazu, Hieronima Skurpskiego, a także pieśni mazurskie zaśpiewane przez Dinę Małłek, synową Karola Małłka, oraz wypowiedź prowadzącego spotkanie Erwina Kruka.

Hieronim Skurpski:- Przyznam się szczerze, ja w młodości widziałem tę "Jutrznię". Odbywała się w kościele. Ona ma swoją długą historię, którą warto przypomnieć. Właściwie rodowód jej sięga schyłku średniowiecza. I była początkowo wykonywana w języku łacińskim w kościołach całej właściwie Europy. W Polsce zachowała się w najpełniejszym stanie właśnie na Mazurach. Natomiast jeżeli chodzi o jakieś szczątki tego misterium, bo to i tak można nazwać, w Kieleckiem odnaleziono, a pełny tekst obecnie jeszcze egzystuje we Francji. Jutrznia to wydarzenie, że tak powiem - europejskie. To przedstawienie, które się odbywa w Wigilię Bożego Narodzenia. I tutaj jest jedna z najbardziej interesujących rzeczy, które na tym obrazku starałem się ukazać, polegającą na tym, że w czterech rogach kościoła są grupy młodzieży ubranej specjalnie w białe suknie czy szaty, a przede wszystkim w ręku trzymające płonące świece, przyozdobione gałązkami świerku. Ciekawa rzecz, mnie to interesowało, między innymi rozmawiałem z profesorem od literatury staropolskiej, nieżyjącym Lemańskim. Te informacje, które tu przekazuję, są od niego. Natomiast na Mazurach tamto łacińskie misterium zostało dzięki światłym kaznodziejom, którzy znali łacinę, przetłumaczone na język polski i wykonywane w kościołach, a ostatnio nawet w szkołach. W powiecie działdowskim między innymi Karol Małłek to wskrzesił i przed wojną opublikował. Wobec tego, że ten temat w ogóle mnie interesował, nieraz zastanawiałem się nad nim. Tutaj, na moim obrazie, chciałem wydobyć dwie postacie, które przygotowują się do tego wydarzenia.
Państwo dostali szkic przygotowawczy do tego obrazu i mogą porównać, jaka jest między nimi różnica. Może okaże się nawet, że szkic jest ładniejszy od tego obrazu. Macie państwo pewną genezę. Szkic jest podstawą do obrazu, a potem następują przekształcenia. Gdy ja podchodzę do płótna, to mi przychodzą też pewne nowe koncepcje i dlatego, przy całym podobieństwie, obraz jest zupełnie inny od pierwotnego szkicu. A druga rzecz - ten obraz jest przeznaczony do tego miejsca, w którym się znajdujemy. I parafia otrzyma go, tylko otrzyma po tym, bo chciałbym, aby on był jeszcze na kilku wystawach. Tutaj proszę o prolongatę. T
[Oklaski. - Dziękujemy serdecznie - powiedział bp Rudolf Bażanowski. - To wspaniały prezent.]
Hieronim Skurpski:- Proszę państwa, tu trochę o tej jutrzni mówiłem. Czy nie zawsze te tematy dostrzegałem, jak mówił przyjaciel Erwin. Mogę odpowiedzieć: jednak drążyłem, drążyłem też tematy mazurskie... no, inaczej, aniżeli on. Dlatego powiem: ta jutrznia stanowiła pewną chwałę tego terenu, która dzięki światłym, jak powiedziałem, kaznodziejom, którzy znali łacinę, przetłumaczyli z łaciny, przerobili, dodali do tego stopnia, że tam były pewne subtelne oddziaływania socjologiczne, że np. gdy sierota mówiła "wyproskę", czyli orację, to wtedy wybierano do recytacji sierotę, która nie miała ojca czy matki, albo była pełną sierotą. Proszę więc sobie wyobrazić, jakie mogło być wśród słuchających wrażenie. Ludzie wiedzieli, jaka jest sytuacja w danej rodzinie. To jest wydarzenie, moim zdaniem, niebywale chwalebne dla regionu.
W naszych czasach, gdyby "Jutrznia" była wykonywana, to musiałaby być zupełnie przerobiona i wymagałaby nowej reżyserii, dostosowania do naszych czasów. Ale w każdym razie, jest pewien element, który, jak powiedziałem, stanowi chwałę dla kultury tego regionu, który niestety przez historyków nie jest dostrzegany. Aby to na wieczną pamiątkę, żeby powiedzieć dumnie i buńczucznie, zachować, żeby był pewien ślad refleksji, no i, jak wiem, adaptacji do naszych czasów. Może być, kto wie, może i wykonywany.
Erwin Kruk:- Mnie się zdaje, że takie próby są podejmowane. Niedawno napisała do mnie instruktorka teatralna, pani Aleksandra Żabińska z Krutyni i podała, że od paru lat dzieci z Krutyni przygotowują jutrznię na Gody i wystawiają. Jak napisała, w inscenizacji pominęła wiele oracji sierocych, bo takiego wielkiego smutku nie ma, jak po wojnie, ale stara się zachować to, co było w opracowaniu Małłka. A druga rzecz, jak przypominam sobie z różnych lektur historię Jutrzni, to muszę powiedzieć, że było to misterium rozpowszechnione w Europie przez franciszkanów, w Europie przed reformacją. Na Mazurach zmieniło się ono nie tyle przez to, że przetłumaczono teksty z łaciny, ale przede wszystkim, że w śpiewnikach, zwanych kancjonałami, były pewne jej elementy, a zwłaszcza pieśni. One zostały potem z kancjonałów wybrane i dołączone do jutrzennego misterium. Podstawowa różnica między przedreformacyjnym misterium a Jutrznią mazurską była taka, że tam były jasełka, a w mazurskich inscenizacjach - żywe postaci, odgrywające swe role... Do Jutrzni wracano także po wojnie Jak wiadomo, gdy ksiądz Alfred Jagucki przybył do Sorkwit, to pastorowa przygotowywała na Boże Narodzenie mazurską "Jutrznię na Gody". Jutrznia prezentowana była również w Rudziskach Pasymskich. Obecna tutaj pani Dina Małłkowa, jak już mówiła, przebywając w Mazurskim Uniwersytecie Ludowym, brała udział w tej powojennej Jutrzni.
Dina Małłek:- Ja śpiewałam solo pieśń o Jezusie. Myślałam, że w każdej chwili zemdleję, bo z przejęcia taka blada byłam. To było w Pasymiu, w szkolnej auli, gdy pierwszy raz po wojnie wystawiano. A potem były i inne mazurskie pieśni - i zaśpiewała: "Z kamnienia na kamnień skowronecek skace, tak i moje serce, tak i moje serce, zawse we mne płacze. Ojczulek z mateczką pod ziemną sie skryli, a mne sieroteckę, a mne sieroteckę, na świecie zostawili". - Śpiew pani Diny Małłkowej sprawił ożywienie na sali. Ci, którzy siedzieli bliżej niej, zachęcali, by jeszcze coś zaśpiewała. Ona nie dała się prosić i zanuciła pieśni, których się nauczyła w Mazurskim Uniwersytecie Ludowym, gdzie dyrektorem był jej przyszły teść, Karol Małłek: "Na weselum byłam, Światam se użyła, Bucikim poderła, Jużcim nie umerła!" - A potem pieśń weselną, śpiewaną podczas tańca młodej z wykupem: "A kiedym ja była u mojej mateczki, Kraśniały mi licecki jak dwa jabłusecki. A teraz-em zbladła jek bziała lilijo, Dla ciebie, Janecku, dla ciebie, bestyjo." - Wreszcie dotarła do pieśni "Wśród modrych fal", którą Karol Małłek nazywał hymnem mazurskim. I Dina Małłek śpiewała dalej: "Ojczyzna to nasza, te wody i las. Niech żyją Mazury ten kraj pełen kras."
Hieronim Skurpski: - Chciałbym przypomnieć, że w tym naszym tomie, w tym albumie, który zredagował Erwin, jest dużo Działdowszczyzny. Warto na to zwrócić uwagę. I tutaj, skoro Małłkowa zaczęła śpiewać, to chciałbym przypomnieć, że tylko dzięki temu małemu skrawkowi Mazur wokół Działdowa zostały zachowane autentyczne mazurskie rzeczy. Myśmy je jeszcze znali, albo dowiadywaliśmy się o nich od naszych grósków. Ta wiedza została zapisana. Kto ciekawy, może wrócić do książek, albo obejrzeć obrazy, jak choćby ten, któremu dałem tytuł "Jutrznia".

INFORMACJE W SKRÓCIE

O Mrongowiuszu w telewizji. 13 czerwca 2005 r. program II TVP przedstawił reportaż Henryka Jantosa "Trzeba być lisem i lwem", poświęcony ks. Krzysztofowi Celestynowi Mrongowiuszowi z okazji 150-lecia śmierci uczonego pastora i leksykografa. Mrongowiusz urodził się 19 lipca 1764 roku w Olsztynku, a zmarł 3 czerwca 1855 roku w Gdańsku. W reportażu telewizyjnym o jego znaczeniu mówił ks. bp Rudolf Bażanowski, a o życiu, twórczości i związkach Mrongowiusza z Mazurami dzielił się swą wiedzą Erwin Kruk. W reportażu sporo uwagi poświęcono też Kaszubom. Niestety, zaprezentowane fragmenty, oprócz materiałów źródłowych z biblioteki PAN, miały jednak bardzo luźny związek z postacią, a miejscami służyły do utrwalania stereotypów.

Swoisty jubileusz. Zewnętrzne dowody uznania nie przekładają się w Olsztynie ani na możliwości działania, ani na stabilne i wolne od codziennych kłopotów warunki uprawiania twórczości. Wie o tym poeta, prozaik i znawca kultury mazurskiej Erwin Kruk. Podczas promocji tomiku "Znikanie" pisarz napomknął, że tej wiosny obchodzi swoisty jubileusz - 25 lat bez jakiejkolwiek stałej pracy w Olsztynie. Ta informacja nie spotkała się z odzewem i nikogo nie zdziwiła, nawet jubilata.

Święto w Olsztynku. W Salonie Wystawowym przy rynku odbyła się 8 lipca br., w przededniu Dni Olsztynka, uroczysta sesja miejskiej rady narodowej poświęcona m.in. 15-leciu samorządów i 150. rocznicy śmierci K. C. Mrongowiusza. Zorganizowano też małą sesję popularnonaukową. Była zatem okazja, aby uczestnicy sesji mogli dowiedzieć się więcej o patronie miasta. Erwin Kruk nakreślił rolę ks. K. C. Mrongowiusza w dziejach kultury. Danuta Bogdan przybliżyła lata studenckie Mrongowiusza w Królewcu i jego związki z Immanuelem Kantem. Iwona Gancewska omówiła sposób prezentacji życia i dzieła Mrongowiusza w powojennych podręcznikach szkolnych. Tę część imprezy, podobnie jak rozstrzygnięcie konkursów wiedzy o Mrongowiuszu, prowadziła Danuta Przywoźna, kierownik Salonu Wystawowego. Warto dodać, że Salon Wystawowy w Olsztynku to dawny, podniesiony z wojennych ruin, kościół ewangelicki, w którym K. C. Mrongowiusz został ochrzczony.


KARTKI MAZURSKIE, Lipiec 2005, Nr 4 (25) Rok VI. Red. E.K.
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego. Adres: 10 - 026 Olsztyn, ul. Stare Miasto 1,
tel. + 48 89 527-22-45
Konto: PKO BP II/0 Olsztyn 93 1020 3541 0000 5002 0091 1180
http://diec.mazurska.luteranie.pl/pl/mte.html


Powrót do poprzedniej strony
Wydrukuj strone

(c) 2005 - Diecezja Mazurska KEA w RP - diec.mazurska@luteranie.pl