KARTKI MAZURSKIE

2005 SIERIEŃ Nr 5(26) Rok VI
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego w Olsztynie

 

W poszukiwaniu przestrzeni wolności

W sierpniu trwały obchody z okazji 25-lecia "Solidarności". Włączył się do nich również Olsztyn. Odbyły się imprezy i manifestacje. Mało było jednak takich inicjatyw, które by służyły pogłębionej refleksji nad tym, co zdarzyło się 25 lat temu w naszym województwie. Pewnym wyłomem, będącym próbą przywracania pamięci, stało się spotkanie pt. "Sierpień'80 w pamięci przedstawicieli nauki, oświaty, kultury i sztuki w Olsztynie", zorganizowane 26 sierpnia 2005 r. przez Delegaturę Instytutu Pamięci Narodowej w Olsztynie w Ośrodku Badań Naukowych im. W. Kętrzyńskiego. Spotkanie prowadził dr hab. Norbert Kasparek, naczelnik Delegatury IPN. Przybyło dwadzieścia parę osób, uczestników tamtych wydarzeń. Niestety, jeszcze raz okazało się, że zamiast analitycznego oglądu zdarzeń, więcej było luźnych impresji. Spotkanie zdominowało wystąpienie Erwina Kruka, który przez 25 lat nie wypowiadał się na temat sierpniowych dni. Przygotował on na spotkanie bardzo szczegółowe, oparte na dokumentach i własnych doświadczeniach, opracowanie "W poszukiwaniu przestrzeni wolności", które zwracało uwagę na ludzi, zachodzące procesy i wydarzenia z szesnastu miesięcy pierwszej "Solidarności", które, jak to zazwyczaj bywa, już dawno umknęły z pamięci.

W okresie szesnastu miesięcy pierwszej "Solidarności" Erwin Kruk był głęboko zaangażowany w przemiany solidarnościowe, zarówno jako pisarz, jak i działacz mazurski. M.in. wraz z prof. Bohdanem Wilamowskim, ks. Jerzym Otello z Nidzicy i Wiktorem Markiem Leykiem organizował Mazurskie Zrzeszenie Kulturalne, któremu tuż przed stanem wojennym władze odmówiły rejestracji. W wywiadach, które ogłaszał w prasie krajowej, a także podczas zjazdu Związku Literatów Polskich w grudniu 1980 roku w Warszawie, dobitnie wypowiadał się w kwestii mazurskiej. Jego głos na zjeździe literackim zyskał zainteresowanie w kraju i za granicą, w Wolnej Europie i w biuletynach "Solidarności"; był też drukowany w miesięcznikach regionalnych "Pomerania" i "Opole". W czerwcu 1981 roku, gdy w Kortowie odbywał się zjazd delegatów, został wybrany na członka Zarządu Regionu Warmińsko-Mazurskiego NSZZ "Solidarność". W czasie zjazdu zgłosił kilka projektów uchwał, które zostały przyjęte. Pod koniec listopada 1981 roku opublikował w "Tygodniku Solidarność" szkic pt. "Dlaczego Mazurzy stracili serce". Był jedynym twórcą z Warmii i Mazur, którego organizatorzy (Komitet Porozumiewawczy Środowisk Twórczych i Naukowych) zaprosił imiennie na Kongres Kultury Polskiej w Warszawie, który odbywał się w dniach 11-13 grudnia 1981 roku. Dnia 13 grudnia, gdy z powodu wprowadzenia stanu wojennego, obrady kongresowe zostały przerwane, znalazł się w grupie ponad 250 osób uczestników Kongresu Kultury, którzy podpisali tego dnia protest przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego i przeciwko internowaniom.

MAZURSKIE WSPOMNIENIA

Pod takim tytułem w "Zwiastunie Ewangelickim" (2005 nr 12) ukazały się obszerne fragmenty listu ks. Jerzego Krzywonia z Hanoweru. Ks. Krzywoń (rodzinnie związany ze Skoczowem) w latach 1962-1980 był duchownym w diecezji mazurskiej. Najpierw był wikariuszem z siedzibą w Świętajnie, a od 1965 roku pełnił obowiązki administratora parafii ewangelickich w Mrągowie, Baranowie i Szestnie. Od 1968 roku był proboszczem w Mrągowie i przebywał w tej parafii mazurskiej do 1980 roku. Zamieszczone w "Zwiastunie" wspomnienia koncentrują się na latach młodości, przywołują Jerutki nad jeziorem Marksoby, gdzie w dawnej plebanii ewangelickiej odbywały się obozy młodzieży ewangelickiej, oraz mazurskich parafian, gdy jeszcze mieszkali w swych rodzinnych stronach:
"... Żyliśmy wśród nich i oni także godni są wspomnienia - napisał ks. Jerzy Krzywoń. - Przypominają mi się zwłaszcza Mazurzy, którzy wiernie chodzili z nami na nabożeństwa i których - podczas długotrwałego exodusu Mazurów - żegnaliśmy z łezką w oku... Z upływem czasu pamięć nasza jest coraz słabsza. Zanim więc zapomnę wiele nazwisk, chciałbym przypomnieć kilka rodzin mazurskich i nazwisk, z którymi zetknęła się większość obozowiczów, zwłaszcza w latach 60. i na początku lat 70. minionego wieku. Mam w dobrej pamięci następujące rodziny mazurskie: Piotrowskich, Senfów, Kempków, Burbullów, Szczepanów, Podsiadłych, Sysków, Tańskich, Gregorów, Kilianów, Pannków, Kopków, Krasków, Bednorzów, Dopatków, Ładów, Możdżeniów, Kizinów, Specoviusów, Pawelczyków, Orzeszków, Bendisiów, Blochów, Tyców, omę Witkowską czy Gronisów... Jeśli chodzi o pozostałą ludność, to nie do zapomnienia byli: lekarz Truderung, kaznodzieja baptystyczny Oświęcimka, księża rzymskokatoliccy: Batowski i Łaniewski, nauczyciel Drozdowski czy sołtys Kamiński... Wielka szkoda, że dziś okolice Jerutek pozostały bez rdzennych mieszkańców, chociaż tu, na tych terenach, Mazurzy mówili prawie wyłącznie gwarą mazurską i karmili się Słowem Bożym z mazurskich kancjonałów i Biblii, a także posiłkowali się obfitą literaturą religijną pisaną w staropolskim języku w XVI i XVII wieku. Z kilkunastoma mazurskimi rodzinami zetknąłem się w RFN: bezpośrednio czy pośrednio. Nie mogło być inaczej - rozmawialiśmy i pisaliśmy po mazursku czyli po polsku. wielu Mazurów odeszło już na zawsze do wieczności. Niech ich Bóg obdarzy swoim pokojem (...)."  

Pieśń na święto żniw

Utwór ten ułożył mazurski poeta ludowy Tobiasz Stullich ze Staczów, "wójt i członek Rady Kościelnej". Sylwetkę Tobiasza Stullicha, który w latach osiemdziesiątych XIX wieku opublikował kilkadziesiąt wierszy, przypomnimy niebawem w cyklu "Mazurskie życiorysy". Jego "Pieśń na święto żniw" (z dopiskiem: na nutę: Tobie nieśmiertelny Boże) ukazała się w "Gazecie Leckiej" (1887 nr 40).  

Niech Pan będzie pochwalony
Od nas wszystkich z każdej strony
Za tak hojne jego dary,
Co nam latoś dał bez miary.

Dał nam zaś żniwować hojnie
I posilał nas dostojnie.
Zdrowiem wszystkich obdarował,
A tak każdy rad żniwował.

Dał wszystkiego do sytości,
Bronił gradu, nawałności.
Dał czas dobry do zasiewu.
Nie dał doznać swego gniewu.

Za to jemu chwałę dajmy,
Wdzięcznie mu w swych sercach grajmy;
Chwalmy głośno go ustami,
Życiem naszem i sprawami.

Raz i żniwa nam przybędą
Naszych ciał, gdy rzenieć będą.
Boże! Weź do gumien swoich
Nas, jak wiernych synów swoich.

Duszę weź do najświętszego
Raju, nam zgotowanego,
Gdzie cię wiecznie chwalić będziem
I twych wielkich łask nabędziem.

TOBIASZ STULLICH

 

KSIĄŻKI NADESŁANE

Do Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego lub jego przewodniczącego docierają nowe książki od zaprzyjaźnionych autorów, instytucji i wydawnictw. W ostatnim czasie nasze towarzystwo wzbogaciło się o następujące książki:

Else-Elżbieta Pintus: Moje prawdziwe przeżycia / Meine wahren Erlebnisse. - Są to, podane w dwóch wersjach językowych, wspomnienia żydowskiej mieszkanki Pomorza z lat okupacji przeżytej w Kartuzach, Gdańsku i Chmielnie, ukrywanej przez ostatnie dwa i pół roku wojny przez dawnych sąsiadów - kaszubską rodzinę. Książkę przygotował do druku, opatrzył wstępem i ilustracjami prof. Józef Borzyszkowski, a wydał Instytut Kaszubski, Gdańsk 2005.

Herbert Somplatzki: Bis wir im Frieden sind. Geschichten gegen das Vergessen - Jest to osobista książka niemieckiego pisarza, który w 1934 roku urodził się na Mazurach (w Piwnicach Dużych koło Wielbarka). Teksty tej książki, uzupełnione fotografiami i grafikami, opowiadają o wojnie i pokoju, o spotkaniach z miejscowościami, opisują wydarzenia i ludzi w przeszłości i w czasach obecnych. Przede wszystkim Somplatzki opowiada o ludziach, którzy nie zrezygnowali z nadziei, że ich dzieci i wnuki będą w przyszłości żyć w pokoju. 60 lat pokoju, sześć dziesięcioleci bez wojny to wielki dar dla Niemiec i ich europejskich sąsiadów, pisze Somplatzki. To dar, który należy bezustannie pielęgnować. Herbert Somplatzki, który często bywa na Mazurach, m.in. w 2001 roku uczestniczył w konferencji Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego w Mikołajkach, od lat jest rzecznikiem pojednania polsko-niemieckiego i nie tylko jako pisarz, ale także działacz kultury, podejmuje różne inicjatywy służące temu celowi. Książka "Bis wir im Frieden sind" ukazała się nakładem Megalit-Verlag, Schmallenberg 2005. Jej okładkę zdobi obraz Hieronima Skurpskiego "Czuwające światełko".

Kronika miasta Miłomłyna 1800-1922. - W pięknej serii "Moja Biblioteka Mazurska" Waldemar Mierzwa wydał w swej Oficynie "Retman" w Dąbrównie już kilka książek przypominających m.in. dzieje miejscowości bądź kroniki z dawnych czasów. Po książce Maxa Toeppena "Historia okręgu i miasta Olsztynka", kolejną książką w tej serii jest "Kronika miasta Miłomłyna 1800-1922". Kronika ma wielu autorów. Wpisy z różnych lat pozwalają wiernie odtworzyć codzienne życie mieszkańców w XIX i na początku XX. wieku. Praca ta ukazała się w Niemczech w 1979 roku, a obecnie została wydana w przekładzie Małgorzaty Szymańskiej-Jasińskiej i Katarzyny Uchowicz oraz w opracowaniu Grzegorza Jasińskiego. Dzieje Miłomłyna liczą jednak aż 670 lat. Toteż ta kronika miejska, która trafia do rąk czytelników, to tylko cząstka jego historii. Władze miasteczka mają nadzieję, że niebawem Miłomłyn doczeka się kolejnego opracowania.  

 


KARTKI MAZURSKIE, Sierpień 2005, Nr 5 (26) Rok VI. Red. E.K.
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego. Adres: 10 - 026 Olsztyn, ul. Stare Miasto 1,
tel. + 48 89 527-22-45
Konto: PKO BP II/0 Olsztyn 93 1020 3541 0000 5002 0091 1180
http://diec.mazurska.luteranie.pl/pl/mte.html


Powrót do poprzedniej strony
Wydrukuj strone

(c) 2005 - Diecezja Mazurska KEA w RP - diec.mazurska@luteranie.pl