KARTKI MAZURSKIE

2005 Wrzesień Nr 6 (27) Rok VI
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego w Olsztynie

 

GŁOSY O "ZNIKANIU"

W tym roku wiosną nakładem Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego ukazał się tomik wierszy Erwina Kruka "Znikanie". Spotkał się on z dobrym przyjęciem prasy lokalnej i krajowej. Aż kilka publikacji ukazało się w "Gazecie Olsztyńskiej"; o książce i refleksjach ze spotkań autorskich pisał Marek Barański, natomiast Zbigniew Chojnowski, literaturoznawca z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, ogłosił szkic, w którym ocenił różne aspekty tej twórczości, zakorzenionej w rodzinnej krainie i wyrastającej z doświadczeń poety. Dwa teksty o "Znikaniu" ukazały się w dwujęzycznych pismach mniejszości niemieckiej: "Tygodnik Śląski - Schlesisches Wochenblatt" (2005 nr 22) i "Mitteilungsblatt" (2005 nr 5), oba pióra Alfreda Czesli. Pod tytułem "Znikanie z pamięci" ukazała się recenzja Pawła Mostowskiego w kwartalniku literackim "Migotania, przejaśnienia" (2005 nr 2).

Do sięgnięcia po książkę zachęca recenzja ks. Jana Badury, zatytułowana "Tętno znikania", zamieszczona w "Zwiastunie Ewangelickim" (2005 nr 17) .

Obszerną recenzję napisał Jerzy Madejski w miesięczniku "Nowe Książki" (2005 nr 7), opatrując ją cytatem z wiersza Erwina Kruka: "Wierszu mój, daj schronienie". Analizując zawartość tomiku, autor recenzji m.in. stwierdza: "Poezja ta powołana została do wyrażania spraw poważnych. Bywa przydatna zwłaszcza do opisu dzieciństwa, miłości, historii. Jednak najbardziej przystaje do oddawania przeżyć religijnych. [...]. Już wiemy, że poezja jest potrzebna Krukowi do opisu prawdy indywidualnej, że wiele utworów to fragmenty autobiografii (np. Dodatek do życiorysu). Jednak w "Znikaniu" poeta jest kimś wyróżnionym i ma dostęp do rzeczywistości w skali całego wieku. Nazywa świat, bo widzi więcej, bo ma wyjątkowe kompetencje i wrażliwość, jest naznaczony. Taki status pozwala mu zrealizować inne jeszcze przedsięwzięcie, przedstawić sytuację duchową na przełomie wieków."

Warto zwrócić uwagę jeszcze na jeden głos. Otóż Jowita Kęcińska, pracownik naukowy Pomorskiej Akademii Pedagogicznej w Słupsku, opublikowała recenzję ze "Znikania" w gdańskim czasopiśmie "Pomerania" (2005 nr 4). Aby przybliżyć ten interesujący tekst, przytaczamy recenzję w całości:

"Rozległe połacie lat pozostały za mną..." Ukazał się nowy tomik wierszy Erwina Kruka "Znikanie". Teksty w nim zawarte przejmują do głębi. Są opowieścią dziecka. Są wołaniem poety. Są pamięcią tego, co było i czego już nie ma, a co jednak jest ("Gdybyś tego nie słyszał, to i tak to istnieje") - w pamięci przyrody, w pamięci historii, w pamięci ludzkiej, w pamięci ponadczasowej i ponadrozumowej Poety. Bo Poeta żyje po to, "żeby ocalić źródła czystej mowy", bo to On "tuli ranny język". Wyłaniają się z tych wierszy poranione, potargane strzępy historii Warmii i Mazur; ale nie tylko ich! Wszystkich trudnych miejsc pogranicznych, miejsc styku kultur, narodów, religii, polityki, miejsc szczególnie dotkniętych przez historię, gdzie, jak u Kruka, "umierał Gutfeld / I gdy to, co po nim zostało, / Nazwano Dobrzyniem". Miejsc, które odeszły, które drzemią w każdym z nas. To Poeta widzi w "Rozbitym lustrze" fotografie, na których "dziadek, który także wnet umrze, tak zajadle, / Jak to możliwe jest na fotografii, wciąż rąbie drwa". Jest babcia, "która, gdy nas już nie było, / Zostawiła dom pod klonami, / Z tego wzgórza coraz mniej widoczny / I dołączyła do imion i modlitw". I jest brat, którego "kiedyś podczas szkolnych wakacji / zatrzymało małe jezioro. / Do piętnastu lat, kiedy miał już być w mieście, / Zabrakło mu parę letnich tygodni", a "lata, które nadeszły, nie trzymają go na uwięzi". Zaś "tam, gdzie była studnia, / Rośnie czarny bez". "Tylko lasy podeszły bliżej". I konstatujemy za Poetą: pewnie "wszystko tak już zostanie: / Otwarta furtka na podwórze / I stojący w niej ojciec, / Spoglądający na dalekie drogi, / Czy się już zbliżamy". Nie wiem, czy uda mi się przystanąć "obok poety / Z niedowierzaniem, czy jego wiersz / Może cię przykuć do miejsca na dłużej". Ale już wiem, że ten wiersz, te wiersze, owo Znikanie przykuje moją i innego czytelnika wrażliwość, i uwagę do mazurskiej, zagubionej wśród borów ojcowizny poety. Bo właśnie miejsce, ­ miejsce, które zostało w pamięci ludzkiej, jest centrum każdego słowa tego zbiorku. Ośrodkiem świata. W tym zbiorze jest też wiele pochylenia się nad językiem, mową - tą związaną z najbliższą ziemią, odchodzącą, odeszłą, a przecież żyjącą. "Aby nie rozpowiadali, / Żem ja już zapomniał / Jak się u nas mówiło - / Uniosę się moja córko / Ponad bredy i łgi". To z niezwykłej piękności wiersza "Mazury", "wiersza dla Elizy napisanego po mazursku, ale potem przełożonego". (Jaka szkoda, że nie możemy go przeczytać po mazursku!). I już wiemy, gdzie możemy tej mowy, tych wszystkich odchodzących mów posłuchać: "Czy są u nas takie miejsca, / Gdzie choć trochę / Mogłabyś się tej mowy nasłuchać? Rozejrzyj się. Śpiewaj nad wodami, / Śpiewaj lasom i polom, / A ona ze snu pięknie zbudzona / Odsłoni swe serce / l przystanie przed tobą". I to rwące serce wyznanie: "Życie dano mi co prawda marne, / Ale język zaoferowano bogaty". Bo tylko Poeta może przyznać: "nie wiem, doprawdy, co z moim życiem / uczynił język / Ze swoją dwojaką, / Diabelską i anielską urodą?". Pochylam się więc nad tym zbiorem słów niezwykłych, delektując się ich; anielską i diabelską (kuszącą, oj, jak bardzo) urodą. I przeżywam, jak każdy czytający te słowa Znikanie.

(-) Jowita Kęcińska  

Z DAWNYCH KART

Mija 70 lat od utworzenia Związku Mazurów w Działdowie. Jego prezesem
był od początku Karol Małłek (1898-1969). Jakkolwiek organizacja ta
działała krótko, to miała znaczący wpływ na społeczność mazurską na
Działdowszczyźnie w drugiej połowie lat trzydziestych. Z niej wywodziła
się cała formacja inteligencji mazurskiej, dla której sprawy rodzinnego
regionu, jej historii i tradycji pozostały bliskie na zawsze. Natomiast
zakorzenienie w kulturze polskiej, wyniesione z ośrodka działdowskiego,
po 1945 roku pozwoliło im na wzięcie udziału w tworzeniu administracji
regionu, na powoływaniu instytucji kultury i życia społecznego. Przed
wojną, gdy Związek Mazurów działał w Działdowie, starał się o to, by
umocnić swoją samodzielność. W ten sposób wchodził też w spory z tymi,
którzy wcześniej opiekowali się Mazurami, tworzyli placówki oświatowe,
wydawali publikacje. Działaczom Związku Mazurów wydawało się, że ich
stać już na własny głos, że to, co robiono wcześniej, to był swoisty
paternalizm. Łatwo zatem było o niesprawiedliwe oceny i utarczki. Z
czasem one poszły w zapomnienie, a Karol Małłek w zgodzie współpracował
z Emilią Sukertową-Biedrawiną. Jednak w okresie przedwojennym te spory
należały do wydarzeń żywych i bulwersujących, jak choćby wystąpienie
prezesa Karola Małłka podczas uroczystości mazurskiej w kwietniu 1938
roku w Działdowie.
Pokłosie ówczesnego sporu znalazło swój dalszy ciąg w "Przeglądzie
Ewangelickim" (1938 nr 18), który zamieścił "List otwarty do pana Karola
Małłka, prezesa Związku Mazurów w Działdowie" Emilii
Sukertowej-Biedrawiny, a publikację jej listu poprzedził słowem "Od
Redakcji". Oba te fragmenty publikacji, jako mniej znane, a warte
poznania, przytaczamy teraz z niewielkimi skrótami:
OD REDAKCJI: "Sprawa mazurska - to rozdział w księdze dziejów Polski
ciągle jeszcze nie zamknięty. Obecnie dochodzi nowy moment, niezwykle
charakterystyczny. Związek Mazurów w osobie swego prezesa p. Małłka
wystąpił ostro przeciwko Polakom działdowskim, że za mało zdziałali dla
Mazurów i sprawy mazurskiej.
Z zarzutem tym wystapił prezes Związku Mazurów na "Poranku Mazurskim",
akademii urządzonej pod egidą Polskiego Związku Zachodniego, rzucając
gromy na społeczeństwo polskie i grożąc "tępieniem chwastów".
Wystąpienie to napiętnował m.in. wychodzący w Nowym Mieście "Głos
Mazurski" (Sprostowanie w następnym numerze: "Gazeta Mławska" - przyp.
EK), który w recenzji z owej akademii poddał krytyce ostre wystąpienie
p. Małłka, zarzucając Związkowi Mazurów nastawienie utylitarne oraz brak
polskiego patriotyzmu i akcji polonofilskiej wśród rzesz swych członków
o niepewnej orientacji narodowościowej.
Poniżej zamieszczamy "List otwarty" p. Emilii Sukertowej-Biedrawiny,
wybitnej, powszechnie znanej i cenionej działaczki polskiej wśród
Mazurów oraz autorki licznych dzieł z zakresu mazurologii, która
spokojnie, rzeczowo, choć z niewątpliwym żalem, przypomina dzisiejszym
przywódcom mazurskim, że społeczeństwo polskie, a zwłaszcza
ewangelickie, "coś niecoś" zdziałało dla sprawy mazurskiej - bliskiej i
miłowanej jako swojej - niosąc, jak trafnie się wyraża, braciom Mazurom
"serce na dłoni". Jesteśmy przekonani, że głos ten nie zniknie bez echa."


LIST OTWARTY DO PANA KAROLA MAŁŁKA, PREZESA ZWIĄZKU MAZURÓW W DZIAŁDOWIE
"[...] Zapomniał Pan, panie prezesie, o tym, kto pierwszy przyczynił się
do tego, że Związek Mazurów ma takiego dzielnego i śmiałego wodza: czy
nie był to inspektor szkolny Paweł Klimosz? Czy bez jego silnego
poparcia byłby Pan nauczycielem w Polsce, w powiecie działdowskim? A
niech Pan spojrzy na swój chór i orkiestrę, które wzięły udział w
Akademii, na swoich - jak się Pan wyraził - dzielnych współpracowników:
czy nie są oni (z wyjątkiem pana Kanta) uczniami i wychowankami
dyrektora seminarium Biedrawy, profesorów: Kożusznika, Ożany i ks.
Missola? Kto ich do pracy kulturalno-oświatowej na Mazurach przygotował,
kto im wszczepił umiłowanie polskości ludu i ziemi mazurskiej?
A Pan, panie prezesie Związku Mazurów, czy pan pamięta, że pierwsze
swoje kroki literackie stawiał Pan w "Gazecie Mazurskiej", którą
wydawało Zrzeszenie Ewangelików-Polaków w Warszawie, a którą ja przez
dziesięć lat redagowałam? Kto nakłonił Pana do opracowania "Jutrzni
mazurskiej na Gody", kto ją wydał z wielkim wysiłkiem mimo przeciwności?
Kto w rocznikach "Kalendarza dla Mazurów" wydrukował 3 akty pańskiego
"Wesela Mazurskiego"? Kto popierał Pana w prasie? Kto nawoływał Was,
Mazurów, do tego, abyście ujęli ster pracy odrodzeniowej wśród Mazurów w
swoje ręce? Kto po raz pierwszy ogłosił drukiem "Tezy Mazurskie", które
Wy, członkowie Związku Mazurów uznaliście za swoje własne, jeśli nie
"Gazeta Mazurska"!
Kto założył i prowadził w Działdowie przez szereg lat kursy gospodarcze,
na których specjalną opieką otoczono młode Mazurki?
Kto Wam wychował pierwszego duchownego "unijnego", kto się o niego przez
szereg lat troszczył "jak matka"? Czy nie Zrzeszenie Polaków-Ewangelików
łożyło na jego studia? A gdzie kształciła się pierwsza "polsko-mazurska"
siostra diakonisa, gdzie zaprawiała się do pracy, czy nie w Warszawie,
Katowicach i Sosnowcu?
Kto pierwszy zatroszczył się o to, by pamiątki mazurskie, świadczące o
polskości Mazurów, nie zginęły? Kto położył podwaliny pod Muzeum Mazurskie?
Kto zebrał i wydał pieśni poety mazurskiego Michała Kajki, utwory, które
wychowankowie gimnazjum deklamowali na Akademii?
A czy Panu, panie prezesie Związku Mazurów, wiadome jest, że polskie
słowa do hymnu mazurskiego napisał Polak-ewangelik z Warszawy, Witold
Szeller, członek Komitetu Mazurskiego?
Sprawy "augsburczenia" Mazurów poruszać nie będę, gdyż zajęłaby zbyt
wiele miejsca. Stwierdzam tylko, że "Unia" koścołów ewangelickich w
granicach państwa niemieckiego nastąpiła w roku 1817, przedtem tak
kościół w Działdowie, jak i świątynie po wioskach powiatu
działdowskiego, były "augsburskie". Nam Polakom-ewangelikom chodziło
zawsze przede wszystkim o polskość.
Z jednym się z Panem zgadzam - że zdziałano mimo wszystko jeszcze za mało.
My, weterani pierwszego etapu, pracy dla sprawy mazurskiej w
Działdowszczyźnie - kochamy Związek Mazurów i lud mazurski, z którym,
jak nam to Pan sam przyznał, "łączy nas krew i wyznanie"...."
EMILIA SUKERTOWA-BIEDRAWINA
Działdowo, w kwietniu 1938 roku

 

 

KSIĄŻKI NADESŁANE

JERZY SZMIT: MIĘDZY WIELKĄ A MAŁĄ OJCZYZNĄ. Wyd. II. Olsztyn 2005. - Ta
książka olsztyńskiego autora, przewodniczącego Stowarzyszenia "Mała
Ojczyzna", jest diagnozą sytuacji w regionie, a zarazem zarysem programu
działań na rzecz rozwoju Warmii i Mazur. Publikacja ta wydaje się jak
najbardziej na czasie. Jerzy Szmit brał bowiem udział w tegorocznych
wyborach parlamentarnych i w ich wyniku, dzięki głosom wyborców, został
senatorem RP. Autorowi książki, który od dłuższego czasu wykazywał
zainteresowanie i naszym stowarzyszeniem, Mazurskie Towarzystwo
Ewangelickie składa z okazji wyboru do Senatu RP serdeczne gratulacje i
życzy wielu sukcesów w tej zaszczytnej służbie na rzecz dobra wspólnego.

 

 


KARTKI MAZURSKIE, Wrzesień Nr 6 (27) Rok VI. Red. E.K.
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego.
Adres: 10 - 026 Olsztyn, ul. Stare Miasto 1,
tel. + 48 89 527-22-45
Konto: PKO BP II/0 Olsztyn 93 1020 3541 0000 5002 0091 1180
http://diec.mazurska.luteranie.pl/pl/mte.html


Powrót do poprzedniej strony
Wydrukuj strone

(c) 2005 - Diecezja Mazurska KEA w RP - diec.mazurska@luteranie.pl