KARTKI MAZURSKIE

2008 Maj Nr 5 (59) Rok IX
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego w Olsztynie

Giżycko i Bruno z Kwerfurtu

Uzupełnienie do listy duchownych
Ks. Gustaw Burchardt
Ks. Karol Oskar Napierski

Od redakcji: Głównym materiałem majowych "Kartek" miał być tekst "Uzupełnienia do listy duchownych". Ukazanie się tego numeru uległo jednak opóźnieniu. W związku z tym na pierwsze miejsce wysuwamy program uroczystości w Giżycku zaplanowanych na 14 i 15 czerwca br,, jako bardziej aktualny.

Giżycko i Bruno z Kwerfurtu


Program uroczystości dziękczynnych za życie i dzieło św. Brunona z Querfurtu z okazji 999-lecia jego męczeńskiej śmierci.

Sobota, 14 czerwiec 2008

15:00 koncert laureatów i zaproszonych gości IX Ekumenicznego Przeglądu Muzyki Religijnej - Parafia pw. Ducha Św. Pocieszyciela

 

Niedziela, 15 czerwiec 2008

11:00 Nabożeństwo Ekumeniczne - kazanie wygłosi J.E. Bp. Axel Noack z Ewangelickiego Kościoła Krajowego Saksonii z siedzibą w Magdeburgu

13:00 Obiad w Hotelu Wodnik

14:30 Spotkanie na wzgórzu św. Brunona (w razie deszczu w Giżyckim Centrum Kultury)

16:00 Zwiedzanie Twierdzy Boyen

17:30 Koncert organowy w Kościele św. Brunona

18:30 poczęstunek w ogrodzie parafialnym Parafii Ewangelickiej

 

Pozdrowienie

 

Korzystając z zachęty skierowanej do mnie przez JE Biskupa Janusza Jaguckiego, chciałbym przesłać do Giżycka kilka słów pozdrowień:

Szanowni Zgromadzeni - uczestnicy tej podniosłej uroczystości, przypominającej korzenie chrześcijaństwa na naszej ziemi, zanurzone w głąb naszych dziejów prawie o tysiąc lat.

Witam wszystkich serdecznie, zgodnie z należną im godnością. Witam i obejmuję serdeczną pamięcią.

A to, że nie mogę być obecny osobiście razem z tu zgromadzonymi, nie znaczy wcale, że tej obecności jestem pozbawiony. Po części będę obecny przez moje wiersze, które zaproponowałem do odczytania, a które w Giżycku na wzgórzu Brunona mają być recytowane. Jeżeli niektóre z nich dotrą do słuchaczy, to znaczy, że będę obecny.

Te wiersze są poetyckim refleksem, który - jak wierzę - dotyka niektórych wydarzeń z długich i skomplikowanych dziejów naszej ziemi mazurskiej - od czasów średniowiecza po dzień dzisiejszy, od czasów legendarnych wprost i ówczesnych plemion pruskich przez skomplikowane dzieje Mazurów po obecną rzeczywistość naszego kraju i związane z nią nadzieje na przyszłość. Wśród moich wierszy zaproponowanych do prezentacji jest utwór "Psalm, który nieśliśmy tego lata". Jest to wiersz oparty na kanwie Psalmu 126 i niejako przypomina Sierpień 1980 roku i zrodzony wówczas ruch społeczny, który po latach zaowocował tym, że możemy korzystać z dobrodziejstw zjednoczonej i demokratycznej Europy.

Postać Brunona z Kwerfurtu i jego dzieło przypominają, że pierwsze próby jednoczenia chrześcijańskiej Europy miały swój początek w średniowieczu, przed tysiącem lat. I że ten misjonarz był bardzo aktywny w tym dziele. W Giżycku, mazurskim Lecu, prawie sto lat temu, ewangelicy wznieśli krzyż na tym wzgórzu, a po wojnie nawiązali do tych tradycji, które poczęły rozszerzać się w duchu ekumenicznym. Co prawda, ewangelicy nie uprawiają kultu świętych, ale w miejscu prawdopodobnej śmierci Brunona w 1009 roku uczcili jego życie i dzieło jako pierwszego misjonarza chrześcijańskiego na dzisiejszej ziemi mazurskiej. Według przekazów historycznych, Bruno z Kwerfurtu należał do europejskiej elity intelektualnej swego czasu, był nie tylko misjonarzem ale i dyplomatą, a obecni historycy zaliczają go do "apostołów Europy".

Krzyż Brunona jest krzyżem Chrystusowym. On jednoczy wszystkich, którym, niezależnie od wyznania i narodowości, bliski jest świat wartości chrześcijańskich. Daje temu wyraz i ta uroczystość w Giżycku, odbywająca się na rok przed milenijnymi obchodami. I dlatego uczestników tego spotkania serdecznie pozdrawiam.

Erwin Kruk

 

Uzupełnienie do listy duchownych


Do sylwetek duchownych ewangelickich, jakie opracowałem dla Diecezji Mazurskiej, konieczne wydaje się uzupełnienie. Mimo swej skrótowości, ono pozwoli na większe zrozumienie sytuacji, w jakiej znaleźli się Mazurzy w roku 1945 i w latach następnych.

Historyczne uwarunkowania na Mazurach i powojenna organizacja życia stanowiły ładunek wybuchowy. Skąd się to brało? Otóż Mazurzy przed wojną należeli (prawie w całości) do Kościoła Ewangelicko-Unijnego. Członkami tego Kościoła byli także ci, którzy od 1920 roku mieszkali na polskim skrawku Mazur, jakim w okresie międzywojennym była Działdowszczyzna. Po 1945 roku ten Kościół został wykreślony z rejestrów i przestał w Polsce istnieć. W ten sposób mazurscy luteranie zostali pozbawieni tego oparcia, jakie im dawał ich Kościół, którego w nowej rzeczywistości już nie było.

Nie było duchownych. Nie było żadnej instytucji, która by zadbała o majątek ewangelicki i czyniła starania, aby na nowo rozwinęło się ewangelickie życie religijne. Niepokoiło to działaczy mazurskich, którzy przed wojną związani byli z Działdowszczyzną. Z zachowanych dokumentów można wywnioskować, że dla wielu z nich - ze względu na brak duchownych na Mazurach - stanem pożądanym byłoby połączenie Kościołów protestanckich i w ich ramach kontynuowanie tradycji.

W 1945 roku promotorem spraw Kościoła ewangelickiego na Mazurach był Jan Sczech, teolog o ukończonych studiach Wydziału Teologii Uniwersytetu Warszawskiego i praktyce u generalnego superintendenta dr. Paula Blau'a w Poznaniu. Od kwietnia 1945 roku do stycznia 1946 roku Sczech, absolwent teologii ewangelickiej, był kierownikiem Wydziału Opieki Społecznej przy Urzędzie Wojewódzkim w Olsztynie. Mieszkał w plebanii Kościoła ewangelickiego obok Zamku. Utrzymywał kontakt z przebywającym wówczas w Olsztynie przedwojennym superintendentem Fryderykiem Rzadkim [Rzadtkim], którego i władze administracyjne szanowały za jego postawę, znajomość języka polskiego, a podczas rozmów przewijała się propozycja, by przyjął kierownictwo nad Kościołem Ewangelickim. Wobec tego, że superintendent Fryderyk Rzadki nie widział swego miejsca w nowej rzeczywistości, Janowi Sczechowi i Edwardowi Małłkowi (który wówczas posługiwał się nazwiskiem: Stanisław Łopatowski) nie pozostawało nic innego, jak szukać pomocy w Warszawie: u biskupa dr. Jana Szerudy z Polskiego Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego i superintendrnta Konstantego Najdera z Kościoła Metodystycznego. Działacze mazurscy doszli do wniosku, że wobec braku duchownych, sami muszą stworzyć jakieś instytucjonalne ciało, które oficjalnie będzie występować jako reprezentant byłego Kościoła Ewangelicko-Unijnego.

Dnia 13 sierpnia 1945 roku, na zebraniu organizacyjnym, zwołanym przez Jana Sczecha, powołano do życia Radę Kościoła Ewangelickiego z siedzibą w Olsztynie (Stary Rynek 1, teraz: Stare Miasto 1). Na przewodniczącego wybrano Jana Sczecha, a członkami zostali: Bogumił Labusz, Fryderyk Leyk, Gustaw Leyding, Hieronim Skurpski, Bogdan Wilamowski i Stanisław Łopatowski, czyli Edward Małłek. Wszyscy byli Mazurami, przed wojną należeli do Kościoła Ewangelicko-Unijnego, a niektórzy z nich wyrośli w tradycji gromadkarskiej. Wszystkim bliskie były przedwojenne tradycje kościelne. Dnia 28 sierpnia 1945 roku Rada Kościoła Ewangelickiego została uznana przez Pełnomocnika Rządu, Jakuba Prawina, za reprezentantów interesów byłego Kościoła Ewangelicko-Unijnego na tej części byłych Prus Wschodnich, która funkcjonowała przez pierwszy rok pod nazwą Okręgu Mazurskiego.

Wtedy Rada postanowiła wysłać pismo do Polskiego Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego i do Kościoła Metodystycznego z prośbą o wydelegowanie przedstawicieli na konferencję do Olsztyna, celem omówienia spraw religijno-kościelnych na Mazurach. Na wyznaczoną konferencję zjawiła się tylko delegacja Kościoła Metodystycznego z superintendentem Konstantym Najderem na czele. Polski Kościół Ewangelicko-Augsburski nie dał żadnej odpowiedzi. Z uwagi na ważność i pilność zagadnienia, Rada postanowiła przedyskutować sprawy z delegacją Kościoła Metodystycznego. Podkreślano, że dogmatycznie nie ma zasadniczych różnic. A głoszone przez metodystów "nowonarodzenie - nawrócenie", oparte jest na Piśmie Świętym, zgodne też z nauką Lutra, jak również z praktyką mazurskich gromadkarzy, członków byłego Kościoła Ewangelicko-Unijnego.

Jak w pozostawionych wspomnieniach napisał pastor Edward Małłek : "Obie strony zgodziły się na ogólną formułę, że Kościół Metodystyczny przejmuję rolę "Opieki" nad ludnością wyznania ewangelicko-luterskiego na czas potrzeby" (maszynopis "Gdzie jest moja Ojczyzna, Hamburg, s. 827). Niebawem Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego wysłał do Okręgu Mazurskiego swego delegata, który zatrzymał się w Działdowie i zapowiedział, że zjawi się w Okręgu Mazurskim, gdy odejdą stąd metodyści. A że tak się nie stało, władze Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego ustanowiły wkrótce innych delegatów. O tym, jak między tymi wyznaniami rozwijała się współpraca i rywalizacja na Mazurach, wiele można przeczytać u Kazimierza Urbana w pracy "Luteranie i metodyści na Mazurach 1945 - 1957. Wybór dokumentów" (Kraków 2000).

Dlaczego zwracam uwagę na metodystów? Dlatego, że władze tego Kościoła, z superintendentem Konstantym Najderem, już na konferencji w Olsztynie przychyliły się od razu do argumentów świeckich działaczy mazurskich. A to znaczyło przede wszystkim, że wyraziły zgodę na to, by nabożeństwa w parafiach prowadzić według starej agendy byłego Kościoła Ewangelicko-Unijnego. Zgodzono się także z tym, by pastorzy występowali w togach z befką i nauczali religii według katechizmu Marcina Lutra. Była zatem zgoda na to, by wszystko było jak przed wojną. Jedyne ustępstwo - z uwagi na zakaz używania języka niemieckiego - dotyczył nabożeństw, które miały charakter polski. Odwołano się też do tradycji gromadkarskiej i środowisk, w których przed wojną działali mazurscy gromadkarze, a więc mazurscy luteranie, którzy oprócz nabożeństw w kościele organizowali także prywatne nabożeństwa, a przewodzili im "kaziciele gromadkowi", czyli świeccy kaznodzieje. Jak miało się okazać, metodyści (przedtem nieobecni na Mazurach) oparli się zarówno na świeckich kaznodziejach, jak i na kandydatach na diakonów, obecnych już od 1945 roku na mazurskich parafiach.

Dlatego w 1945 i 1946 roku tam, gdzie były na Mazurach parafie metodystyczne, wszystkie były obsadzone, a tymczasem luterańscy księża Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego obsługiwali, z powodu braku duchownych, po 4-8 parafii. Jak się wydaje, ta sytuacja miała wpływ na życie religijne, na kontakty z parafianami i pomoc charytatywną. W drugiej połowie lat czterdziestych, podobnie jak to było od czasów Reformacji, od księży ewangelickich wymagano akademickiego wykształcenia. Dopiero z czasem, gdy na początku lat 50. rozpoczęto "Akcję mazurską", również pomocniczych duchownych Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego szkolono na krótkich kursach. Był to okres, gdy na Mazury przybyło wielu "księży-diakonów", zatrudnionych w parafiach Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, a wśród nich byli także Mazurzy.

To prawda, Kościół Metodystyczny był ciałem obcym na Mazurach. Ale od początku duchowni, zwłaszcza mazurskiego pochodzenia, nie byli spostrzegani jako obcy. Większa tu była skłonność na wysłuchiwanie wiernych i zauważanie utrwalonych tradycji. Ten czas nie trwał jednak długo. Na początku lat pięćdziesiątych XX wieku, w okresie stalinowskim, parafie i duchownych traktowano jako amerykańską, imperialistyczną dyktaturę. Trzeba powiedzieć, że w sporach międzywyznaniowych też korzystano z tego arsenału argumentów. Wszystkie te okoliczności miały wpływ na życie religijne Mazurów, a potem także na pewne poczucie obcości. Objawiło się to szczególnie po 1956 roku, gdy widomym znakiem poczucia obcości stały się coraz liczniejsze wyjazdy.

Zastanawiając się nad losem ewangelickich Mazurów po roku 1945, nie można pominąć stwierdzeń, które znalazły się we wspomnieniach pastora Edwarda Małłka. Gdy je czytałem, zastanowiły mnie nade wszystko słowa: "Trzeba powiedzieć, że Kościół Metodystyczny w Polsce po wojnie 1945 roku przyjmował do pracy księży, pastorów, kaznodziei wszelkich wyznań: luteran, baptystów, adwentystów, zielonoświątkowców... nie żądając od nich konwersji - zmiany wyznania". To znaczy, że oni nadal pozostawali przy swoim wyznaniu.

Wśród pastorów metodystycznych, którzy byli luteranami, autor wymienił: Burcharta [Burchardta], Cybullę, Fröhlicha, Fibicha, Kunze'go, Langnera, Małłka, Napierskiego, Samulowicza, Zalewskiego. Niektórzy z nich, jak ks. Maksymilian Cybulla czy ks. Henryk Zalewski, po okresie służby w parafiach metodystycznych, powrócili do Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Ich sylwetki zostały przeze mnie uwzględnione. Inni, którzy pełnili służbę w parafiach metodystycznych i nie mieli już związków z Kościołem Ewangelicko-Augsburskim, zostali pominięci. Skoro jednak nie zmienili wyznania, a pracę kościelną u metodystów traktowali jako opiekę nad ewangelikami mazurskimi, należy być może i o nich pamiętać. Oto, co udało się ustalić:

Ksiądz Gustaw Burchardt, przez pewien czas superintendent metodystów w Okręgu Mazurskim, był ewangelikiem. Urodził się 31 marca 1904 w Błaszkach w powiecie kaliskim, ukończył Seminarium Kaznodziejskie w Więcborku (1929), wyświęcony na ewangelistę ewangelicko-augsburskiego Kościoła św. Trójcy w Warszawie, sprawował tam swój urząd w latach 1929-1944; ordynowany na duchownego 19 września 1948 roku, w latach 50-tych był superintendentem Okręgu Mazurskiego Kościoła Metodystycznego na Mazurach, a także - po ustąpieniu przez ks. sup. J. Naumiuka - przejściowo tymczasowym superintendentem naczelnym całego Kościoła Metodystycznego. Pozostał jednak ewangelikiem. Świadczy o tym jego dalsza służba w Kościele Ewangelicko-Augsburskim, pełniona w diasporze na Pomorzu. Skierowany tam został po wyjeździe ze Słupska ks. Maksymiliana Cybulli. Ks. Gustaw Burchardt sprawował opiekę duszpasterską nad ewangelikami w Słupsku i okolicach - od marca 1960 r. do 31 sierpnia 1962 r. Następnie był administratorem i proboszczem w Toruniu. Zmarł w 1974 roku.

Jak podkreśla Jan Wild, badacz dziejów ewangelickich na Pomorzu Środkowym, gdy ks. Burchardt rozpoczynał pracę w Słupsku, jego okręg duszpasterski obejmował 23 zbory i 3 stacje kaznodziejskie. Dobrze się zapisał w pamięci parafian. W lokalnych czasopismach i opracowaniach nadal obok innych przywoływane jest jego nazwisko jako duchownego, który "wśród działających w Słupsku po II wojnie światowej teologów ewangelickich należał do postaci nietuzinkowych".

Ksiądz Maksymilian Cybulla, po epizodzie metodystycznym, został duchownym Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Jego sylwetkę umieściłem wśród innych księży Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego.

Pastor Gerhard Fröhlich, opiekujący się zborami w Siemianach k. Morąga i w Jerzwałdzie (filiał), odprawiał nabożeństwa w domu prywatnym. Był studentem Seminarium Teologicznego Kościoła Metodystycznego w Klarysewie. Paweł Fibich był przez pewien czas pastorem w Olsztynie, gdzie było 67 członków zboru. Julian Langner z Klus k. Ełku, dojeżdżający do filiału w Bajtkowie, był świeckim kaznodzieją. Pastorem metodystycznym w Ełku i okolicach był Edward Małłek, autor pozostających w maszynopisie 7 tomów wspomnień, brat Karola Małłka. Gdy na krótko przed śmiercią nawiązałem korespondencję z Edwardem Małłkiem, pisał mi, że od młodości starał się postępować tak, jakby był w Kościele Ewangelicko-Unijnym. Nic nie wiadomo o Kunzem i Samulowiczu. Tymczasem ks. Henryk Zalewski, podobnie jak ks. Cybulla, po opiece nad parafiami metodystycznymi, podjął długoletnią służbę kościelną w Kościele Ewangelicko-Augsburskim. Zaprezentowałem sylwetki obu duchownych.

Jeżeli trzeba coś uzupełnić, to niewątpliwie należy nakreślić sylwetkę Karola Napierskiego, którego rówieśnicy i koledzy z przedwojnia znali pod imieniem Oskar.

Karol Oskar Napierski pochodził z rodziny mazurskiej z Działdowszczyzny. Na krótko przed wybuchem II wojny światowej zdał w Działdowie maturę. Był aktywistą Związku Mazurów. Uczestniczył w 1938 roku w spotkaniu Mazurów ze starostą powiatowym Władysławem Horwathem w Działdowie. Gdy w 1939 r. wybuchła wojna, młody maturzysta został aresztowany i osadzony w obozie hitlerowskim w Działdowie. W tym samym obozie znaleźli się Robert Małłek oraz Edmund Ułanowski i Alfred Longwicz. Ich nazwiska utrwalił w swej książce "Z Mazur do podziemia" Karol Małłek (Warszawa 1970, s. 39. ). Po wojnie Karol Oskar Napierski ukończył studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Warszawskiego. Był drugim, obok księdza Jana Sczecha Mazurem, który jako duchowny miał wyższe wykształcenie. W dniu 7 grudnia 1948 r. kandydat teologii Karol Napierski został skierowany do Kętrzyna, jako pomocnik ks. Emila Dawida, który - jak czytamy w piśmie Konsystorza do wojewody olsztyńskiego - był administratorem parafii ewangelicko-augsburskich w Kętrzynie, Korszach, Asunach, Małym Dworze, Karolewie i Windzie w pow. kętrzyńskim oraz w Bartoszycach i w Reszlu. Absolwent teologii ewangelickiej, delegowany do pomocy ks. Dawidowi, pełnił tu funkcję diakona.

Praktyka kościelna ks. Karola Napierskiego trwała w Kętrzynie do końca 1950 roku. Stąd został z początkiem 1951 roku delegowany do parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Olsztynku, administrowanej przez seniora Diecezji Mazurskiej. Jak inni Mazurzy z Działdowszczyzny, Karol Napierski należał przed wojną do Kościoła Ewangelicko-Unijnego. W swej pracy kościelnej chciał, aby tradycje mazurskie zostały zachowane w powojennym Kościele. Temu przekonaniu dawał też publicznie wyraz. Nie wiadomo, jakie były przyczyny sporu luterańsko-metodystycznego w Olsztynku (1951-1952), któremu Kazimierz Urban w książce "Luteranie i metodyści na Mazurach" poświęcił cały rozdział. Dokumenty bowiem, jakie zostały przytoczone, dotyczyły eskalacji samego sporu i walki o majątek kościelny, a nie przyczyn. Wśród tych dokumentów opublikowane zostało pismo z dnia 26 maja 1951 roku do Referatu do spraw Wyznań Prezydium PRN w Ostródzie o zmianie wyznania, w którym czytamy: ""Samodzielny Referat ds Wyznań zawiadamia, że wyznawcy ewangeliccko-augsburscy parafii Olsztynek, pow., Ostróda, wraz ze swoim proboszczem kand. teol. ks. Napierskim Karolem, który działał w porozumieniu z proboszczem parafii ewangelicko-augsburskiej w St. Jabłonkach ks. M. Cybullą, zmienili wyznanie na ewang.-metodystyczne, z prośbą o przydzielenie im kaplicy." I choć oficjalnie działał odtąd w ramach Kościoła Metodystycznego, to jego parafia w Olsztynku korzystała z pieczątki: "Kościół Ewangelicko-Metodystyczny".

Adwersarze wytykali mu to. Potem, na fali odnowy, jesienią 1956 roku, gdy odbywała się doroczna konferencja Kościoła Metodystycznego w Warszawie, ks. Karol Napierski został nieoczekiwanie wybrany na naczelnego superintendenta. Ze względu na to jednak, że nie chciał się podporządkować wymogom służb i Urzędu do Spraw Wyznań, nie został zatwierdzony i sam zrezygnował z funkcji. Kilkanaście miesięcy później wyjechał z rodziną do Niemiec. Tam zmarł. Był duchownym, który żywo interesował się losem wiernych. Na jednej z rozpraw sądowych w Ostródzie, związanych ze sporem luterańsko-metodystycznym w Olsztynku, "zapytany, do jakiego Kościoła należy, odpowiedział, że do unijnego". Oczywiście, tego Kościoła już nie było, lecz owo stwierdzenie miało taki podtekst, że bliskie mu są tradycje mazurskie.

Erwin Kruk


KARTKI MAZURSKIE, 2008 Maj Nr 5 (59) Rok IX. Red. E.K.
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego.
Adres: 10 - 026 Olsztyn, ul. Stare Miasto 1,
tel. + 48 89 527-22-45
Konto: PKO BP II/0 Olsztyn 93 1020 3541 0000 5002 0091 1180
http://diec.mazurska.luteranie.pl/pl/mte.html
http://www.mtew.prv.pl


Powrót do poprzedniej strony
Wydrukuj stronę

(c) 2008.06.10 - Diecezja Mazurska KEA w RP - olsztyn@luteranie.pl