KARTKI MAZURSKIE

2009 Maj Nr 5 (71) Rok X
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego w Olsztynie

Wykaz parafii

Mazurskie krajobrazy

Niespodziewany list z Hesji

"Pieśń przeciw swawolnemu niszczeniu drzew"

Książki nadesłane

 

Wykaz parafii


Na stronie Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego pojawiło się w maju nowe hasło: "Wykaz Parafii Diecezji Mazurskiej przed i po 1945 r." Warto tu zajrzeć. Są to pracowicie sporządzone tabele, które opracował ks. bp Rudolf Bażanowski, korzystając zarówno z dokumentów archiwalnych Diecezji Mazurskiej, jak i licznych publikacji, w tym wydanych przez duchownych katolickich.

Wykaz zasługuje na chwilę refleksji na temat zmian ludnościowych, jakie zaszły w XX wieku. Z jednej strony tabele służą przypomnieniu, gdzie przed wojną były kościoły i parafie ewangelickie, i jak olbrzymi obejmowały obszar! Poznajemy setki miejscowości, z niemieckimi przedwojennymi miejscowościami i powojennymi ich polskimi odpowiednikami, w których żyła ludność ewangelicka. Z drugiej natomiast strony możemy poznać, jak w okresie powojennym na tym samym terenie zmieniały się stosunki wyznaniowe, jaki los spotkał świątynie, i gdzie, mimo ciągłego braku duchownych, tworzono parafie związane z działalnością Diecezji Mazurskiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Są tam wszystkie miejscowości i parafie, które przez jakiś czas po wojnie były związane z działalnością naszego Kościoła na Warmii i Mazurach, w tym także te, które później weszły w skład Diecezji Pomorsko-Wielkopolskiej.

Dokładnie nie liczyłem, ale wymieniono tu około ćwierć tysiąca świątyń i miejscowości, w których znajdowały się one przed rokiem 1945. Potem zmniejszyła się liczba ewangelików. Parafie zaczęto tworzyć jakby od nowa. Było mało ewangelickich duchownych. Na jednego przypadało od 4-8 parafii, którymi administrowali w czasie powojennym.

Ks. bp Rudolf Bażanowski w tabeli zestawił miejscowości, w których były kościoły i kaplice ewangelickie, użytkowane przez Kościoł ewangelicko-augsburski po 1945 roku. W prezentowanej tabeli trzy kolejne rubryki ukazują stan obecny, czyli stan po 1992 roku.

Pierwsza z tych rubryk obejmuje kościoły i kaplice ewangelicko-augsburskie, druga - obiekty sakralne przejęte przez Kościół katolicki lub inny , a trzecia - do której są liczne linki - ukazuje inne losy obiektu sakralnego lub informacje o miejscowości. Znajdują się tu informacje o miejscowościach, w których obiekty sakralne popadły w ruinę, a także o tych, gdzie kościoły i kaplice zostały rozebrane. Najwięcej tu haseł z Wikipedii.

Po roku 1945 było na Warmii i Mazurach 167 miejscowości, w których przez jakiś czas odprawiano ewangelickie nabożeństwa. "Wykaz Parafii Diecezji Mazurskiej przed i po 1945 r." to historia w pigułce, zachęcająca do tego, by poznawać przeszłość i zastanowić się nad tym, jaki to miało wpływ na środowisko ewangelickie w regionie.

Mazurskie krajobrazy

Okazało się, że ze względu na ukształtowanie terenu i urodę krajobrazów Mazury można zaliczyć do nowych siedmiu cudów natury. "Mazury cud natury". - Pod takim hasłem propagowano najładniejsze miejsca w Europie, ukształtowane przez przyrodę. Kandydatem Polski w europejskim plebiscycie Fundacji Nowe 7 Cudów Natury, oprócz Puszczy Białowieskiej, jest obszar wielkich jezior mazurskich. I politycy, i samorządowcy zachęcają do głosowania na Mazury. Jak stwierdzono, dzięki oddanym już głosom, Mazury plasują się, jak podawano we wstępnych wynikach, w pierwszej trójce plebiscytu Fundacji New7Wonders, w kategorii "krajobrazy i formacje polodowcowe".

A jednocześnie ukazują się alarmujące publikacje, często ze zdjęciami, pod tytułem: "Ratujmy przyrodę". Świadczy to o tym, że coraz więcej jest ludzi, którzy widząc degradację nie mogą się z nią pogodzić. Nie chodzi tu tylko o to, że przez głupotę lub bezmyślność zaśmieca się brzegi jezior, szlaki turystyczne, obrzeża lasów. Dobrze, że ludzi wrażliwych, reagujących na zniszczenia, jest coraz więcej. Niestety, choć natura obdarzyła nasz region budzącym podziw bogactwem, to bardzo rzadko pamięta się o tym, że w tym krajobrazie od wieków żyli ludzie i że oni ukształtowali krajobraz kulturowy. Ich dziełem jest tradycyjna zabudowa wiosek, sposobów gospodarowania, wytyczenie gościńców i dróg, zasadzenie alej przydrożnych, założenie cmentarzy. Takie to i podobne są ślady przeszłości, po dziesięcioleciach zapomnienia - często już zatarte lub zniszczone. Coraz częściej się jednak zdarza, zwłaszcza w ostatnich latach, że w wielu miejscowościach mieszkańcy lub miłośnicy regionu wszczynają akcje, które mają chronić to, co ukształtowane było ludzką ręką, a na skutek zapomnienia lub bezmyślnych działań, znika z krajobrazu.

Na ewangelickich Mazurach cmentarze zakładano nie tylko w każdej wsi, ale nawet przy pojedynczych siedliskach. Dziś cmentarze te powoli zaczynają zanikać z pejzażu.
Dr Tekla Żurkowska odnalazła i opisała ponad sto cmentarzy na terenie samego Mazurskiego Parku Krajobrazowego, przy czym ponad połowa z nich liczyła po kilka grobów. Często były to cmentarze rodzinne, składające się z kilku grobów, stąd są one bardzo liczne w krajobrazie. Mazurzy na pochówek obierali miejsca atrakcyjnie położone w krajobrazie, z reguły związane z terenami morenowymi. Pionierskie opracowanie mazurskich cmentarzy jej autorstwa ukazało się w formie albumu zatytułowanego "Mazurskie cmentarze. Symbole w krajobrazie".

Tych symboli jest coraz mniej. Przedtem władze traktowały cmentarze jako nieużytki, teraz przyroda bierze je w swe posiadanie. Tak jest z większością dawnych cmentarzy, które często można tylko rozpoznać nie po grobach, ale po bujniejszej zieleni. Tam, gdzie groby są obmurowane lub gdzie zachowały się płyty nagrobne, łatwiej dostrzec nekropolię. Często, przy porządkowaniu, odsłaniane bywają zapadłe groby, niektóre nawet z napisami. Ci, którzy zajmowali się porządkowaniem, wiedzą, że nie wystarczy jednorazowa akcja. Przyroda nie próżnuje.

W miastach, gdzie zniknęły dawne nekropolie, jak w Olsztynie, niekiedy pojawiają się tablice informujące, jakie było przeznaczenie tego miejsca. Na to m.in. zwracają uwagę członkowie Społecznego Komitetu Ratowania Dawnych Cmentarzy na Warmii i Mazurach. W maju spotkali się z Marszałkiem Województwa i przygotowali apel do samorządowców o "zainteresowanie się stanem dawnych cmentarzy i podjęcie, w porozumieniu z Wojewódzkim Oddziałem Służby Ochrony Zabytków, niezbędnych działań w ich uporządkowaniu".

Jak twierdzi się na ogół, cmentarze są świadectwem historycznym, potwierdzają naszą łączność z przeszłością i określają stan współczesnej kultury. We wszystkich kulturach świata, cmentarze, groby i miejsca grzebania zmarłych były i są otaczane szczególną opieką. Dbałość o nie wynika z pobudek uniwersalnego humanizmu. Cmentarze, będąc pomnikami przeszłości tej ziemi, pozwalają na zacieśnienie z nią bliższych związków, stanowią ważny element kształtowania wspólnoty regionalnej i poczucia więzi społecznych. Naszym obowiązkiem jest zatem uszanowanie tej spuścizny historycznej.

Cieszą informacje o tym, że społeczności lokalne coraz częściej są wyczulone na krajobraz kulturowy. Na przykład w prasie można było przeczytać, że trwa wielkie sprzątanie dawnego cmentarza ewangelickiego w Żabim Rogu koło Morąga. Wszystko to odbywa się w ramach projektu "Zapomniani świadkowie historii". W tym samym czasie w niewielkiej Szafarni (w powiecie Nowe Miasto Lubawskie), z inicjatywy miejscowego sołtysa, postawiono pamiątkowy obelisk na zapomnianym cmentarzu. Na uroczystość, oprócz duchownych ewangelickich, wiernych i mieszkańców wsi, przyjechał z Niemiec syn ostatniego ewangelickiego proboszcza. Jak się wydaje, najwięcej zależy od społeczności lokalnych, od ich uwrażliwienia na to, co stanowi ślad po przeszłości.

W powiecie nidzickim, gdzie uporządkowano już kilka cmentarzy, zarówno z I wojny światowej, jak i wyznaniowych, zrodziła się inicjatywa uporządkowania dawnego cmentarza w Kanigowie. Tam przed wojną chowano Mazurów, ale teraz dawnych mieszkańców - ewangelików - nie ma. Proboszcz tutejszej parafii katolickiej i architekt terenów zielonych wspólnie oglądali dawny cmentarz, by zainicjować jego renowację. Mimo powojennych zaniedbań, cmentarz jest w całkiem dobrym stanie. Trzeba tylko zinwentaryzować drzewostan, wyciąć zakrzaczenia i uprzątnąć teren. Jak na razie, największy kłopot to przywrócenie tego miejsca pamięci lokalnej, sprawienie, żeby znalazły się osoby, które zadbają o niego w przyszłości. W zasadzie to będzie sprawdzianem, jak społeczność lokalna traktuje - zapomniany, ale przecież wpisany w dzieje wsi - krajobraz kulturowy.

Niespodziewany list z Hesji

Otrzymałem numer tygodnika "Głos Nidzicki" z artykułem Władysława Nowosielskiego, znajomego nauczyciela Zespołu Szkół nr 2 w Nidzicy. Nauczyciel należy w tej placówce do Grupy Inicjatywnej Wspierania Wartości Regionalnych, która współpracuje ściśle z nadleśnictwami w Nidzicy i Jedwabnie oraz z Parafią Ewangelicko-Augsburską w Nidzicy, otaczając opieką cmentarze z okresu pierwszej wojny światowej oraz cmentarze wiejskie, m.in. w Nataci Małej i Dobrzyniu.

Numer "Głosu Nidzickiego" (dawny, z 28.01-03.02.2009 r.) przysłano mi ze względu na Dobrzyń - miejscowość, w której się urodziłem. Niespełna rok temu, 9 czerwca, po otrzymaniu zaproszenia od organizatorów, uczestniczyłem tam we wzruszającej uroczystości odnowienia i uporządkowania tej ginącej nekropolii.

Jeszcze do niedawna cmentarz był niedostępny. Nie było żadnego wejścia. Teraz obok ustawionej tablicy są nowe schody, przed rokiem zamontowane. Jak we wcześniejszych latach, rzadko kto tu zagląda. Czasem otrzymuję stamtąd zdjęcia. Zdarzają się jednak niespodzianki, które wzbogacają wiedzę o przeszłości, a jednocześnie świadczą o tym, że dbałość o krajobraz kulturowy może być źródłem niespodziewanych wzruszeń.

W artykule Władysław Nowosielski podkreślił troskę mieszkańców Dobrzynia i składał podziękowanie sołtysowi wsi Dobrzyń Kazimierzowi Dąbrowskiemu za ogrom wykonanej pracy i zaangażowanie. Istotnie, odbywało się to ze współpracą ze szkołą, z jej pedagogami, młodzieżą i jej rodzicami, a także przy wsparciu ze strony nidzickich firm. Oprócz uporządkowania cmentarnego wzgórza, odnaleziono, oczyszczono i umocowano kilka przedwojennych tablic nagrobnych, w tym płytę informującą o miejscu spoczynku rodziny Melzer i Poganski.

Ta płyta sprawiła, że nawiązała się korespondencja między Zespołem Szkół Nr 2 w Nidzicy a panem Oswaldem Pliską, mieszkańcem Hesji, którego przodkowie żyli przed wojną w powiecie nidzickim. Jak napisał Władysław Nowosielski, zaczęła się wymiana zdjęć, książek, albumów i informacji. Ostatnio Nidzica otrzymała cenne wiadomości dotyczące dawnej parafii Łyna i tamtejszego kościoła. Co więcej, pan Pliska obiecał zebrać w ciągu najbliższych miesięcy i przekazać szkole materiały historyczne związane z dawnym powiatem nidzickim.

Nidzicki nauczyciel opublikował obok artykułu pierwszy list, jaki otrzymał od Oswalda Pliski, w którym nadawca przypomina o związkach swojej rodziny z Dobrzyniem. Z fragmentami listu warto się zapoznać:

"Szanowny Panie Nowosielski!

Kochani uczniowie!

W związku z naszą urlopową podróżą na Mazury i naszym pobytem w Naterkach opodal Olsztyna, odwiedziliśmy Dobrzyń. Z ogromną radością stwierdziliśmy, że tamtejszy wcześniejszy cmentarz został przecudnie odnowiony... W tym miejscu kilka zdań co do mojej osoby i mojego pochodzenia: urodziłem się 11.04.1939 r. w Zagrzewie w powiecie nidzickim. Dziś mieszkamy w Hesji w Niemczech. Nasze miasteczko leży ok. 100 km na północ od Frankfurtu nad Menem.

Moja matka, z domu Poganski, urodziła się w roku 1895 w Dobrzyniu. Moja babka była z domu Melzer. Mój dziadek Wilhelm Karl Poganski zmarł w roku 1935 i został pochowany w Dobrzyniu. Ku naszej radości stwierdziliśmy podczas naszej wizyty na cmentarzu (20.06.2008 r.), że odnalazł Pan kamień nagrobny rodziny Poganski/Melzer i pięknie go odnowił. W małym grobie obok pochowana jest siostra mojej matki (Emma Poganski), która zmarła około 1900 jako dziecko.[...] Gdy tego samego dnia odwiedziliśmy w Gardynach grób mojej babki Wilhelmine Poganski i zobaczyliśmy starą część tamtejszych grobów i ich stan, uświadomiliśmy sobie Wasze ogromne dokonania w Dobrzyniu. [..] W związku z moimi poszukiwaniami przodków napisałem m.in. historię rodziny Poganski/Melzer i zrekonstruowałem przy tym też drzewa genealogiczne, które sięgają roku 1636 i 1714.

Byłoby wspaniale, gdyby kontakt między nami się utrzymał. Serdeczne pozdrowienia z Niemiec i jeszcze raz ogromne podziękowania. Oswald Pliska."

 

"Pieśń przeciw swawolnemu niszczeniu drzew"

Dawno temu, bo w listopadzie 2005 roku, zgadzając się z inicjatywą stowarzyszenia "Sadyba", złożyłem podpis pod listem otwartym do ówczesnego premiera rządu przeciwko "dewastacji krajobrazu Polski a w szczególności przyrody mazurskiej". Nie była to moja pierwsza reakcja na niszczenie alej lipowych na drogach Mazur. Już 13 lutego 2005 roku wystosowałem list do przewodniczącego Sejmiku Województwa Warmińsko-Mazurskiego, w którym m.in. napisałem: "Do krajobrazu kulturowego należą nie tylko miasteczka i wsie, ale też drogi i drzewa przy nich zasadzone. W 1835 roku, gdy Krzysztof Celestyn Mrongowiusz wydał drukiem 'Pieśnioksiąg czyli Kancjonał Gdański', zamieścił w nim również 'Pieśń przeciw swawolnemu niszczeniu drzew'".

Właśnie w tym roku, kiedy zaczął się plebiscyt Fundacji Nowe 7 Cudów Natury, w którym uwzględniono Mazury, niektórzy znajomi przypomnieli sobie, że w jednym ze swych kancjonałów Krzysztof Celestyn Mrongowiusz umieścił "Pieśń przeciw swawolnemu niszczeniu drzew". Kiedy odwiedził mnie znajomy miłośnik przyrody - Andrzej Małyszko ze Społecznego Komitetu Ratowania Dawnych Cmentarzy na Warmii i Mazurach - i poprosił o to, bym przekazał mu treść tej pieśni, przyszło mi na myśl, że warto tę pieśń upowszechnić. Oto ona:

 

Słowem Pańskim jest stworzona
Ziemia i cudnie opatrzona
W lasy, łąki, zdroje.
Na cześć Stwórcy ludzie w cieniu
Drzew chłodzących się po utrudzeniu,
Wznoszą wdzięczne głosy swoje.
Ta piękna dolina,
Ten dąb, ta leszczyna,
Dzieło Stwórcy wabi gości
Z bliskiej włości,
Po znojach nabrać czerstwości.

 

Grzeszy człowiek, który to psuje,
Co Bóg stworzył i opatruje
Dla tworów swoich wygody.
Przy gościńcach zasadzone
Widząc szczepy drzew zranione.
Obrażają nas te szkody.
Pszczółkom nie zakwitnie lipa,
Gdy ją zetnie pogański syn.
Bez drzew goło,
Niewesoło,
W drodze słońce bije w czoło.

 

Głoszą nam lasy i bory,
Śpiewne ptaszki i liczne twory
Boską mądrość, dobroć i moc.
Człeku, siadłszy jak na łonie
U Boga, szczep na twym zagonie
Drzewa przynoszące owoc.
Hoduj i dziki gaj,
Wnukom go oszczędzaj,
Przykładem świeć jak gospodarz
Wierny szafarz.
Boże, łaską twą nas obdarz!

 

Krzysztof Celestyn Mrongowiusz

Pięśnioksiąg, czyli kancjonał gdański, 1835

 

Nie wiadomo do końca, czy Mrongowiusz jest autorem tej pieśni. Możliwe jednak, że wyszła ona spod jego pióra. Gdy czyta się tę pieśń, to wydaje się, jakby przybliżała okolice Olsztynka, Marwałdu, Dąbrówna, a więc miejsc, w których upłynęło dzieciństwo uczonego pastora, leksykografa i autora śpiewników.

Na Mazurach od wieków drogi obsadzone drzewami traktowano jako gościńce. Naturalnie, że obecnie inny czas i inne są pojazdy, inne tempo przemieszczania się, ale przyroda - ta sama. I tak samo bezbronna wobec swawolnego niszczenia.

(EK)

Książki nadesłane:

Jerzy Marek Łapo "Ludowa wizja przeszłości Mazur". - Edycja wspólna Towarzystwa Naukowego i Ośrodka Badań Naukowych im. Wojciecha Kętrzyńskiego. Olsztyn 2008. - Autor, archeolog z wykształcenia, jest kustoszem w Muzeum Kultury Ludowej w Węgorzewie. W ubr. zdobył stopień doktora nauk humanistycznych na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. Wydana teraz publikacja stanowi uzupełnioną wersję pracy doktorskiej zatytułowanej "Stanowiska archeologiczne i miejsca o znaczeniu historycznym na dawnym pograniczu galindzko-jaćwieskim w świadomości Mazurów". Być może tytuł, jaki autor nadał książce, jest nieco mylący. Byłoby lepiej, gdyby zamiast "ludowej wizji przeszłości", w tytule znalazły się słowa; "ludowe wyobrażenie przeszłości". Mimo tej uwagi, jaką tu wnoszę, trzeba powiedzieć, że praca jest interesująca i bogata, łączy wiele dziedzin nauki - od archeologii po etnografię.

Jerzy M. Łapo zbadał zjawiska ludowego wyobrażenia przeszłości Mazur (zwłaszcza Mazur Wschodnich) opierając się na analizie podań ludowych oraz nazw fizjograficznych, wiążących się ze stanowiskami archeologicznymi oraz miejscami o znaczeniu historycznym. Autor omawia też, jak podania ludowe oraz nazwy miejscowe stały się jedną z form odzwierciedlenia i utrwalenia kultury i obyczajowości Mazurów.

Książkę Jerzego M. Łapo uzupełnia cenny aneks, zawierający podstawowe publikacje dotyczące poszczególnych miejsc i stanowisk archeologicznych. Aneks (obejmujący w książce ponad 40 stron!) nosi tytuł: "Katalog stanowisk archeologicznych oraz miejsc o znaczeniu historycznym utrwalonych w mikrotoponimii". Całość pracy jest opatrzona bardzo bogatą bibliografią oraz indeksami.

 


KARTKI MAZURSKIE, 2009 Maj Nr 5 (71) Rok X Red. E.K.
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego.
Adres: 10 - 026 Olsztyn, ul. Stare Miasto 1,
tel. + 48 89 527-22-45
Konto: PKO BP II/0 Olsztyn 93 1020 3541 0000 5002 0091 1180
http://www.luteranie.pl/diec.mazurska/pl/mte.html
http://www.mtew.prv.pl


Powrót do poprzedniej strony
Wydrukuj stronę

(c) 2009.06.20 - Diecezja Mazurska KEA w RP - olsztyn@luteranie.pl