KARTKI MAZURSKIE

2009 Lipiec Nr 7 (73) Rok X
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego w Olsztynie

Ewangelickie inicjatywy

Na razie bez pomnika

Początki pietyzmu na dawnej ziemi pruskiej

10 lat "Kartek Mazurskich"

Ulica ks. Edmunda Friszke w Olsztynie

 

Ewangelickie inicjatywy


Parafia ewangelicka w Piszu jest mała, choć przestrzennie rozległa (Wejsuny, Nida, Pisz). Od 2007 roku opiekę duszpasterską pełni w niej ks. Marcin Pysz, kapelan Straży Granicznej. Okazuje się teraz, że ta parafia, mimo skromnej liczby zborowników, poczyna odgrywać coraz większe znaczenie w życiu miasta. Zaczęło się od tego, że na przełomie 2008/2009 roku przeprowadzono generalny remont domu parafialnego i kaplicy oraz dokończono budowę Domu Spotkań, który mieści się też w domu parafialnym.

Dnia 7 marca 2009 r. Parafia Ewangelicko-Augsburska w Piszu miała swoje święto - uroczyste otwarcie Środowiskowego Domu Samopomocy. Po paru miesiącach, dnia 18 czerwca 2009 roku w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie bp Rudolf Bażanowski, zwierzchnik Diecezji Mazurskiej KE-A, podpisał umowę dotyczącą realizacji projektu Parafii E-A w Piszu. Ten projekt to Dom Dobrej Nadziei - inicjatywa przeciwko wykluczeniu społecznemu osób chorych i niepełnosprawnych psychicznie.

Jak można przeczytać na stronie internetowej parafii w Piszu, projekt będzie trwał 18 miesięcy i zgodnie z aplikacją została udzielona dotacja w wysokości niespełna miliona złotych. Środki finansowe pochodzą z Europejskiego Funduszu Społecznego - Kapitał Ludzki. Parafia w Piszu jako beneficjent będzie prowadziła projekt Dom Dobrej Nadziei skierowany do 30 osób chorych psychicznie oraz niepełnosprawnych intelektualnie w stopniu głębokim i umiarkowanym, zamieszkałych na terenie gminy Pisz. Podczas uroczystego podpisania projektu przybyli z Pisza: autorka i koordynatorka projektu Monika Cwalińska, pełniąca obowiązki dyrektora ŚDS, oraz ks. Marcin Pysz.

Celem tego projektu jest aktywizacja społeczna i zawodowa osób chorych i niepełnosprawnych umysłowo. Osobom objętym projektem będzie oferowana pomoc terapeutyczna, psychologiczna i socjalna, a także pomoc w znalezieniu pracy oraz wsparcie przedsiębiorców przy zatrudnianiu osób niepełnosprawnych. Przewidywana jest edukacja środowisk lokalnych w zakresie problemów chorób i niepełnosprawności umysłowej i aktywizacja tych środowisk w dziedzinie integracji z osobami chorymi.

Więcej informacji na temat projektu można znaleźć na stronie Środowiskowego Domu Samopomocy Parafii Ewangelicko - Augsburskiej w Piszu: WWW.sds-pisz.luteranie.pl

W czasie uroczystego nabożeństwa, które odbyło się w niedzielę 26 lipca 2009 roku w Piszu, biskup Diecezji Mazurskiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP, ks. bp Rudolf Bażanowski, w asyście miejscowego duszpasterza ks. Marcina Pysza, poświęcił nowy ołtarz w parafialnej kaplicy.

Środowiskowy Dom Samopomocy, działający od niedawna, jest nową placówką. Dokonano już rekrutacji pracowników na stanowiska: terapeuta zajęciowy i fizjoterapeuta. Wybrano też gospodarza terenu. Odbywają się zajęcia z podopiecznymi.

 

Na razie bez pomnika

Już wydawało się, że Olsztyn wzbogaci się o pomnik Gustawa Gizewiusza (1810-1848), zasłużonego kaznodziei polsko-ewangelickiego z pierwszej połowy XIX wieku. Jeszcze pod koniec ubiegłego roku radni miejscy z komisji kultury sprzyjali tej inicjatywie, zapoczątkowanej przez historyków i ludzi kultury. Wkrótce jednak okazało się, że budżet miejski trzeba przykroić do możliwości. Dlatego władze Olsztyna uznały, że Gizewiusz na uhonorowanie może poczekać.

W przyszłym roku minie dwieście lat od jego urodzin. Gustaw Gizewiusz całe swe krótkie życie związał z rodzinnym regionem. Powinien był postrzegany na szerszym tle budzących się narodów i grup etnicznych w pierwszej połowie XIX wieku. Był kaznodzieją ewangelickim, krzewicielem języka i kultury polskiej na Mazurach. Zmarł 7 maja 1848 roku w Ostródzie, po trzynastu latach pracy duszpasterskiej w ewangelickim środowisku. Olsztyn jako stolica województwa ma już 115 miejsc upamiętniających historię. Niektóre pomniki i tablice czy obeliski wymagają remontów, a więc środków na ten cel. Na dodatek Olsztyn leży na Warmii. Cóż by tu robił Gustaw Gizewiusz, kaznodzieja polsko-ewangelicki, autor wydanej dopiero przed paru laty "Skargi Mazura"?

To, że nie będzie pomnika Gizewiusza, nie znaczy wcale, by skazywać Gustawa Gizewiusza na zapomnienie. W XXI wieku wyraźnie osłabło zainteresowanie kulturą mazurską. Jednak dla ludzi nauki życie i działalność ks. Gustawa Gizewiusza dostarcza wciąż nowych materiałów do badań i do nowych odkryć. Trzeba mieć nadzieję, że i przyszłoroczny jubileusz będzie temu sprzyjał.

 

Początki pietyzmu na dawnej ziemi pruskiej

 

(Fragment szkicu Erwina Kruka pt. "Duchowość protestancka w czasach Herdera".

Mrągowskie Studia Humanistyczne. Mrągowo, tom 8-9, s. 148-158)

Ruch oświeceniowy sam siebie określił, nazwał. Jego sedno - zbyt może optymistycznie - ujmuje formuła Kanta z roku 1783: Aufklärung ist der Ausgang des Menschen aus seiner selbst verschuldeten Unmündigkeit - Oświecenie jest wyjściem człowieka z zawinionego przez siebie stanu małoletności.

Termin duchowość, który wprowadzam do tych rozważań, dotyczy głównie tzw. kultury niematerialnej. Jest to kultura znaczeń, czyli semiotyczna, przejawia się w żywotności norm i wartości. Jej odzwierciedlenie znajdujemy w stosunku człowieka do różnych fenomenów rzeczywistości. Patrząc w ten sposób na oświecenie, jako ważną epokę w rozwoju historycznym, możemy ówczesne prądy umysłowe potraktować jako formy życia duchowego. Odnotujmy, że encyklopedyczna precyzja każe rozumieć kulturę jako połączoną parę, którą tworzą kultura materialna (niekiedy nazywana cywilizacją) oraz kultura duchowa. To rozróżnienie, dotyczące cywilizacji, pochodzi zresztą od Herdera.

Duchowość zatem, w tym i duchowość protestancka, nie ogranicza się do samej religii, ale do utrwalonych na gruncie praktykowanego systemu wartości sposobów życia zarówno jednostek, jak i społeczeństwa. Przejawem tej duchowości, której obraz możemy przywołać, jest ruch umysłowy oświecenia w najróżniejszych przejawach, a więc żywotność sporów w takich dziedzinach, jak: teologia, literatura, filozofia, edukacja, piśmiennictwo z dziedziny prawa i polityki, reforma ustroju kościelnego (m.in. nauki przedkonfirmacyjne, godziny biblijne, rola muzyki, upowszechnienie pieśni) i dążenie do wprowadzenia powszechnego obowiązku szkolnego itp. W ich wyniku kształtowały się nowe pojęcia ojczyzny, państwa, kultury, prawa jednostki, obywatelskość, wolność badań naukowych i jej granice itp.

Znawcy epoki powiadają, że to, co najcenniejsze w oświeceniu niemieckim (a krajów niemieckich było wtedy wiele) wywodzi się z Leibniza: przeświadczenie o harmonii przedustawnej, uniwersalistyczny racjonalizm, symbioza w uprawianiu metafizyki-fizyki-matematyki, racjonalistyczny humanizm. Sam Gottfried Wilhelm Freiherr von Leibniz (1646-1716) stanowił wszak wzór uniwersalnego uczonego-filozofa, ostatniego w czasach nowożytnych; swobodnie poruszał się na polu filozofii i matematyki, fizyki i techniki, prawa i pisarstwa politycznego, badań nad historią i nad tworzeniem językiem ideologicznego. Był twórcą idealistycznej koncepcji rzeczywistości, tzw. monadologii, tj. elementarnych substancji o charakterze niematerialnym. Działanie monad, jak dowodził, jest zdeterminowane przez "harmonię wprzód ustanowioną". Drugim filozofem, już z XVIII wieku, który wyznaczał nowe przestrzenie rozumowi i w sposób często pośredni, wywarł wpływ na niemieckie oświecenie, był Christian Wollf. Z jego nazwiskiem związały się takie pojęcia, jak aprioryzm i teleologia. Racjonalizm Wollfa, choć z trudem, mieścił się w obrębie chrześcijaństwa. To, co budziło zainteresowanie uczonych - także później, w epoce Herdera - to jego teleologia, czyli finalizm - pogląd filozoficzny, według którego przebiegiem zjawisk rządzi nie tylko przyczynowość (o tej przyczynowości jako "porządku przedustawnym" pisał Leibniz), ale i celowość. Wollf, pozbawiony katedry w Belinie, miał wykłady na uniwersytecie w Królewcu. Słuchał ich m.in. Sebastian Fryderyk Trescho. Ale większy wpływ na niego i na wielu innych studentów wywarły wykłady teologiczne Franza Alberta Schultza. Wollf nie odegrał w Królewcu większej roli. Stanowił jednak krytyczną inspirację dla Kanta i jego teorii poznania.

Rzeczywiście, Królewiec drugiej połowy XVIII wieku, postrzegany z odległości epok, to gwiazdozbiór: Kant-Herder-Hamann. Krótki to był czas, kiedy spotykali się razem. Herder i Hamann słuchali wykładów Kanta, tworzącego nowy system filozoficzny. Lecz drogi uczniów były inne: Herder zajął się koncepcją historii. Hamann, nazywany "magiem Północy", był pisarzem religijnym i filozofem irracjonalizmu, wzbogacającym teoretycznie chrześcijański sposób widzenia świata. Później Królewiec nie miał już nigdy tak jasnego światła. Krytycyzm teoriopoznawczy Kanta, jego idealizm transcendentalny, jakkolwiek wciąż ciekawi różne szkoły filozoficzne, to dla zwykłych ludzi znany jest jako formuła rygoryzmu moralnego: "Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie". Kto studiował w XVIII wieku na uniwersytecie w Królewcu, miał wykłady z teologii i filozofii oraz z retoryki i sztuk pięknych. Teologami z wykształcenia byli też profesorowie matematyki, retoryki, filozofii. Od początku XVIII wieku Królewiec był postrzegany jako "zakątek pietyzmu". Był to w łonie protestantyzmu ruch społeczno-religijny, propagujący w praktyce pobożne życie - prawdziwe chrześcijaństwo. Pietyzm to słowo pochodzące z łaciny: pietas - pobożność. Ten ruch powstał w XVII wieku, z dala od Prus. Był reakcją na ortodoksję staroluterską. Uznawał, że nauka reformacyjna jest prawidłowa,ale dostrzegał, że prawowierność wobec ksiąg symbolicznych luteranizmu (Konfesja Augsburska z 1530 r. i Księga Zgody z 1580 r.(zawierająca trzy przyjęte starokościelne wyznania wiary: apostolskie, nicejsko-konstatynopolitańskie i atanazjańskie) w praktyce była dla wielu teologów protestanckich ważniejsza, aniżeli nauki płynące z Pisma św. i osobiste przeżywanie wiary.

Pierwsze książki w duchu pietystycznym powstały już w czasach reformacji i niedługo po niej. Były to przede wszystkim książki Jana Arndta "Sześć ksiąg o prawdziwym chrześcijaństwie" i "Rajski ogródeczek" (przypomniane, tłumaczone (m.in. przez Samuela Tschepiusa z Działdowa) na język polski i bardzo popularne w XVIII I XIX wieku wśród Mazurów pruskich) .

Pietyzm zatem propagował przebudzenie, ponowne odrodzenie do życia w prawdziwym chrześcijaństwie. Za ojca pietyzmu uważa się Franza Jakoba Spenera (1635-1705). Jego dzieło Pia Desideria (czyli: pobożne życzenia) powstało w 1675 roku we Frankfurcie nad Menem. Analizował on stan Kościoła, uznając że nauka luterańska jest prawidłowa, ale przeniesienie do praktyki daje wiele powodów do niepokoju. Jak to dawniej było w zwyczaju, wyszedł od przedstawienia porządku "trzech stanów" (władzy, duchowieństwa i gminu). Główną winę widział w niedostatku prawdziwego chrześcijaństwa, a więc w zachowaniu dwu pierwszych stanów. Takim pojęciom, jak wiara i usprawiedliwienie, ojciec pietyzmu nie nadaje wprawdzie nowej treści, ale ich brzmienie jest całkiem inne niż w ortodoksji. Dlatego akcent u Spenera nie spoczywa już na prawowiernej nauce, lecz na realizowaniu wiary przez modlitwę, miłość Boga i bliźniego lub naśladowanie. Spener i inni pietyści uważali, że pod tym względem Reformacja Lutra musi zostać dopiero doprowadzona do końca.

Dla osiągnięcia tego celu konieczne jest spełnienie sześciu warunków: 1. Bardziej wszechstronnie zajmować się Słowem Bożym, czytać Biblię i rozważać ją także poza Kościołem, w domach wiernych. 2. Uaktywnić świeckich, przez faktyczne stosowanie zasady powszechnego kapłaństwa. 3. Chrześcijaństwo przejawiać także w czynie, jako wiarę czynną w miłości. 4. Zasadę miłości stosować także do inaczej wierzących czy niewierzących. 5. Na studiach teologicznych większą uwagę zwracać na podkreślenie znaczenia pobożności. 6. W kazaniach, obok nauczania, zwrócić uwagę na budowanie zboru i umacnianie go w wierze i pobożności.

Przytoczyłem te warunki w sposób hasłowy. One i dziś nie straciły na aktualności w protestanckim chrześcijaństwie. Program pietyzmu, wyłożony w pracy "Pia desideria", wprowadził w życie przyjaciel i współpracownik Spenera - August Hermann Francke (1663-1727), twórca ośrodka pietystycznego w Halle. Związany ściśle z uniwersytetem w Halle, Francke wybudował zakłady socjalne, pedagogiczne, gospodarcze i misjonarskie, znane potem jako Fundacja Francke'go. Za jego czasów w Halle studiowało 1500 studentów. Takiej liczby nie było nigdzie indziej, na żadnym innym uniwersytecie. Młodych ludzi przyciągała wolność nauki. Ortodoksi ostrzegali bezskutecznie: Halam tendis, aut pietista aut atheista mox reversus, co znaczy: "Kto idzie do Halle (na studia), powraca w krótkim czasie stamtąd jako pietysta albo ateista".

Elektorzy brandenburscy, powiązani rodzinnie z panującym rodem w Niederlandach, od 1613 roku byli kalwinistami (tj. członkami Kościoła ewangelicko-reformowanego). W rodzinnej Brandenburgii tępili wpływy pietyzmu; przeważał tu kierunek filokalwiński. Jest to ważne, bo gdy Fryderyk Wilhelm został pierwszym królem w luterańskich Prusach (1701), dopomógł walnie do dokonania na ziemi pruskiej przełomu pietystycznego. I tu wiele rodów arystokratycznych, wśród nich von Dohna, byli ewangelikami reformowanymi. Jednak ludność w wielonarodowym państwie, zarówno niemieccy Prusacy, jak i pruscy Litwini oraz pruscy Mazurzy, byli luteranami, czyli wyznawcami Kościoła ewangelicko-augsburskiego. Oświecenie w Prusach kładło nacisk na edukację, rozbudowę szkół i reorganizację form pracy kościelnej. W przeciwieństwie np. do Francji, tu oświecenie i wiara stanowiły dość zgodną parę. Uważano, że oświecenie gminu (mas) jest nie tylko warunkiem, ale koniecznym składnikiem zbawienia; w nim ostatecznie nasze zbawienie znajduje swe oparcie.

Pionierem pietyzmu w Prusach był radca kamery w Królewcu Theodor Gehr (1663-1705), który wcześniej przebywał w Halle; poznał tam Philippa Jakoba Spenera i Augusta Wilhelma Francke'go, i chciał w swoim mieście zorganizować szkołę na wzór takiej, jaką Francke stworzył w Halle. W 1701 roku Gehr utworzył Collegium Fredericianum w Królewcu, postrzegane przez dziesięciolecia jako "ognisko pietyzmu". Tu kształcono pedagogów do szkół niemieckich, litewskich i polskich. Były tu specjalne seminaria: Seminarium Litewskie i Seminarium Polskie, a na zajęcia językowe chodzili też studenci teologii, jeśli myśleli o pracy duszpasterskiej w miejscach, gdzie ludność mówiła po litewsku lub po polsku. Pierwszym dyrektorem nowej szkoły został Heinrich Lysius (1670-1730), który założył przy niej seminarium litewskie. Największą rolę odegrali w jej dziejach Johann Jakob Quandt i Franz Albert Schultz.

Johann Jakob Quandt (1686-1772), luterański teolog, urodzony w Królewcu i zmarły w tym mieście, był synem radcy konsystorza. Studiował teologię i filozofię w Królewcu i Lipsku; od 1714 roku został profesorem na uniwersytecie królewieckim. Quandt zasłużył się w rozwoju powszechnych szkół ludowych w Prusach. Jako teolog przekroczył kierunek ortodoksji luterańskiej zarówno w swoim działaniu jako generalny superintendent, jak i nauczyciel akademicki. Szczególną jego zasługą było wydanie Biblii w języku litewskim (1727, 1735) oraz szeroko upowszechnione wydanie śpiewnika kościelnego w 1735 roku.

Franz Albert Schultz urodził się 25 września 1692 roku w Neustettin (Szczecinek), zmarł 19 maja 1763 roku w Królewcu. Generalny superintendent i znakomity krzewiciel oświaty w Prusach Wschodnich pod panowaniem pruskich królów: Fryderyka Wilhelma I i Fryderyka II. Schultz był wielostronnie zaangażowanym teologiem o wielkim talencie organizacyjnym. Dążył do syntezy filozofii Christiana Wollfa i pietyzmu halleańskiego Francke już podczas swych studiów w Halle. Jako młody student brał udział w rozwoju idei pietystycznych, co potem było dobrze przyjęte przez Fryderyka Wilhelma I. Po studiach z filozofii i teologii pracował w Halle, wykładał matematykę i filozofię. Jego nauczyciel Christian Wollf (1679-1754) uważał go za swego najlepszego ucznia. Kiedy został profesorem, w 1723 otrzymał miejsce jako wykładowca (pedagog) w berlińskiej szkole kadetów. W 1724 roku Schultz został wybrany na kapelana wojskowego w Morągu. Tam pokazał się jako wszechstronny duszpasterz i uzdolniony pedagogicznie katecheta. Każdego z podległych mu żołnierzy uczył czytać i zapoznawał z Biblią; zarówno uczył katechizmu, jak i pieśni. To przyniosło mu uznanie króla.

Niebawem Schultz został radcą konsystorza i proboszczem staromiejskiej parafii w Królewcu. To stanowisko był związane ze stanowiskiem profesora teologii na Albertynie. Był on zaangażowany w program Regulative z 1736 o obowiązku szkolnym. Tak powstały pierwsze seminaria nauczycielskie dla 2 tysięcy szkół w Prusach. Całoroczne szkoły ludowe miały w planie nauczania - naukę czytania i pisania jako pomocy dla wiary i życia. Powstał program dla konfirmantów. Rozporządzenie królewskie o nauce kościelnej i szkolnej w Prusach z 3 kwietnia 1734 roku, wprowadzone przez Fryderyka Wilhelma I, zostało napisane, jak wskazuje rękopis, właśnie przez Schulza, wieloletniego rektora Albertyny i dyrektora Collegium Fredericianum. Jeżeli chodzi o morąskich studentów tamtej epoki, to wykładów Schultza słuchali zarówno Willamovius i Trescho, jak i Herder. Z tym że Herder, który za mieszkanie w bursie i "wolny stół" prowadził zajęcia w Collegium Fredericianum, zafascynowany był przede wszystkim Immanuelem Kantem i jego wykładami.

Następcą Schultza w Collegium był Georg Friedrich Rogall (1701-1733), zmarły młodo teolog o nastawieniu pietystycznym. Niewiele o nim wiadomo. Wiadomo jednak, że był autorem śpiewnika, który przełożony na język polski i uzupełniony służył Mazurom pruskim przez dwa wieki. Otóż król Fryderyk Wilhelm I reskryptem z 1738 roku dał przywilej drukarni Hartunga w Królewcu, aby mogła wydawać "polską Biblię, polski Nowy Testament, a także opracowany przez zmarłego radcę Konsystorza Rogalla śpiewnik".

Ten polski śpiewnik, wzorowany na śpiewniku Rogalla, ale wzbogacony, bo zawierający też pieśni Reja, Seklucjana, 30 psalmów z "Psałterza Dawidów" Kochanowskiego i utwory mazurskich pastorów, opracował ks. Jerzy Wasiański z Nidzicy i po raz pierwszy wydał w 1741 roku. Nosi on nazwę: "Nowo wydany Kancyonał Pruski...". Wznawiano go 70, a może 140 razy w dużych nakładach, aż do lat trzydziestych XX wieku. Do tego kancjonału, działdowski i dąbrowieński proboszcz Samuel Tschepius dodał w tym samym XVIII wieku polskie tłumaczenie Jana Arnta "O prawdziwym chrześcijaństwie", które wydał jego syn Samuel Ernest, uczony pracownik biblioteki Wallenrodzkiej w Królewcu. Te dwie książki, wyrastające z kultury duchowej osiemnastego stulecia, bardzo popularne w XIX i na początku XX wieku, ukształtowały pietystyczną formację ewangelickich Mazurów.

Zapomniana mowa - pisał w rozprawach o języku Herder - to "śpiewnik duszy". Mazurska duchowość wyrastała z oświecenia, aczkolwiek miała też inny odcień. Jak przed wiekami, również obecnie duchowość protestancka oscyluje między ortodoksją symbolicznych ksiąg wyznaniowych luteranizmu a pietyzmem. Niebezpieczeństwa, którym ulegali pietyści - to jednostronność przejawiająca się w niedocenianiu nauki kościelnej i zacieranie różnic wyznaniowych, wybujały indywidualizm, skłonność do separatyzmu i gromadkarstwa, uważanie siebie za lepszych od innych albo przesadne dążenie do uświęcenia i postrzeganie życia jako "padołu łez".

Tendencje te, zarówno propagujące zbawienie przez umartwianie się, jak i radosne chrześcijaństwo (bo i takie ruchy przebudzeniowe były), ożywiały życie religijne wspólnot na ziemi pruskiej.

W 1762 roku do Królewca przybył Herder. Z miasta Morąga miał skromne stypendium, ale nie wystarczające. Mieszkał w bursie Collegium Fredericianum i miał tu "wolny stół" . Prowadził większość zajęć dla słuchaczy Collegium: łacinę, grekę, francuski, hebrajski, matematykę, historię i filozofię. A oprócz tego grał na organach i miał niedzielne katechizacje. Te zajęcia były absorbujące. Przecież Herder był przede wszystkim studentem, ciekawym wiedzy i świata. Wkrótce zaprzyjaźnił się z Hamannem, słuchał wykładów Kanta i zbliżył się do wielkiego filozofa. W ciągu dwóch lat ukończył studia i wyjechał z Prus. Udał się do Rygi pozostającej pod panowaniem rosyjskim. Nie tylko do Morąga, ale i do Prus już nie wrócił.

Z trójki morąskich twórców jedynie diakon Sebastian Fryderyk Trescho, pisarz pietystyczny, pozostał w mieście. Tu wcielał też w życie swe pietystyczne przekonania. Pomagał biednym, dając im nie pieniądze, lecz ubrania i żywność czy podręczniki szkolne. Zdobywał dla nich też wełnę lub len, aby sami mogli sobie uprząść, utkać i uszyć. Dla spalonej Ostródy zainicjował w 1778 roku akcję pomocy w całych Prusach Wschodnich, która tylko w samym Królewcu przyniosła 2251 talarów. Jak inni księża, Trescho otrzymywał rocznie 300 talarów. Z dochodu z publikacji zamawiał nowości innych autorów. Był członkiem szwedzkiego towarzystwa religijnego. Miał propozycję, by objąć stanowisko duchownego w Ostródzie, Świdnicy albo jako kaznodzieja na dworze księcia Christiana von Waldeck, ale odmawiał. Zmarł 29 października 1804 roku w Morągu i pochowany został na przykościelnym cmentarzu.

To, co odziedziczył po ojcu, a także co sam zgromadził (przede wszystkim bibliotekę) przekazał szpitalowi miejskiemu w Morągu jako fundację dla potrzebujących pomocy. Na nagrobku diakona wyryto napis: "Ojcu biednych". Tak Morąg wyszczególnił jego zasługi.

Zdaję sobie sprawę, że w tych rozważaniach o duchowości niepodobna wszystkiego ująć. Na przykład pominąłem syna morąskiego proboszcza, poetę Johanna Gottlieba Willamoviusa-Willamova, który opiewał Berlin jako niemieckie Ateny, ale tamto środowisko go nie przyjęło i po pracy nauczycielskiej w Toruniu musiał szukać szczęścia w Petersburgu, w tamtejszej szkole niemieckiej, w której był dyrektorem do czasu, aż popadł w tarapaty i zmarł w zapomnieniu w 1777 roku. Herder go przypomniał i nazywał twórcę dytyrambów, wyrastających z tradycji antycznych, "niemieckim Pindarem".

Erwin Kruk


10 lat "Kartek Mazurskich"

"Kartki Mazurskie" ukazują się już 10 lat. Nie wszystkie znalazły się od razu w Internecie. Pierwsze były skromne i miały formę papierową. Dwie strony, cztery, sześć. Prezentowane były jako wydruk komputerowy w nakładzie 20-30 egzemplarzy. Gdy rozchodziły się, kolejne egzemplarze były kopiowane na kserokopiarce i rozpowszechniane.

Pierwszy numer biuletynu ukazał się w czerwcu 1999 roku, ostatni "drukowany" był z grudnia 2002 roku, zamykający czwarty rok istnienia stowarzyszenia. Wszystkie następne ukazywały się i ukazują już tylko w Internecie. Ale również do pierwszych, drukowanych biuletynów można teraz dotrzeć. Wszystkie zostały zeskanowane i znajdują się na internetowych stronach Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego.

 

Ulica ks. Edmunda Friszke w Olsztynie

Podczas XLVIII sesji Rady Miasta Olsztyna w dniu 29 lipca 2009 roku radni przyjęli trzy uchwały nadające patronów: olsztyńskiemu Muzeum Sportu oraz Szkole Podstawowej Nr 25 z Oddziałami Integracyjnymi oraz planowanej ulicy na Osiedlu Generałów.

Z propozycją nadania imienia ks. Edmunda Friszke jednej z ulic w Olsztynie wystąpiło do władz miasta Mazurskie Towarzystwo Ewangelickie. Pismo w tej sprawie stowarzyszenie złożyło w olsztyńskim ratuszu dzień po obchodach 130-lecia wybudowania i poświęcenia kościoła ewangelickiego w Olsztynie, 15 października 2007 roku. W ten sposób chciało upamiętnić postać zasłużonego organizatora parafii ewangelickiej w Olsztynie oraz zwierzchnika diecezji mazurskiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce. Oczekiwanie na decyzję Rady Miasta trwało więc długo. Ulica ks. Edmunda Friszke położona jest na rozbudowywanym osiedlu Generałów, w rejonie planowanych ulic: Złotej i Srebrnej. Minie jeszcze trochę czasu, zanim budynki zostaną zasiedlone, a zaplanowana ulica ks. Edmunda Friszke nabierze realnego kształtu.

 


KARTKI MAZURSKIE, 2009 Lipiec Nr 7 (73) Rok X Red. E.K.
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego.
Adres: 10 - 026 Olsztyn, ul. Stare Miasto 1,
tel. + 48 89 527-22-45
Konto: PKO BP II/0 Olsztyn 93 1020 3541 0000 5002 0091 1180
http://www.luteranie.pl/diec.mazurska/pl/mte.html
http://www.mtew.prv.pl


Powrót do poprzedniej strony
Wydrukuj stronę

(c) 2009.08.22 - Diecezja Mazurska KEA w RP - olsztyn@luteranie.pl