KARTKI MAZURSKIE

2010 Styczeń Nr 1 (79) Rok XI
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego w Olsztynie

Wspomnienie betlejemskiego żłobka

Pomoc potrzebującym

W Ełku

Śp. August Pietrzyk

Nowy Biskup Kościoła

Hieronim Skurpski "Szkicowniki z lat 1980-2006" (t. III)

Erwin Kruk - "Życie aż po kres"

Jutrznia na Gody - zapomniana mazurska tradycja

"Moje Prusy, moje Mazury" prof. Janusza Małłka

 

 

Wspomnienie betlejemskiego żłobka


W "Gazecie Olsztyńskiej" z 24-27 grudnia 2009 roku ukazały się życzenia zwierzchnika Diecezji Mazurskiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP ks. Rudolfa Bażanowskiego, zatytułowane "Bóg uczy nas, co to jest prawdziwa miłość". Dla udokumentowania zdarzeń, które co roku obchodzimy, przytaczamy tę wypowiedź, zawierającą słowa życzeń:

"Ozdobiona światełkami choinka, dzielenie się opłatkiem i uroczysta wieczerza wigilijna, życzenia i piękne kolędy - to pełna uczuciowości i ciepła tradycja, pielęgnowana w czasie najkrótszych i chłodnych dni, pozwala nam w szczególny sposób przeżywać wzniosłe i radosne święta Narodzenia Pańskiego, kiedy chcemy być dla siebie bardziej serdeczni i życzliwi. Święta te przypominają nam i uobecniają prawdę, iż "tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny". Wspomnienie betlejemskiego żłobka z Dzieciątkiem Jezus wskazuje na dar życia i wielką miłość Niewidzialnego Boga do każdego człowieka. Kto z nas nie tęskni za miłością, kto nie chce być kochanym?

Na świecie jest mało miłości, choć słowo to jest często wypowiadane. Często ludzie żyjący nawet pod jedną strzechą czują się samotni i pozbawieni tego życiodajnego uczucia bliskości serca drugiego człowieka. Tak przecież nie powinno być. Bóg nie chce, abyśmy cierpieli z powodu braku nadziei czy bliskości i zrozumienia. Dał, tak jak przez proroków zapowiadał, umiłowanego Syna swego Jezusa Chrystusa. Ten Syn Boży - Książę Pokoju przyszedł na świat - do nas, aby zaświadczyć o miłości i obdarzyć nią każdego z nas, aby darować życie pełne nadziei, radości i pokoju. Bóg uczy nas przez to, na czym polega prawdziwa miłość, że to nie tylko słowa, ale rzeczywista i szczera troska o drugiego człowieka, że to otwarte serce, oczy i ręce na potrzeby ludzi, którym zabrakło sił, zdrowia czy umiejętności, którym po prostu nie dostaje powszedniego chleba.

Niechaj miłość, którą ujrzeliśmy w Betlejem, która przyszła do nas, uzdolni nas do okazywania miłości tym, z którymi na co dzień się spotykamy lub żyjemy pod jednym dachem. Niechaj każde spotkanie w tym świątecznym czasie posłuży ku umocnieniu dobrych wzajemnych relacji, sprawi radość, wzmocni nadzieję, da poczucie serdeczności, bliskości, ciepła i zrozumienia. Niechaj nikt nie cierpi z powodu poczucia osamotnienia i pustki. Oby ta przekazywana od wieków Dobra Nowina o tajemnicy Wcielenia budziła wiarę, nadzieję i radość oraz uwalniała od lęku przed przyszłością. [...]"

Ks. bp Rudolf Bażanowski
biskup diecezjalny Diecezji Mazurskiej
Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Rzeczypospolitej Polskiej

 

Pomoc potrzebującym

Działająca w Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Piszu stacja diakonijna, we współpracy z Bankiem Żywności w Olsztynie, zorganizowała na początku grudnia 2009 roku Świąteczną Zbiórkę Żywności.
Była to pierwsza tego typu zbiórka. Dlatego stacja diakonijna przeprowadziła ją jedynie w trzech sklepach. Do ofiarności zachęcali klientów harcerze z hufca ZHP w Piszu. Oni też byli pomocni w przeprowadzeniu całej zbiórki.

Zebrana żywność została przekazana przed Świętami Bożego Narodzenia na ręce osób ubogich i potrzebujących - mieszkańców powiatu piskiego.

Jak obliczono, w parafii ewangelickiej w Piszu w grudniowej świątecznej akcji udało się zebrać w sumie 436,92 kg żywności!

 

W Ełku

W Ełku, w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, odbyło się nabożeństwo ewangelickie, pierwsze od kilkunastu lat. Zorganizowała je Parafia Ewangelicko-Augsburska w Piszu, którą kieruje ks. Marcin Pysz. W liturgii piskiego duchownego wspomagał kandydat teologii mgr Dawid Banach, praktykant parafii w Suwałkach.

To ożywienie cieszy. Jest przecież świadectwem, że ewangelicy, choć w rozproszeniu, ciągle jeszcze w tamtej okolicy są obecni. Nabożeństwo zgromadziło dwudziestu ewangelików z Ełku i okolic. Gościnnie przyjechało też jedenastu ewangelików z Pisza. Nabożeństwo miało charakter misyjny. Gościny udzieliło zborownikom stowarzyszenie mniejszości niemieckiej, mające swe pomieszczenie przy wieży ciśnień (ul. 11 Listopada 2). Po wspólnej modlitwie wszyscy zgromadzili się przy cieście, kawie i herbacie na wspólnych rozmowach, nie zabrakło również wspólnego kolędowania.

Przed wojną Ełk był jednym z najsilniejszych ośrodków kościoła ewangelickiego na Mazurach; po wojnie ewangelicy nie odzyskali kościoła, który do nich należał. Parafia nie mogła okrzepnąć, ewangelickich Mazurów było coraz mniej, nabożeństwa odbywały się w użyczonej kaplicy, o którą, na skutek rozgrywek lokalnych władz, toczono spory. Administracyjnie ewangelicy w Ełku stanowili zrazu osobną parafię, choć ze względu na warunki lokalowe, Ełk nigdy nie był siedzibą duchownego. Potem, na długie lata, Ełk stał się filiałem parafii w Suwałkach, a na nabożeństwa kierowano praktykantów i wikariuszy, którzy do tego mazurskiego miasta dojeżdżali. Tak trwało to przez dziesięciolecia. Ale już pod koniec XX wieku - gdy przegląda się roczniki Kalendarza Ewangelickiego, można było zauważyć, że istniał on nawet nie formalnie, ale wprost symbolicznie. Jakkolwiek przy parafii wciąż wymieniano filiał w Ełku, np. nawet w kalendarzu na rok 2005, to od wielu lat nie podawano żadnego adresu.

Po nabożeństwie ks. Pysz mówił dziennikarzom: - Na spotkaniu organizacyjnym, podczas którego poproszono mnie o odprawianie nabożeństw w Ełku było ok. piętnastu osób, głównie starszych, urodzonych tu Mazurów. Zapewniali mnie, że luteran jest w Ełku i okolicznych wsiach znacznie więcej, nawet ok. pięćdziesięciu. - Ludzie ci mają potrzebę wspólnego bycia razem. Gdy omawialiśmy szczegóły tego nabożeństwa i spotkania wielu z nich miało łzy w oczach, cieszyli się, że kościół ewangelicki do nich powraca.

Nabożeństwa luterańskie odbywały się w Ełku do lat 90. Następnie, jak oficjalnie podawano, z powodu wysokich kosztów, ksiądz z Suwałk, który przyjeżdżał je odprawiać zrezygnował z dojazdów. Ewangelicy zaczęli chodzić na nabożeństwa do metodystów. "Ale mówili mi, że nie odnaleźli tam takiej duchowości, do jakiej przywykli i ciężko im się było odnaleźć" - powiedział ks. Pysz. Przyznał, że o prawdziwych powodach zawieszenia przed laty nabożeństw w Ełku "trudno teraz powiedzieć coś konkretnego, bo na spotkaniu ludzie mówili o dziwnej w tym roli komuny". Ksiądz Marcin Pysz dodał, że planuje dojeżdżanie do Ełku co najmniej dwa razy w miesiącu.
W styczniu 2010 roku w Ełku odbyły się już dwa kolejne nabożeństwa.

 

Śp. August Pietrzyk

Pochodził z Suwalszczyzny. Urodził się w 1933 roku w Udziejku koło Suwałk. Mieszkał tam do 1958 roku. Wtedy przeniósł się do Olsztyna. Tu poznał Elzę z domu Marks. W 1960 roku wzięli ślub i razem przeżyli prawie pół wieku. Żona Augusta Pietrzyka urodziła się w okolicach podwarszawskich, ale od 1945 roku mieszkała już w Olsztynie. Pietrzykowie mają dwie córki: Lidię i Lenę. Obie są zamężne, mają dzieci..

August Pietrzyk zmarł w olsztyńskiej poliklinice 23 grudnia 2009 roku, nagle, po krótkiej, wyniszczającej chorobie. W nekrologu od rodziny, który ukazał się przed pogrzebem w lokalnej prasie, przytoczono słowa: "Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we mnie wierzy, nie umrze na wieki".[J 11,25a,26]. Odejście Augusta Pietrzyka to, jak zawiadamiano, odejście męża, ojca, teścia, dziadka i brata.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się 29 grudnia 2009 roku. Po nabożeństwie żałobnym w kościele ewangelickim śp. August Pietrzyk spoczął na cmentarzu komunalnym w Dywitach.

Rodzina Augusta Pietrzyka związana była i jest z olsztyńską Parafią Ewangelicko-Augsburską. Zmarły przez wiele kadencji był członkiem Rady Parafialnej, i to zarówno w czasach, gdy proboszczem był ks. Otton Wittenberg, jak i potem, gdy proboszczem był ks. Franciszek Duda. Z zamiłowania i z zawodu był cukiernikiem. Najpierw swojej pasji oddawał się w domu, potem prowadził w Olsztynie cukiernię przy ul. Curie-Skłodowskiej, a przez kilkanaście lat był też właścicielem cukierni na Starym Mieście. Niekiedy na posiedzenia Rady Parafialnej przynosił wypieki z własnej cukierni.

W 1999 roku, gdy powstało Mazurskie Towarzystwo Ewangelickie, nalezał do grona członków-założycieli. Do prac na rzecz środowiska ewangelickiego zachęcił też córkę Lidię. Lidia Szelkowska, obecna w MTE od początku, przez pewien czas była dyrektorką policealnej szkoły "Laurentius", a obecnie pracuje jako lektorka języka angielskiego w Studium Języków Obcych na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie.

W związku ze śmiercią śp. Augusta Pietrzyka, Mazurskie Towarzystwo Ewangelickie składa Rodzinie Zmarłego szczere wyrazy współczucia.

 

Nowy Biskup Kościoła

Jak wiadomo, w zeszłym roku Synod Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego po zapoznaniu się z wynikami prac swej Komisji Historycznej, na wiosennej sesji w 2009 roku skrócił o rok kadencję dotyczasowego Biskupa Kościoła. Niestety, pozostawił go jednocześnie w urzędzie aż do wyboru nowego zwierzchnika Kościoła. To sprawiło, że w okresie kilku miesięcy przeprowadzono działania, które zamiast wyklarować sytuację, jeszcze bardziej ją zagęściły.

W święto Epifanii 6 stycznia 2010 r. w kościele ewangelickim Świętej Trójcy w Warszawie ks. Jerzy Samiec został konsekrowany i wprowadzony w urzędowanie jako Biskup Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP. Ks. Jerzy Samiec był wieloletnim proboszczem Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Gliwicach, a także - od początku tej kadencji - prezesem Synodu.

Konsekracji dokonali ustępujący biskup Janusz Jagucki, biskup generalny Milos Klatik ze Słowacji oraz biskup Hans-Jurgen Abromeit z Ewangelickiego Kościoła Pomorza w Niemczech. Po wypowiedzeniu słów ślubowania, biskupi włożyli na głowę konsekrowanego ręce i pobłogosławili go zgodnie z apostolską tradycją. Po nich uczynili to pozostali biskupi przybyli na uroczystość: biskupi diecezjalni, biskupi emeryci, biskupi z zagranicy oraz innych Kościołów chrześcijańskich z Polski.

Tekstem rozważanym przez nowego biskupa był fragment z Listu Pawła do Rzymian: "Albowiem nie wstydzę się ewangelii Chrystusowej, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy, najpierw Żyda, potem Greka, bo usprawiedliwienie Boże w niej bywa objawione, z wiary w wiarę, jak napisano: A sprawiedliwy z wiary żyć będzie."

Biskup Jerzy Samiec podkreślił, jak silne jest dziś napięcie pomiędzy nowoczesnością a wiernością Ewangelii. To główne zadanie chrześcijanina - nie wstydzić się Ewangelii, a zatem żyć według tego, co ona głosi.

 

Hieronim Skurpski "Szkicowniki z lat 1980-2006" (t. III)

Hieronim Skurpski, urodzony 17 października 1914 we wsi Skurpie koło Działdowa, zmarł 16 września 2006 roku w Olsztynie. Był malarzem, rysownikiem, historykiem sztuki, działaczem kultury, organizatorem muzeum na olsztyńskim zamku, a także - honorowym obywatelem Działdowa i Olsztyna. W 2004 roku, na 90-lecie urodzin artysty wychowanego w tradycji mazurskiej i ewangelickiej, Mazurskie Towarzystwo Ewangelickie roku wydało album, który najpełniej prezentuje dokonania twórcze nestora olsztyńskiej plastyki, związanego życiem i twórczością z rodzinnymi Mazurami, oraz z warmińskim Olsztynem, w którym po wojnie zamieszkał.

Po śmierci artysty jego spuścizną zajęło się Warmińsko-Mazurskie Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych w Olsztynie, uważając, że przede wszystkim na upowszechnienie zasługują jego bogate szkicowniki. W krótkim czasie wydało dwa tomy rysunków i szkiców Hieronima Skurpskiego. Teraz trafił do rąk czytelników kolejny tom: Hieronim Skurpski "Szkicowniki z lat 1980- 2006". "To już ostatni tom, z trzech, zawierający wybór ze zbioru 162 zeszytów ze szkicami, rysunkami, artystycznymi zapiskami Hieronima Skurpskiego." - napisała we Wprowadzeniu Małgorzata Jackiewicz-Garniec, która wraz z zespołem zajęła się opracowaniem spuścizny. To piękne wydawnictwo ukazało się pod koniec 2009 roku, a wsparli je finansowo: Zarząd Województwa Warmińsko-Mazurskiego i samorząd Olsztyna.

Nie ulega wątpliwości, że trzeci tom został lepiej i bardziej pieczołowicie wydany niż poprzednie. Również rozwiązania graficzne wskazują na to, że z troską i pewnym pietyzmem przyłożono się do prac po nestorze olsztyńskiej plastyki. Oprócz szkiców i rysunków artysty, a także jego refleksji zawartych w pisanych przezeń dziennikach, znakomite wrażenie sprawiają fotografie Stanisława Zbigniewa Kamieńskiego z Radomia. Zresztą o jego kolekcji radomskiej i jej znaczeniu napisał też osobno Mieczysław Szewczuk z radomskiego muzeum. "Szkicowniki z lat 12980- 2006" mają 310 stron.

Warto przypomnieć, że we wrześniu 2006 roku, gdy w ewangelickim kościele Chrystusa Zbawiciela odbył się pogrzeb zmarłego artysty, w imieniu mazurskich przyjaciół "słowa odwitania" wygłosił pisarz Erwin Kruk. Niebawem napisał on też utwór poetycki, który, choć nie zawiera dedykacji, nawiązuje wprost do ostatnich chwil w życiu sędziwego artysty. Ten utwór, pod tytułem "Życie aż po kres", został ostatnio wydrukowany w listopadowym numerze miesięcznika "Odra" we Wrocławiu (2009 nr 11).

 

Erwin Kruk

Życie aż po kres

Gdy doszedł do sędziwego wieku,
Zdarzyło się, że często z nim rozmawiałem.

To mi nie daje teraz spokoju - ta ciekawość,
Ciekawość aż do końca. I długie życie.

Myślał, że gdy śmierć podejdzie,
Na pewno dostrzeże rzeczy zadziwiające:
Bursztynowy okruch sławy,
Baśniowość mazurskich podziemi,
Dziecięcą łaskę wiary, bliskość niebios?
Że będzie mógł coś przekazać,
O czym i on nie wiedział.

Odwiedziłem go w domu opieki.
Gdy znajomi, którzy tam przyszli,
Oddalili się na chwilę, powiedział mi:
"Wiesz, sądziłem, że ujrzę,
Że dotknę skrawka tajemnicy,
Ale doprawdy, dziwię się, że jak dotąd to nic."
Wciąż czekał na to
Ze wzrokiem otwartym, w ciszy,
Nikomu nie mówiąc, że niewiele widzi.

Wcześniej w mieszkaniu, gdy odszedł od sztalug,
Miał krwotok wewnętrzny,
Czołgał się do telefonu, nie pamiętał,
Że na zewnątrz, nim zabrała go karetka,
Był unurzany we krwi.
Przetrwał i obudził się w szpitalu. Już przytomny,
Dociekał, jak ta słabość i sen były możliwe.

Teraz myślę, że wtedy pierwszy raz
Zląkł się naprawdę,
Albo że dotarło do niego,
Że jest śmiertelny i że przed nim dolina cienia,
Która marzenia zabiera i krótkie chwile chwały.
A on czekał na blask, na znak,
Na jasność w ciemności,
Na dziewczynę z mazurskiej baśni,
Na coś innego, co się ostanie i będzie niebywałe.
Lekarze nie chcieli ryzykować
Operacji, zważając na sędziwy wiek. Podleczony,
Czuł się na tyle przytomny,
Że dopominał się o powrót
Do rozpiętych sztalug, do obrazów,
Do stołu zasłanego książkami.
Lecz kto miał się nim zająć
W noc i w dzień, w porze niskiego słońca,
Gdy siły opadają,
A ciało jest zdane na śmiertelne podmuchy?
Stąd dom opieki "Laurentius",
Gdzie stronił od zasiedziałych pensjonariuszy,
Którzy w hallu zbijali się w gromadkę
I z niepokojem zerkali na świat za oknem,
Na las i niebo, na wrześniowe rozkołysanie gałęzi.

Był osobny i miał poczucie, że nie należy do nich.
Tęsknił do życia. Z pracowni wziął ze sobą nowy szkicownik.
Ale czy jakąś kreskę w nim postawił, czy utrwalił widok niebywały?
Nie mnie o tym mówić. To obrazy i rysunki
Powinny przemawiać.

Dopóki żył,
Słuchałem, o czym opowiada,
Jakie w obrazach ukrył tajemnice,
O których krytycy nic nie wiedzą.
(Ale był pewny, że w końcu ich przekona.)
Podziwiałem tę nieprzepartą chęć istnienia i zapał,
Który mimo sędziwego wieku nie wystygł,
I tę tęsknotę za objawieniem,
Co czeka po drugiej stronie losu.

Nie spodziewał się jednak, że nie otworzy już oczu.
Że jeśli nawet coś dostrzegł, sam o tym nie powie.
Odszedł, jak wszyscy odchodzą,
Zdany na nasze ziemskie domysły.

wrzesień 2006

 

Jutrznia na Gody - zapomniana mazurska tradycja

W Wigilię, 24 grudnia 2009 roku, na portalu historycznym Polskiej Agencji Prasowej ukazał się w Internecie artykuł: "Jutrznia na Gody - zapomniana mazurska tradycja". Młodsi ludzie już nie wiedzą, czym na Mazurach była Jutrznia na Gody. Stąd potrzeba przypomnienia tego, co niegdyś stanowiło żywą tradycję:

"W nocy z 24 na 25 grudnia w kościołach, szkołach, a nawet prywatnych domach na Mazurach obchodzono bożonarodzeniowe widowisko misteryjne zwane Jutrznią na Gody. Obrzęd ten zanikł dopiero w latach 50. XX wieku.

Jutrznia na Gody częściowo odpowiadała pasterce, a częściowo - jasełkom. Zaczynało ją wejście do pomieszczenia, w którym odbywał się obrzęd (mógł być to kościół, szkoła, a nawet duży prywatny dom) procesji ubranych na biało dzieci, które w rękach trzymały zapalone świece, a nawet udekorowane świeczkami choinki. Dzieci usadowione następnie w różnych miejscach (np. przy ołtarzu, pod chórem itp.) recytowały, śpiewały pieśni, przywoływały dialogi Pasterzy, czy Trzech Króli - wszystko to miało sławić zgromadzonym nadzieję na zbawienie objawioną w narodzinach Jezusa.

Jak w spisanych w 1870 roku "Wierzeniach mazurskich" (wyd. 2008) zapewniał badacz, znawca i dokumentator życia Mazurów Max Toeppen, była to "bardzo charakterystyczna i wielce lubiana uroczystość".

Pierwsze notatki o obchodzeniu Jutrzni na Gody pojawiły się już w 1753 roku w Jansborku, tj. dzisiejszym Piszu. Ponieważ Jutrznia na Gody odbywała się w języku polskim i uczestniczyli w niej przede wszystkim mówiący po polsku Mazurzy, w XIX wieku tradycja ta zaczęła być tępiona przez władze pruskie. Te argumentowały, że obrzęd, w którym dzieci chodzą ze świecami, jest niebezpieczny dla uczestników i stwarza zagrożenie pożarowe.

Na początku XX wieku tradycję Jutrzni na Gody próbował wskrzeszać nauczyciel i folklorysta z powiatu działdowskiego (z czasem nazwany Królem Mazurów) Karol Małłek, który opracował i wydał scenariusz tego obrzędu. Wysiłki Małłka nie były bezowocne, bo jak wspomina w zbiorze esejów "Szkice z mazurskiego brulionu" (wyd. 2003) pisarz i poeta Erwin Kruk, jako dziecko brał on udział w Jutrzni.

"Na długo przed świętami ksiądz wyznaczał nam oracje, których trzeba było się nauczyć, a także pieśni o narodzinach Pana Jezusa. Ważne przy tym było, aby każdy zapamiętał, w którym momencie ma wystąpić przed zborem" - napisał w felietonie "Jutrznia na gody" urodzony w 1941 roku Kruk i ubolewał, że tuż po wojnie stroje dzieci przedstawiających Jutrznię na Gody były skromne i niczym nie wyróżniały się od strojów tych, którzy widowisko oglądali.

Biskup diecezji mazurskiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce Rudolf Bażanowski powiedział PAP, że inscenizacje, które opisuje Kruk mogły być ostatnimi, które odbywały się na Mazurach. "Wystawianie Jutrzni na Gody całkowicie już na Mazurach zanikło, nie znam żadnego miejsca, w którym by się one odbywały. Jutrznię zastępują dziś po prostu jasełka" - powiedział Bażanowski.

Etnograf z Muzeum Kultury Ludowej w Węgorzewie Izabela Szmuc powiedziała PAP, że zanik tradycji Jutrzni na Gody wiązał się z masową emigracją Mazurów do Niemiec, która rozpoczęła się właśnie w latach 50. "Dziś jutrznię czasem wystawiają zespoły folklorystyczne, ale ma to wyłącznie charakter spektaklu, a nie autentycznego obrzędu" - powiedziała Szmuc. [PAP - jwo/ ls/ jbr/]

 

"Moje Prusy, moje Mazury" prof. Janusza Małłka

W wydawnictwie "Retman" (Dąbrówno 2009) ukazała się książka znanego historyka Janusza Małłka "Moje Prusy, moje Mazury". Okazją do publikacji była uroczystość w Olsztynie - przyznanie toruńskiemu uczonemu tytułu doktora honoris causa Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Jak napisał w recenzji "Wizje historii" na łamach "Zwiastuna Ewangelickiego" (2010 nr 1) Alfred Czesla: "Publikacja składa się z 25 części. Autor zaczyna od przypomnienia Reformacji w Prusach Książęcych, pierwszego państwa luterańskiego w świecie oraz postaci Michała Meurera, reformatora Mazur. Dużo miejsca poświęca wpływowi Marcina Lutra na rozwój Reformacji oraz regionalnej tożsamości mniejszości etnicznych i konfesyjnych w Prusach w czasach nowożytnych. Omawia także: życie religijne na Mazurach, wkład królewieckiej Albertyny w rozwój protestantyzmu i migracje ludności niemieckiej, polskiej i litewskiej. W książce można znaleźć także szczegółowe opisy życia mieszkańców Mrągowa, Szczytna i okolic."

W innym miejscu recenzent, doktor socjologii, zaznaczył, że książka Janusza Małłka składa się z tekstów historycznych, napisanych komunikatywnym językiem. Były one publikowane w latach 1962-2008. W zakończeniu recenzji Alfred Czesla napisał: "Autor podsuwa czytelnikowi swoją wizję historii, nie pomijając żadnej strony - od cytowanych niemieckich nacjonalistów do polskich komunistów. Rozprawia się z mitami, utartymi schematami, powielanymi poglądami niemieckimi i polskimi. Warto sięgnąć po tę książkę, gdyż możemy wiele się z niej dowiedzieć o Prusach i Mazurach w ujęciu dotąd jeszcze nie spotykanym."


KARTKI MAZURSKIE, 2010 Styczeń Nr 1 (79) Rok XI Red. E.K.
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego.
Adres: 10 - 026 Olsztyn, ul. Stare Miasto 1,
tel. + 48 89 527-22-45
Konto: PKO BP II/0 Olsztyn 93 1020 3541 0000 5002 0091 1180
http://www.luteranie.pl/diec.mazurska/pl/mte.html
http://www.mtew.prv.pl


Powrót do poprzedniej strony
Mazurskie Towarzystwo Ewangelickie
Wydrukuj stronę

(c) 2010.01.29 - Diecezja Mazurska KEA w RP - olsztyn@luteranie.pl