KARTKI MAZURSKIE

2010 Marzec Nr 3 (81) Rok XI
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego w Olsztynie

Ewangelicy w Ełku

Walne Zebranie MTE

Świąteczne okruchy

O Mazurach według Krosty

 

 

Ewangelicy w Ełku


Już ukazały się informacje, że Synod Diecezji Mazurskiej, obradujący w sobotę 27 lutego 2010 roku, jednogłośnie uchwalił wniosek o erygowaniu filiału w Ełku. Pod koniec XX wieku był tam filiał, należący do parafii w Suwałkach, ale nieczynny, i przed pięciu laty został zlikwidowany. Tym razem powołanie filiału przyporządkowano administracyjnej i duszpasterskiej odpowiedzialności Parafii EA w Piszu. Jest to radość dla całej diecezji, mówił zwierzchnik Diecezji Mazurskiej ks. bp Rudolf Bażanowski. Uchwalony wniosek skierowano do akceptującej decyzji Konsystorza. Zdaniem nowego Biskupa Kościoła ks. Jerzego Samca, obecnego na sesji w Mikołajkach, władze Kościoła będą sprzyjać odbudowie filiału. Istnieje zatem możliwość ożywienia życia ewangelickiego w Ełku, który w dziejach mazurskich ma bardzo bogatą historię. Ełk bowiem, jak pisali XIX-wieczni historycy, przez wieki był stolicą ewangelickich Mazur.

Jeżeli o powołaniu filiału w Ełku, związanego z parafią w Piszu, warto coś dodać, to dlatego, że w dniu po Synodzie Diecezjalnym, na jednym z forów internetowych przeczytałem niepotrzebne złośliwostki na temat metodystów, którzy "w celu podszycia się w pewnym okresie historii pod naszych duchownych w celu przejęcia luterańskich parafian." Sprawa jest bardziej skomplikowana, podobnie jak historia Mazur, i w dwóch zdaniach jej się nie zamknie. Tymczasem drugie zdanie na phorum.luteranie.pl brzmi: "Ale wczorajszy synod Diecezji Mazurskiej uchwalił reaktywację parafii w Ełku (raczej filiału) i dawni luteranie, podstępnie przejęci do kościoła metodystycznego, wrócą do macierzy."

Czy to była podstępna działalność, zwłaszcza w ostatnich latach? Trudno powiedzieć. Nie taka była tonacja dyskusji w Mikołajkach o powołaniu filiału w Ełku. To nie parafia z Pisza chciała narzucić swą wolę, to ewangelicy z Ełku i okolic, którzy z braku nabożeństw luterańskich uczęszczali na nabożeństwa do kaplicy metodystów, uznali, że ich tożsamość jest ewangelicka i zwrócili się z prośbą do Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Piszu o opiekę duszpasterską.

Proboszcz tej parafii, ks. Marcin Pysz, obszernie wyjaśniał tę sytuację członkom synodu Diecezji Mazurskiej. Nie mówił niczego przeciw innym wyznawcom, ale przypomniał, że od Bożego Narodzenia, dzięki stowarzyszeniu mniejszości niemieckiej w Ełku, które na nabożenstwa udzieliło swej siedziby, odbywają się tam ewangelickie nabożeństwa.

Jak powiedział, w miarę umacniania się filiału wierni będą mieli własną siedzibę. Proboszcz podjął już bowiem starania o to, by ewangelicy z filiału w Ełku mieli swoją kaplicę.

 

Walne Zebranie MTE

W niedzielę 14 marca 2010 r. odbyło się Walne Zebranie Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego. Przewodniczącym obrad został Ks. Bp Rudolf Bażanowski. W pierwszym punkcie porządku obrad Erwin Kruk, przewodniczący MTE, przedłożył zebranym sprawozdanie, które - w skrócie - było opublikowane już w lutowym biuletynie "Kartek Mazurskich" (nr 2/2010). Następnie w imieniu Komisji Rewizyjnej MTE protokół z przeprowadzenia kontroli działalności finansowej przedstawił Janusz Sztwiertnia - przewodniczący Komisji Rewizyjnej. Komisja sprawdziła i ustaliła zgodność z zapisami księgowymi. Wynik finansowy za rok 2009 wyniósł 742,23 zł (zysk).

Stan środków pieniężnych na początku roku wynosił 3 867,95 zł.

Stan środków pieniężnych na koniec roku wyniósł 4 610,18 zł.

Wraz z należnościami za książki suma bilansowa na koniec roku wyniosła 5 085,18 zł.

Komisja stwierdziła w protokole, że działalność finansowa i merytoryczna MTE nie budzi zastrzeżeń i przedstawiła wniosek o udzielenie Zarządowi MTE absolutorium za rok 2009. Zebrani podjęli jednogłośnie dwie uchwały:

1. Zatwierdzić sprawozdanie finansowe i wynik finansowy Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego za rok 2009.
2. Udzielić członkom Zarządu Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego absolutorium za miniony rok sprawozdawczy.

Zabierając głos w dyskusji ks. bp Rudolf Bażanowski nawiązał do konferencji "Wiejskie cmentarze na Mazurach", zorganizowanej przez Społeczny Komitet Ratowania Dawnych Cmentarzy na Warmii i Mazurach w dniu 27 października 2009 roku w olsztyńskim zamku. Tam wykład zwierzchnika Diecezji Mazurskiej pt. "Cmentarze jako miejsce pamięci" należał do ważnych głosów, ukazujących stanowisko środowiska ewangelickiego. [Tekst ten został opublikowany w listopadowym numerze "Kartek Mazurskich" ("Kartki Mazurskie" nr 11/2009).] Na ten sam temat, podając różne przykłady, wypowiadali się w dyskusji: Janusz Sztwiertnia, Erwin Kruk, Tadeusz Dłuszczakowski, Dina Małłek i Swietłana Kruk.

Na walnym zebraniu przyjęto dwóch nowych członków Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego. Są to: Grzegorz Rejniak i Henryk Grams. Dyskusja programowa dotyczyła najbliższych spotkań stowarzyszenia. I tak: Henryk Grams, ichtiolog i miłośnik przyrody mazurskiej, zaproponował, że pod koniec kwietnia będzie chciał zorganizować spotkanie, podczas którego zaprezentuje swoje zdjęcia przyrodnicze. Wiceprzewodnicząca MTE Beata Wacławik, kierownik działu w Archiwum Państwowym, przypominając o tym, że w maju będziemy obchodzili 200. rocznicę urodzin Gustawa Gizewiusza, zapowiedziała, że sama albo w towarzystwie innych osób przygotuje wieczór poświęcony pamięci tej najwybitniejszej postaci Mazur z pierwszej połowy XIX wieku. Uzgodniono, że gdy te spotkania odbędą się w terminie wiosennym, można będzie zaprojektować kolejne.

(sk)

 

Świąteczne okruchy

Kończy się marzec. Niebawem Wielkanoc, przypadająca w tym roku na 4 i 5 kwietnia. To okazja, by przygotować się do świąt. To okazja, by zanurzyć się w atmosferę świąt, a także przypomnieć pieśniarza mazurskiego Michała Kajkę (1858-1940), którego 70. rocznicę śmierci będziemy obchodzić we wrześniu.

Ludowy poeta mazurski napisał kilkaset wierszy, w tym wiele religijnych, opartych na pieśniach z kancjonału, z których - jak mawiano pod koniec jego życia - można ułożyć nowy kancjonał mazurski. Napisał też wiele poematów pasyjnych, utworów na Wielki Piątek i na niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego. Tutaj przypominamy końcowy fragment wiersza Michała Kajki "Uczniowie na drodze do Emaus", wydrukowany po raz pierwszy w "Twierdzy Ewangelickiej" (1932 nr 11).

"Zostań przy nas Zmartwychwstały,
Bądź nam towarzyszem w drodze,
Kiedy różnych trosk nawały
Biją zewsząd na nas srodze.
Błogo temu, który Ciebie
Ma za towarzysza swego,
Bowiem ten skosztuje w niebie
Słodycz zbawienia wiecznego."

 

O Mazurach według Krosty

Fryderyk Krosta pozostał postacią mało znaną i rzadko przywoływaną w badaniach naukowych. Był jednak pierwszym autorem w XIX wieku, który analitycznie oceniał wszelkie prace na temat mazurskości, zarówno niemieckie, jak i polskie. Był nauczycielem gimnazjum w Królewcu na Knipawie. Znał język polski. W swym studium przywoływał bądź polemizował z polskimi autorami, jak choćby współczesnym mu Wojciechem Kętrzyńskim. W 1875 roku ukazała się w języku niemieckim jego praca "Studia mazurskie" [Friedrich Krosta: Land und Volk in Masuren. Ein Beitrag zur Geographie Preussens. Bericht über das Kneiphöfische Gymnasium zu Königsberg. 1874/75, Königsberg 1875, s. 1-16]. Minęło sto kilkadziesiąt lat i interesujący się dziejami mazurskimi historyk niemiecki Andreas Kossert przypomniał Fryderyka Krostę w swej antologii "Mazurzy. Tradycja i codzienność" (s. 177-200), która ukazała się po polsku w Olsztynie w 2002 roku. Kossert jest znany w Polsce, bo niektóre jego prace ukazały się tu w przekładzie, jak książka "Mazury - zapomniane południe Prus Wschodnich". O XIX-wiecznym badaczu napisał: "Jego spojrzenia nie zakłócają jeszcze żadne oznaki narodowej jednoznaczności, przez co opracowanie Krosty, podobnie jak Sembrzyckiego i Toeppena, w dużym stopniu reprezentuje prenacjonalne dziedzictwo Prus."

Kiedyś zwracałem uwagę na to, jak Krosta, którego przodkowie na Mazurach od wieków mieszkali, określał Mazurów i jak wyznaczał "ruchome granice" (geograficzne) ich obecności na ziemi pruskiej. W historiografii, zarówno niemieckiej jak i polskiej, przyjęto bowiem określenie Krosty z 1875 roku, które w skrócie wygląda tak: "Mazury są tam, gdzie protestancka ludność Prus Wschodnich posługuje się gwarą języka polskiego (czyli: mówi po mazursku)". A szczegółowo to w innym miejscu swej pracy dodawał: "... wszyscy mieszkańcy naszej prowincji posługujący się językiem polskim, i to "zepsutą" przez liczne odchylenia w wymowie, słowotwórstwie, odmianie czasowników i rzeczowników polszczyzną, powinni być uznani za M a z u r ó w. Dokąd sięga mazurska mowa, dotąd sięgają Mazury." [...] "A więc - napisał - Mazury są wszędzie tam, gdzie ludność ewangelicka posługuje się dialektem mazurskim."

Dzisiaj, na początku XXI wieku, kiedy nie ma ani gwary mazurskiej, ani jednorodnego środowiska ewangelickiego, konstatacja ta może budzić zdziwienie. Zbyt wiele się zmieniło. Dzieje poszły naprzód, dokonały się procesy społeczne, których nie można zatrzymać. Ale przecież jeszcze po 1945 roku, przez lat kilkanaście, ludzie interesujący się naszym regionem, sporo wysiłku wkładali w to, by zachowana była ciągłość dziejowa.

W przeciwieństwie do Warmii, regionu historycznego, którego nazwa pochodzi od jednego z plemion Prusów, problem Mazur i Mazurów pojawił się dopiero na początku XIX wieku. Co prawda, ludność mówiąca gwarą była tu od stuleci, ale w piśmiennictwie (niemieckim) pierwsze publikacje o Mazurach ukazały się dokładnie w 1817 roku. Wtedy nastały pierwsze opisy, a Mazurzy zostali wyłonieni jako grupa etniczna. Były to prace rosyjskiego Niemca Rosenwalla (wł. nazwisko: P. Rauschnick, który w 1814 odbył podróż po tych obszarach), oraz praca Johanna Samuela Bocka, proboszcza ewangelickiego w Rozogach, opisującego zwyczaje, język i sposoby gospodarowania ludności mazurskiej w powiatach: szczycieńskim i nidzickim. Sama nazwa "Mazur" i "Mazury", na określenie obszaru i ludności tego obszaru, w którym posługiwano się gwarą, przyjęła się powszechniej w latach czterdziestych XIX wieku.

Pierwsza polska praca na ten temat to wydana w 1872 r. w Poznaniu broszura Wojciecha Kętrzyńskiego O Mazurach. Ukazała się w Polsce. Miała po części i cel propagandowy. Nie zainteresowała chyba nazbyt ówczesnych czytelników. Kiedy kilkadziesiąt lat temu kupiłem broszurę w olsztyńskim antykwariacie, miała nierozcięte strony i wyglądała tak, jakby nikt do niej nie zajrzał.

Można przytaczać opisy, przywoływać nazwiska działaczy i polityków, którzy na początku XIX wieku mówili o "stuletnim zapóźnieniu cywilizacyjnym Prus Wschodnich" i podjęli działania, aby to opóźnienie zlikwidować. Ogólnie mówiąc, chodziło w tych sporach m.in. o usprawnienie komunikacji, w tym i komunikacji językowej. A poza tym zmianom sprzyjały: budowa kanałów, linii kolejowych, związane z tym migracje, np. do budowy Zagłębia Ruhry, itp. Jednym z "hamulców" w dojściu do nowoczesności Prus Wschodnich byli Mazurzy, przywiązani do tradycyjnych metod gospodarowania i bytowania, a więc "głusi" na wyzwania modernizacyjne.

O Mazurach jako krainie geograficznej mówiło się w XIX i XX wieku powszechnie tak: "Mazury - to piaski, laski i karaski". Stąd brał się jeszcze inny podział - podział na Mazury piaszczyste, lesiste i garbate. Tych podziałów było jednak więcej. Nie wszystkie miały dłuższy żywot. Moja korespondentka z Niemiec, która przeczytała sporo prac o Mazurach, dostrzegła, że u Krosty mamy podział jeszcze inny - na siedem rodzajów Mazurów, w zależności od podejmowanych czynności, sposobu odżywiania i sposobu zarabiania na życie. Niestety, w antologii Andreasa Kosserta, jakkolwiek szukałem tego fragmentu, w przetłumaczonym artykule Krosty tego podziału nie dostrzegłem. Czyżby tekst był skrócony?

Te przydane określenia (jak się wydaje, mało subtelne) trudno łączyć z ludnością konkretnego terytorium. Jednak np. na "Mazurach kamienistych" (ale i tu granice są płynne) podstawowym budulcem były kamienie. Z kamienia budowano zagrody, a czasem też i kościoły. Dotychczas tu i ówdzie zachowały się takie budowle. Czy z tym wiązało się wyrażenie: "Steinmasuren"? Nie wiem. Mazurzy mieli przysłowie (które po wojnie i ja słyszałem): "Na Mazurach rodzą się tylko kamienie". Co do określenia: "blinde Masuren", to z lektur przypominam sobie, że ono zrodziło się na sąsiednim Mazowszu, gdzie mieszkańców nazywano "Masovien" (ale także: Masauer= Mazur, jak: Gebauer=gbur, Sauer=żur, itp). Potem dotarło to na Mazury pruskie. I tu też mówiono, że "Mazur rodzi się ślepy". Mazurzy mieli na to takie powiedzenie: "To prawda, Mazur rodzi się ślepy, ale jak przejrzy, to widzi głupka przez dębową deskę".

Co do kolejnych nazw, które znalazły się u Krosty, jak "Grützmasuren", "Ziegenmasuren", "Stintmasuren" czy "Taporkemasuren" - to świadczyły one o tym, jak ci ludzie się odżywiają, bądź jakie wykonują czynności. "Grütze" to kasza, pospolicie nazywana krupami. (Grütze - kasza, krupy; Grützsuppe - krupnik, Grützwurst - kiszka kaszana). Obok ziemniaków (kartofli) i kapusty krupy były podstawą wyżywienia biedniejszych Mazurów. Najbiedniejsi mieszkali w chałupach (Chaluppen), a tam najczęściej jedynym inwentarzem były kozy (Ziegen). Być może, mieszkańców takich "gospodarstw" nazywano "Ziegenmasuren"?

Kolejne nazwy dotyczyły czynności lub wykonywanych zawodów. "Stint" to po polsku "stynka", najmniejsza ryba. Można przypuszczać, że określeniem "Stintmasuren" nazywano złośliwie mazurskich rybaków. Natomiast w nazwie "Taporkemasuren" ukrywa się nieco zniekształcona nazwa małej siekierki. To "toporek", czyli po niemiecku "Handbeil". Choć u innych autorów nie spotykałem się z tym określeniem, to wszystko wskazuje, że ta nazwa określa w XIX wieku robotników leśnych, zwanych też (jak choćby w humoreskach Siegfrieda Lenza o Sulejkach) robotnikami deputatowymi. Pozostaje jeszcze nazwa "echte Masuren", czyli "prawdziwi Mazurzy". Jak się wydaje, terminologia ta dotyczy tego, co F. Krosta w XIX w. przyjął za podstawę mazurskości, a mianowicie: prawdziwi Mazurzy - to ci ewangeliccy mieszkańcy Prus Wschodnich, którzy posługują się gwarą języka polskiego, czyli mówią po mazursku.

Czasem warto przypominać o tym, co znika. Fryderyk Krosta ustosunkowywał się do prac, które czytał, zarówno niemieckich, jak i polskich, w tym do publikowanych przez Wojciecha Kętrzyńskiego i Jana Karola Sembrzyckiego. U autorów polskich i niemieckich dostrzegał wszelkie przejawy problematyki mazurskiej i prostował omyłki. Dostrzegał przy tym, że wraz z rozwojem cywilizacyjnym regionu mazurska grupa etniczna skazana jest na szybkie tracenie swego stanu posiadania.

Erwin Kruk

 

 


KARTKI MAZURSKIE, 2010 Marzec Nr 3 (81) Rok XI Red. E.K.
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego.
Adres: 10 - 026 Olsztyn, ul. Stare Miasto 1,
tel. + 48 89 527-22-45
Konto: PKO BP II/0 Olsztyn 93 1020 3541 0000 5002 0091 1180
http://www.luteranie.pl/diec.mazurska/pl/mte.html
http://www.mtew.prv.pl


Powrót do poprzedniej strony
Mazurskie Towarzystwo Ewangelickie
Wydrukuj stronę

(c) 2010.03.27 - Diecezja Mazurska KEA w RP - olsztyn@luteranie.pl