KARTKI MAZURSKIE

2010 Wrzesień Nr 7 (85) Rok XI
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego w Olsztynie

Przypomnienie

Plon

"Ewangelicy w Mikołajkach"

 

Przypomnienie

Lato już za nami. Odbywają się ostatnie dożynki. W Kościele okres ten zakończyło w niedzielę Dziękczynne Święto Żniw. Miniony czas przypomina, czym była ta pora roku i jakie przyniosła owoce. Latem nastała przerwa w ukazywaniu się naszego biuletynu. Nawet doszły mnie głosy, czy ta przerwa ma związek z tym, że zdrowie mi już tak nie służy. Można i tak powiedzieć. W swoim archiwum odnalazłem starą mazurską pieśń żniwną, przepisaną przed laty z mało znanego kalendarza. Jest bardzo długa. Zaczyna się od słów: "Plon niesiem, plon, ze wszystkich stron".

Pomyślałem, żeby tę pieśń przypomnieć. Wydrukowana została po raz pierwszy 155 lat temu, w Kalendarzu Królewsko-Pruskim na rok 1855, drukowanym przez Drukarnię Łecką (w Ełku), której właścicielem był Wilhelm Menzel, nauczyciel gimnazjalny, właściciel drukarni i księgarni, wydawca wielu polskich książek i pism. W 1825 roku został nauczycielem w ełckim gimnazjum, w 1833 roku zorganizował zakład litograficzny specjalizujący się w publikowaniu pomocy naukowych dla szkół. W 1840 roku uruchomił drukarnię. Współpracował blisko z Gustawem Gizewiuszem. Od 1840 roku redagował polsko-niemiecki Tygodnik Łeckiego Obwodu, a w latach 1842-1844 miesięcznik dla Mazurów Przyjaciel Ludu Łecki. Nakładem i pod redakcją Menzla ukazywał się w latach 1848-1861 Kalendarz Królewsko-Pruski. Zmarł 5 kwietnia 1869 roku, został pochowany w Ełku.

Siedemnaście lat po śmierci Wilhelma Menzla pieśń z jego kalendarza na rok 1855 została jeszcze raz przypomniana. Ukazała się w Nowinach Szląskich w 1886 roku, nr 31. Obok znalazła się, jak zaznaczono, "Korespondencja Nowin Szląskich z Prus Wschodnich", zatytułowana "Przypomnienie pieśni plonu". W Nowinach Szląskich otrzymała ona tytuł: "Pieśń żniwiarska". W związku z tym, że znana mi jest zawartość tego pisma, bez popełnienia pomyłki mogę stwierdzić, że autorem korespondencji jest Jan Karol Sembrzycki [1856-1919], urodzony w Olecku redaktor Mazura, wydawca, folklorysta i historyk regionalny, współpracownik śląskiej redakcji, często publikujący tu teksty pod pseudonimem "Jan Oleckowski". Korespondencja ta brzmiała tak:

"Szanowny Panie

[...] W przyszłym tygodniu będzie już na wielu miejscach owa pieśń plonu dawała się słyszeć, którą tu przypomnieć chcę, gdyż tu i aiw ( tam) może już w zapomnienie poszła, aby choć może i nie latoś, ale na przyszły rok śpiewaną być mogła. Niech Pan zostanie z Bogiem."

Nie ulega wątpliwości, że Sembrzycki sięgnął po kalendarz Menzla na rok 1855. Wydawca kalendarza umieścił refren na początku i na końcu, ale w przypisie podał, że po każdej strofie jest ten refren: "Plon niesiem, plon, ze wszystkich stron!" Sembrzycki "zagęścił" tekst, aby się cały zmieścił. Strofy są dwuwierszowe, a nie czterowierszowe, jak u Menzla.

Dlaczego o tak odległych czasach wspominam? Dlatego, że pieśń żniwna, już w formie: "Plon niesiemy, plon" obecna jest nadal podczas żniw w wielu miejscowościach. Ale tylko refren jest wspólny. Najczęściej dalsza treść jest dostosowana do lokalnych potrzeb. Nigdy jednak nie jest tak długa i tak rozbudowana, jak ta mazurska pieśń, zamieszczona w 1855 roku w kalendarzu Menzla i w 1886 w Nowinach Szląskich. W XX wieku było o niej cicho. Od tamtej pory bowiem nigdy jej nie publikowano, aż po dzień dzisiejszy. Przypominam ją zatem, bo należy do mazurskiej przeszłości.

E.K.

Plon

Plon niesiem, plon,
Ze wszystkich stron!

Oto z żniwnym wiankiem
Idziem, raźni żeńcy,
Com to wyszli rankiem,
Dziewki i młodzieńcy.

Plon niesiem, plon!
Ze wszystkich stron!

Radujcie się wszyscy,
Mili oraczkowie,
Już ci dożynają
Pilni żynaczkowie.

Jużem' ci dożęli:
Za to chwała Bogu!
Wnet pójdą oracze
Orać na odłogu.

Krążylim, krążylim,
Już żytko dożęlim.
Dożęła dzieweczka
W upale słoneczka.

Dożnął już młodzieniec,
Z kłosów uwił wieniec.
Niesiem go, żniwiarze,
Swemu Państwu w darze.

Ucichł już na polu
Sierpa chrzęst, brzęk kosy.
Wystroiły dziewki
W kwiaty swoje włosy.

Od granic do granic
Śpiew się nasz rozlega.
Kto nas chce przywitać,
Niech przed sień wybiega.

Idziem wyśpiewując,
Żniwny wianek nosim,
A o sutą ucztę
Gospodarza prosim.

Kiedy panom Pan Bóg
Zbierać dał tak hojnie,
Niech też swych żynaczków
Uraczą przystojnie.

Otwierajże, Panie,
Szeroko swe wrota,
Bo idzie do ciebie
Wszystka z pól robota.

Otwierajże, Panie,
Na oścież swe wrota:
Niesiem tobie wieniec
Ze szczerego złota.

Ustawiajcież w domu
Dla nas ławy, stoły:
Idzie do was, idzie
Gości tłum wesoły.

Dobrzem zarobili:
Nie żałujcież piwa.
Nie zawadzi potem
I kawał mięsiwa.

Zboże złotym kłosem
Ozdobiło pole,
Teraz wam napełni
Sąsieki w stodole.

Patrzcie, ludzie, patrzcie,
Jakie wielkie dziwo!
Z ziareneczka małego
Bóg dał wielkie żniwo!

Zboże w polu stało;
Szkody mu groziły,
Teraz gumien dachy
Będą je chroniły.

Drugi siał ze łzami,
A zbierał z radością;
Tak Bóg rządzi nami
Z ojcowską litością.

Gdy mendle wymłócim
Na klepisku twardem,
Niech się dla swych zbiorów
Pan nie stawi hardym.

W latosie żniwa
Dzięka Bogu, dzięka!
Boć te wszystkie zbiory
Dała Jego ręka.

I na przyszłe lata
Bogu też ufajmy,
A w opiekę Jemu
Radzi się oddajmy.

Ten, co pokarm ptaszkom,
Kwiatkom krasę daje,
I we swej dla nas łasce
Nigdy nie ustaje.

Bóg nam dawa zioła,
A bydlętom trawę;
Chleb wywodzi z ziemi:
Głośmy Jego sławę!

Mamy znowu chleba
Dosyć tak dalece,
Bo nas Pan Bóg z nieba
Ma w swojej opiece.

O, jak słodki chleb nasz!
Będzie nam smakował,
Gdy w gorącym pocie
Każdy nań pracował!

My się nie lenimy,
Nie boim się pracy;
Bogu się też w niebie
Podobają tacy.

Bóg też nasze prace
Szczodrze błogosławia:
Co rok Jego dobroć
Na polach się wznawia.

Przestajem na małe[m],
Nie żądamy wiele:
Niech nam będzie dusza
Zdrowa w zdrowem ciele.

Plon niesiem, plon,
Ze wszystkich stron!

Bodajbyśmy latoś
Zdrowi plonowali,
A wszego roczeczku
Szczęśnie doczekali.

Plon niesiem, plon!

 

"Ewangelicy w Mikołajkach"

Latem ukazała się ciekawa książka, przybliżająca środowisko ewangelickie w Mikołajkach. Nosi ona tytuł "Ewangelicy w Mikołajkach. Dzieje parafii ewangelicko-augsburskiej w latach 1945-2007". Jej autorem jest Dominik Krysiak, młody historyk urodzony w Mikołajkach, obecnie doktorant Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Właściwy temat, a więc powojenne dzieje parafii w Mikołajkach, poprzedzają interesujące strony dotyczące przeszłości tego mazurskiego miasteczka; przeszłości bogatej, sięgającej czasów Reformacji. Wymienieni są duchowni, wydarzenia ważne w historii Mikołajek, przypomniane portrety i epitafia, które dotrwały do czasów współczesnych. Można tu podać kilka przykładów. Podniesienie Mikołajek w 1726 do rangi miasta związane było z rozwojem urbanistycznym. Od 1843 parowiec "Masovia" odbywał rejsy. W 1911 powstała linia kolejowa Mrągowo - Mikołajki - Orzysz, dzięki wcześniejszej budowie, w pobliżu kościoła, mostu nad jeziorem o długości 147 metrów, opartego na sześciu filarach.

Dominik Krysiak napisał we Wstępie: "Celem pracy jest przedstawienie na przykładzie pojedynczej parafii procesu budowania struktur Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego na Mazurach oraz jego relacji z wiernymi, kształtowanymi przede wszystkim przez osobę duchownego. W przypadku Mikołajek szczególny wpływ na losy żyjącej tu społeczności ewangelickiej wywarło dwóch księży: Władysław Pilch-Pilchowski i Franciszek Czudek." Ci dwaj duchowni ewangeliccy sprawowali tu swe funkcje w latach 1946-2007.

Zasadnicza część książki poświęcona jest postaci wieloletniego administratora, a potem proboszcza parafii Władysława Pilcha-Pilchowskiego (1947-1985), jego działalności duszpasterskiej, kulturowej, postawie wobec wiernych, przełożonych i władz. W 1973 roku zaczął organizować w Mikołajkach Muzeum Reformacji Polskiej, placówkę istniejącą do dzisiaj i mającą dzięki inicjatywie ks. Franciszka Czudka własną siedzibę. Korzysta ona na ogół z nazwy "Muzeum Reformacji", co wytraca wcześniejsze cele propagandowe, lecz jest zgodne z ruchem religijnym, jakim była Reformacja i jej dzieje na tych ziemiach. Autor omówił historię tej placówki, lekko napomknął o meandrach, jakie nieobce były zarówno organizatorowi muzeum, jak i czasom PRL, w aneksie przedstawił inwentarz jej zbiorów. W pracy widać bogactwo materiałów archiwalnych, w tym z Archiwum Państwowego w Olsztynie i Instytutu Pamięci Narodowej (Oddział w Białymstoku).

Wydaje się, że proboszcz w Mikołajkach dość szybko zmieniał plany, dostosowywał je do okoliczności. Zaprzeczał swoim inicjatywom. Gdy w 1973 dzięki Stanisławowi Lorentzowi ministerstwo kultury zarejestrowało "Muzeum Reformacji Polskiej w stanie organizacji", ks. Władysław Pilch chciał, by mieszczące się w kościele zbiory były filią Muzeum Mazurskiego w Olsztynie. Pisał do wydziału ds. wyznań o przyznanie b. budynków parafialnych przy ul. 1 Maja 23 i 24. Później, na spotkaniu jesienią 1975 roku, gdy zastanawiano się nad umocowaniem placówek muzealnych w powiecie mrągowskim, obstawał za tym, by w Mikołajkach prezentować literaturę polsko-ewangelicką, a w Mrągowie - sztukę sakralną. Mało tego, jak napisał autor: "duchowny wykazywał tu nieustępliwość i starał się dystansować od aspektu religijnego zgromadzonych materiałów." W przyszłej siedzibie, czyli budynku dawnej szkoły, pastor nie chciał eksponować materiałów o treści religijnej i sakralnej" ("I dzisiaj - pisze autor - postawa księdza Pilchowskiego wydaje sie niezrozumiała"). Pilchowski pisał: "nie dopuszczę do żadnych prowokacji w rodzaju animozji - czy inaczej wierzących lub niewierzących - lub komunistów, zachowamy szacunek do wszystkich ludzi bez wyjątku i nikogo nie narażę na nieprzyjemności."

Książka jest bogata. Ujmuje też to, co się działo wokół parafii i z parafią było związane przez system władzy i jej opresje. Dopiero teraz można się zastanawiać, czy dzieje parafii potraktowano przedmiotowo czy podmiotowo. Mimo bogactwa, jakie w pracy znajduję, raz po raz umyka wymiar religijny, zgodność lub niezgodność z naukami reformacyjnymi. Autor płynnie traktuje poszczególne okresy. Dość obszernie przedstawił okres stalinowski i aparat bezpieczeństwa, inwigilujący i duchownego i środowisko mazurskie. Na licznych przykładach ukazał, jak poszerzała się sieć tajnych współpracowników i informatorów. Autor napisał: "Zamiłowanie księdza do zbierania polsko- i niemieckojęzycznych starych druków, książek i akt kościelnych, stało się pretekstem do aresztowania go 9 października 1952 r. W więzieniu w Olsztynie przebywał do 9 stycznia 1953 r." Gdzie indziej widać, że autor łaskawie, a nawet z podziwem traktuje księdza Pilcha-Pilchowskiego i jego pasję.

Organizator muzeum, przedstawiony w dokumentach jako "zagorzały polonizator", miał cele inne niż wzbogacanie życia wiernych, a także inne intencje niż zacieśnianie związków z władzami kościelnymi. Nad niejednym działaniem księdza Pilcha (który w 1981 roku zmienił nazwisko na Pilchowski) młody historyk stawia znak zapytania. Nie próbuje tych znaków zapytania objaśnić w sposób szerszy i zracjonalizować. Jak sądzę, w wielu sprawach ta wstrzemięźliwość w ocenach jest istotna. Praca naukowa tego wymaga, by konfrontować dokumenty i opinie. Gdy więc Krysiak opisuje kontakty duchownego z aparatem bezpieczeństwa PRL, stara się pomniejszać ich wagę. Być może, przekazane informacje miały charakter ogólny. W latach stalinowskich, gdy inwigilacja narastała, ks. Pilch był w otoczeniu gęstej sieci działań opresyjnych. Zdaniem autora, "W opisywanych wyżej przypadkach, zwłaszcza dotyczących księdza Władysława Pilcha, myślę, że warto powstrzymać się od głoszenia jednoznacznych sądów."

Książka jest ciekawa dla miłośników historii. Na przykład rozdział "Trudne wybory" (zawierający podrozdziały:"Aparat bezpieczeństwa wobec duchownych", "Ludność mazurska a władze państwowe" oraz "Parafia w latach pięćdziesiątych XX wieku - problem adaptacji i emigracja") oparty jest na materiałach archiwalnych, w pierwszym rzędzie urzędów i służb, a w mniejszym stopniu na materiałach kościelnych, świadczących o życiu parafii i wiernych, o ich religijności. Być może, takie ujęcie tematu wynikało stąd, że kościelne materiały archiwalne dopiero ostatnio są porządkowane. Wcześniej niekiedy bywało tak, że niektóre parafie zapominały o zapisach kronikarskich i o pieczołowitej dbałości o księgi parafialne. Dalej znajdujemy rozdział "Próba przetrwania (1960-1990)". To starania o pomoc zagraniczną oraz organizacja i działalność muzeum. Te wszelkie próby związane były z exodusem mazurskim po 1956 roku, z głośną zrazu, a potem cichą migracją, która sprawiła, że duchowny począł zastanawiać się, czy parafia w Mikołajkach ostanie się przy życiu. Szukał zatem i dla siebie miejsca, które by gwarantowało utrzymanie. Z archiwum diecezjalnego otrzymałem taki dokument. Dnia 15 grudnia 1975 roku proboszcz z Mikołajek pisał do konsystorza: "W parafii ew.a. w Mikołajkach pozostało (na razie) 5 rodzin ewangelickich, 5 rodzin wyznaniowo mieszanych, kilkanaście pojedynczych osób, przeważnie starych, którzy nie podlegają obowiązkom płacenia świadczeń na rzecz Kościoła. [...] Od 1 stycznia 1977 r. nie będę miał z parafii ew.a. w Mikołajkach wynagrodzenia i pozostając bez środków do życia potrzebny mi będzie zasiłek, o który proszę".

Sprawa muzeum i zbiorów, które trzeba gromadzić, nie zaczęła się od Mikołajek. Autor pominął informację, która w 1961 roku pojawiła się w Zwiastunie (nr 3). Jest to apel. Należy sądzić, że był on ustalony z władzami diecezji mazurskiej. W apelu pojawiła się prośba: "Archiwum i muzeum diecezjalne diecezji mazurskiej prosi o materiały archiwalne, starodruki, wydawnictwa, prasę, dokumenty i zdjęcia związane z życiem religijnym i historycznym parafii i Kościoła na terenie Warmii i Mazur. Zgłoszenia przyjmuje ks. Jerzy Otello, Nidzica, ul. Zamkowa 9." Przeglądałem kolejne roczniki Zwiastuna. Nigdzie nie znalazłem śladu, przynajmniej w pięciu kolejnych rocznikach, by w druku była jakakolwiek reakcja na tę prośbę.

Myślę, że z tym pismem można połączyć interwencję seniora diecezji mazurskiej. Według autora, z pismami do Suwałk występował tylko ks. Krzysztof Rej jako administrator parafii. Tymczasem w archiwum diecezji mazurskiej znajduje się pismo, które w dniu 1 lipca 1988 roku ks. senior Paweł Kubiczek wysłał do Muzeum Okręgowego w Suwałkach:

"Rada Diecezjalna Ewangelicko-Augsburskiej Diecezji Mazurskiej wnosi zastrzeżenia w sprawie przejęcia przez Muzeum Okręgowe w Suwałkach eksponatów z b. Muzeum Reformacji.

1.Wśród eksponatów znajdują się zbiory stanowiące własność Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, pochodzące z różnych Parafii - między innymi z Parafii w Mikołajkach.

2. Akt notarialny został sporządzony przez ks. Władysława Pilchowskiego bez zgody władz kościelnych. Ks. Władysław Pilchowski nie posiadał upoważnienia do przekazania nie swojej własności Muzeum w Suwałkach, z wyjątkiem eksponatów stanowiących bezsprzeczną jego własność."

Okazało się, że Muzeum Reformacji odzyskało sporą część eksponatów. Przyznał to Sąd Rejonowy w Suwałkach w sentencji wyroku z dnia 22 grudnia 1989 roku. Wkrótce po tym, jak ustalono nieważność wcześniejszej umowy, konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego wydał "Upoważnienie", w którym stwierdza: "Konsystorz KE-A upoważnia ks. konseniora Jerzego Otello do przejęcia na rzecz Kościoła archiwaliów i materiałów bibliotecznych przekazanych bezprawnie Muzeum Okręgowemu w Suwałkach.
Podstawa przejęcia: orzeczenie Sądu Rejonowego I Wydział Cywilny w Suwałkach z dnia 22 grudnia 1989 roku. Sygn. Akt I C 44/89
Prezes Konsystorza
ks. Janusz Narzyński - Biskup"

Tego dokumentu nie ma w książce "Ewangelicy w Mikołajkach", podobnie jak odwołań do czasopisma Szkice i Dialog, zwłaszcza z lat osiemdziesiątych, wydawanego przez Polski Instytut Ewangelicki w Sztokholmie. Jest za to bardzo ważna kwestia, dotycząca sędziwego duchownego w 1990 roku. Dominik Krysiak skromnie ją opisał: "Nieporozumienia księdza Pilchowskiego z nowym administratorem i konsystorzem o zbiory muzealne zostały pogłębione konfliktem wokół plebanii, którą duchowny musiał opuścić. Sytuacja ta odbiła się na zdrowiu sędziwego już pastora. 22 lipca 1990 roku, załamany oskarżeniami i toczącym się wobec niego postępowaniem dyscyplinarnym, w poczuciu doznanej niesprawiedliwości, złożył oświadczenie o wystąpieniu z Kościoła E-A. Szybko jednak wycofał się z tego dramatycznego kroku i przesłał stosowne pismo w tej sprawie do administratora mikołajskiej parafii."

Ostatni rozdział książki Dominika Krysiaka dotyczy ks. Franciszka Czudka jako wikariusza, administratora i proboszcza parafii. Rozdział nosi tytuł "Odrodzenie w mniejszości (1990- 2007)". Przybliża postać duchownego, który znany jest jako społecznik i budowniczy. Postawił w parafii wiele budynków, w tym domy opieki, w których tętni życie. Ten rozdział, oparty także na wywiadzie autora książki z emerytowanym proboszczem, ma charakter popularnonaukowy. Mniej natomiast zainteresowali autora książki praktykanci i wikariusze, którzy w ostatnich dziesięcioleciach pełnili służbę duszpasterską w Mikołajkach.

E.K.

Dominik Krysiak "Ewangelicy w Mikołajkach". Dzieje parafii ewangelicko-augsburskiej w latach 1945-2007". Oficyna "Retman" Dąbrówno 2010, s. 254


KARTKI MAZURSKIE, 2010 Wrzesień Nr 7 (85) Rok XI Red. E.K.
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego.
Adres: 10 - 026 Olsztyn, ul. Stare Miasto 1,
tel. + 48 89 527-22-45
Konto: PKO BP II/0 Olsztyn 93 1020 3541 0000 5002 0091 1180
http://www.luteranie.pl/diec.mazurska/pl/mte.html
http://www.mtew.prv.pl


Powrót do poprzedniej strony
Mazurskie Towarzystwo Ewangelickie
Wydrukuj stronę

(c) 2010.10.03 - Diecezja Mazurska KEA w RP - olsztyn@luteranie.pl