KARTKI MAZURSKIE

2010 Październik Nr 8 (86) Rok XI
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego w Olsztynie

Trudne powojenne początki

Cztery listy ks. Jana Sczecha z 1947 roku

 

Trudne powojenne początki

Dzięki ks. bp. Rudolfowi Bażanowskiemu, zwierzchnikowi Diecezji Mazurskiej KE-A, starającemu się o jak najpełniejsze zobrazowanie przeszłości regionu, wzbogacają się diecezjalne archiwalia. Zwracałem na to już nie raz uwagę. I podziwiałem podjęty trud. Bo okazuje się, że mimo czasów, które nie sprzyjały przechowywaniu dokumentacji, na Mazurach zostało wciąż jeszcze sporo rękopisów, dotychczas nieznanych, a ukazujących tętno życia w okresie powojennym, a także pracę duchownych oraz przeszkody, z jakim się borykali. Ostatnio ks. bp Rudolf Bażanowski przekazał mi (przepisane już na czysto) listy ks. Jana Sczecha, pisane w ostatnich miesiącach 1947 roku do ks. seniora Edmunda Friszkego. Ta korespondencja ukazuje problemy związane z organizacją życia religijnego tam, gdzie ono dopiero zaczęło się kształtować w rzeczywistości powojennej.

Listy pisane były dawno i wyblakły; często, dla lepszego wykorzystania papieru, którego wówczas było mało, autor stosował skróty. Najpierw więc listy trzeba było zeskanować i odszyfrować, a potem przepisać. Podjął się tego dzieła ks. bp Rudolf Bażanowski, dostrzegając, że wszystkie listy, w mniejszym lub większym zakresie, dotyczą miejscowości Bezławki, a pośrednio Nakomiad oraz okolic Kętrzyna, gdzie utworzenie życia religijnego było bardziej utrudnione niż na Mazurach, ponieważ wielu mieszkańców nie znało języka polskiego, a duchowni ewangeliccy, podejmujący działalność duszpasterską, poddani byli presji władz, aby posługiwać się wyłącznie językiem polskim.

Listy ks. Jana Sczecha z 1947 roku do zwierzchnika, seniora Diecezji Mazurskiej KE-A, ks. Edmunda Friszkego, związane były z sytuacją, w jakiej działał duchowny. W czasie, o którym informują listy, koncentrował się na ożywieniu życia religijnego w Bezławkach. Nie było to łatwe. Budynki kościelne były bez okien, bez drzwi. Zbliżała się kolejna zima. Warunki życia były bardziej niż surowe. Poza tym zaznaczyły się już wpływy różnych grup, w tym zielonoświątkowców, a także osób, które obiecywały, że załatwią u władz powiatowych ustępstwa w kwestii języka kazań.

Jan Sczech należał do tych duszpasterzy ewangelickich, którzy od 1945 roku wszystkie siły poświęcali temu, by Mazurzy mieli opiekę duszpasterską. Pochodził z rodziny mazurskiej. Urodził się 23 czerwca 1909 r. w Reglach w powiecie ełckim. Od 1923 r. przebywał stale w Polsce. Związał się z polskim skrawkiem Mazur - Działdowszczyzną. Dzięki pomocy i opiece Zrzeszenia Ewangelików-Polaków mógł zdobyć wykształcenie. W Warszawie ukończył Gimnazjum im. Mikołaja Reja. Potem poszedł na studia - na Wydział Teologii Ewangelickiej Uniwersytetu Warszawskiego - które ukończył jako kandydat teologii w 1936 r. Jego nazwisko rodowe brzmiało: Sczech i tak się podpisywał, prostując nieraz maszynopisowe błędy w nazwisku, gdy składał autograf. Niestety, w wielu dokumentach i drukach jego nazwisko podawane jest w formie: Szczech. Warto to podkreślić. Bo wydaje się nawet, że ta druga forma przeważa.

Przed wojną był wikariuszem w parafii Kościoła ewangelicko-unijnego w Poznaniu. W 1945 r., w ślad za innymi działaczami mazurskimi, przybył wiosną do Olsztyna; mieszkał od maja 1945 r. w plebanii na Starym Mieście. Zajmował się organizowaniem świeckiej Rady Kościoła Ewangelickiego, utworzonej 13 lipca 1945 r., do której weszli m.in: Bogumił Labusz, Gustaw Leyding, Fryderyk Leyk, Hieronim Skurpski, Bogdan Wilamowski. 28 lipca pełnomocnik rządu na Okręg Mazurski, w piśmie do Ministerstwa Administracji Publicznej powiadomił, iż udzielił tej Radzie poparcia. Pracował tu jako referent ds. wyznaniowych w wydziale społeczno-politycznym Urzędu Wojewódzkiego. Przewodniczył uznawanej przez władze Radzie Kościoła Ewangelickiego. Jak się przedstawiał w liście, który przed Bożym Narodzeniem 1945 r. skierował z Olsztyna do seniorów śląskich: "Jestem kandydatem teologii ewangelickiej od stycznia 1936 r. - na dzień 6.I. 46 wyznaczona jest przez biskupa Szerudę moja ordynacja w Warszawie."

Po ordynacji w Kościele ewangelicko-augsburskim władze kościelne skierowały ks. Jana Sczecha do Ządzborka-Mrągowa, a jego okręg kościelny obejmował również okolice Kętrzyna. Organizował tu życie kościelne, mając do obsługi siedem parafii i dwie stacje kaznodziejskie. W 1954 roku ksiądz Jan Sczech musiał pod naciskiem władz opuścić Mrągowo i przenieść się do Giżycka . Tam też nie zaznał spokoju z powodu żony Mazurki - córki fabrykanta z Piecek. W 1962 roku wyjechał i był duchownym w Niemczech.

Adresatem jego listów był ks. sen. Edmund Friszke. Od początku 1946 r. organizował on i kierował polską parafię ewangelicką w Olsztynie. 12 czerwca 1946 r. został wybrany na seniora Diecezji Mazurskiej KE-A i, choć duchownych było niewielu, odbudowywał wraz z nimi życie kościelne ewangelickich mieszkańców regionu. Listy ks. Jana Sczecha są korespondencją skierowaną do zwierzchnika, ale informują w sposób zwarty o problemach, przed którymi stali duchowni i wierni.

Pisma duchownego przekazują nam sporo informacji, zwłaszcza o Bezławkach, w których z wolna, nie bez przeszkód, powstawała parafia ewangelicka, działająca do końca lat siedemdziesiątych XX wieku, kiedy w miejscowości tej nie było już ewangelików, mogących utrzymać kościół.

Ks. bp Rudolf Bażanowski jest zdania, że zawarte w korespondencji treści mogą wzbogacić "Kartki Mazurskie". A choć nie wszystkie zdania i nazwiska udało mu się odszyfrować, to jest przekonany, że życie religijne nie tylko w Bezławkach, gdzie do końca lat siedemdziesiątych z kościoła korzystali ewangelicy, dzięki tym dokumentom uzyskują jaśniejszy obraz.

Zgodnie z sugestią biskupa, dwa nazwiska osób z Bezławek i Kętrzyna, podane w listach z 1947 roku, zaznaczyłem jedynie inicjałami: M. i B. Tym bardziej że w okolicach żyją jeszcze rodziny tych osób. Możliwe więc, że mogłyby mieć pretensje. Zdaję sobie jednak sprawę, że taka ostrożność zaciemnia treść przekazu. W listach ks. Sczecha występuje także inny M., raz pisany jako Markowski, a innym razem jako M. Był to ewangelik, na którym duchowny budował przyszłość placówki w Bezławkach. Są tam też fragmenty zdań i nazwiska, trudne do odszyfrowania. To, czego nie udało się odszyfrować, przypominają w obecnym tekście kropki w nawiasach kwadratowych, a także poczynione w tych nawiasach dopiski.

Być może, w przyszłości korespondencja z 1947 roku stanie się okazją do głębszej analizy. Na razie służy jako ważny dokument czasu - z czterech ostatnich miesięcy 1947 roku.

E.K.

Cztery listy ks. Jana Sczecha z 1947 roku

 

Mrągowo, 25.9.1947r.

Przewielebny Księże Seniorze!

1. W ostatni poniedziałek byłem w Olsztynie wprawdzie, chcąc jednak swoje załatwić, musiałem się tyle naczekać, że straciłem dużo czasu. Chcę przyjechać do Księdza w poniedziałek nadchodzący. Donoszę, że w dniu 11.9.br. urodził mi się syn. Chciałem prosić Księdza Seniora o ochrzczenie dziecka. Ze swej strony proponowałbym, o ile by szło, w poniedziałek, 20.10.br.

2. Obecnie mam wielki kłopot z Bezławkami, pow. Kętrzyn. W Kętrzynie siedzą zielonoświątkowcy, których kierownikiem jest niejaki M.[pełne nazwisko], repatriant zza Buga, zewnętrznie dość miły człowiek. Otóż nawiązał on kontakt, poprzez ślub któregoś z Zielonoświątkowców z Mazurką z parafii Nakomiady, z kołami społecznościowymi najpierw tej parafii. To jednak jak na razie większych nie przyniosło następstw. Za to B.[pełne nazwisko] z Bezławek, 9 km od Kętrzyna odległych, sam ze środowiska takiego pochodzący, wszedł w łączność z nimi większą. (Przypuszczam z pewnych danych, że otrzymał konia od M.). Otóż B. zaprosił bez mojej wiedzy M. ze swą grupą. Przybył chór, kaznodzieja i dwie dziewczyny, które wyznawały o swym nawróceniu. Szczególnie ta ostatnia forma skompromitowała dużo całe nabożeństwo. Kiedy się ostatnio o tym dowiedziałem, najpierw z ambony ogłosiłem treść pisma wojewody odnośnie języka niemieckiego. Następnie mówiłem o konieczności nabożeństwa czytanego. Po nabożeństwie już nie ja a B. zaczął, widząc w tym likwidację innowacji. Miałem dramatyczną, dłuższą rozmowę z B. i Siwkiem. Oni twierdzili, że władze im zezwalają do używania języka niemieckiego; że oni przez społeczność chcą ożywić życie religijne ewangelickie. Przy rozmowie był i Markowski, augsburczyk ze Suwalszczyzny, kt(óry) mnie popierał. Stanęło na tym, że ja nie chcę nic wiedzieć o występach M. O ile M. chce coś urządzać, musi ze mną się porozumieć. Tymczasem, kiedym 17.9. był na nauce konfirmacyjnej w Bezławkach u B., był M. z Kętrzyna. B. i żony nie było. Rozmawiałem z M. 45 minut, ale nikt z nas nie wszedł na temat kościoła. Wobec tego po 45 min. pożegnałem się i odjechałem. Kiedym wczoraj był w Bezławkach, B. mnie zawiadomił, że w nadchodzącą niedzielę o godz. 13 ma M. z chórem i jeszcze z jednym kaznodzieją Amerykaninem przyjechać. Jest to więc już współdziałanie M. i B., przy czym B. jest nowicjuszem, a M. jest nieszczery i nie ma odwagi sam o tych rzeczach mówić. Wobec tego jutro dzwonię do Kętrzyna do M. i zabronię mu bez porozumienia wchodzić do kościoła w Bezławkach i odeślę w dalszych sprawach do Księdza Seniora. - Jak się ostatnio od Markowskiego dowiedziałem, B. z M. mieli plan urządzić w domu parafialnym sierociniec, o czym jednak B. ani razu mi nie wspomniał. B. toczył stale ze mną spór o użycie języka niemieckiego w nabożeństwie. Grupa M. używa jednak tylko polskiego, przy czym B. występuje w wielkiej roli tłumacza. B. ustosunkowuje się do pastorów w ogóle krytycznie. Opowiadał o ks.Seniorze, że będąc w Kętrzynie zatrzymał się tam tylko godzinę i sprawy kościoła ewang. nie załatwił. [...] B. jest na miejscu sołtysem, 1. kościelnym organistą. Praca jego dla kościoła jest wątpliwa. Nie zabezpieczył dotąd nic poza tym co potrzebował. Poznaję, że jest drobnym człowiekiem. - Ostatnio zgłosił się Markowski, kt(óry) mieszka w Bezławkach z liczną rodziną. Nie mając rehabilitacji nie może otrzymać samodzielnego gospodarstwa. Chciał mieszkać na plebanii, pustej i oszabrowanej. Umie stolarstwo. Mógłby na razie w części dla siebie, a następnie w całości przeprowadzić remont zabezpieczający, pozabijać okna i drzwi, dorabiać okna i drzwi odszukać (część już znaleziona we wsi). Sytuacja podobna do Maniek w swoim czasie. Jak uzyskać ze 20 tys. pieniędzy? Markowski objąłby też w dzierżawę rolę kościelną i pilnowałby całości. Markowskiemu chciałbym dopomóc, gdyż wiele po nim sobie obiecuję. Chciałbym go też w najbliższym czasie wprowadzić w czytane nabożeństwa - umie dobrze po polsku.

3. Wprost tragicznie przedstawia się sprawa na odcinku szkolnym w Mrągowie. Trzy dni w tygodniu mam wyjazdy w związku z nauką konfirmacyjną: środa, czwartek, sobota, każdego dnia w dwu parafiach. Dwa dni mam po 6 godzin nauki w szkołach średnich (z wyjątkiem zawodowej rzemieślniczej, która ma dojść). Jak ja mam umieścić ile godzin religii w szkole powszedniej w Mrągowie? Młodzieży tam ma być na 900 ogółem 500 ewangelików (tak mówił inspektor). Ja jeszcze w szkole tej nie rozpocząłem, nie podpisałem kontraktu, bo się boję. Pan P.[nazwisko nieczytelne] odpada. W szkole ćwiczeń jest jedna Ślązaczka, ale ta stamtąd nie odejdzie. W wielu innych szkołach naokoło Mrągowa (Marcinkowo 2 km, Ropowo 4 km, niedługo Muntowo 4 km) jest przewaga dzieci ewangelickich - a nie może być nauki - nie mówiąc o dalszych: w Bożym, Wyszemborku, Gronowie, Ruskiej Wsi i i. O ileby szło, by ks. pastor Wende mógł gdzie przyjść, to tu miałby wiele młodzieży. Bo jak ja się tak już nauką zatrzymam, to kiedy ma się odbywać przygotowanie, administrowanie, rewindykacja i i.

Poruszyłem to wszystko, o czym chciałbym z Ks. Seniorem w poniedziałek, o ile Go zastanę - rozmawiać.

Życzę zdrowia i moje prośby łaskawej pamięci.

Ks. Jan Sczech

 

Mrągowo, 3.10.1947 r.

Przewielebny Xięże Seniorze!

Jak w ostatnim liście donosiłem , w piątek, dnia 26.9. br. telefonowałem do Kętrzyna i przeprowadziłem rozmowę z kaznodzieją M. (Poznańska Nr 4), zabraniając mu stanowczo wkraczać do kościoła parafialnego w Bezławkach oraz odsyłając go do Księdza Seniora. W środę, dnia 1.10.br. byłem w Bezławkach w celu odbycia nauki konfirmacyjnej. Od ob. Markowskiego dowiedziałem się, że w niedzielę, dnia 28.9. miało być o godz. 13 (pora nie przeze mnie naznaczona, ja mam co 3-cią niedzielę ale o 15) nabożeństwo czytane B. Ponieważ było mało osób, B. czekał. Po godzinie był samochód ciężarowy M. z ok. 25 śpiewakami. Zaczęto przekonywać, że oni nie przyjechali okupować kościoła a jedynie przybyli na miejscowe nabożeństwo. W nabożeństwie M. nie przemawiał. Mówił jedynie mówca, kt(óry) przybył z Rosji sowieckiej. Na ogół ludzie mieli być rozczarowani gościem; B. tłumaczył z gości, [gość] amerykański nie przybył, ale jest w drodze i jak przybędzie, stawi się.

Byłem w środę następnie u B., kt(óry) miał minę niewyraźną. O nabożeństwie nic mi nie wspomniał. Na obecną niedzielę naznaczone jest nabożeństwo na godz. 14.

Upraszam Xiędza Seniora o pomoc. Czy nie dałoby się odwiedzić Kętrzyna i jego kaznodziei i im powiedzieć porządek. Czy nie powinniśmy tego wypadku skierować do Rady Ekumenicznej jako zakłócenie ugody międzykościelnej i nieposzanowanie porządków wewnętrznych? Żeby następnie ukarać Radę kościelną i tym dwom pp. B. i S. przypomnieć, że nie są popierani.

Wreszcie trzecia sprawa, t.j. plebania, ewent.(ualna) pożyczka na częściowy remont, by umożliwić osadzenie Markowskiego i ustalenie nowego porządku naokoło budynku kościelnego i innych obiektów.

Gospodarka B. prowadzi do rozkładu i ruiny.

Dowiedziałem się nowości od Markowskiego, że M. i B. ludziom przyrzekli, że się postarają w starostwie o zezwolenie na język niemiecki. Mieli uczynić to we wtorek. Ciekawe byłoby, być w tej sprawie w referacie [ds.wyznań].

W nadchodzącą niedzielę będę miał ciekawą rzecz. W nabożeństwie, na którym będę obecny, wygłosi kazanie stary (70 lat) Guzowski z Kozar [Mazur], kt(óry) kiedyś kazał. W drugim rzędzie w zapasie jest jeszcze Flach, kt(óry) jest b. ortodoksyjny luteranin. O wszystkim Xiędzu Seniorowi napiszę, jak wypadnie.

Polecam łaskawej pamięci sprawę motocykla, t.zn. wydanie polecenia o przyśpieszenie reperacji - przeglądu.

Jak się ostatnio dowiaduję, są ewangelicy również w gimnazjum wieczorowym i szkole zawodowej - i że tam również religia jest wprowadzona.

Życzę zdrowia.

Ks. Jan Sczech

 

Mrągowo 19.XI.1947 r.

PW. Xięże Seniorze!

1. Ostatniej niedzieli 16.XI. br. miałem nabożeństwo o 10 w Nakomiadach, a o godz. 14 w Bezławkach. W Bezławkach na nabożeństwie obecnych było jedynie 8 osób. Okazało się, że ok. 17 osób młodzieży ewangelickiej zostało wyćwiczonych u ob. B. w śpiewie - pieśni polskich i w niedzielę przyjechało auto z Kętrzyna - na pewno od M. i zabrało ich do Kętrzyna. Przypuszczam, że nie wrócą z pustymi rękoma, a przynajmniej to mieli nadzieję tam dostać. Nabożeństwo rozpocząłem z trzema kobiecinkami. Po rozpoczęciu usłyszeliśmy śpiew pod kościołem. Okazało się, że ob. S. odbywał pogrzeb, o czym mi nikt nie mówił. Mogło to być i przypadkowe, ale po pogrzebie nikt do kościoła nie przyszedł, poza panem Siwkiem i rodziną Markowskich. Są to rzeczy przykre, które ostatecznie znoszę jako wynik zarządzeń co do śpiewu i liturgii, i języka w nabożeństwie. Ostatecznie najdłużej oponowałem przeciw tak gwałtownemu równaniu. To mogę znieść, wiedząc o tym, że za mną stoi Ks. Senior, Konsystorz i koledzy duchowni. Jakże atoli było mi przykro, kiedy p. Siwek w pewnej chwili opowiadać mi zaczął o tym, że ks. Dawid w Kętrzynie miał konfirmację i to po tak krótkim przygotowaniu (sens w tym, że ja tak prędko nie robię - czyli nie potrafię!), że dzieci składały przyrzeczenie chrztu w języku polskim i niemieckim. Ostrze tego ostatniego było skierowane przeciwko mnie, że ja nie mam miejsca dla niemieckiego. Donosząc o powyższym, proszę ks. Seniora o rozsądzenie tej sprawy. Ks. D. bardzo dyplomatycznie jedna sobie ludzi. Obecnie kiedy więcej się zajmuje Kętrzynem, poznał widać odrębność tego terenu pod względem językowym - i ustąpił. Otóż ja nie potrzebowałem ustępować w tym czasie, bo od dawna tę odrębność znałem i uwzględniałem. Kiedy jednak na skutek ostatnich zarządzeń wyrównałem i wyeliminowałem niemiecki, to to, co ks. D. w mieście powiatowym czyni, około tego, co sekty czynią i na co, jak widzą, władze nie reagują na razie, jest czymś zupełnie innym niż taktyka solidarna nam zalecana. Wobec zręczności ks. D. ja proponuję, by ks. D. objął w takim razie i Bezławki. Ludzie będą z wymiany na pewno zadowoleni. Ks. D. będzie mógł na swej obranej drodze taką taktyką więcej uratować niż ja po wyrównaniu.

Przykład Kętrzyna nie jest niedostrzeżony i w parafii Nakomiady. Otóż starszy kościelny Janowski mi też o tej konfirmacji mówił. Pośrednio otrzymałem jego zdanie i krytykę mego postępowania w tym, co opowiadał mi o śmiałości obecnych wystąpień Dibeliusa i Niemoellera w Berlinie. Tamci ludzie więc są tacy śmiali (ks. D. również trochę podobny) - ja inaczej.

2. Co się tyczy spraw majątkowych w Bezławkach - to wniosek formalny złożyłem listem poleconym następnego dnia po rozmowie z ks. Seniorem. Jednocześnie z referatem rozmawiałem telefonicznie - telefonowałem również do Bezławek i rozmawiałem z córką B. [...], by ob. B. wiedział o wniosku i jego treści i tak przed komisją mierniczą stawiał. Odnośnie podróży Ks. Seniora do Bezławek, to prosiłbym, by można ob. Markowskiemu niektóre rachunki bieżące w restaurowaniu plebanii wypłacić. On mieszkanie już urządza - chodzi o to, by zaopatrzył też dach i ewent. salę dla konfirmantów i ewent. na nabożeństwa w mrozy.

3. Ks. Seniorze donoszę, że dłużej w tej porze zimowej nie będę mógł pracy prowadzić jak dotychczas. Dotąd w ciągu 3 tygodni miałem do pokonania ponad 400 km. (3 razy nauki k.[onfirmacyjne] oraz nabożeństwa raz); Mrągowo - Nakomiady - Bezławki - Mrągowo = 60 km; Mrągowo - Baranowo - Użranki - Mrągowo = 30 km; Mrągowo - Szestno - Mrągowo = 12 km; w sumie 102 km x 4 = 408 km. Na czas zimowy naukę konfirmacyjną prowadzić nie będę mógł w parafiach odległych. Poza rowerem nie miałem i nie mam innej lokomocji do tych miejscowości.

4. W załączeniu przesyłam wycinek charakterystyczny z Życia Olsztyna.

Ks. Jan Sczech

 

Mrągowo, 8 XII 1947 r.

PW Xięże Seniorze!

Otrzymałem dziś list X. Seniora z tekstami - za co uprzejmie dziękuję.

1. W dniu wczorajszym, przy deszczowej częściowo pogodzie byłem w Nakomiadach i Bezławkach. Na skutek złej drogi spóźniłem się do Bezławek o ? godziny (nie 2 ale ? ). Kiedy skierowałem się do kościoła wprost z drogi, w pewnej chwili usłyszałem wołanie od str.(ony) domu B. To B. był w drodze do mnie. Po przywitaniu powiedział, że byli w kościele, ale zmarzli i teraz są u niego w mieszkaniu i na mnie czekają. Powiedziałem, że ja nie chcę gromadkarskich nabożeństw po domach odprawiać - od tego jest kościół. Po wyjaśnieniach na ten temat p. B. powiedziałem że tym bardziej po jego eksperymentach z sektą zielonoświątkowców u niego najtrudniej, gdzie indziej prędzej bym poszedł do domu. Na to p. B. powiedział, że on poznał, że u nich dużo dobrego. - Tylko powtórny chrzest - na to on się nie może zgodzić. Na to ja: o ile więc jedno fałszywe, to całość niedobra; mnie trudno odczekiwać aż p. B. się przekona - ja o tym wcześniej wiedziałem i dlatego nie mogłem spokojnie patrzeć na błędy p. B. i to, że i innych pociągnie do Kętrzyna. W gruncie rzeczy B. miał postawę załamaną i dlatego zdecydowałem się pójść tam, gdzie byli ludzie. Dwa pokoje były pełne (ponad 20 osób). Włożyłem togę, przywitałem się, podałem pieśni i mieliśmy nabożeństwo. P.(an) B. grał ładnie na harmonium. I na pieśni: " Z wielką ochotą ludzie" uczyniła na nas wszystkich duże wrażenie. Modlitwy, teksty adwentowe, wyznanie tak wzięły nas, żeśmy o tym, co było, zapomnieli i był prawdziwy adwent. W przemówieniu wskazałem na skarb naszego Kościoła - czystą naukę czystej ewangelii. Kto tego światła ewangelii nie zna - z Boga narodzin nie ma. [...]. A nasz Kościół tak tego pilnuje i na tym jedynym gruncie stawał i staje. Nawet tak zewnętrzne drobne rzeczy, jak te 4 świece na ołtarzu o tym świadczyć muszą. Wplotłem i nutkę osobistą : 60 km drogi, jaka pogoda - ale ponad tym radość, że i tutaj w tym prywatnym domu te przez nasz Kościół wyznaczone teksty biblijne czytać, wykładać możemy. Po tym ten [tekst] II Piotra 1,3-4. Na nabożeństwo przyjechał, okazało się, dziadek Siwek, kt(óry) dołożył wszystkich starań, by zlikwidować nieporozumienia i młodych skarcił. Po nabożeństwie mieliśmy rozmowę o sprawach plebanii, roli [sali?], nabożeństwa świątecznego; w Bezławkach i Nakomiadach wypada naboż. w I święto.

2. X. Seniorze, prosiłbym w dalszym ciągu jeszcze przed świętami o wyjazd do Bezławek i Kętrzyna. A) roli wydzielono 17 ha - 15 na gospodarstwo, /1/ na organistę i kościelnego. Na dom dziecka nie.[...]. B) P. Markowski jeszcze się nie wprowadził. O ilebyśmy mogli ustalić kosztorys i zobowiązania p. M. i dopomóc to: p. M. doprowadziłby nam do porządku dużą salę na plebanii, z piecem - moglibyśmy skończyć z zebraniami domowymi i wszystko skupić przy kościele. C) Dla plebanii są dobre meble, co trzeba tylko akceptować i załatwić. D) Prosiłem, by p. B. i M. urządzili salę na I święto - p. B. chce użyczyć też harmonium.

3. W Bezławkach dowiedziałem się (wiadomo w jakim celu to mi powiedziano) że w Piszu [?] jest ksiądz pastor i że uczy konfirmantów również po niemiecku. Donoszę X. Seniorowi o niniejszym z prośbą o interwencję.

4. W dniu dzisiejszym otrzymałem pocztówkę od p. V [nazwisko pełne, ale nieczytelne] z Warszawy, zapraszającą mnie na zjazd Koła Seniorów. Jakich - Seniorów? Jednocześnie nadszedł list od dr Szrettera [?], przewodniczącego, z drukiem, w kt[órym] jest krytyka zamierzonej reformy Zas.(adniczego) Prawa Wewn.(ętrznego) Kościoła E-A., jednostek autokrat.(ycznych) i ultraklerykalnych. [... fragment nieczytelny]. Na powyższe zebranie nie mogę jechać, na list nie odpowiem bez usłyszenia zdania ks. Seniora. Czy nie byłoby dobrze, byśmy w naszej diecezji odbyli konferencję w tych sprawach, zanim nas nie zaczną ciągnąć pojedynczo w różne strony?

Zapomniałem zapytać ostatnio X. Seniora, jak ma wyglądać kosztorys na szkło dla Szestna. Ostatnio w piśmie podałem ilość szyb w poszczególnych częściach kościoła, ich wymiary i poszczególnych pozycji sumę.

Życząc zdrowia Xiędzu Seniorowi

Proszę o odpowiedź

Ks. Jan Sczech

Listy


KARTKI MAZURSKIE, 2010 Październik Nr 8 (86) Rok XI Red. E.K.
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego.
Adres: 10 - 026 Olsztyn, ul. Stare Miasto 1,
tel. + 48 89 527-22-45
Konto: PKO BP II/0 Olsztyn 93 1020 3541 0000 5002 0091 1180
http://www.luteranie.pl/diec.mazurska/pl/mte.html
http://www.mtew.prv.pl


Powrót do poprzedniej strony
Mazurskie Towarzystwo Ewangelickie
Wydrukuj stronę

(c) 2010.10.19 - Diecezja Mazurska KEA w RP - olsztyn@luteranie.pl