KARTKI MAZURSKIE

2011 Luty Nr 2 (90) Rok XII
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego w Olsztynie

Sylwetki duchownych. Wprowadzenie

Sprawozdanie MTE za rok 2010

Sylwetki duchownych. Wprowadzenie

Kościół Ewangelicko-Augsburski w Polsce, organizujący się na nowo po wojnie, po licznych stratach i zniszczeniach, miał ogółem tylko sześćdziesięciu księży i jednego diakona. Brak duchownych powodował, że życie kościelne budziło się powoli i w trudach, zwłaszcza na terenach nowych, jak region przyszłej Diecezji Mazurskiej. Pierwsza lista polskich księży została podana w "Strażnicy Ewangelicznej" (1946 nr 1) - ewangelickim dwutygodniku, który zaczął się ukazywać od lata 1946 roku. W ten sposób można też poznać nazwiska pierwszych ewangelickich księży, którzy w tym czasie organizowali życie kościelne na Mazurach i w Olsztynie na Warmii. Ta lista księży, jeśli chodzi o nasz region, przedstawiała się tak: ks. Emil Dawid - Łuczany (dziś Giżycko), ks. Edmund Friszke - Olsztyn, ks. Alfred Jagucki - Sorkwity, ks. Ewald Lodwich - Działdowo, ks. Jerzy Sachs - Szczytno, ks. Jan Sczech - Ządzbork (dziś Mrągowo), ks. Otton Wittenberg - Pasym oraz diakon Edward Szendel - Stara Ukta. Nieco później, a także pod koniec lat czterdziestych, oprócz wymienionych już duchownych, pracę kościelną na Mazurach podjęli także inni księża, skierowani przez ewangelickie władze kościelne. Oto ich nazwiska i parafie, w których - administrując też innymi parafiami - prowadzili działalność duszpasterską: ks. Eugeniusz Sauter - Wydminy, ks.Bertold Rückert - Pisz, ks. Władysław Pilch-Pilchowski - Mikołajki, ks. Rudolf Mrowiec - Giżycko i ks. Eugeniusz Jungto - Nidzica.

Nie znaczyło to jednak, że 13 księży pracowało w tym samym czasie w Diecezji Mazurskiej. W latach 1945-1950 było ich mniej. Otóż w Giżycku nastąpiła zmiana duchownego; po ks. Emilu Dawidzie przyszedł ks. Rudolf Mrowiec. Natomiast Działdowo, w którym działał ks. Ewald Lodwich, nie należało do Diecezji Mazurskiej; w jej skład weszło dopiero na początku lat pięćdziesiątych.

Sylwetki duchownych, które opracowywałem i umieszczałem w "Kartkach Mazurskich" przed trzema laty, zależne były od materiałów dostępnych w archiwach. Do wielu biogramów wróciłem w ostatnich latach i miesiącach. Niektóre znacznie poszerzyłem, inne wzbogaciłem o nowe fakty. Wzbogaciły się też dzięki temu, że w ostatnich latach ukazały się książki dotyczące środowisk ewangelickich, a ich autorzy korzystali z materiałów archiwalnych, wcześniej trudno dostępnych. Mogłem zatem biografie duchownych, publikowane wcześniej w "Kartkach Mazurskich", uzupełnić, przydać im nowych barw i odcieni, bardziej dostosować do czasu, który odciskał się na ich pracy, kształtował ich postawy i zachowania.

Również dzięki pracy Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego, w tym publikacji i korespondencji, niektórzy duszpasterze z diecezji mazurskiej doczekali się rozwiniętych biografii, jak ks. sen. Edmund Friszke czy ks. Otton Wittenberg. W sylwetkach zaś chodziło o zachowanie proporcji. Inni - najczęściej z tego względu, że krótko przebywali na Mazurach, albo, że nie ukazały się o nich materiały archiwalne - mają biogramy na miarę wiedzy, jaka się dotychczas odsłoniła.

Trudno było rzeczywiście rozbudować biogramy, tym bardziej że w wielu przypadkach brakowało odpowiednich materiałów archiwalnych. Jak dotychczas, nikt z historyków olsztyńskich nie pokusił się o podobne zestawienie. Mogę zatem powiedzieć, że biogramy, które sporządziłem, świadeczą w jakiś sposób o życiu środowiska ewangelickiego na Mazurach w latach 1945-2000. Wiadomo, że biografie niektórych księży są bardziej znane, życiorysy innych zestawione zostały po raz pierwszy. Na ile to możliwe - na podstawie archiwaliów Diecezji Mazurskiej, które uporządkował zwierzchnik diecezji bp Rudolf Bażanowski, i materiałów, jakie były mi dostępne we wspomnieniach i pracach naukowych - starałem się przedstawić biogramy duchownych, mając na uwadze zarówno ciśnienia epoki, jak i wszystkie te uwarunkowania i trudności, które towarzyszyły im w ich pracy kościelnej.

Jest rzeczą oczywistą, że w kreśleniu sylwetek starałem się o zachowanie powściągliwości. To znaczy, że miałem na uwadze nie tylko samych duchownych, ale i czas, w którym działali. Zwłaszcza lata pięćdziesiąte XX wieku były okresem niezmiernie trudnym w życiu społeczeństwa. Były to też lata trudne dla Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego na Mazurach. Na początku lat pięćdziesiątych (1952-1954), w okresie apogeum stalinizmu, trwała tzw. Akcja Mazurska, zorganizowana przez ks. Zygmunta Michelisa, biskupa-adiunkta, oraz ks. Roberta Fiszkala, pełnomocnika Prezydium Naczelnej Rady Kościoła na diecezję mazurską. Ta akcja, zaplanowana w Warszawie, odbywała się z wyłączeniem władz diecezjalnych. Miała na celu ożywienie religijne i przysporzenie wielu nowych pracowników kościelnych. W poszczególnych miesiącach, zwłaszcza latem, na Mazury przybywali doświadczeni księża z innych diecezji, przeprowadzając dni misyjne i ewangelizacyjne. Poza tym organizowano kursy dla ewangelistów, organistów, nauczycieli szkółek niedzielnych i dyrygentów chórów. Przy okazji inicjatorzy akcji wyszli poza dotychczasową tradycję ewangelicką, że ordynowanymi księżmi mogą być tylko osoby o wykształceniu akademickim. Uznano zatem, że wystarczy mała matura, dobre chęci, a potem przygotowanie teologiczne na wykładach w "Tabicie". Dlatego w Skolimowie zorganizowano kursy dla diakonów, którzy po ich ukończeniu byli ordynowani jako księża diakoni i przydzielani do pomocy doświadczonym księżom. Wielu z nich trafiło na Mazury, gdzie warunki wówczas były niezmiernie trudne. Zakładano przy tym, że księża diakoni, w miarę swych sił, na drodze samokształcenia lub studiów teologicznych, w przyszłości uzupełnią wykształcenie i staną się pełnoprawnymi duchownymi o wymaganym statusie. W niektórych przypadkach tak się stało, w innych krótki czas pracy kościelnej, połączony często z wyjazdem na pobyt stały za granicę, uniemożliwił wyjście poza status "księdza diakona". Wyjeżdżali także księża z wykształceniem akademickim.

W latach 1950-1960 przez Diecezję Mazurską przewinęło się ponad 40 duchownych, w skromniejszej mierze księży z wykształceniem akademickim, a w większej - księży diakonów, w latach 1952 i 1954 przeszkolonych na kursach dla ewangelistów oraz diakonów, a potem ordynowanych i kierowanych do pracy kościelnej na Mazurach. Z jednej i drugiej grupy wielu zapisało się dobrze w pamięci parafian, zwłaszcza ci, którzy przez długie lata budowali swój wizerunek. Mało kto dziś to potwierdzi. Rzecz w tym bowiem, że i z dawnych parafian mało zostało na Mazurach. Dla wielu młodych duchownych: ewangelistów, diakonów i kandydatów teologii, którzy później pracowali gdzie indziej,okres pracy na Mazurach był praktyką, ciężką i niezapomnianą, jak lata trudnej młodości.

W przeciwieństwie do lat pięćdziesiątych, w których przez Diecezję Mazurską przewinęło się kilkudziesięciu duchownych, najczęściej praktykantów i księży diakonów, trzeba powiedzieć, że lata sześćdziesiąte były w miarę spokojne. Co prawda, nadal trwał exodus Mazurów i nadal zamierały niektóre parafie, jednak fala wyjazdów nie była już tak gwałtowna, jak wcześniej. W latach 1961-1970 do mazurskich parafii trafiło tylko sześciu nowych księży, absolwentów Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej. Wśród nich był - urodzony na Mazurach i ściśle związany z Mazurami - ks. Janusz Jagucki, długoletni proboszcz parafii w Giżycku, a potem - pierwszy w dziejach Biskup Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP. Niestety, ze względu na skrywaną współpracę z SB w latach, gdy był proboszczem w Giżycku, jego kadencja - po materiałach prasowych - została skrócona przez Synod, a sam biskup skierowany został na emeryturę.

Kolejne sylwetki to księża, którzy rozpoczęli posługę duszpasterską na Mazurach w latach 1981-1990. Spośród nich do dzisiaj są czynni: ks. dr Alfred Tschirschnitz, proboszcz parafii w Szczytnie oraz proboszcz olsztyński, bp Rudolf Bażanowski, zwierzchnik Diecezji Mazurskiej. Nakreślone sylwetki przypominają, że niektórzy odbywali w Diecezji Mazurskiej jedynie praktykę, a inni pozostali na długie lata i nadal pełnią swoją służbę duszpasterską. Wśród duchownych są też tacy, którzy przeszli już na emeryturę. Co ciekawe, w wielu przypadkach, jak widać po rozległości zajęć, księża nie ograniczają się tylko do pełnienia opieki duszpasterskiej, ale włączali i włączają się w prace na rzecz całego miejscowego środowiska. Z duchownych, którzy rozpoczęli pracę duszpasterską w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, po czterech pełni dotąd swoją służbę na Mazurach. Gdy przeglądam opracowane już sylwetki ewangelickich księży (a założyłem sobie, że doprowadzę je do końca XX wieku), mam świadomość, że przez poznanie losów duchownych możemy poznać też pośrednio losy społeczności mazurskiej. W ten sposób nie tylko wzbogacamy naszą historię, ale i przywracamy jej pamięć.

W pierwszej połowie 2008 roku napisałem w "Kartkach Mazurskich": Po raz ostatni prezentuję sylwetki duchownych ewangelickich. Tym razem są to księża, którzy rozpoczęli posługę duszpasterską na Mazurach w latach 1991-2000. Większość z nich nadal pełni pracę kościelną. Ci są mi znani, gdyż spotykam się z nimi na sesjach synodu diecezjalnego, odbywających się tradycyjnie w Mikołajkach. Wśród uczestników obrad pojawiają się też nowi duchowni, którzy na Mazury przybyli po r. 2000, a więc już w XXI wieku. Być może, z czasem kto inny naszkicuje ich sylwetki. Zadanie, które sobie wyznaczyłem, dotyczyło przybliżenia duchownych Diecezji Mazurskiej w określonych ramach czasowych - od roku 1945 po rok 2000.

Co jakiś czas uzupełniałem biogramy. Sporo nowego materiału przyniósł rok 2010. Wzbogaciło się archiwum Diecezji Mazurskiej, uporządkowane przez zwierzchnika diecezji, bp. Rudolfa Bażanowskiego. Stąd czerpałem obficie. Poza tym ukazały się nowe książki historyczne, jak m.in. Jarosława Kłaczkowa "Kościół Ewangelicko-Augsburski w Polsce w latach 1945- 1975" (Toruń 2010) oraz zbiór szkiców pod redakcją Jarosława Kłaczkowa "Polski protestantyzm w czasach nazizmu i komunizmu" (Toruń 2009), a także książki olsztyńskich autorów: ks. Krzysztofa Bielawnego "Kościół Ewangelicko-Augsburski na Warmii i Mazurach po II wojnie światowej w spojrzeniu historyczno-ekumenicznym" (2008) i Dominika Krysiaka "Ewangelicy w Mikołajkach" (Dąbrówno 2010). Pogłębione ujęcia uzyskały postaci księży, zarówno tych, którzy pragnęli się osadzić w nurcie życia PRL, jak i tych, którzy nie odpowiadali referentom do spraw wyznaniowych i z tego powodu musieli niekiedy rezygnować z administrowania dotychczasowymi parafiami, a czasem nawet opuścić Mazury.

Ilu duchownych w tym czasie pracowało dłużej lub krócej? Sporządziłem ponad 90 biogramów. Do nich trzeba dodać mój tekst "Uzupełnienie listy duchownych", gdzie przypomniałem niektórych pastorów Kościoła metodystycznego, którzy po wojnie jako luteranie sprawowali opiekę nad Mazurami w parafiach metodystycznych. W artykule "Kobiety w służbie Kościoła", który dołączyłem, przedstawiłem pokrótce sylwetki kobiet - instruktorek, katechetek, diakonis oraz absolwentek teologii ewangelickiej wprowadzonych w urząd nauczania kościelnego. Ich rola w poszczególnych parafiach była nie do przecenienia.

E. Kruk

 

Sprawozdanie MTE za rok 2010

Nasze stowarzyszenie działa na miarę swoich możliwości. Nie jest nazbyt dynamiczne. Jedno się nam udaje, jak do tej pory: otóż, każdego roku w pierwszym kwartale odbywa się Walne Zebranie Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego w Olsztynie. Dzieje się tak od jedenastu lat. I w obecnym roku ukazuje się w internecie biuletyn "Kartki Mazurskie". Jako towarzystwo, które niewiele może oferować swoim członkom, należymy do organizacji, która ceni sobie dobrowolność. Nie ścigamy się z innymi organizacjami, nie przyjmujemy rocznych zadań ponad miarę.

Przed dziesięciu laty było inaczej. Byliśmy też o dziesięć lat młodsi. I wydawało się, że organizacje pozarządowe będą zajmować się tym, co im najlepiej posłuży. Tymczasem okazało się, że organizacje pozarządowe zostały w jakiś sposób "ubezwłasnowolnione", wprzęgnięte w rytm urzędniczych struktur. Urzędnicy decydują o tym, na co mogą znaleźć się pieniądze, a na co nie. Dotyczy to zarówno władz samorządowych, jak i środków na ten cel przeznaczanych z Unii Europejskiej.

Przed rokiem, na walnym zebraniu, przyjęliśmy dwóch członków. Są to panowie: Grzegorz Rejniak i Henryk Grams. Przyjmujemy wszystkich, którzy mają chęć i ochotę do pracy. Przyjęciu nie towarzyszą szczególne ceremonie ani legitymacje. Po prostu w naszej tradycji, a także w statucie, jest, że walne zebranie jest najwyższą władzą i to uczestnicy walnego zebrania decydują o przyjęciu nowych członków. I tak stało się przed rokiem.

Dyskusja programowa dotyczyła najbliższych spotkań stowarzyszenia. I tak: Henryk Grams, ichtiolog i miłośnik przyrody mazurskiej, zaproponował, że pod koniec kwietnia będzie chciał zorganizować spotkanie, podczas którego zaprezentuje swoje zdjęcia przyrodnicze. Wiceprzewodnicząca MTE Beata Wacławik, kierownik działu w Archiwum Państwowym, przypominając o tym, że w maju będziemy obchodzili 200. rocznicę urodzin Gustawa Gizewiusza, zapowiedziała, że sama albo w towarzystwie innych osób przygotuje wieczór poświęcony pamięci tej najwybitniejszej postaci Mazur z pierwszej połowy XIX wieku.

Ostatecznie spotkanie Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego odbyło się w Olsztynie w niedzielę 13 czerwca 2010 roku. Związane ono było z obchodami 200-lecia urodzin Gustawa Gizewiusza, ostródzkiego kaznodziei ewangelickiego, redaktora, tłumacza, etnografa i społecznika. Najważniejszym punktem było wystąpienie Beaty Wacławik, która przedstawiła, wygłoszony już wcześniej na konferencji w Ostródzie, referat poświęcony działalności duszpasterskiej ks. Gustawa Gizewiusza.

W drugiej części spotkania z 13 czerwca ubr. Henryk Grams zaprezentował swe zdjęcia z kolekcji "Moje widoki". Zdjęcia miał na płycie CD, ale dzięki rzutnikowi wszyscy mogli je obejrzeć. Najwięcej było fotografii z Mazur, ale sporo też znad jezior, ze szlaków turystycznych. Henryk Grams opowiadał, w jakich okolicznościach powstały jego fotografie.

W Olsztynie 30 października 2010 roku na cmentarzu komunalnym przy ulicy Poprzecznej odbyło się spotkanie modlitewne przy grobie Emila Leyka, którego doczesne szczątki ekshumowano z cmentarza w Olsztynku i po latach złożono w Olsztynie. Emil Leyk był po wojnie zastępcą kuratora Diecezji Mazurskiej. Przy mogile, ozdobionej wieńcami i zniczami, z tablicą, na której pod imieniem i nazwiskiem Inż. Emil Leyk figuruje słowo "Mazur", zebrali się członkowie rodziny Zmarłego: synowie Wiktor Marek oraz Jerzy z rodzinami, bratanica Lidia Leyk-Juranek z mężem, wnuczki, a także prof. Grzegorz Jasiński z UW-M, Dina Małłkowa, Paweł Wacławik, Swietłana i Erwin Krukowie reprezentujący Mazurskie Towarzystwo Ewangelickie oraz zwierzchnik diecezji mazurskiej ks. bp. Rudolf Bażanowski. Ks biskup rozpoczął spotkanie modlitewnym rozważaniem. Potem wszyscy odśpiewali znaną pieśń "Za ręce weź mnie Panie i prowadź sam". Na grobie były wieńce od rodziny. Była też wiązanka z napisem: "Ś.P. Emilowi Leykowi - Mazurskie Towarzystwo Ewangelickie". Na zakończenie uroczystości na cmentarzu zapalono światła pamięci.

Druga część uroczystości pamięci odbyła się w Ośrodku Badań Naukowych. Tam Wiktor Marek Leyk, szef kancelarii sejmiku województwa, zaprezentował około 30 fotografii, jakie zostały mu po ojcu. Omawiał portrety i lata ich powstania, a także zdjęcia powojenne, rodzinne, oraz fotografie, na których były dawne przedsiębiorstwa Emila Leyka. Następnie dłuższy odczyt o Emilu Leyku zaprezentował Erwin Kruk, przewodniczący Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego. Znany historyk prof. Janusz Małłek z Torunia, choć tego dnia nieobecny, przesłał fragmenty wspomnień swego ojca, w tym nieznany list Emila Leyka napisany do Karola Małłka w czasie, gdy Karol Małłek pisał trzeci tom swoich wspomnień. Swymi refleksjami dotyczącymi ojca i mazurskiej krainy podzielił się Jerzy Leyk, mieszkający w Warszawie,a jego najstarsze córki,które ukończyły studia i pracują w swoich zawodach, były bardzo zainteresowane zarówno Mazurami jak i losem dziadka Emila Leyka. Fragmenty dokumentów z archiwum IPN o Emilu Leyku, zgromadzone przez komunistyczne służby, odszukała i przybliżyła dr Teresa Astramowicz-Leyk z UW-M, żona Wiktora Marka Leyka. Na temat tych danych, jak i innych materiałów Instytutu Pamięci Narodowej, wypowiedział się Grzegorz Jasiński, profesor UW-M i szef delegatury IPN w Olsztynie.

Szkic Erwina Kruka został opublikowany w listopadowym numerze "Kartek Mazurskich".

W ciągu zeszłego roku ukazywały się w internecie "Kartki Mazurskie", które redaguję od 1999 roku, czyli od czasu, gdy powstało nasze towarzystwo. W zeszłym roku wydano dziesięć numerów . Oprócz miesięcy letnich (lipiec i sierpień), kiedy biuletyn się nie ukazywał, dostępny był co miesiąc. Czasem z opóźnieniem, ale z kolejną numeracją. Rzadko kiedy podejmował sprawy bieżące. Często była tu dokumentacja dotycząca mało znanych fragmentów historii czy kultury mazurskiej. W styczniu w "Kartkach Mazurskich" był mój poemat "Życie aż po kres", wydrukowany wcześniej w miesięczniku "Odra"we Wrocławiu. W poemacie jest nawiązanie od ostatnich dni życia sędziwego malarza mazurskiego Hieronima Skurpskiego. W lutym było stulecie urodzin Waltera Późnego i w kartkach przypomniano życiorys: obok znalazły się informacje o wystawie plastycznej (w hotelu "Kur") i o albumie Henryka Mączkowskiego (artysty malarza, konfirmowanego w 1951 roku w kościele ewangelickim w Olsztynie), a także coroczne sprawozdanie MTE. Informacja o walnym zebraniu MTE pojawiła się w marcu. Na podstawie informacji, które ukazały się gdzie indziej, napisałem o ewangelikach w Ełku. W kwietniowych "Kartkach Mazurskich" przypomniałem sytuację ewangelików w 1945 roku w Olsztynie, na podstawie zaś wprowadzenia Karola Małłka do widowisk mazurskich, zamieszczony został artykuł o gwarze mazurskiej "Mazur scypie". Jest tam również relacja mazurskiego chłopca z Węgorzewa (obecnie kolejarza-emeryta), który opowiadał mi o okrutnych doświadczeniach matki i rodzeństwa w roku 1945 i później. W maju w "Kartkach" przypominałem twórczość i życie Gustawa Gizewiusza (1810-1848), postać mazurskiego nauczyciela Wojciecha Olszewskiego z Uzdowa w powiecie działdowskim. Z przyjemnością mogłem też odnotować państwowe odznaczenia, przyznane działaczowi MTE, dr. Alfredowi Czesli.

Po konferencji na zamku w Olsztynie, dotyczącej dawnych cmentarzy, w "Kartkach Mazurskich" przedrukowany został referat zwierzchnika Diecezji Mazurskiej KE-A, bp. Rudolfa Bażanowskiego: "Miejsca refleksji nad przemijaniem". Uzupełnieniem były nieznane zdarzenia z historii Mazur. We wrześniu w biuletynie zaprezentowaliśmy pierwsze, drukowane teksty pieśni żniwnej, zwanej "Plon", którą zamieścił Wilhelm Menzel w swoim kalendarzu w Ełku, a którą potem Jan Karol Sembrzycki wysłał na Śląsk, do "Nowin". We wrześniu przypomniałem historię nowszą, powojenną. Dzięki bp. Rudolfowi Bażanowskiemu, który od lat porządkuje archiwalia diecezji na płytach - dawniej CD, a obecnie DVD, zachowane dokumenty pozwoliły na oddanie głosu Janowi Sczechowi, który w 1947 roku pisał w czterech listach o sytuacji ewangelików seniorowi diecezji ks. Edmundowi Friszkemu. Podobnie kłopoty miał ks Rudolf Mrowiec którego referent do spraw wyznań, półanalfabeta, oskarżał o "wrogą robotę". Poza tym w związku z ekshumacją Emila Leyka, przypomniałem, w dłuższym artykule, jego postać i życie. W styczniu tego roku w "Kartkach Mazurskich" ukazał się fragment wspomnień Edwarda Małłka, nigdzie nie drukowanych i nieznanych. Nieżyjący już autor spisał je w 1989 roku w pięciu częściach. Nieznany okres, gdy przez kilka miesięcy 1945 roku był starostą w Nidzicy, przedstawił tak, że można zrozumieć, dlaczego po wojnie w tym powiecie nie było ewangelików i nie było Mazurów.

Obecnie filmowcy chętnie przebywają w krajobrazie mazurskim. W ubr. jeden z reżyserów zwrócił się do mnie, bym był konsultantem scenariusza. Potem miałem kilka telefonów ze Szczytna. Znajomy ewangelik, powołując się na "Mały słownik gwary mazurskiej" dopytywał się, jakie mazurskie słowa miały brzmienie. Okazało się, że on wspiera film, jako znawca gwary. Poza tym, do słownika gwarowego odwołują się czasem studenci, a także miłośnicy regionu.

W prasie ewangelickiej, ale także w prasie mniejszości niemieckiej w Polsce ukazywały się recenzje dr. Alfreda Czesli z książek, które dotyczą historii i kultury Mazur. Tych śladów, wskazujących na istnienie naszego stowarzyszenia, było dużo więcej. Zdarzało się również, że zwracały się do nas osoby z kraju, zainteresowane sylwetkami duchownych oraz dziedzictwem kultury mazurskiej.

Mazurskie Towarzystwo Ewangelickie nie występowało do władz samorządowych miasta o dotacje, ani nie planowało wydania kolejnej książki. Nie było to też przedmiotem konkretnej dyskusji. Te środki, które są na bankowym koncie, tam pozostały - naturalnie pomniejszone o opłaty wynikające z obsługi konta bankowego. Nasze skromne zyski to składki i należności za książki MTE, wydane w poprzednich latach. Jakie to są środki - to znajduje się w protokole Komisji Rewizyjnej. Członkowie zarządu, ci bardziej aktywni, kontynuowali prace, którymi zajmowali się wcześniej, czyli w poprzednich latach.

Wszystkim członkom MTE serdecznie dziękuję za obecność i dobre rady.

 

Erwin Kruk

Przewodniczący MTE

 

 


KARTKI MAZURSKIE, 2011 Luty Nr 2 (90) Rok XII Red. E.K.
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego.
Adres: 10 - 026 Olsztyn, ul. Stare Miasto 1,
tel. + 48 89 527-22-45
Konto: PKO BP II/0 Olsztyn 93 1020 3541 0000 5002 0091 1180
http://www.luteranie.pl/diec.mazurska/pl/mte.html
http://www.mtew.prv.pl


Powrót do poprzedniej strony
Mazurskie Towarzystwo Ewangelickie
Wydrukuj stronę

(c) 2011.03.08 - Diecezja Mazurska KEA w RP - olsztyn@luteranie.pl