KARTKI MAZURSKIE

2011 Listopad Nr 11 (99) Rok XII
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego w Olsztynie

Dr Magdalena Żółtowska-Sikora

Charakterystyka kulturowa wierszy zamieszczonych w "Kalendarzu Królewsko-Pruskim Ewangielickim" w latach 1860-1895

Od Redakcji: Jest to rozdział wstępny rozprawy doktorskiej Magdaleny Żółtowskiej-Sikory, zrealizowanej pod kierunkiem dr. hab. Zbigniewa Chojnowskiego, profesora UWM, i obronionej 15 listopada 2011 roku na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Byłem na tej uroczystości. Zapoznałem się też z całą pracą. Jest ona niezmiernie interesująca. Ukazuje fenomen piśmiennictwa i kultury mazurskiej XIX wieku, a także wkład Marcina Gerssa, redaktora i pisarza, w rozwój mazurskiego piśmiennictwa. Należy mieć nadzieję, że rozprawa Magdaleny Żółtowskiej-Sikory szybko ukaże się drukiem. Zanim to się stanie, chciałbym - za zgodą Autorki - zapoznać czytelników z rozdziałem pod tytułem "Wstęp". [EK]

Kalendarze są ciepłymi jeszcze śladami powszedniego życia. Stwierdzenie takie wynika nie tyle z nierzadkiego skądinąd faktu odnajdywania na ich kartach osobistych zapisków użytkowników, ile przede wszystkim z ogłaszanych w nich poza samym calendarium treści. Z jednej strony stanowiły one rezultat skrupulatnych rozpoznań redaktorów odnośnie autentycznych potrzeb czytelników, z drugiej - probierzem trafności autorskich wyborów była popularność konkretnych przedsięwzięć wydawniczych wśród danego kręgu odbiorców. Tym samym, z perspektywy czasu okazują się kalendarze trudnym do przecenienia źródłem wiedzy o kulturze minionych wieków i jej dynamice, pozwalają dotrzeć do samej "powszedniości życia", do mentalności, psychologii mas, jej gustów i potrzeb poznawczych{1}.

Gdyby szukać analogii z dniem dzisiejszym, to można by chyba zaryzykować pogląd, że grały one [kalendarze] rolę środka ekspresji kulturowej, który dałby się porównać w dzisiejszej kulturze do połączonych środków licznych form kultury masowej. [.] sprawowały one w gruncie rzeczy połączone funkcje prasy i radia, czasopism popularnonaukowych i wydawnictw encyklopedycznych, pism rozrywkowych i magazynów ilustrowanych, a nadto tygodników społeczno-politycznych, i, oczywiście, po prostu kalendarzy{2}.

Choć powyższe spostrzeżenie dotyczy kalendarzy XVIII-wiecznych, z powodzeniem odnieść można je także do "Kalendarza Królewsko-Pruskiego ewangielickiego"{3} Marcina Gerssa (1808-1895) z Leca (Giżycka). Za wyjątkową atrakcyjnością tego wydawnictwa jako przedmiotu współczesnych badań literaturoznawczych i kulturowych przemawia zwłaszcza obecny w nim dział literacki, służący m.in. publikacji nadsyłanych głównie z powiatów mazurskich utworów wierszowanych. One to, jako wyraz duchowego życia mazurskiej wspólnoty, dotykając ówczesnych problemów kulturowych, społecznych i ekonomicznych, znajdują się w centrum niniejszych rozważań. Redagowanie przez Gerssa działu, w którym głos oddawano miejscowym układaczom wierszy, sprawia, iż "Kalendarz" ten przestaje być po prostu zapisem pewnej minionej kultury "potocznej", lecz staje się również źródłem wiedzy o mazurskiej kulturze "refleksyjnej"{4}.

Kalendarze wydawane w języku polskim miały na terenie Prus dość długą, bo sięgającą wieku XVI, tradycję{5}. Były towarem pożądanym, w końcu - jak pisał Juliusz Jan Ossowski - " Bez kalendarza trudno się obejść"{6}. "Częściej wypada zajrzeć do właściwego c a l e n d a r i u m , poradzić się stuletniego kalendarza >jakie będziem mieli powietrze, to znaczy ale za wolą Bożą< zobaczyć, na jakie dni przypadają jarmarki po sąsiednich miastach itd. Stąd nawet wyrobnik odkłada po kilka groszy, aby się zaopatrzyć w kalendarz, choćby tylko szczupłych rozmiarów"{7} - wyjaśniał. Także Józef Ignacy Kraszewski przyznawał w 1871 roku, dostrzegając ich moc:

Kalendarz po elementarzu jest podarunkiem z pewnością najdroższym, jaki ogółowi uczynić można. Kalendarz wciska się wszędzie, nieustannie bierze się go do ręki, czytać się go musi choćby w słotny dzień ziewania i nudy, a gdy się oczom naprzykrzy zawarta w nim wiadomość, utkwi wreszcie i w umyśle i raz na sto pobudzi do dalszego kształcenia się{8}.

"Kalendarz" Gerssa, walcząc o popularność, pokonać musiał na mazurskim rynku wydawniczym kilku konkurentów. Były to następujące wydawnictwa: Wilhelma Menzla ełcki "Kalendarz Królewsko Pruski" (1848-1862), Antoniego Gąsiorowskiego "Prawdziwy Prusak. Ewangelicki Religijno-Patriotyczny Kalendarz Narodowy" (1854-1869) wydawany najpierw w Piszu, potem w Toruniu, oraz - Karola Rautenberga morąski "Domowy Przyjaciel" (1859-1864){9}. Z walki tej "Kalendarz" Gerssa, wydającego równolegle tygodnik "Gazeta Lecka" (1875-1890, 1892), wyszedł zwycięsko. To właśnie o wydawnictwie autora z Leca napisał Wojciech Kętrzyński: "Całe życie mazurskie odzwierciedla się w jego kalendarzach [.]"{10}.

*

W roku 1865 Friedrich Salomo Oldenberg, pracownik Centralnego Komitetu do Spraw Misji Wewnętrznej Niemieckiego Kościoła Ewangelickiego, obarczony misją sporządzenia sprawozdania na temat stosunków panujących w południowych powiatach Prus Wschodnich, dokonał następującego spostrzeżenia:

Chłop mazurski mieszka w chacie zbudowanej z gliny albo drzewa. Stoi ona tak krzywo, że nie wiadomo, na którą stronę może się przewrócić. [.] Na ścianie, obok wizerunku króla lub następcy tronu, widać święty obraz - kiepskie malunki na papierze roznoszone przez firmę z Neuruppina. Beczka kapusty, która kisi się w kącie za łóżkiem - najcenniejszy zimowy zapas - dokłada swoje do jeszcze większego zagęszczenia i tak ciężkiego powietrza. Na oknie albo na półce można spostrzec Biblię, śpiewnik i polską postyllę zgodnie sąsiadujące z butelką wódki{11}.

Czytelnik reporterskich zapisków Oldenberga nie powinien łudzić się, iż coś godnego uwagi mogło zrodzić się z sąsiedztwa nędznego oleodruku, przedstawiającego najpewniej "starego Fryca" lub "kronprynca", z polskojęzyczną postyllą odziedziczoną po przodku, upchniętą na półce w ciemnej izbie. Tymczasem, paradoksalnie, owe na pozór kuriozalne sąsiedztwo zdaje się wskazywać na źródła kulturowego fenomenu Mazur.

W połowie XIX wieku region ten stał się miejscem rozkwitu niezwykłego zjawiska, rozwijającego się aż do II wojny światowej - "własnochałupnicy", bogaci gburzy, ale i parobkowie, wiejscy nauczyciele, plebani i małomiasteczkowi rzemieślnicy sięgali po pióra, by uchwycić w rymach otaczającą ich rzeczywistość i podzielić się swymi poglądami z ziomkami w Prusach Wschodnich, na Śląsku, z emigrantami w Zagłębiu Ruhry, a nawet w dalekiej Ameryce. Piszący Mazurzy zaklęli w rymach dawno przebrzmiałą już wśród "koroniarzy" mową staropolskich kancjonałów i postylli swoje przywiązanie do wiary ewangelickiej, do panującej dynastii, do skrawka ziemi, na której przyszło im żyć, wystawiając diagnozę swoim czasom.

Obszar, na którym działali układacze "powiastek", "pieśni", "poematów", wierszowanych "zagodywek"{12}, to "szeroki pas ciągnący się od Działdowa, Nidzicy i Szczytna - przez Mrągowo, Giżycko i Pisz - aż po Ełk, Węgorzewo, Gołdap i Olecko, gdzie już w czasach krzyżackich wschodnie tereny zdominowało osadnictwo z Mazowsza, zachodnie zaś - drobna szlachta z Pomorza i ziemi chełmińskiej, zarówno Polacy, jak i uznający zwierzchność zakonu wityngowie (rycerze pruscy)"{13}. Lokalna twórczość wierszowana{14} nie była zjawiskiem całkowicie odosobnionym na tle wiejskiej działalności pisarskiej w innych regionach zamieszkałych przez ludność polskojęzyczną. Wystarczy wspomnieć tu zastęp śląskich pisarzy ludowych tworzących w wieku XIX i na początku wieku XX{15}. A jednak mazurskie pisanie poprzez cechującą je masowość i dynamikę rozwoju zasługuje na miano prawdziwego fenomenu. Podkreślmy tu za Tadeuszem Orackim, iż poeci chłopscy znani z nazwiska pojawiają się w Polsce dopiero w drugiej połowie XIX wieku, gdy tymczasem piśmiennictwo mazurskie już w latach 30. XIX stulecia poszczycić się mogło twórczością Fryca Olsiewskiego z Różyńska{16}, mając świetnych pionierów w osobach dwóch poetów mazurskich, pastorów Tomasza Molitora (1616-1682) i Michała Grodzkiego (zm. po 1747).

W czasopismach i kalendarzach drugiej połowy XIX wieku "spotykamy ponad dwustu (!) pisarzy mazurskich, z tego około stu uprawiało >literaturę< systematycznie, na przestrzeni kilku lub kilkunastu lat. Około siedemdziesiąt osób pisało wiersze, opowiadania i pieśni niemal przez całe życie [.]. Słowem, w pierwszej połowie XIX wieku powstał, a w drugiej rozwinął się bujny, specyficzny >ruch literacki< na Mazurach, jakiego nie było właściwie w żadnej części Polski"{17}. Zupełnie osobnym fenomenem chłopskiej, plebańskiej czy rzemieślniczej działalności literackiej były podejmowane tu próby translatorskie, owocujące m.in. mazurskimi przekładami pieśni branych "z niemieckiego kancyonała", ale i utworów Friedricha Schillera czy Gottfrieda Augusta Bürgera.

O ile wierszopisarska działalność pastorów czy nauczycieli wiejskich nie budzi w gruncie rzeczy wielkiego zaskoczenia, o tyle poważnie zastanawia, jak dojść mogło do tego, iż autorem stawał się małorolny chłop, parobek czy pastuch. Pomijając tu kwestie najważniejsze, jakimi były najgłębsze, "esencjonalne" motywy sięgania mazurskich ewangelików po pióro - zagadnienie to powróci w dalszej części pracy - przypomnieć wypada tu kilka faktów dla rozwoju tej literatury w istocie zewnętrznych, ale podstawowych.

Dobra passa piśmiennictwa mazurskiego tworzonego we wsiach i miasteczkach w drugiej połowie XIX wieku wynikała ze splotu wielu czynników. "A dziwna jednak rzecz, że chociaż chałupnik na Mazurach w stosunku do gospodarza materyalnie gorzej stoi, zauważyłem, że i gbur i chałupnik i robotnik umysłowo i ekonomicznie znacznie wyżej stoi, aniżeli w Księstwie Poznańskiem{18}" - zauważał u schyłku XIX wieku Stanisław Botwiński. Mimo iż Mazurzy nadsyłający swoje "poemy" do Gerssowego "Kalendarza" mieli za sobą zwykle tylko kilka klas wiejskiej szkółki, pamiętać trzeba, że poziom oświaty był tu wyższy, niż w Galicji czy w zaborze rosyjskim. Istniał obowiązek szkolny, który egzekwowano z biegiem lat coraz intensywniej (choć oczywiście nie raz napominać musiał Gerss swoich czytelników, by "dziatki do ßkół posyłano"{19}). Nie bez znaczenia był także fakt, że proces uwłaszczenia chłopstwa, jakkolwiek nie bez poważnych perturbacji, to jednak rozpoczął się w Prusach już na początku XIX wieku. Poza tym niezwykle istotnym impulsem do powstawania tu literatury ludowej był rozwój czasopiśmiennictwa.

Już w pierwszej połowie XIX wieku nastąpiła "zmiana w podejściu do słowa pisanego: od intensywnego, wielokroć powtarzanego czytania kilku książek, niemal zawsze religijnych, [.], do bardziej powierzchownego, ale częstszego zapoznawania się z dużo szerszym spektrum lektur [.]"{20}, w czym znaczną rolę odegrała szkoła. Intensywnie odczuwany na Mazurach niedosyt książki polskojęzycznej zaowocował działalnością chłopskich bibliofilów, wydawców i pisarzy w osobach Jana Jenczio z Markowskich (m.in. kolekcjonera "białych kruków" literatury religijnej), Jana Bądzio z Małych Szczech, Wilhelma Michalczyka z Łysunów w powiecie piskim czy Michała Dorsza z Fiugat pod Szczytnem, który wraz z powroźnikiem Janem Schroetterem przetłumaczył i wydał postyllę Johannesa Evangelisty Gossnera{21}. Trudno mówić o wielkich sukcesach wydawniczych czy rzeczywistym wpływie na czytelnictwo{22} - wystarczy wspomnieć perypetie Jenczio z wydaniem książki Davida Hollaza Zbawienny Łaski Ewangelicznej Porządek{23} - lecz z biegiem lat ludzie ci oraz ich działalność wzbudzali coraz większy podziw, a nawet chęć naśladownictwa.

Ostatecznie, do chwytania za pióro zachęcała możliwość zaistnienia w roli autora przed szerszym kręgiem odbiorców właśnie w "Kalendarzu". Niebagatelne znaczenie miała ciągłość wydawnictwa - po śmierci redaktora-założyciela forum poetów i tłumaczy-samouków trwało dalej, aż do 1931 roku włącznie, dzięki przejęciu pracy redaktorskiej przez Ottona Gerssa (1830-1923), a następnie - Paula Hensla (1867-1944){24}. Nie był "Kalendarz" jedyną platformą, którą można było wykorzystać do upowszechniania własnej twórczości - dość wspomnieć tu gościnne łamy "Nowin Szląskich" - ale na pewno stał się on szczególnym miejscem komunikacji.

*

W dobie prymatu teorii kulturowej{25} nikogo nie dziwi już stwierdzenie, że literatura sama w sobie jest fenomenem antropologicznym, "interesującym dokumentem człowieczeństwa w działaniu"{26}. Spostrzeżenia te, choć na pozór banalne, stanowią prawdziwe podłoże metodologiczne niniejszej pracy - doświadczenia mazurskiej społeczności, utrwalone w powstających tu tekstach literackich, domagają się rozpatrzenia w szerokiej perspektywie antropologicznej{27}. W zgodzie ze stwierdzeniem Ewy Kosowskiej przyjmuję, iż teksty, stanowiąc część historii kultury danego regionu, zawsze rekonstruują - celowo bądź też przypadkiem - jakieś istotne dla danej kultury zjawisko, "a przede wszystkim kontekst, w jakim zjawisko to funkcjonuje"{28}.

Literatura, jak powiada Stephen Greenblatt, "niesie ze sobą ślady tych, którzy teraz są już tylko duchami"{29}. Podążenie tym tropem jest głównym zamierzeniem niniejszej pracy - podejmując problem charakterystyki kulturowej twórczości mazurskiej zamieszczonej w "Kalendarzu" pragnę zbliżyć się za pośrednictwem zachowanych tekstów do dawnego, zapisanego przez Mazurów świata. Jako centralny problem jawi się więc ustalenie, o czym pisano, z jakich pobudek pisarstwo to wynikało, jakie było jego intelektualne i kulturowe podłoże. Wierszowane utwory mazurskie to okna, przez które zajrzeć możemy do minionego świata - to dzięki nim widać ludzi pochylonych przy lampkach "na petrolkę" nad niepożółkłymi wtedy jeszcze kartkami. Takie traktowanie utworów mazurskich nie jest aktem uzurpacji, lecz opiera się na licencji udzielanej odbiorcy bezpośrednio przez sam charakter tej twórczości.

Z jednej strony piśmiennictwo to w dużej mierze samo jasno określa się jako niefikcjonalna. Czyni to poprzez odwołania do autentycznych postaci, nagromadzenie nazw miejscowych, komentarze towarzyszące nadsyłanym utworom. "Tylko mnie wierzaycie, nie będę machlował"{30} - zapewniał swoich czytelników chłop Jan Donder, śląc wierszowane doniesienia z wojny francusko-pruskiej, wyraźnie pragnąc, by nie traktowano jego wypowiedzi jako "bajki". Z drugiej strony, dość jest także przykładów utworów osadzonych w miejscowych realiach, a wyrosłych z popularnych legend czy anegdot. Fikcyjność plotu okazuje się tylko kostiumem niefikcyjnych przecież mniejszych czy większych dylematów. Tak czy inaczej - czy przedmiotem lektury jest rymowany opis miejscowego wypadku przy pracy, czy ujęte w lirycznej formie spotkanie ze Stwórcą - do czynienia mamy z zapisem spraw minionego świata i jego oglądu z ówczesnej perspektywy. Nie chodzi o proste traktowanie tekstów mazurskich jako zwykłych ilustracji minionych wydarzeń, jako rezerwuar faktów potwierdzających lub obalających określone rozpoznanie historyczne. Utwory te są osobistym zapisem tego, co wówczas u w a ż a n o z a "p r a w d ę", jak tę "prawdę" rozumiano, jak pojmowano ówczesny świat. Tym samym stają się one mikrocząstkami "biografii duchowej"{31} pewnej historycznej wspólnoty, stanowią intensywny impuls do poznania kultury, w której się zrodziły, tak samo, jak badanie kultury mazurskiej staje się impulsem do poznania wytworzonych przez nią zapisów. Do czynienia mamy tu z nieustanną cyrkulacją.

Teksty mazurskich "ułożycieli" wierszy pojmować należy zatem nie jako wydestylowane fakty działalności literackiej, lecz jako ludzkie artefakty, opowieści, rozpatrywane z uwzględnieniem historycznego kontekstu ich tworzenia i odczytywania. Każdy utwór jest częścią złożonej społecznej struktury. Autorem jest konkretny człowiek, który swoim zapisem tworzy niejako reprezentację problemów swoich, ale i problemów społecznych kultury, do której przynależy. Znajduje się on jednocześnie w uwikłaniu różnych sił, dokonuje świadomej bądź mniej świadomej autocenzury. Nie jest "nosicielem oryginalnych myśli, gdyż te pochodzą ze wspólnych tematów nadanych przez społeczeństwo"{32}.

Niewątpliwą inspiracją metodologiczną, towarzyszącą powstawaniu niniejszej rozprawy, jest zatem przeświadczenie, iż teksty kultury są "zlokalizowane", "złapane w siatkę rozmaitych sił społecznych, politycznych i kulturowych"{33}, co zbliża przyjęty tu sposób oglądu mazurskich utworów wierszowanych do poetyki kulturowej (nowego historycyzmu){34}. Trudno przystać na podważane przez tę orientację krytyczno-metodologiczną stanowisko, że teksty nie potrafią wyrazić uniwersalnej prawdy o człowieku, lecz równie trudno nie zgodzić się twierdzeniem, iż rzeczywiste bogactwo zapisów literackich wynika z warunków ich powstawania, na które, między innymi, poważnie oddziaływała biografia, polityka, psychologia i prawo. Częste odwołania do innych tekstów - krążących wśród ludu anegdot, doniesień z "prowincyi", komentarzy redaktora, korespondencji prywatnej, artykułów prasowych z ówczesnej doby, ocen historyków XIX- i XX-wiecznych - wynikają z przekonania, że zapisy, tak literackie, jak nieliterackie, łączą się i przenikają, nawzajem się konstruując{35}. Kontekst tworzony przez przywoływane notaty pozwala - oczywiście częściowo tylko - odtworzyć sytuację, w której teksty te tworzono i zrozumieć przyczynę ich powstania. Nie należy oczekiwać tu całkowicie jednorodnego, spójnego obrazu, ponieważ składa się nań skomplikowana siatka różnych wartości i opinii.

Wyjaśnienia domaga się w tym miejscu szczególna kwestia. Wiele zapisów dotyczących Mazur przekazuje raczej system wartości obserwatorów z zewnątrz, niż ich rzeczywistych mieszkańców{36}. Tym cenniejsze są zatem wszelkie informacje wychodzące spod piór samych podmiotów dziejącej się tu historii. To w tych tekstach - powtórzmy - możemy szukać śladów systemu wartości żyjących tu ludzi, ich sposobu oglądu świata, poczucia tożsamości etc. Jednakowoż, jak słusznie zauważa Grzegorz Jasiński, choć rola trybun takich, jak "Kalendarz" Gerssa, pozostaje we współczesnych badaniach nie do przecenienia, to jednak na uwadze zawsze trzeba mieć proweniencję tego rodzaju wydawnictw, poglądy samych redaktorów (spełniających wszak rolę wewnętrznych cenzorów), ograniczone możliwości wynikające z określonej objętości i częstotliwości ukazywania się takich druków bądź też różnorakie kłopoty wydawnicze{37}. Poza tym, autorzy wiejscy - jak dowodzi dalej badacz - choć byli zwykle ludźmi prostymi, mającymi za sobą krótkotrwałą naukę w podstawowym zakresie, na pewno pozytywnie wyróżniali się w swych wsiach na tle biernych czytelników. Zazwyczaj należeli "do kręgów nie tylko głęboko wierzących, dążących do wewnętrznego doskonalenia, ale i formalnie związanych z Kościołem"{38}.

Z powyższych względów należy pamiętać, iż zawarte w niniejszej pracy wnioski wypływające z analizy materiału źródłowego ocalonego na kartach leckiego wydawnictwa tyczą się przede wszystkim konkretnej wspólnoty czytelniczej, pewnej określonej formacji duchowej, nie mogąc rościć pretensji do bycia diagnozą wystawianą ze współczesnej perspektywy "mazurskości" jako takiej. Inaczej mówiąc, nie należy programowo rozciągać prezentowanych tu konkluzji na całość dawnej społeczności lokalnej. Inną rzeczą jest (a fakt ten stanowi swego rodzaju wartość dodaną), iż niezwykła popularność Gerssowego "Kalendarza" oraz świadectwa prawdziwej recepcji tekstów tworzonych przez ziomków, potwierdzają bliskość zawartego w omawianym piśmiennictwie oglądu świata ogółowi Mazurów.

Reasumując dotychczasowe rozważania, podejmując próbę charakterystyki kulturowej lokalnej twórczości wierszowanej zdążam do wywołania z przeszłości powstałych na Mazurach tekstów wraz z towarzyszącym im "bagażem" kulturowym determinującym ich odrębność. Staram się ukazać, jakich wartości były one nośnikami, jakie czynniki warunkowały samo ich powstanie, w jaki sposób funkcjonowały w świadomości ówczesnej społeczności. Podstawowe dla podjętego tematu zjawiska pozwalają zatem sprowadzić się do kilku prostych pytań wypływających z przyjętego rozumienia charakterystyki kulturowej: kto pisał? o czym? z jakich pobudek? co wyróżnia omawiane teksty i z czego wyjątkowość ich wynika?

*

Współcześni Marcinowi Gerssowi Polacy z rzadka tylko wykazywali chęć podjęcia trudu uświadomienia sobie jego sytuacji, a co za tym idzie, rzeczywistego położenia Mazurów i okoliczności prowadzenia w Prusach Wschodnich działalności wydawniczej. O ile głębokim zrozumieniem lokalnych stosunków, warunkujących tutejszą działalność, wykazał się Wojciech Kętrzyński{39}, o tyle wyważenia takiego brakowało większości polskich działaczy, postrzegających redaktora głównie jako patriotę pruskiego, zatwardziałego germanizatora, utrudniającego Mazurom powrót do "macierzy". Takim obserwatorem poczynań leckiego wydawcy był młody badacz Juliusz Jan Ossowski (1855-1882).

Jak zauważa Grzegorz Jasiński, swoimi spostrzeżeniami na temat wydawnictw leckich wyrządził Ossowski Gerssowi niewątpliwą krzywdę. Krytykował bezwzględnie polszczyznę redaktora, "ducha pruskiego" jego pism, antypolską, jak uważał, postawę. Nie tylko poprzez anonimowe korespondencje nadsyłane poznańskiemu "Orędownikowi"{40}, ale także rozprawkę poświęconą mazurskim kalendarzom{41} przyczynił się Ossowski do negatywnego postrzegania Gerssowych wydawnictw w Polsce - tak "Kalendarza", jak i "Gazety Leckiéy{42}. Ten zakorzeniony w dążeniach polskich działaczy XIX wieku sposób myślenia padł długim cieniem na badania prowadzone po II wojnie światowej.

W przededniu jej wybuchu ukazała się praca Zygmunta Mocarskiego Z zagadnień piśmiennictwa polskiego na Mazurach pruskich (Poznań 1939), której autor stosunkowo obszernie analizował działalność Gerssa{43}. W latach wcześniejszych uwagę zwróciła na redaktora Emilia Sukertowa-Biedrawina (m.in. Marcin Giersz i Kalendarz królewsko-pruski, [w:] eadem, Zarys piśmiennictwa polskiego na mazurach Pruskich, Działdowo 1935, s. 26-28). Wspomnieć wypada tu także pracę Alodii Kaweckiej-Gryczowej Zarys piśmiennictwa polskiego w Prusach Wschodnich (Warszawa 1946), w której - nie ustrzegłszy się błędów - przypominała o współpracy redaktora z "domorosłymi, wiejskimi pisarzami mazurskimi"{44}.

Tropem Ossowskiego podążył po wojnie m.in. Edward Martuszewski{45}. Nie potrafiąc uwolnić się od spojrzenia na dzieje historyczne wyłącznie z polskiej perspektywy, uważał Martuszewski, iż Gerss rozumiał historię "na opak", z rozmysłem przedstawiając polskie mity narodowe w krzywym zwierciadle. Utrwalał jego obraz jako człowieka chełpliwego, "zdziecinniałego starca", któremu wciąż było "za mało kadzidła"{46}. Podobnie megalomanem, "grafomanem o literackim zacięciu"{47}, był redaktor dla Tadeusza Orackiego, choć sądy jego uznać należy bezsprzecznie za bardziej wyważone - przyznawał on m.in., że działalność Gerssa przyczyniła się do "umocnienia jęz. polskiego na Mazurach i upowszechnienia polskiego słowa drukowanego, a tym samym hamowała proces germanizacji"{48}.

W okresie powojennym Gerssem zajmował się także wybitny badacz Władysław Chojnacki{49}. Warto uwypuklić, iż odczytał on z rękopisów i opatrzył przypisami zestaw listów Gerssa do Polaków zaangażowanych w sprawę mazurską (Sprawy Mazur i Warmii w korespondencji Wojciecha Kętrzyńskiego, oprac.Wł. Chojnacki, Wrocław 1952). Praca ta pozostaje do dziś cennym wkładem w rozwój badań nad historią regionu, podobnie publikacje Orackiego, choć niewątpliwie wiele zawartych w nich stwierdzeń domaga się dziś polemiki{50}. Odnotować należy także w tym miejscu skondensowaną próbę charakterystyki "Kalendarza", jaką podjęła w 1982 roku Krystyna Hałun w artykule Marcina Gerssa >Kalendarz Królewsko-Pruski Ewangelicki<{51}, oraz publikację Michała Płocicy Oblicze ideowe >Gazety Leckiej<{52}.

Przełom w badaniach, koncentrujących się przez szereg dziesięcioleci na tropieniu tu we wszelkich przejawach działalności intelektualnej śladów polskości, nastąpił po roku 1989. Tym samym dopiero od niedawna zaczęto postrzegać Gerssa w kategoriach innych, niż "negatyw Gizewiusza"{53}. Nowe spojrzenie na historię regionu zaowocowało zobiektywizowaną oceną pracy redaktora, czego dowodnym przykładem są upublicznione prace historyka Grzegorza Jasińskiego{54}. Dostrzegłszy bogactwo miejscowej twórczości literackiej, badacz ten pochylił się nad nią z uwagą, zdając się zauważać, że literatura tworzona przez Mazurów jest aktywnie zaangażowana w tworzenie dyskursu historycznego.

Niemal całkowita nieobecność redaktora w świadomości współczesnych mieszkańców regionu niepokoiła Erwina Kruka. Wspomnieć należy tu krótki, lecz celny szkic Kalendarze i czytelnicy{55} oraz monografię Warmia i Mazury{56}, w której umieścił Kruk Gerssa "w strumieniu ciągłości kulturowej >ziemi pruskiej<"{57}. Sporo cennych uwag na temat twórczości Mazurów, a także sylwetek wybranych poetów ludowych, zaprezentował autor Łaknienia w "Kartkach mazurskich" - internetowym "Biuletynie Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego w Olsztynie"{58}. Materiał nazewniczy zgromadzony przez Gerssa analizowała Krystyna Szcześniak w oparciu o zbiór rękopisów przechowywanych w Książnicy Kopernikańskiej w Toruniu{59}.

Jedyną istniejącą pozycją książkową w całości poświęconą postaci autora z Leca jest wydana w Gołdapi w 2009 roku praca zbiorowa Marcin Giersz (Gerss) - człowiek z pogranicza. Autorzy - Zbigniew Chojnowski, Grzegorz Jasiński, Erwin Kruk, Jarosław Słoma, Krystyna Szcześniak oraz Magdalena Żółtowska-Sikora - starali się przedstawić tu postać Gerssa w opiniach współczesnych mu oraz późniejszych badaczy, zrekonstruować zarys jego poglądów, omówić wybrane zagadnienia twórczości, działalność redaktorską oraz badawczą. Postać autora z Leca wciąż czeka na swego biografa{60}.

Mazurskim tekstom wierszowanym - nie licząc poezji Michała Kajki{61} - tylko z rzadka udawało się wychynąć spoza kart dawnych kalendarzy i gazet, a następnie zagościć w antologiach{62}. Poważnemu niedoborowi na rynku czytelniczym starano się zaradzić choć w skromnym stopniu w najnowszym zbiorze mazurskich tekstów wierszowanych (Pieśni duchowne i poemata światowe. Antologia mazurska, wypisał, oprac. i wstępem opatrzył Z. Chojnowski, Gołdap 2004). Zaprezentowano tu utwory zamieszczone w "Przyjacielu Ludu Łeckim", "Gazecie Leckiéy", "Kalendarzu Królewsko-Pruskim ewangielickim" oraz "Kalendarzu dla Mazurów", wyboru dokonał zaś Zbigniew Chojnowski, od lat z niestrudzoną energią krzątający się około spraw mazurskiego piśmiennictwa{63}.

Na wierszowane zapiski mazurskie przez dziesiątki lat patrzono bądź to pobłażliwie, bądź to zajmując wobec nich nie do końca sprecyzowaną pozycję badawczą. Przykładowo, z jednej strony nazywał je Zygmunt Mocarski "przygodnymi wierszykami", z drugiej zaś widział w nich "najcenniejszy dorobek wydawnictwa [Gazety Leckiéy], pod względem literackim i regionalnym"{64}. Trudno nie wspomnieć tu, że o samym Gerssie, autorze setek pieśni i poematów, napisał: "Tworzył ciężko, nie miał zdolności poetyckich"{65}. Co znamienne, gdy wypowiadano się na temat twórczości mazurskiej, zwykle podkreślano jej ułomność, tak, jakby bano się posądzenia o "rozsmakowanie się" w niej. Typowym przykładem takiej postawy jest zamieszczona w Poezji Warmii i Mazur wypowiedź Witolda Kochańskiego z 1949 roku:

W antologii nie znajdzie czytelnik ani jednego utworu "wielkiej poezji". Co więcej - powiedzmy szczerze - zawarte w niej wiersze są w przytłaczającej większości artystycznie słabe, lub nawet bardzo słabe{66}.

Natychmiast więc tłumaczy się antologista z podjęcia trudu dokonania spośród nich wyboru: "Ale też [.] nie o to chodziło, by czytającemu dostarczyć wrażeń estetycznych"{67}. Zinstrumentalizowany, często ambiwalentny i powierzchowny sposób oglądu tego pisarstwa zaowocował zmęczeniem tematem i - ostatecznie - przygnębiającym stanem badań nad mazurską twórczością. O ile postać samego Gerssa wzbudziła w ostatnich latach pewne zainteresowanie badaczy, o tyle odnotować należy brak intensywnych prób zbliżenia się do literackiego fenomenu całych Mazur. Wyjąwszy poezje Kajki nie doczekało się to piśmiennictwo szerszych opracowań. Jedynym swego rodzaju kompendium wiedzy o regionalnej literaturze i jej twórcach pozostaje do dziś praca Tadeusza Orackiego Rozmówiłbym kamień. Z dziejów literatury ludowej oraz piśmiennictwa regionalnego Warmii i Mazur w XIX i XX wieku (Warszawa 1976), wydana przed ponad trzydziestu laty i pomyślana przecież jako publikacja popularnonaukowa. Tymczasem poza nią brak prób obszernego, całościowego spojrzenia na działalność literacką Mazurów.

Zainteresowanie oddolnym ruchem piśmienniczym regionu niemal ustało wraz z końcem powojennych wysiłków o udokumentowanie miejscową twórczością polskości "ziem odzyskanych". Głos w sprawie piszących Mazurów zabiera niezwykle wąskie grono osób. Wiedza o lokalnym piśmiennictwie znajduje się w ogromnym rozproszeniu, ogłaszana jest okazjonalnie w pracach zbiorowych i w różnych pismach, m.in. takich jak: "Komunikaty Mazursko-Warmińskie", "Rocznik Mazurski", "Masovia", "Znad Pisy", "Mrągowskie Studia Humanistyczne", "Studia Angerburgica", "Pomerania". Częstokroć uwagę poświęcano jedynie wybranym twórcom{68} lub tylko pojedynczym tekstom wierszowanym{69}.

*

Nie roszcząc pretensji do wyczerpania tematu praca niniejsza pragnie zapełnić istniejącą lukę w badaniach nad spuścizną literacką polskojęzycznego południa Prus Wschodnich. Częściowo przyjmuje na siebie także zadanie uporządkowania podejmowanych już, a rozproszonych refleksji, dotykających problematyki literackiej twórczości Mazurów w drugiej połowie XIX wieku. Obok utworów drukowanych i rękopiśmiennych podstawę materiałową pracy stanowią różnorodne źródła o charakterze literackim, naukowym lub popularnonaukowym odnoszące się do kultury i historii Mazur. Uporządkowaniu wiedzy o lokalnym piśmiennictwie służy m.in. zaproponowana na końcu pracy bibliografia utworów wierszowanych zamieszczonych w "Kalendarzu" leckim w latach 1860-1895. W przyszłości wykazu takiego należałoby oczekiwać w odniesieniu do "Gazety Leckiéy".

Ramy czasowe zdecydowano się ograniczyć do okresu działalności wydawniczej Marcina Gerssa{70}. Decyzję tę warunkuje nie tylko mnogość tekstów, ale przede wszystkim fakt stworzenia właśnie przez redaktora z Leca specyficznego forum dla rymujących Mazurów oraz kształtowania się w tym okresie swoistej "szkoły literackiej" Gerssa, której założenia - zakorzenione w lokalnej tradycji - realizowano i rozwijano w kolejnych latach pod egidą następnych redaktorów "Kalendarza".

W pierwszym rzędzie podjęto próbę przedstawienia Gerssa jako redaktora i wydawcy z uwzględnieniem podejmowanych przezeń specyficznych praktyk zmierzających ku ugruntowaniu poczytności "Kalendarza" oraz - przede wszystkim - rozwinięciu współpracy z czytelnikami. Tej części pracy nie należy rozumieć jako przyczynku do biografii Gerssa - próba taka wymagałaby podjęcia osobnych badań archiwalnych. Postać redaktora ukazano na tle współczesnych jej problemów, by objaśnić proces tworzenia się mazurskiego ruchu piśmienniczego. Poglądy Gerssa (będącego wszak "dzieckiem swojej epoki"), jego położenie, ambicje, zainteresowania, sprawiły wszak w dużej mierze, że znamy, mówiąc krótko, taką, a nie inną literaturę mazurską.

Odpowiedzi na pytanie, na ile różnorodne strategie redaktorskie, zmierzające do animowania miejscowego życia literackiego, przyniosły faktyczny skutek, stara się udzielić dalsza część pierwszego rozdziału. Poświęcono ją protestanckiej wspólnocie czytelniczej i "Kalendarzowi" jako forum poetów mazurskich. Kuglarskim fałszerstwem jest bowiem stwierdzenie pewnej autorki piszącej o działalności Gerssa po usunięciu go ze szkolnictwa:

Ale Giersz-germanofil [.] nie zamierza skapitulować. Ma w zapasie jeszcze różne marginesy >zbożnej< działalności. [.] Rozpoczyna wydawanie >Kalendarza królewsko-prusko ewangelickiego< o tendencjach germanizacyjnych. [.]. >Kalendarz< ten będzie już na długie lata jego tradycyjną >specjalnością<. Będzie jego redaktorem i autorem od pierwszej do ostatniej strony [podkr. M. Ż.-S.]{71}.

Mazurskie pisanie nie wyrosło w kulturowej próżni. Swoje prawdziwe bogactwo odkrywa przed tym, kto nie odwróci się odeń ze wzgardą, lecz zada sobie trud zrozumienia go w szerszym kontekście, w powiązaniu z determinującym jego powstawanie korpusem tekstów. Pamiętać tu trzeba także, że Mazurzy w specyficzny sposób pojmowali proces twórczy. "Oryginalność" rozumiana jako dążenie do wypowiedzenia się w sposób maksymalnie odmienny od poprzedników nie stanowiła tu celu samego w sobie, nie była kategorią przesądzającą o sukcesie. Twórczość ta w niezwykle silny sposób powiązana było natomiast z dawnymi formami muzyki sakralnej. Zagadnieniom tym - uwikłaniom intertekstualnym oraz roli muzyki w procesie twórczym - poświęcono drugi rozdział pracy.

Rozdział trzeci to najobszerniejsza część rozprawy, stanowiąca próbę kompleksowego ukazania tematyki poruszanej przez lokalnych wierszopisarzy. Przyjęta tu strategia podziału materiału badawczego opiera się na uporządkowaniu utworów wierszowanych według następującego klucza tematycznego: jednostki oraz zbiorowości wobec Boga i władzy świeckiej, człowieka w zetknięciu z niepokojami, jakie niesie z sobą życie w wiejskiej społeczności, poszukiwania własnej tożsamości oraz miejsca w państwie pruskim. Najbardziej naturalnym dla tego pisarstwa ujęciem byłoby podzielenie mazurskich zapisków w zgodzie z poszczególnymi działami Nowo wydanego Kancyonału Pruskiego{72} Jerzego Wasiańskiego (1692-1741) - śpiewnika o fundamentalnym dla tego pisarstwa znaczeniu. Od zamysłu tego, zapoczątkowanego przez Karola Małłka{73}, odstąpiono jednak, ponieważ wykorzystany został on już w wydanej niedawno antologii tekstów poetyckich Michała Kajki (Mały kancjonał mazurski i opowieści ucieszne{74}).

Rozdział czwarty podejmuje zagadnienie lokalnego oglądu sytuacji językowej oraz powstających na Mazurach translatów. Przybliżyć ma on fenomen kulturowy, jakim było podejmowanie prób przekładowych przez wiejskich tłumaczy. Prezentując wybrane teksty wyjściowe i ich tłumaczenia, zmierzałam do odkrycia czynników determinujących podejmowanie tu konkretnych wyborów translatorskich. Opracowywaniu tego zagadnienia towarzyszyła świadomość dokonanego w ciągu ostatnich dekad zwrotu kulturowego we współczesnej translatoryce. Badania nad przekładem nie koncentrują się już bowiem jedynie na transferze międzyjęzykowym i międzytekstowym, lecz zakładają, że to kultura, a nie pojedyncze ekwiwalenty (słowo), język czy tekst stanowią "jednostkę" operacyjną przekładu{75}.

Pracę zamyka aneks, zawierający wzmiankowaną już bibliografię utworów wierszowanych opublikowanych w "Kalendarzu", literacką mapę Mazur (ograniczoną jednakowoż do autorów zamieszczających wiersze u Marcina Gerssa) oraz wypisy źródłowe. Wybór ten powstał z myślą zobrazowania szeregu zjawisk omówionych w rozprawie. Obejmuje trzy przykłady mazurskiej twórczości wierszowanej (w tym dwa nigdy niepublikowane teksty Jana Luśtycha), fragmenty korespondencji do Marcina Gerssa oraz wyimki z dwóch działów "Gazety Leckiéy". Zapisy te są m.in. przykładem współtworzenia leckich wydawnictw poprzez nadsyłanie poezji, doniesień z pobliskich stron oraz rozwiązań zagadek, świadczą także o głębokim poszanowaniu pracy redaktora. Wyimek ze Skrzynki do listów stanowi próbkę stylu, w jakim zwracał się redaktor do czytelników, pragnąc utrzymać kontakt z współpracownikami, gdy opuszczał Mazury. Teksty pochodzą zarówno ze źródeł drukowanych, jak i rękopiśmiennych. Podano je z zachowaniem oryginalnej pisowni.

*

Specyfika materiału źródłowego wymaga szeregu objaśnień natury formalnej. Przede wszystkim, kto spojrzy na kartę tytułową "Kalendarza" na rok 1870, ten zauważy, iż liczył go Gerss już jako rocznik 12. Fakt ten zdaje się stawiać pod znakiem zapytania przyjęte w tytule niniejszej pracy datowanie. Sam redaktor przypominał, że pomysł wydawania kalendarzy dla polskojęzycznej ludności Mazur realizowany był przezeń już u schyłku lat 40. XIX wieku{76}. Minęło jednak 12 lat, nim przedsięwzięcie ustabilizowało się, przybierając samodzielną formę, gdy tymczasem właśnie roczniki 1848 oraz 1849 wydane u Jana Fryderyka Lemkego w Gąbinie zaliczał Gerss do swojej działalności kalendarzysty "ku utrapieniu historyków i bibliografistów"{77}. Mimo wczesnych prób z lat 40., początek wydawania "Kalendarza" jako osobnego przedsięwzięcia datuje się na rok 1860, gdyż owe gąbińskie publikacje były właściwie tłumaczonymi z niemieckiego kalendarzami Lemkego ("Deutscher Volkskalender"), które Gerss tylko opracowywał{78}. Pierwszy rocznik właściwego kalendarza Gerssa (do roku 1865 bez dopisku "ewangielicki" w tytule) wyszedł w Królewcu w roku 1860 nakładem księgarza Theodora Thiele. Roczniki 1861-1865 nakładem Georga Röhrichta z Rastemborka (Kętrzyna) drukowano w Lecu, od roku 1866 tłoczono je znów w Królewcu, nakładem księgarni Hermana Hartunga{79}.

Badacze szukający odpowiedzi na pytanie o egzystencję Mazurów oraz formy lokalnej działalności twórczej borykają się nie tylko z brakiem kompletnych źródeł przetrzebionych przez II wojnę światową i różne losy wschodniopruskich archiwów, ale i ze źródeł tych wycinkowością. Problem ten dotyka w wysokim stopniu także niniejszej pracy, nie dysponujemy bowiem pełnym zestawem roczników "Kalendarza"{80}. Kwerenda prowadzona w nadziei na odnalezienie egzemplarzy na rok 1860, 1861, 1862, 1863 oraz 1865{81} nie przyniosła rezultatów. Rozczarowanie budzi zwłaszcza zadeklarowany brak "Kalendarzy" Gerssa w dawnym lwowskim Ossolineum, tym bardziej, że wiadomo, iż Gerss roczniki swego wydawnictwa tam posyłał{82}.

Być może zaginione egzemplarze istnieją jeszcze, zalegając w zapomnieniu w ciemnościach bibliotecznych piwnic, być może przepadły na zawsze doszczętnie zniszczone przez upływający czas{83}. Ulotność to przecież kolejna cecha kalendarza - bywał on "zaczytywany", lub po prostu wyrzucany wraz z nastaniem nowego roku. "Oy widzę często, w jakiem poßanowaniu u niektórych ludzi są kalendarze! Popłatane, podarte, roztrzęsione, gdyż małe dzieci mają w nich zabawkę. Moje wßystkie mam w porządku, jakby z igły zdjęte"{84} - pisał stały korespondent Gerssa, Samuel Rafalski z Bitkowa pod Oleckiem. Chłop ten rozumiał już wtedy, że szacunek dla ulubionego redaktora wyrażać można w dbałości o jego pracę, także jako redaktora tygodnika:

Gazetę Pańską z łońskiego roku zßyłem w jedną księgę [.]. A kiedy raz będę starßy, to znaydę takiego godnego człowieka, któremu powierzę na pamiątkę Pańskie Gazety [podkr. M. Ż-S.]{85}.

Dodatkowo należy wziąć pod uwagę fakt, że w przeszłości biblioteki niezbyt chętnie włączały kalendarze do swych zbiorów{86}.

Język, którym pisane są teksty mazurskie, zaskakuje; cechuje go nagromadzenie archaizmów, dawne formy gramatyczne. Sam Gerss czuł się w obowiązku wyjaśniać swym polskim korespondentom, iż "Mowa mazurska jest dialektem mowy polskiej. Piśmienny język mazurski jest wcale polski, ale taki, jakiego w szesnastym wieku w Polsce używano. Język ludowy różni się od mowy piśmiennej"{87}. Tłumaczył, że Mazur "rozumie polßczyznę wieku XVI, ale nie teraźniéyszą. [.] Mazur czyta >mówi<, ale gada >maji< [.]"{88}. Rozróżnienie na "mowę piśmienną" i "mowę w pogadaniu"{89} pociągnęło za sobą istotne dla tego pisarstwa konsekwencje, zaświadczając o potrzebie wstępowania na wyższy szczebel duchowego rozwoju. Dodać warto, iż na ustalenia Gerssa jako "najbardziej uczonego znawcy języka mazurskiego" powoływał się w swej kanonicznej dziś już pracy o Mazurach Albert Zweck. Przypominał o podziale na wzorowaną na Biblii i Kancyonale mówioną polszczyznę "kościelną" (das kirchliche Polnisch), mowę dnia codziennego (die gewöhnliche Umgangssprache), ale i uplasowaną pomiędzy nimi polszczyznę mazurskich tekstów pisanych, jaką posługiwał się Gerss i jego współpracownicy{90}. Rozróżnienia to istotne, zważywszy na utrwalone w piśmiennictwie polskim obiegowe określanie tutejszej mowy mianem "zepsutej polszczyzny"{91} .

Redagując "Kalendarz" trzymał się Gerss zasad pisowni, które wyłożył już w 1845 roku, w przedmowie do rozchwytywanej na Mazurach powieści Sebastyan Mądry:

Względem ortografii musiałem bardzo wiele w pierwßéy edycyi przeinaczyć i poprawić, jednak ale nie mogłem się do tego nakłonić, abym używał wcale naynowßego sposobu pisania, osobliwie względem "j" - zamiast "y" na końcu sylabów za samogłoską. Wprawdzieć zdaje się mi być rzeczą słußnieyßą "j" - pisać, zamiast "i" p r z e d inną samogłoską na początku sylaby, n.p. "jaką" zamiast "iaką"; ale dla czegoby lepiéy się pisać miało "jej" - zamiast - "jéy" - tego żadnym sposobem pojąć nie mogę, i żadnéy nie widzę przyczyny, dla czegobym względem t e g o naynowßego sposobu pisania używać musiał, - gdzie nawet i naß uczony Mrongowiuß starego a dobrego zwyczaju się trzyma{92}.

Był więc pod względem pisowni tradycjonalistą, konsekwentnie drukując swe pisma czcionką gotycką, błędnie zwaną przez niektórych "krakowskim szryftem", z zachowaniem znaku "ß" w miejsce "sz" (czasem także "ss"), jak również stosując graficzny znak "é". Czynił tak również w korespondencji prywatnej{93}.

W celu zachowania jak największej autentyczności, mając na względzie Czytelnika pragnącego samodzielnie kształtować swe wyobrażenie o lokalnym piśmiennictwie, fragmenty cytowane z tekstów źródłowych podałam z zachowaniem oryginalnej pisowni, tak ortografii, jak i interpunkcji. Wyjątek stanowią oczywiste omyłki drukarskie. Ta sama motywacja towarzyszyła powstawaniu przypisów do cytowanych utworów mazurskich. Redaktor zaznaczał zwykle, skąd dany autor pochodził oraz czym się trudnił. Często odnotowywał także melodię, na jaką dany utwór powstał, i/lub werset biblijny, konstytuujący nowy utwór. Aby dać Czytelnikowi sposobność zapoznania się z tymi informacjami, tworząc adres bibliograficzny powtarzam je za Gerssem w przypisach. Zrezygnowałam także z ingerencji w stosowne tu nazewnictwo miejscowe, stąd też zachowanie w przypisach określeń typu "kreyz" (powiat) "lecki" (giżycki), "łecki" (ełcki), "ządzborski" (mrągowski), "węgoborski" (węgorzewski) czy "jańsborski" (piski).

Z uwagi na znaczną liczbę cytowanych tekstów wierszowanych, ich podobnie brzmiące - a czasem wręcz identyczne - tytuły, podczas ponownego przywoływania utworu mazurskiego podawano w przypisie po raz kolejny rocznik, w którym został on zamieszczony{94}.

Przedstawiona powyżej zasada konstruowania przypisów ma i tę zaletę, że pozwala na dostrzeżenie, w jak różny sposób zapisywano te same nazwiska.
W fakcie tym nie należy upatrywać wyłącznie swobody redaktorskiej czy wręcz niechlujstwa. Niezbitego dowodu na to, że świadomie podpisywano się w różny sposób, dostarczają rękopisy poety chłopskiego z Małych Zawad. Nadesłane Gerssowi utwory pisane po polsku sygnował jako "Jan Luśtych", natomiast tekst wierszowany napisany przez siebie po niemiecku podpisał już - "Johan Lustig"{95}. W przypisach respektowano różne formy nazwiska, w tekście głównym zdecydowano się na formę "Luśtych".

Także wokół nazwiska samego Gerssa narosło sporo niejasności. O tym, że nawet współcześni redaktora mieli z jego pisownią i wymową niejakie trudności, zaświadcza zamieszczony w aneksie fragment listu Henryka Glińskiego, redaktora petersburskiego kalendarza "Gwiazda". W niniejszej rozprawie w tekście głównym konsekwentnie stosowano formę "Gerss", mimo wieloletniego, intensywnego forsowania w polskich badaniach spolszczenia ("Giersz"){96}.

Praca jest dość bogata w źródła drukowane i rękopiśmienne. Jej oczywistą podstawę materiałową stanowią teksty zaprezentowane w "Kalendarzu", lecz logicznym dopełnieniem rozważań o charakterze tej twórczości są także utwory opublikowane w "Gazecie Leckiéy"{97} - autorzy ich skupiali się wokół Gerssa, a swoje rymy zamieszczali zwykle także w "Kalendarzu". Często zdarzało się, że ten sam utwór ogłaszano i w jednym i w drugim wydawnictwie, przy czym tygodnik spełniał często funkcję "pilotażową". Erwin Kruk pisze wręcz, że publikacje zamieszczane w ciągu roku w tygodniku były "Sprawdzianem, jakie materiały powinny znaleźć się w roczniku kalendarza [.]"{98}. Tym samym "Gazeta Lecka" spełniała swoistą rolę forpoczty w wyznaczaniu jego zawartości.

Szczególną zdobycz niniejszej pracy przedstawia zestaw utworów mazurskich nadesłanych Gerssowi z myślą o publikacji, a zachowanych jedynie w rękopisach (w zbiorach Biblioteki Naukowej PAN i PAU w Krakowie){99}. Teksty te przetrwały dzięki pasji zbieraczej językoznawcy, etnografa i historyka Hieronima Łopacińskiego (1860-1906). Poza szczupłą wzmianką o ich istnieniu w Słowniku Biograficznym Warmii, Mazur i Powiśla XIX i XX wieku (do roku 1945){100} autorka nie natknęła się na żadną próbę przywołania i zbadania tych cennych materiałów. Tymczasem w interesujący sposób oświetlają one zarówno samą twórczość mazurską, jak i działania redaktorskie Gerssa, przyczyniając się tym samym do obalenia niektórych narosłych wokół tego piśmiennictwa mitów.

Autorka pracy poczuwa się do miłego obowiązku złożenia serdecznych podziękowań wszystkim tym, którzy przyczynili się do powstania przedłożonej rozprawy. Słowa wdzięczności kieruję przede wszystkim do inicjatora i promotora pracy, dr. hab. Zbigniewa Chojnowskiego, prof. UWM, Rodziny i Przyjaciół.

 

Magdalena Żółtowska-Sikora

 

Przypisy:

(1) Por. B. Baczko, H. Hinz, Wstęp, [w:] Kalendarz Półstuletni 1750-1800, wybór tekstów, wstęp i oprac. B. Baczko i H. Hinz, Warszawa 1975, s 5-8.

(2) Ibidem, s 12. Zob. także: P. Kowalski, Kalendarze, [w:] Słownik literatury popularnej, pod red. T. Żabskiego, wyd. drugie popr. i uzup., Wrocław 2006, s. 244-247; C. Gajkowa, Kalendarze, [w:] Słownik literatury XIX wieku, pod. red. J. Bachórza i A. Kowalczykowej, Wrocław 1994, s. 401-405; M. Gorczyńska, Popularyzacja wiedzy w polskich kalendarzach okresu Oświecenia (1737-1821), Lublin 1999, s. 11.

(3) Dalej w tekście głównym: "Kalendarz".

(4) Rozróżnieniem tym posługuję się za B. Baczko i H. Hinzem (zob. iidem, op. cit., s. 5-8).

(5) Szerzej na temat historii polskojęzycznych kalendarzy na terytorium Królestwa Pruskiego zob. Wł. Chojnacki, Szkice z dziejów polskiej kultury na Mazurach i Warmii, Olsztyn 1983, s. 25-26.

(6) J. J. Ossowski, Przyczynek do literatury mazurskiej, [w:] Dzieje literatury mazurskiej, wprowadzenie i oprac. G. Jasiński, Dąbrówno 2009, s. 89.

(7) Ibidem..

(8) Cyt. za: P. Kowalski, op. cit., s. 247.

(9) Dodać tu należy, iż p od koniec lat 70. XIX wieku zaczął wychodzić w Ostródzie "Prusko-Polski Kalendarz" (1879-1906) Karola Edwarda Salewskiego. Przez dwa lata (roczniki 1884, 1885) redagował go Jan Karol Sembrzycki (1856-1919), działacz mazurski i oświatowiec. Dla niniejszych rozważań jest to informacja o tyle istotna, że jako redaktor tegoż kalendarza drukował on w ślad za Gerssem także utwory wierszowane nadsyłane przez korespondentów mazurskich. Z postacią tą związana jest jeszcze jedna pomyślana drugoplanowo pozycja na rynku wydawniczym. Sembrzycki bowiem "namówił Ernesta Lambecka do wydawania >Kalendarza Ewangelicko-Polskiego dla Mazur, Szląska i dla Kaszubów<" (Wł. Chojnacki, Szkice z dziejów., s. 27). Kalendarz ten utrzymał się jednak na rynku tylko cztery lata (1886-1890).
Na temat kalendarzy mazurskich i ich charakterystyki zob. także: J. J. Ossowski, op. cit., s. 88-104.

(10) W. Kętrzyński, Przyjaciel Ludu Łecki 1842-1844, [w:] idem, Szkice, oprac. i wstępem poprzedził A. Wakar, Olsztyn 1984, s. 123.

(11) F. S. Oldenberg, Przyczynki do poznania Mazur. Sprawozdanie dla centralnego komitetu do spraw misji wewnętrznej, przeł. M. Szymańska-Jasińska, oprac. i wstępem poprzedził G. Jasiński, Warszawa 2000, s. 63.

(12) Zagodywki - zagadki.

(13) E. Kruk, Spadek. Zapiski mazurskie 2007-2008, Dąbrówno 2009, s. 55. W innej pracy przypomina Kruk definicję obszaru Mazur autorstwa Fryderyka Krosty: Mazury są tam, gdzie ludność posługuje się gwarą mazurską oraz wyznaje ewangelicyzm (E. Kruk, Warmia i Mazury, Wrocław 2003, s. 138). Rzeczywiście, używanie nazwy "Mazury" na określenie terenów zamieszkanych przez polskojęzycznych ewangelików w Prusach Wschodnich byłoby rozwiązaniem logicznym i wygodnym, jednak zasięg języka polskiego ulegał tu ciągłym zmianom. Określenie "Mazury" weszło na stałe w użycie dopiero w połowie XIX wieku. Stosowano je wobec następujących powiatów: ostródzkiego, nidzickiego, szczycieńskiego, mrągowskiego, ełckiego, piskiego, oleckiego oraz południowych części powiatów kętrzyńskiego, węgorzewskiego i gołdapskiego. Właśnie ten obszar, w zgodzie z ustaleniami G. Jasińskiego (G. Jasiński, Mazurzy w drugiej połowie XIX wieku. Kształtowanie się świadomości narodowej, Olsztyn 1994, s 10), przyjmuję w niniejszej pracy za terytorium Mazur.

(14) W dalszej części rozważań niejednokrotnie - acz niechętnie - posłużę się tradycyjnym terminem "literatura ludowa". Niechęć ta wynika z niedoskonałości tegoż pojęcia, powodowanej brakiem precyzji i dwuznacznością. Alternatywnym - i bodaj trafniejszym - rozwiązaniem byłby tu być może termin "literatura chłopska", dzięki czemu silniejszemu uwypukleniu uległoby odróżnienie omawianej działalności wierszopisarskiej od bezimiennej, zawieszonej w pewien sposób w "bezczasie" twórczości wiejskiej, będącej od dawna pożywką zainteresowań literatów, literaturoznawców i folklorystów. Jednak i ten termin w odniesieniu do piszącej tu grupy odznacza się ułomnością - współpracownicy Gerssa to nie tylko chłopi gospodarujący samodzielnie w powiatach mazurskich czy robotnicy folwarczni, ale i rzemieślnicy, nauczyciele i pastorzy. Z drugiej strony, mimo lepszego wykształcenia tych ostatnich oraz ich większego rozeznania w funkcjonowaniu państwa, wtopienia się w nie, ze wsią i stanem chłopskim łączyło ich zwykle pochodzenie. Ten dylemat formalny starano się w niniejszej pracy załagodzić poprzez przedstawienie grupy piszących Mazurów jako specyficznej formacji, czerpiącej ze stałych, jasno określonych źródeł, mającej sprecyzowane zaplecze duchowe i kulturowe, w końcu - w podobny sposób pojmującej proces twórczy, podejmującej określone tematy wspólne dla całej piszącej społeczności.
Jako samodzielny problem jawi się tu kwestia zaszeregowania do tej grupy samego Marcina Gerssa - włączenie go w poczet twórców "ludowych" rzeczywiście może budzić sprzeciw.
Kętrzyński podkreślał, że chłopscy poeci "wyrobili się" właśnie pod jego wpływem (W. Kętrzyński, Mazury, [w:] idem, Szkice, s. 103). Niewątpliwie jako animator mazurskiej sceny literackiej, a jednocześnie jeden z jej głównych aktorów, zasługuje redaktor na przyznanie mu pozycji uprzywilejowanej. Znacznie górował wiedzą na temat kultury polskiej i niemieckiej nad rzeszą swych współpracowników, cechowała go ogromna płodność poetycka. Dzięki znajomości ortografii polskiej redagował nadsyłane mu teksty (choć, zauważmy, bardziej nowoczesną ortografią potrafił posługiwać się małorolny chłop Jan Luśtych), a warsztat pisarski na pewno różnił go od warsztatu chociażby Pieńkowskiego, skromnego "owczarka w Ględach, potem w Szczepankowie". A jednak twórczość Gerssa - syna ubogiego mazurskiego gbura - w swych najgłębszych zrębach nie uprawnia do wyszczególnienia jej poza obręb wierszowanych zapisków nadsyłanych z pobliskich powiatów. Duchowe źródła jego pisarstwa były takie same, jak innych chwytających tu za pióro protestantów, wiernych poddanych państwa pruskiego zanurzonych w tradycji Kancyonału. Nieprawdą jest również, by pisał Gerss dla ludu w inny sposób, niż gdyby czynił to z myślą o polskim, wykształconym czytelniku.

(15) Szerzej na ten temat zob. np. Śląscy pisarze ludowi (1800-1914). Antologia poezji i prozy, wyboru dokonała i oprac. J. Kucianka, Wrocław 1968.

(16) T. Oracki, Rozmówiłbym kamień. Z dziejów literatury ludowej oraz piśmiennictwa regionalnego Warmii i Mazur w XIX i XX wieku, Warszawa 1976, s. 167.

(17) Ibidem, s. 203. Nie tylko współcześnie mówi się o niegdysiejszym "ruchu literackim" na Mazurach. W 1880 roku podawał Gerss do znajomości czytelników fragment wypowiedzi królewieckiego korespondenta "Orędownika": >Cały ruch literacki Mazurów skupia się w wydawnictwach znanego pana M. Gerssa w Lecu, [podkr. M. Ż.-S.], który (niemieckie) uczucie i przekonanie stara się wpajać w poczciwe serca polskiego ludu mazurskiego< (M. Gerss, Jezuici, papieżnicy, Orędownik, Gazeta Lecka i Kalendarz polski ewangielicki, GL 1880, nr 18).

(18) [S. Botwiński], Mazowsze Pruskie, Kraków 1898, s. 10.

(19) Zob. np. Napominanie rodziców, aby dziatki swoje pilnie do ßkół posyłali, Ułożył M. G e r s s w Lecu, KKPE 1873, s. 140-141.

(20) G. Jasiński, Wstęp, [w:] Przyjaciel Ludu Łecki (ełcki). Roczniki 1842 i 1844 wraz z >Przydatkiem<, wstęp i oprac. G. Jasiński, Ostróda 2010, s. 16.

(21) T. Oracki, Rozmówiłbym kamień.., s. 169-170.

(22) Zob. G. Jasiński, Kościół ewangelicki na Mazurach w XIX wieku (1817-1914), Olsztyn 2003, s. 291. Przyznaje tu badacz, iż działania wydawnicze mazurskich gospodarzy miały dla ziomków głębokie znaczenie psychologiczne.

(23) Koszt druku i prac introligatorskich pokrył Jenczio samodzielnie, licząc na zwrot kosztów, przytłoczyły go jednak problemy z rozprowadzeniem książki. Groziło mu nawet bankructwo, a w konsekwencji - utrata gospodarstwa. Szerzej na ten temat zob. G. Jasiński, Jan Jenczio (1797 - 1884) mazurski gospodarz z Markowskich, KMW 1992, nr 2, s. 127-146.

(24) O. Gerss redagował "Kalendarz" w latach 1896-1911, P. Hensel zaś od roku 1912 do 1931. Zob. biogramy obu wydawców w: T. Oracki, Słownik biograficzny Warmii, Mazur i Powiśla XIX i XX wieku (do 1945 roku), Warszawa 1983, s. 109, 129-130; G. Jasiński, Otto Hermann Gerss (1830-1923) - mrągowski superintendent, wydawca czasopism polskojęzycznych, "Mrągowskie Studia Humanistyczne" 1999, nr 1, s. 40-44.
Hensel ułożył jeszcze kolejne roczniki na lata 1932, 1933, 1934, które ukazały się jednak już pod zmienionym tytułem. Zob. Wł. Chojnacki, W. Chojnacki, Bibliografia kalendarzy wydawanych w języku polskim poza granicami Polski od roku 1716. Mazury, Śląsk Górny i Dolny oraz Śląsk Cieszyński, Wrocław 1986, s. 79-80.

(25) Zob. A. Burzyńska, Kulturowy zwrot teorii; T. Walas, Historia literatury w perspektywie kulturowej - dawniej i dziś [w:] Kulturowa teoria literatury. Główne pojęcia i problemy, red. M. P. Markowski, R. Nycz, Kraków 2006, s. 41-91, 93-135.

(26) M. P. Markowski, Antropologia i literatura, "Teksty Drugie" 2007, nr 6, s. 28.

(27) Na temat orientacji antropologicznej we współczesnych badaniach literaturoznawczych zob. W. Iser, Czym jest antropologia literatury? Różnica między fikcjami wyjaśniającymi a odkrywającymi, "Teksty Drugie" 2006, nr 5, s. 11-35; A. Łebkowska, Między antropologią literatury i antropologią literacką; M. P. Markowski, Antropologia i literatura; R. Nycz, Antropologia literatury - kulturowa teoria literatury - poetyka doświadczenia, "Teksty Drugie" 2007, nr 6, s. 9-21, 24-33, 34-49; M. P. Markowski, Antropologia, humanizm, interpretacja, "Teksty Drugie" 2005, nr 5, s. 16-25; Antropologia kultury - antropologia literatury. Na tropach koalicji, pod red. nauk. E. Kosowskiej, A. Gomóły i E. Jaworskiego, Katowice 2007.

(28) E. Kosowska, Antropologia literatury. Teksty, konteksty, interpretacje, Katowice 2003, s. 18-19, 39.

(29) S. Greenblatt, Czym jest historia literatury?, przeł. K. Kwapisz Williams, [w:] idem, Poetyka kulturowa. Pisma wybrane, red. i wstęp K. Kujawińska-Courtney, Kraków 2006, s. 292.

(30) O woynie między Niemcami i Francuzami r. 1870 i 1871 , Ułożył we Francyi Jan Donder, syn gospodarski z Lipińskich, parafii klusińskiéy, w obwodzie łeckim r. 1871, będąc fyzylierem w piechotnym regimencie numru 43, stojąc w kwaterze w Buwe (Bouvais) w stronę Paryża i przysłał karczmarzowi C z w a l i n o w i w Wierzbinach, który ten poemat wydawcy kalendarza tego wręczył, KKPE 1873, s. 49-52.

(31) Metaforą tą posługuję się za Z. Chojnowskim (zob. idem, Rygoryzm etyczny w wierszach Mazurów, "Masovia" 2003, nr 6, s. 147).

(32) K. Kujawińska-Courtey, Wprowadzenie. Stephen Greenblatt i poetyka kulturowa / nowy historycyzm [w:] S. Greenblatt, Poetyka kulturowa., s. LIII. Opisując złożoność stosunków pomiędzy literaturą i społeczeństwem, ukazywał Greenblatt, że teksty często stają się kanałami, poprzez które "ujawniają się kulturowo wygenerowane społeczne przekonania i opinie" (ibidem).

(33) K. Kujawińska-Courtey, op. cit., s. XIII.

(34) Poetyka kulturowa - przypomina Kujawińska-Courtney - rozumie teksty pochodzące z przeszłości jako wytwory ludzkie zanurzone w konkretnym czasie i miejscu, ale jednocześnie z tego miejsca i czasu się wyrywające. Potrafią one bowiem przemówić własnym głosem i wciągnąć nowego czytelnika / interpretatora "w sobie tylko przynależny świat". W ten sposób nowe interpretacje dawnych tekstów nieuchronnie nasycają się minionymi opiniami, wartościami. Wszystkie teksty literackie i pozaliterackie odzwierciedlają wartości i opinie kultur, które je stworzyły (ibidem,s. XXIV-XXV).
S. Greenblatt przyznał, że po latach, podczas dokonywania interpretacji literackich, powróciło do niego z impetem pytanie o to, "kto kontrolował dostęp do druku, kto był właścicielem ziemi i fabryk, kogo głosy uciszano lub też reprezentowano w tekstach literackich, jakim społecznym strategiom służyły estetyczne wartości, które konstruowano"? (ibidem, s. XVI). Rozpatrując pojęcie kultury i analizy kulturowej proponuje więc postawienie dziełu literackiemu szeregu pytań, m.in.: jakie style i normy zachowań społecznych ono narzuca, które z nich są w nim nagradzane, które karane, dlaczego dzieło to było interesujące dla czytelników na danym obszarze, w danym czasie, czyją swobodę myśli mogło dzieło to naruszać? Analiza kulturowa, zdaniem Greenblatta, zmusza ostatecznie do wyjścia poza obręb samego tekstu i "określenia związków między nim a wartościami, zwyczajami oraz praktykami obowiązującymi w danej kulturze". Nie znaczy to, że określenie tych powiązań może zastąpić analizę literacką, ponieważ teksty nie należą do kultury "jedynie poprzez odwoływanie się do świata zewnętrznego, ale ich kulturowość polega na wchłonięciu i przyswojeniu społecznych wartości i kontekstów". Analiza kulturowa nie jest służebnicą badań literackich, a w szeroko rozumianych naukach humanistycznych to badania literackie służą zrozumieniu kultury (S. Greenblatt, Kultura, przeł. A. Rajca-Salata, [w:] idem, Poetyka kulturowa., s. 147-148).

(35) Inspiracje takim sposobem myślenia o literaturze i kulturze są wyraźnie widoczne w sposobie prezentowania w niniejszej pracy zagadnienia stosunku Mazurów do władzy, a dokładniej - powstającej tu twórczości panegirycznej, jakże często okazującej się modlitwami za zwierzchność. Gatunki takie, jak satyra czy właśnie panegiryk, zdają się istotne w momencie ich powstawania czy też publikacji. Ich siła oddziaływania jednak bardzo szybko słabnie, bowiem na znaczeniu tracą osoby, o których w utworach tych była mowa. Siła ta maleje w miarę tego, jak zmieniają się narzucane przez nie granice i wzorce. Przypisy - powiada Greeblatt - mogą przywoływać nazwiska i daty, ale nie są w stanie przypomnieć emocji, które były z nimi związane. Świadomość kultury jako skomplikowanej, złożonej całości może pomóc nam odzyskać to poczucie, "poprzez odtworzenie granic kulturowych warunkujących powstanie danych dzieł" (ibidem, s. 147).
Przywoływanie notki prasowej z obchodów urodzin królewskich, korespondencji Mazurów z redaktorem, różnego rodzaju opowieści nawiązujących do kontaktów władcy z kmieciami itp. bazuje więc na przekonaniu, iż jest to działanie pozwalające przynajmniej w pewnym stopniu na zrekonstruowanie potrzeby, a nawet k o n i e c z n o ś c i tworzenia przez wierszopisarzy tego typu tekstów, mających w zamierzeniu (nieuświadomionym? celowym?) wciągnąć ziomków w dziejący się "proces akulturacji", czy, po prostu, w akceptowany przez nich dyskurs oficjalny. Istotne okazują się nie tylko historyczne przyczyny powstania danych tekstów, ale także konsekwencje związane z samym ich powstaniem i dystrybucją.

(36) Inspiracje takim sposobem myślenia o literaturze i kulturze są wyraźnie widoczne w sposobie prezentowania w niniejszej pracy zagadnienia stosunku Mazurów do władzy, a dokładniej - powstającej tu twórczości panegirycznej, jakże często okazującej się modlitwami za zwierzchność. Gatunki takie, jak satyra czy właśnie panegiryk, zdają się istotne w momencie ich powstawania czy też publikacji. Ich siła oddziaływania jednak bardzo szybko słabnie, bowiem na znaczeniu tracą osoby, o których w utworach tych była mowa. Siła ta maleje w miarę tego, jak zmieniają się narzucane przez nie granice i wzorce. Przypisy - powiada Greeblatt - mogą przywoływać nazwiska i daty, ale nie są w stanie przypomnieć emocji, które były z nimi związane. Świadomość kultury jako skomplikowanej, złożonej całości może pomóc nam odzyskać to poczucie, "poprzez odtworzenie granic kulturowych warunkujących powstanie danych dzieł" (ibidem, s. 147).
Przywoływanie notki prasowej z obchodów urodzin królewskich, korespondencji Mazurów z redaktorem, różnego rodzaju opowieści nawiązujących do kontaktów władcy z kmieciami itp. bazuje więc na przekonaniu, iż jest to działanie pozwalające przynajmniej w pewnym stopniu na zrekonstruowanie potrzeby, a nawet k o n i e c z n o ś c i tworzenia przez wierszopisarzy tego typu tekstów, mających w zamierzeniu (nieuświadomionym? celowym?) wciągnąć ziomków w dziejący się "proces akulturacji", czy, po prostu, w akceptowany przez nich dyskurs oficjalny. Istotne okazują się nie tylko historyczne przyczyny powstania danych tekstów, ale także konsekwencje związane z samym ich powstaniem i dystrybucją.

(37) Ibidem.

(38) Ibidem. Powyższe rozpoznania Jasińskiego znajdują potwierdzenie w zamieszczonym w drugim rozdziale niniejszej pracy zestawieniu Mazurów współtworzących "Kalendarz".

(39) Zob. zwłaszcza: W. Kętrzyński, Mazurzy pruscy i Marcin Giersz, [w:] idem, Szkice, s. 153-171.

(40) "Orędownik" 1880, nr 19 z 12. lutego (przedruk: "Gazeta Toruńska" 1880, nr 35; nr 21 z 17. Lutego). Za: Z. Mocarski, Z zagadnień piśmiennictwa polskiego na Mazurach Pruskich, Poznań 1939, s. 21.

(41) J. J. Ossowski, op. cit.

(42) G. Jasiński, Wprowadzenie, [w:] Dzieje literatury mazurskiej, s. 13.

(43) Z. Mocarski, op. cit., s. 16-28.

(44) A. Kawecka-Gryczowa, Zaryspiśmiennictwa polskiego w Prusach Wschodnich, Warszawa 1946, s. 79.

(45) E. Martuszewski, Marcin Gerss jako nauczyciel (1828-1850), KMW 1978, nr 1, s. 3-25; idem, Ostatnia róża, [w:] idem, Nawet kamień, Łódź 1965, s. 84- 98.

(46) Ibidem, s. 84, 93, 96.

(47) T. Oracki, Rozmówiłbym kamień., s. 179.

(48) Idem, biogram Gerssa [w:] Słownik biograficzny Warmii, Mazur i Powiśla XIX i XX wieku., s. 108.

(49) Zob. Wł. Chojnacki, Działalność Marcina Giersza w świetle jego kórnickich >tek<, "Pamiętnik Biblioteki Kórnickiej" 1955, z. 5, s. 102-135. Omawia tu autor wkład Gerssa w proces germanizacji ludności polskojęzycznej Mazur, naświetlając stosowane przezeń autorskie metody nauczania języka niemieckiego.

(50) Polemikę taką podejmował częściowo Z. Chojnowski. Zob. idem, Od uznania do niechęci. Marcin Gerss (Giersz) w niektórych opiniach, [w:] Marcin Giersz (Gerss) - człowiek z pogranicza, praca zbiorowa pod red. Z. Chojnowskiego, Gołdap 2009, s. 13-15.

(51) K. Hałun, Marcina Gerssa "Kalendarz Królewsko-Pruski Ewangelicki", KMW 1982, nr 3, s. 201-215.

(52) M. Płocica, Oblicze ideowe >Gazety Leckiej<, KMW 1961, nr 3, s. 385-400, Płocica jest autorem pracy dyplomowej Marcin Gerss jako redaktor "Gazety Leckiej", (Olsztyn 1960). Praca ta przechowywana jest w maszynopisie w zbiorach OBN, sygn. PTH-R 97.

(53) Z. Chojnowski, Od uznania do niechęci., [w:] Marcin Giersz (Gerss)., s. 13. Artykuł ten zawiera omówienie wybranych sposobów oglądu działalności redaktora przez współczesnych i późniejszych badaczy.

(54) Zob. zwłaszcza: G. Jasiński, Mazurzy w drugiej połowie XIX wieku.; idem, Kościół ewangelicki na Mazurach.; idem, Religijność mazurska w XIX wieku, [w:] Ewangelicyna północno-wschodnim Mazowszu w XIX i XX wieku. Studia i materiały, red. M. Gnatowski, Łomża 2006, s. 131-149; idem, >Pan Bóg przestrzegł< - przykład mazurskiej twórczości ludowej z terenu powiatu szczycieńskiego, "Rocznik Mazurski" 1996, t. 1, s. 38-41; idem, Marcin Gerss - zasłużony mieszkaniec Leca, "Masovia" 1999, t. 2, s. 37-51; idem, Wstęp, [w:] M. Gerss, O rzeczach historycznych w prowincji pruskiej. O wtargnięciu Tatarów i Polaków do Starych Prus, uwagi i wstęp G. Jasiński, "Rocznik Mazurski" 1999, t. 4, s. 13-37 (tekst ukazywał się w KKPE w latach 1879-1882); idem, Marcina Gerssa opis bitwy pod Grunwaldem, "Studia Grunwaldzkie" 1991, t. 1, s. 153-172; idem, Wstęp, [w:] M. Gerss, O Napoleonie, nieszczęśliwej wojnie, dziejach pruskich i europejskich, wstęp i oprac. G. Jasiński, Olsztyn 1997, s. 5-16.

(55) E. Kruk, Kalendarze i czytelnicy, [w:] idem, Szkice z mazurskiego brulionu, Olsztyn 2003, s. 241-246.

(56) Idem, Warmia i Mazury, s. 134.

(57) Z. Chojnowski, Od uznania do niechęci., [w:] Marcin Giersz (Gerss)., s. 18.

(58) "Kartki mazurskie. Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego w Olsztynie", http://diec.mazurska.luteranie.pl/pl/biuletyn/km.html, [data dostępu: 21.03.2010].

(59) K. Szcześniak, Teka Toruńska Marcina Giersza. Analiza materiału nazewniczego , Gdańsk 1994.

(60) Ważniejsze biogramy M. Gerssa: T. Oracki, Słownik biograficzny Warmii, Mazur i Powiśla XIX i XX wieku., s. 108-109; SMiW, s. 311-315; K. Górski, Gerss (Giersz) Marcin, [w:] Polski Słownik Biograficzny, t. VII, Kraków 1948-1958, s. 402-403.

(61) Teksty Kajki doczekały się już dawno osobnych opracowań i wyborów. Zob. m.in. M. Kajka, Zebrałem snop plonu. Wybór utworów wydany w setną rocznicę urodzin poety, oprac. i wstępem poprzedzili J. Jasiński i T. Oracki, Warszawa 1958; idem, Mały kancjonał mazurski i opowieści ucieszne, oprac. filolog. i wstęp Z. Chojnowski, Olsztyn 2008. Z utworami poety z Ogródka od niedawna zapoznać się może czytelnik niemiecki: idem, Gedichte, wybór, układ, oprac. filolog., wstęp, biogram Z. Chojnowski, tłum. na niem. M. Szalonek, Berlin 2003.
Zob. także: A. Obrębska, Kierunki badań nad twórczością poetycką Michała Kajki, "Rocznik Ełcki" 2008, t. V, s. 128-137.

(62) Zob. Poezja Mazur i Warmii. Antologia, [wybór i wstęp] W. Kochański, Warszawa 1949; Poezja ludowa Warmii i Mazur. Antologia, wybrał i oprac. T. Oracki, Warszawa 1957. W okresie dwudziestolecia międzywojennego wiersze Gerssa doceniła Emilia Sukertowa-Biedrawina. Niektóre z nich przedrukowała w "Kalendarzu dla Mazurów" (Z. Chojnowski, Od uznania do niechęci., [w:] Marcin Giersz (Gerss)., s. 15).

(63) Wybrane artykuły Z. Chojnowskiego: Biblia - >skarb wiekuisty< Mazurów, [w:] W kontekstach kultury, historii i geografii, pod. red. L. Hull, Olsztyn 2001, s. 129-134; idem, Rygoryzm etyczny w wierszach Mazurów, "Masovia" 2003, nr 6, s. 147-153; idem, Mazurski słowik[o życiu i twórczości M. Kajki], "Twórczość" 2004, nr 5, s. 130-132; idem, Regionalizm mazurski w mozaice kulturowej Europy, [w:] Wartości uniwersalne i odrębności narodowe tradycyjnych kultur europejskich, pod red. M. Marczuka, Lublin 2004, s. 277-284; idem, Świat zapisany przez Mazurów (rekonesans), [w:] Swojskość i obcość. O kategorii tożsamości w piśmiennictwie polskim na przełomie wieków, prace literaturoznawcze poświęcone pamięci doktor M. Żarczyńskiej, pod. red. A. Staniszewskiego i J. Chłosty-Zielonki, Olsztyn 2004, s. 166-177; idem, Fryc Zimmek - mazurski poeta ludowy z Borowego, "Mrągowskie Studia Humanistyczne" 2004/2005, t. 6/7, s. 154-163; idem, Głos z "ojczyzny kalek" (o dwóch utworach Minny Kollakowski), "Studia Angerburgica" 2006, t. 11, s. 134-138; idem, "Starzy i młodzi", czyli wychowanie młodzieży jako temat wierszy Mazurów, [w:] Człowiek w świecie kultury, języka, edukacji, red. D. Pluta-Wojciechowska, W. Adamczyk, Bielsko-Biała 2006, s. 383-396; idem, Pieśni Mazurów na "Niedzielę Umarłych", "Studia Angerburgica" 2006, t. 11, s. 69-77; idem, Tematy, wartości, przekonania w utworach mazurskich z powiatu szczycieńskiego, [w]: Powiat szczycieński. Przeszłość - współczesność, pod red. G. Jasińskiego, Z. Kudrzyckiego i A. Misiuka, Szczytno 2006, s. 596-625; idem, Zabawne opowiastki "poety mazurskiego" z Węgoborka, "Studia Angerburgica" 2006, t. 13, s. 82-92; idem, Literatura (prawdziwie) mazurska, "Forum Książki" 2007, nr 1, s. 8-9; idem, Śpiewnik bez nut, [w:] Mały kancjonał mazurski i opowieści ucieszne, oprac. filolog. i wstęp Z. Chojnowski, Olsztyn 2008, s. 5-8; idem, Z dziejów bajek i "opowiastek" na Mazurach (Marcin Gerss i Michał Kajka), KMW 2008, s. 39-54; idem, Kultura mazurska w opowiastkach Marcina Gerssa, [w:] Marcin Giersz (Gerss) - człowiek z pogranicza, praca zbiorowa pod red. Z. Chojnowskiego, Gołdap 2009, s. 43-60; idem, Słowa do czytelników. Przyczynek do biografii Marcina Gerssa i wiedzy o "Kalendarzu Królewsko-Pruskim Ewangelickim", [w:] ibidem, s. 77-87, idem, Od uznania do niechęci. Marcin Gerss (Giersz) w niektórych opiniach, [w:] ibidem, s. 13-15; idem, Biblia - >skarb wiekuisty< Mazurów, [w:] W kontekstach kultury, historii i geografii. Prace literaturoznawcze poświęcone pamięci Doktora Mirosława Świąteckiego, pod red. Leokadii Hul. s. 129-133.
Michałowi Kajce poświęcił Chojnowski osobną monografię: Michał Kajka. Poeta mazurski, Olsztyn 1992.

(64) Z. Mocarski, op. cit., s.20.

(65) Ibidem, s. 20, 18-19.

(66) W. Kochański, Słowo wstępne, [w:] Poezja Mazur i Warmii., s. 6.

(67) Ibidem.

(68) Np. Z. Chojnowski, Fryc Zimmek - mazurski poeta ludowy z Borowego, "Mrągowskie Studia Humanistyczne" 2004/2005, t. 6-7, s. 154-163; G. Jasiński, Jan Jenczio (1797 - 1884)., KWM 1992, nr 2, s. 127-146.

(69} Np. G. Jasiński, >Pan Bóg przestrzegł<., s. 38-41; M. Żółtowska, Poręka - mazurskie tłumaczenie ballady Friedricha Schillera >Die Bürgschaft<, "Mrągowskie Studia Humanistyczne" 2006/2007, t. 8-9, s. 4-24.

(70) Siłą rzeczy "Kalendarz" redagowany przez inne osoby przybrać musiał nieco odmienny kurs.

(71) J. Patla, Kształtowanie się świadomości narodowej Marcina Giersza, "Życie i myśl" 1963, nr 7-8, s. 164. Dodajmy jednak, że na tle typowych publikacji czasów powojennych, gdy o Gerssie pisano głównie jako o "renegacie" i "germanofilu", artykuł ten jawi się jako swego rodzaju ciekawostka. Autorka nie ustrzegła się przed bardzo schematycznym sposobem przedstawienia Gerssa w roli gorliwego sługi państwa pruskiego, lecz w pracy jej widać także wyraźnie dążenie do załagodzenia niechęci kumulującej się wokół tej postaci. Tłumaczyła m.in., że za "zdrajcę" uważać mogliby Gerssa raczej Niemcy, a nie Polacy (zob. ibidem, s. 161-166).

(72) Kancyonał ten zwany był na Mazurach także "kancjonałem Wasiańskiego", "polskim", "mazurskim" lub "naszym" kancjonałem. To dzieło synkretyczne - stanowi bogaty (od drugiego wydania licząc 904 utwory) zbiór pieśni religijnych będących w głównej mierze tłumaczeniami z niemieckiego.
Napis na karcie tytułowej pierwszego wydania głosił: Nowo wydany Kancyonał Pruski Zawierający w sobie Wybor Pieśni Starych i Nowych w źiemi Pruskiey i Brandenburskiey zwyczaynych, Z Sentencyą albo Wierszem Pisma S. nad każdą Pieśnią, Z gorliwymi Modlitwami Kościelnymi pospolitymi i osobliwymi, wszystkim w obec służącymi, A oraz też z potrzebnym Reiestrem, Y Przedmową nauczającą, Jakim sposobem tego Kancyonału każdy ku zbudowaniu swemu zażywać ma. Cum Grat. Privil. S.R.M. Prussie. W Krolewcu, Drukował kosztem swoim Jan Hartung, Roku 1741 (tytuł orginalny cytuję za: A. Staniszewski, Tradycja czarnoleska na Mazurach, Olsztyn 1986, s. 16). Wszelkie cytaty z Kancyonału zawarte w niniejszej pracy pochodzą z następującego wydania: Nowo wydany Kancyonał Pruski Zawieraiący w sobie Wybor Pieśni Starych i Nowych, w ziemi Pruskiey i Brandenburskiey zwyczaynych, z wyrokami Pisma S. nad każdą Pieśnią, Z gorliwemi Modlitwami Kościelnemi pospolitemi i osobliwemi, wßystkim w obec służącemi, A oraz też z potrzebnemi Reiestrami, Y Przedmową nauczaiącą, iakim sposobem tego Kancyonału każdy ku zbudowaniu swemu zażywać ma, Królewiec 1907.

(73) Z. Chojnowski, który pomysł ten zrealizował, wyjaśnia: w osiemdziesiątą rocznicę urodzin poety napisał Karol Małłek, że utworów Kajki jest tyle, iż ułożyć można by z nich drugi kancjonał mazurski. O idei tej częstokroć przypominał Erwin Kruk. Zob. Z. Chojnowski, Śpiewnik bez nut, [w:] Mały kancjonał mazurski., s. 7.

(74) M. Kajka, Mały kancjonał mazurski. .

(75) M. Heydel, Zwrot kulturowy w badaniach nad przekładem, "Teksty Drugie" 2009, nr 6, s. 21-22.

(76) Zob. Wł. Chojnacki, W. Chojnacki, Bibliografia kalendarzy wydawanych w języku polskim poza granicami Polski od roku 1716., s. 80. W pierwszej połowie XIX wieku należał Gerss do aktywnych zwolenników wprowadzania niemczyzny do szkół elementarnych, jednocześnie jednak rozumiał, że nie można pozostawiać całej generacji własnemu losowi. Wtedy to starał się podjąć kroki mogące w jakiś sposób przysłużyć się mazurskiemu pokoleniu "przejściowemu" spisanemu przez wielu na straty. Pisał: Już na rok 1848 wydałem kalendarz polski, osobliwie ludowi naßemu mazurskiemu poświęcony. Był to pierwßy kalendarz w Prusiech Wschodnich z obrazami, wydawany nakładem drukarza Lemke w Gąbinie. Ale potém przestałem, dla różnych okoliczności, go wydawać, aż roku 1860 począłem zaś na nowo z wydawaniem kalendarza

(M. Gerss, Jezuici, papieżnicy., GL 1880, nr 17). Stwierdzenie faktu, że germanizacja nie przebiega tak sprawnie, jak zakładano w latach 30. i 40. XIX wieku, rozczarowanie co do postępowania niewdzięcznych w stosunku do Gerssa władz oraz załamanie się kariery nauczycielskiej sprawiły, że "złagodził swoje spojrzenie na problem asymilacji Mazurów". Zaprzestał osobistego angażowania się w proces germanizacji koncentrując się na wydawaniu pism w "macierzyńskim" języku. Zob. G. Jasiński, Wstęp, [w:] M. Gerss, O Napoleonie., s. 7-9.

(77) Zob. Wł. Chojnacki, W. Chojnacki, Z dziejów kalendarzy w języku polskim na Mazurach, Śląsku Górnym i Dolnym oraz Cieszyńskim, [w:] Bibliografia kalendarzy wydawanych w języku polskim poza granicami Polski od roku 1716., s. 25.

(78) Iidem, Wstęp, [w:] ibidem, s. 25.

(79) Ibidem, s. 27. Zob. także: M. Gerss, Jezuici, papieżnicy., GL 1880, nr 17.

(80) Opracowując temat niniejszej rozprawy korzystano z roczników "Kalendarza" dostępnych w Ośrodku Badań Naukowych im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Olsztynie pod następującymi sygnaturami: 1864, 1867 - OMF 949, 1868 - OMF-4, 1869-1873 - OMF 949, 1874-1877 - OMF 986, 1878-1883 - OMF 597, 1884-1889 - OMF 632, 1890- OMF 949, 1891 - OMF 1099, 1892 - OMF 1039, 1893 - OMF 949, 1894 - OMF 1039, 1895 - OMF 632. Rocznik 1866 wykorzystany w pracy dostępny jest m.in. w Zbiorach XIX i Pierwszej Połowy XX wieku Biblioteki Naukowej PAN w Gdańsku pod sygn. I 088.

(81) Informacje na temat zawartości rocznika 1860 znajdujemy w przywoływanej już rozprawce J. J. Ossowskiego (op. cit., s. 105-107).

(82) Wyraźnie pisze Gerss w jednym z listów do W. Kętrzyńskiego, iż posłał do Ossolineum we Lwowie 8 roczników: 1865-1867, 1873, 1878-1881 (list M. Gerssa do W. Kętrzyńskiego, b.d., [1881], [w:] SMiW s. 59). W innym z listów z lat 80. pisał redaktor, iż znalazł w swych zbiorach jeden egzemplarz "Kalendarza" na rok 1861. Nie mógł jednak spełnić prośby korespondenta o wypożyczenie, ponieważ miał obowiązek odesłać go do Zakładu Ossolińskich: "[.] otrzymawszy stamtąd ważne dzieło, to przyrzekłem zawsze tam posyłać, cokolwiek do druku w polskim podam języku" (list M. Gerssa do K. Żółkiewskiego z d. 21 marca 1883 r., [w:] ibidem, s. 204). W innym z wcześniejszych listów nadmieniał już, że wysyłał "Kalendarze" do Ossolineum we Lwowie, jednak nie wszystkie roczniki. Sam posiadał kompletny zbiór. Zob. list M. Gerssa do K. Żółkiewskiego z d. 8 lutego 1883 r., [w:] ibidem, s. 202.

(83) Oczywiście, zawsze można żywić nadzieję na cudowne odnalezienie zaginionych roczników. Wystarczy wspomnieć tu niespodziewane znalezisko, jakiego dokonano podczas remontu plebanii parafii ewangelickiej w Olsztynie przypomniane przez Erwina Kruka: oto okazało się, że na poddaszu, pod tapetą, podklejone były egzemplarze "Gazety Leckiéy". E. Kruk, Kalendarze i czytelnicy, s. 244.

(84) S. Rafalski, KGL, Bitkowo (w powiecie oleckowskim 28. grud. 1876, (Dokończenie), GL 1877, nr 8.

(85) S. Rafalski, KGL, Bitkowo (w powiecie oleckowskim) 28. grud. 1876, GL 1877, nr 7.

(86) Chojnacki Wł., Chojnacki W., Wstęp, [w:] Bibliografia kalendarzy wydanych w języku polskim poza granicami Polski od roku 1716., s. 15.

(87) List M. Gerssa do K. Żółkiewskiego z d. 21 maja 1881 r., [w:] SMiW, s. 163.

(88) Brudnopis listu M. Gerssa do F. Dobrowolskiego, [1881 r.], Ankieta w sprawie nazw miejscowych w Prusach Wschodnich, "Słowa z Prus Wschodnich" (artykuł polemiczny), brudnopisy listów [tzw. "Teka toruńska Marcina Gerssa"], Książnica Kopernikańska w Toruniu, sygn. TN 155/55, k. 66. Dodawał Gerss, że "w Poznańskiem więcéy znajdujemy wyrazów z mazurskim się zgadzających niż w Kongresówce". Ponadto podkreślał, że ludność tutejsza używa częstokroć "prawdziwie słowiańskich słów" w przeciwieństwie do Polaków posługujących się w ich miejsce zapożyczeniami (ibidem).

(89) Ibidem.

(90) A. Zweck, Masuren. Eine Landes- und Volkskunde, Stuttgart 1900, s. 193.

(91) Przykładowo, Stefania Sempołowska pisała na łamach tygodnika krajoznawczego "Ziemia" o swym pobycie w Lecu w roku 1913: Chodząc wzdłuż kanału i jeziora spotykam wszędzie mazurską gwarę: robotnicy miejscy, rybacy, wyrobnicy ładujący i wyładowujący towar w przystaniach, wszystko mówiło zepsutą polszczyzną ze śpiewnym akcentem; z gospody koło mostu dochodziły mnie śpiewy mazurskie (S. Sempołowska, Mazury Pruskie, "Ziemia. Tygodnik Krajoznawczy Ilustrowany", 1913, nr 35, s. 570) . Cykl poświęcony Mazurom ukazał się w roku 1913 w numerach 31-38 (nr 31 s. 504-505, nr 32 s. 518-519, nr 33 s. 536-537, nr 34 s. 553-537, nr 35 s. 569-571, nr 36 s. 591-593, nr 37 s. 601-603, nr 38 s. 618-619).

(92) M. Gerss, Przedmowa trzecia, [w:] E. G. Salzmann, Sebastyan Mądry. Książka dla ludu, przeł. J. Olech, [przejrzał i poprawił M. Gerss], Królewiec 1845, s. XIV. Podobnie: Skrzynka do listów, GL 1875, nr 41.

(93) W latach 80. XIX wieku niejako ukrywał swoje własne przyzwyczajenie za przyzwyczajeniami Mazurów, pisząc w jednym z listów: Mazurzy są ewangelikami i używają liter gotyckich w swoich religijnych księgach drukowanych, a w tych stoi zawsze y a nie j, na końcu słów. Muszę więc i Gazetę Lecką tak pisać. Pisząc używają liter łacińskich (list M. Gerssa do K. Żółkiewskiego z d. 21 maja 1881 r., [w:] SMiW, s. 163). Wydaje się, że z biegiem lat zaczął pokrywać w ten sposób pewne zażenowanie odczuwane wobec Polaków z powodu odmiennej od obowiązującej wówczas wśród nich pisowni, tym bardziej, że jej wymogom starały się sprostać druki Sembrzyckiego.

(94) Przywołując utwór za pierwszym razem, podaję wszystkie informacje towarzyszące tekstowi, a więc także "nutę", na jaką powstał, np: Pieśń poranna, Ułożył kantor Wesołowski w Rozogach, Na nótę: Z całegoserca swego, KKPE 1869, s. 102. Przy kolejnym cytowaniu adres bibliograficzny tradycyjnie ulega skróceniu: Pieśń poranna, Ułożył kantor Wesołowski., KKPE 1869, s. 102. Jeśli utwór mazurski pozbawiony był takich dodatkowych informacji, formułowano przypis standardowo, a więc z podaniem najpierw nazwiska autora, potem tytułu i miejsca publikacji tekstu.

(95) Zob. J. Lustig, Waldkater, ZHŁ, PAN Kr., sygn. rkps 2266 t. 2, k. 71.

(96) Rzeczywiście w latach 40. XIX wieku zamieszczane w "Przyjacielu Ludu Łeckiem" utwory własne i tłumaczenia podpisywał przyszły redaktor głównie jako "G i e r ß" (zob. PLŁ 1842 nr 6, s. 44; nr 7, s. 50; nr 10, s. 73; nr 11, s. 82; 1844 nr 11, s. 81), mimo stosowania uprzednio w tym samym wydawnictwie formy "G e r s" (zob. PLŁ 1842, nr 3, s. 19; nr 4, s. 25; nr 5, s. 34). O tym, że sami Mazurzy wymawiać mogli nazwisko redaktora jako "Giers", świadczy rękopis utworu Karla Nikolaia zatytułowany Słowa Dziękcinienia do Pana Giersa w Leczu (Ułoził Gospodarz Karl Nikolai ze Sczepank obwodzie Leczkem, ZHŁ, sygn. PAN Kr. rkps. 2266, t. 3. k. 233-234). Mimo to posługiwanie się w niniejszej pracy spolszczoną formą nazwiska redaktora uznałam za bezzasadne przede wszystkim z tego względu, iż na żadnej ze znanych kart tytułowych "Kalendarza" forma "Giersz" lub jej podobna nie występuje. Artykuły oraz notki w tym wydawnictwie podpisywał redaktor jako "Gerss", niezwykle rzadko jako "Gerß". Formę tę stosował natomiast w ukazującej się równolegle "Gazecie Leckiéy". Poza tym aż 14 spośród 22 zachowanych w rękopisach listów do W. Kętrzyńskiego z lat 1875-1894 ( Korespondencja Wojciecha Kętrzyńskiego. Listy od różnych osób z lat 1858-1914, Ossolineum, rkps 6211/II, k. 103-204) podpisał właśnie jako "Gerss". Tylko dwukrotnie użył formy "Giersz", raz "Gersz", jednokrotnie podpisał się w podwójnej formie "Gerss (Giers)", "Gerss (Gersz)", dwukrotnie "Gerss (Giersz)" (por. ibidem lub SMiW, s. 51-82).
Istotnie, jako "Giersz" podpisywał się zwykle w listach do polskich działaczy: Franciszka Dobrowolskiego, Jana Dobrzańskiego i Karola Żółkiewskiego (SMiW, s. 157-219). Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że forma ta (lub podobna) stosowana w listach do Polaków była po prostu swego rodzaju ukłonem w ich stronę.

(97) Podczas pracy nad rozprawą korzystałam z roczników "Gazety" zgromadzonych w Ośrodku Badań Naukowych im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Olsztynie i dostępnych pod następującymi sygnaturami: GL 1875 OMF-53, GL 1879 OMF-116, GL 1876-1889 OMF-1, GL 1892 OMF-645.

(98) Podczas pracy nad rozprawą korzystałam z roczników "Gazety" zgromadzonych w Ośrodku Badań Naukowych im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Olsztynie i dostępnych pod następującymi sygnaturami: GL 1875 OMF-53, GL 1879 OMF-116, GL 1876-1889 OMF-1, GL 1892 OMF-645.

(99) ZHŁ, sygn. rkps. PAN Kr. 2266, t. 1, 2266 t. 2, 2266 t. 3; Korespondencja Hieronima Łopacińskiego. Listy różnych osób do Hieronima Łopacińskiego i innych adresatów z lat 1865-1905, Biblioteka PAN i PAU Kraków, sygn. rkps. PAN Kr. 2273 (dostępne również w formie mikroform w Bibliotece Narodowej w Warszawie).

(100) Zob. biogram J. Dondera, [w:] T. Oracki, Słownik biograficzny Warmii, Mazur i Powiśla XIX i XX wieku., s. 87.

 


KARTKI MAZURSKIE, 2011 Listopad Nr 11 (99) Rok XII Red. E.K.
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego.
Adres: 10 - 026 Olsztyn, ul. Stare Miasto 1,
tel. + 48 89 527-22-45
Konto: PKO BP II/0 Olsztyn 93 1020 3541 0000 5002 0091 1180
http://www.luteranie.pl/diec.mazurska/pl/mte.html
http://www.mtew.prv.pl


Powrót do poprzedniej strony
Mazurskie Towarzystwo Ewangelickie
Wydrukuj stronę

(c) 2011.11.24 - Diecezja Mazurska KEA w RP - olsztyn@luteranie.pl