KARTKI MAZURSKIE

2011 Grudzień Nr 12 (100) Rok XII
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego w Olsztynie

Pogodnych, zdrowych i błogosławionych
Świąt Narodzenia Pańskiego,
obfitych łask Bożych,
zdrowia, radości i pomyślności
w życiu osobistym i w służbie dla innych
życzymy wszystkim domownikom wiary i ludziom dobrej woli,
zarówno w tych świątecznych dniach, jak i w całym przyszłym roku.
Niech narodzony w Betlejem
Jezus Chrystus wspiera swą łaską i miłością.

Mazurskie Towarzystwo Ewangelickie,
Olsztyn, Narodzenie Pańskie 2011

Setny numer "Kartek Mazurskich"

Spojrzenie na "Świętą Górę Athos"

Michał Kajka - Nowy Rok

Setny numer "Kartek Mazurskich"

 

Kartki Mazurskie", raz większe, innym razem mniejsze, często ukazują się z opóźnieniem. Sam zastanawiałem się, czy to już nie pora, aby zostawić ten biuletyn. Niemniej, kto ma dostęp do Internetu, mógł dostrzec, że "Kartki" towarzyszą Mazurskiemu Towarzystwu Ewangelickiemu od początku, czyli od czasu, gdy towarzystwo zostało zarejestrowane w 1999 roku. Szkoda zatem tej tradycji. Najpierw biuletyn ukazywał się w formie papierowej. Zawierał więcej informacji niż artykułów. Rzecz w tym, że nie zawsze dotyczyły one bezpośrednio naszego stowarzyszenia. W związku z tym zwróciliśmy bardziej uwagę na to, co ewangelickie i mazurskie.

Wszystkie numery "Kartek Mazurskich", także pierwsze, wydane w formie papierowej, można teraz przeczytać w sieci.

Niektóre są skromne, nie zawierają bogactwa materiałów. Inne natomiast, poprzez powroty do podejmowanych tematów, ukazują bogate i zagubione dziedzictwo mazurskiej kultury protestanckiej, o której się prawie nie pamięta. Nawet wówczas, gdy przypadają jubileusze zasłużonych osób, choćby Marcina Gerssa, Gustawa Gizewiusza czy Michała Kajki, to coraz częściej mają one charakter lokalny. Wojewódzkie instytucje kultury i nauki, usytuowane w warmińskim Olsztynie, rzadko poczuwają się do tego, by zwrócić uwagę na kulturę mazurską. Świadomość tych przeciwności, a także brak publikacji, które zwracałyby uwagę na region, w jakiś sposób obecna jest na łamach "Kartek Mazurskich". Pracy jest sporo, z biegiem czasu - nawet więcej. Chętni nie zawsze wykazują się aktywnością na miarę czasu. Na dodatek nasze towarzystwo nie ma dostatecznych środków na bardziej intensywną działalność. W tej sytuacji fakt, że udało się opublikować sto numerów biuletynu "Kartki Mazurskie", to mimo wszystko pewien sukces. A poza tym jest nadzieja, że władze samorządowe obudzą się i będą wspierały to, co należy do tradycji mazurskiej.

 

Spojrzenie na "Świętą Górę Athos"

 

4 grudnia 2011 roku odbyło się kolejne spotkanie Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego. Temat zasugerował magister teologii Karol Długosz, odbywający praktykę duszpasterską w naszej parafii, który był w autonomicznym okręgu Grecji, w miejscach od tysiąca lat związanych ze wschodnim chrześcijaństwem. Tam skalisty półwysep stanowi w obrębie Grecji okręg autonomiczny, zarządzany przez prawosławnych zakonników.

Karol Długosz, obecny również na dwóch poprzednich spotkaniach naszego towarzystwa, swoją opowieść o "Świętej Górze Athos" zilustrował zestawem zdjęć. Co prawda, mnisi i zakonnicy przestrzegają, by nie robić zdjęć. Ci jednak, którzy z zewnątrz przychodzą w to miejsce, nie do końca przestrzegają zakazów. Kandydat teologii podkreślał, że może by nie trafił w święte miejsce prawosławia, gdyby nie studia na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. ChAT jest jedyną uczelnią, w której studiują nie tylko ewangelicy, ale też studenci prawosławni. Toteż, gdy koledzy prawosławni opowiadali o swojej tradycji i niezwykłości miejsca, które od tysiąca lat związane jest z historią i kulturą wschodniego chrześcijaństwa, nabrał ochoty, by się przygotować do wyprawy. Trzeba było mieć rekomendację teologów prawosławnych. Odwiedzenie skalistego półwyspu z mnóstwem klasztorów traktowane jest w autonomicznym okręgu jako pielgrzymka religijna. Turyści spoza prawosławnego kręgu kulturowego nie mają prawa dostępu do wnętrza prawosławnych świątyń.

Athos, z mnóstwem klasztorów, jest dla prawosławnych świętą górą. Nic dziwnego też, że góra Athos to dla protestantów zamknięty świat. Odległy jest bowiem od ewangelickiej tradycji. Mało tego, ci, którzy trafiają na Półwysep Chalcydycki, mogą się przekonać, że jest to także świat zamknięty dla kobiet. Turyści na terenie półwyspu mogą przebywać trzy dni. Na stałe mieszka tam ponad 2 200 mnichów prawosławnych, sprawujących władzę nad autonomicznym okręgiem. Mnisi żyją w surowych warunkach, nierzadko w odosobnieniu. Przyjazd do krainy monasterów to pielgrzymka. Z niechęcią mnisi patrzą na turystów robiących zdjęcia. Drogi, skały, zewnętrzne ujęcia budowli, takie fotografie są jeszcze możliwe. Kto wyłamuje się z zakazu fotografowania mnichów, budowli klasztornych z bliska, spotyka się z ostrożną reprymendą.

Początki tradycji, trwającej po dziś dzień, sięgają co najmniej X wieku. Z tamtego okresu, z czasów Cesarstwa Bizantyjskiego, pochodzi Wielka Ławra, najstarszy klasztor, wybudowany w 963 roku. Pobyt ma charakter pielgrzymki religijnej. Athos to wschodni cypel Półwyspu Chalcydyckiego, ze szczytem góry o tej samej nazwie.

Zebrani byli bardzo zainteresowani prelekcją magistra Karola Długosza. Zadawali dużo pytań. Atrakcją tego spotkania była, wcześniej nieprzewidziana, obecność profesora Gottlieba Oskara Blarra, dyrygenta, organisty i kompozytora z Düsseldorfu, który urodził się 6 maja 1934 roku w Sędławkach koło Bartoszyc, a od 1945 roku mieszka w Niemczech. A od kilkunastu lat często bywa w Olsztynie i na Mazurach. Grał też w olsztyńskim kościele ewangelickim.

Gdy teraz dowiedział się ode mnie, że tematem naszego spotkania jest święta góra Athos, mimo braku czasu został godzinę na spotkaniu. Wszechstronnie wykształcony, odbył studia dyrygenckie pod kierunkiem Deana Dixona i Herberta von Karajana. Jego mistrzami w zakresie kompozycji byli Bernd Alois Zimmermann, Krzysztof Penderecki, Milko Keleman, Guenther Becker. W latach 1961-1999 był kantorem i organistą Neanderkirche w Düsseldorfie. Tam też od 1983 r. był wykładowcą, a od 1990 profesorem w Wyższej Szkole Muzycznej im. R. Schumanna. Teraz na emeryturze jest organizatorem letnich koncertów organowych w Neanderkirche oraz festiwalu "Orgelpunkt Europa" w Düsseldorfie. Koncertował prawie na całym świecie. Teraz zainteresował go temat wykładu. Profesor Blarr, jak powiedział, trzy razy był w monasterach na Athos. Obserwując dzwony i to, w jaki sposób mnisi je uruchamiali, prowadził wprost badania naukowe. Obserwując zdjęcia wyświetlane przez kandydata teologii Karola Długosza, zauważył: "Tu widzieliśmy dwa dzwony albo cztery. Normalnie jest dwadzieścia albo trzydzieści dwa. W każdym razie, nie mniej niż dwanaście. Jeden człowiek wprowadza te dzwony w ruch. Wszystkie dzwonią w zależności od umiejętności człowieka. Przecież tam nie ma klawiatury ani elektryczności. Długa zatem jest nauka, sprawność fizyczna, sposób wprowadzania dzwonów w ruch. A to wszystko jest dziełem jednego człowieka. Powiązany linkami; ręce, nogi, jedno i drugie przedramię. Prawdę mówiąc, prowadziłem badania naukowe, przede wszystkim w dziedzinie rytmu. Ta obserwacja była pasjonująca. Od tysiąca lat nie zmienia się, ale doskonali się kultura muzyczna na Athos. Oprócz greckich monasterów, te dzwony spotyka się jeszcze w Rosji. Tam próbuje się nawiązać do starej tradycji. Dla Greków, dla Rosjan dzwony są praktycznym elementem życia. Gdy były wysiedlenia, to ludzie zabierali ze sobą przynajmniej jeden dzwon. Tak było i na Syberii. Dzwon to było to, co daje praktycznie siłę do życia. Tak jeszcze jest na Górze Athos. Są tu jeszcze i drewniane dzwoneczki. Ich dźwięk: taka-taka, taka-taka, łatwo wpada do ucha. Można powiedzieć, że protestanci, ale i katolicy, od wieków korzystają z organów. Prawosławni zaś mają dzwony. Prócz tego śpiewane są tam chorały, ale nie ma instrumentów." Profesor Blarr opowiadał, jak się dostał na świętą Górę Athos. Otóż miał znajomego nauczyciela, kompozytora, który 12 lat mieszkał w Atenach. On po grecku napisał mu list polecający. Toteż, gdy przyjechał do stolicy autonomii, na podstawie tego listu otrzymał wizę w Karies. Pierwsze dwa wyjazdy to był rok 1985, a trzeci w roku 1990. Wszedł na szczyt góry Athos. Tę wędrówkę i zmęczenie się pamięta na długo.

Karol Długosz mówił o utrudnieniach. Gdy był na skalistym półwyspie, od wielu miesięcy nie było tam deszczu. Zieleń więc była jakby zakurzona. Na wędrówki, zwłaszcza dalsze, trzeba było ze sobą brać wodę. Brzeg na półwyspie jest wprost bajeczny: morze ciepłe, piękne, czyste, to jedyny fragment, gdzie nie było archeologów. Wybrzeże jest to samo od czasów antycznych.

Jakkolwiek spotkanie nie dotyczyło tradycji mazurskich, to dzięki przekazowi wiedzy było interesujące.

(EK)

 

Michał Kajka

Nowy Rok

Już cienie gdzieś ustąpiły,
Już zginęły nocne mroki,
Tylko gdzieniegdzie się wzbiły
Ponad ziemię mgły, obłoki.

Wtem zabłysła ranna zorza
I blask purpurowy
Padł na kraje i też morza -
Zajaśniał Rok Nowy!

Witaj nam, Nowy Roku,
Bądź pozdrowiony!
Pełen wdzięku i uroku
Wnijdź w nasze strony.

Czyli będziesz nam hojny
W różne urodzaje,
Czyli różne klęski, wojny
Zniszczą nasze kraje?

Prośmy Pana, wielcy, mali,
Bym przy Jego boku
Bezpiecznie stali
W tym Nowym Roku.

 


KARTKI MAZURSKIE, 2011 Grudzień Nr 12 (100) Rok XII Red. E.K.
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego.
Adres: 10 - 026 Olsztyn, ul. Stare Miasto 1,
tel. + 48 89 527-22-45
Konto: PKO BP II/0 Olsztyn 93 1020 3541 0000 5002 0091 1180
http://www.luteranie.pl/diec.mazurska/pl/mte.html
http://www.mtew.prv.pl


Powrót do poprzedniej strony
Mazurskie Towarzystwo Ewangelickie
Wydrukuj stronę

(c) 2011.12.20 - Diecezja Mazurska KEA w RP - olsztyn@luteranie.pl