KARTKI MAZURSKIE

STYCZEŃ 2005 R., Rok VI Nr 1 (22)
Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego w Olsztynie

 

NAJMŁODSZA PARAFIA

Najmłodszą parafią ewangelicką w Polsce jest parafia w Białymstoku, należąca do diecezji mazurskiej. Choćby z tego względu warto obrócić spojrzenie na wschód od Mazur - na Podlasie. Wokół jej powstania od paru lat czynił starania biskup diecezjalny ks. Rudolf Bażanowski, dojeżdżając z Olsztyna na pierwsze nabożeństwa, na których pojawiało się kilkunastu zborowników. Potem w Białymstoku praktykę odbywał absolwent teologii ewangelickiej Tomasz Wigłasz, który 6 czerwca 2004 roku został w Olsztynie ordynowany na duchownego i skierowany do Białegostoku jako wikariusz.

Po kilku miesiącach pracy, w styczniu tego roku, po raz pierwszy ewangelicy w Białymstoku mogli wyjść na zewnątrz. Ks. Tomasz Wigłasz wraz z parafianami włączył się bowiem w organizację Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan, goszcząc w swej kaplicy przedstawicieli różnych wyznań i ich duchownych. Można więc powiedzieć, że jak gdzie indziej, również w Białymstoku rozpoczął się ekumeniczny dialog.

Ta najmłodsza parafia ewangelicka ma swoją prehistorię. Ewangelicy pojawili się w Białymstoku już pod koniec XVIII wieku. Około 1796 roku powstała parafia ewangelicka w Białymstoku, a jej utworzenie było ściśle związane z osiedlaniem się ewangelików, przeważnie pochodzących z Niemiec, w dobrach Jana Klemensa Branickiego. Była to zrazu niewielka grupa rzemieślników i urzędników, która po 1812 roku zasilona została osiadłymi tu wykwalifikowanymi tkaczami z Saksonii. Na skutek rozwoju przemysłu tkackiego, powodującego rozwój miasta, społeczność ewangelicka stała się jedną z większych grup wyznaniowych zamieszkujących Białystok przed pierwszą wojną światową i w okresie międzywojennym. W tym czasie jednak wielu ewangelików wrosło już w kulturę polską i posługiwało się językiem polskim. Inni przybywali z regionów polskich. Nie można zatem mówić, że białostocka wspólnota ewangelicka była pod koniec XIX wieku jednorodna pod względem narodowym i kulturowym. Po 1945 roku ewangelicy ulegli rozproszeniu. Pozostali nieliczni. W 1956 roku podjęto próby skupienia małego zboru. Do Białegostoku jako administratorzy dojeżdżali księża z Mazur: ks. Edward Busse z Mrągowa, a potem ks. Jan Stokowski z Wydmin. Po paru miesiącach jednak te działania zostały zaniechane. Przez pół wieku nie było słychać o ewangelikach na Podlasiu.

KS. TEODOR ZYRKWITZ
1863 - 1943

Zainteresowanie przeszłością miasta pobudził dopiero plebiscyt "Białostoczanie XX wieku", przeprowadzony w roku 2000, a więc na progu nowego wieku, przez białostocką prasę, radio i telewizję. Zaprezentowno publicznie ludzi zasłużonych, zarówno bardzo sławnych, jak i całkowicie zapomnianych. Wśród osób godnych pamięci, które umieszczono na liście, znalazł się m.in. proboszcz parafii ewangelickiej w Białymstoku Teodor Zyrkwitz (inna forma nazwiska: Zirkwitz), żyjący w latach 1863-1943. Obok innych zasłużonych postaci, jego biografia trafiła do książki "Białostoczanie XX wieku", która jako pokłosie plebyscytu ukazała się w roku 2000 pod redakcją Daniela Boćkowskiego i Jana Kwasowskiego.

Warto poświęcić czas na lekturę tekstu "Pastor Teodor Zyrkwitz (1863-1943)". Miejscowi dziennikarze i historycy tak hasłowo przestawili tę postać: "Duszpasterz mieszkańców Białegostoku wyznania ewangelickiego, budowniczy kościoła św. Jana przy ul. Warszawskiej, wielki społecznik i filantrop." To z tego źródła, jakim jest książka, pochodzą w większości dane dotyczące ewangelickiego księdza. Próby uzupełnienia ich, jak na razie, dotyczą tylko bardziej uściślonej faktografii, jaką zawarł Eduard Kneifel w pracy "Die evangelisch-augsburgische Gemeinden in Polen 1555-1939" (Vierkirchen 1971). Poza tym, według informacji rozrzuconych w internecie, pewną próbą dopełnienia przeszłości, były ogłaszane w internecie listy i zapytania wnuczki pastora, pani Ellen Zirkwitz z Niemiec.

Otóż Teodor Zyrkwitz urodził się 20 marca 1863 roku w Wiskitkach pod Żyrardowem w rodzinie pastorskiej. Ukończył II Gimnazjum Filologiczne w Warszawie, a następnie w roku 1892 roku Wydział Teologiczny w Dorpacie, gdzie był związany z gronem polskich studentów. Po powrocie do kraju został ordynowany 24 stycznia 1892 roku przez swego ojca - Henryka Rudolfa Zirkwitza, pastora urodzonego w Kaliszu. Jako duchowny Teodor Zyrkwitz skierowany został najpierw do Włocławka, później pracował w parafii ewangelickiej w Mościcach nad Bugiem (Neudorf). Stamtąd przybył do Białegostoku, obejmując probostwo i opiekując się równocześnie filiałem w Supraślu.

Jego przyjazd do Białegostoku z początkiem XX wieku był bardzo głośny i zwrócił na niego uwagę społeczności polskiej w tym mieście. Już w pierwszych miesiącach pobytu, jak piszą o nim autorzy wspomnień, ks. Teodor Zyrkwitz zasłynął z zatargu z władzami rosyjskimi o prawo głoszenia kazań w kościele ewangelickim zarówno w języku niemieckim, jak i w języku polskim. Szczególnie to drugie miało ogromne znaczenie dla całej "sprawy polskiej" pod zaborami, zwłaszcza w Białymstoku, gdzie językiem urzędowym był rosyjski. Ksiądz Zyrkwitz sprawę wygrał dzięki wstawiennictwu hrabiny Ruderygierowej i od 1903 roku wprowadzono na stałe w kościele ewangelickim nabożeństwa i kazania w języku polskim (a także po niemiecku). W następnym roku proboszcz Zyrkwitz otrzymał zgodę na nauczanie w szkole parafialnej religii w języku polskim i niemieckim.

Najważniejszym problemem dla społeczności ewangelickiej w Białegostoku była budowa nowej świątyni ewangelickiej. Przez wiek XIX wierni korzystali z niewielkiego, wilgotnego kościółka przebudowanego własnymi siłami ze starego browaru. Dzięki staraniom pastora Zyrkwitza udało się doprowadzić do rozpoczęcia budowy. Kamień węgielny położony został 31 października 1909 roku. Piękną świątynię w stylu neoromańskim poświęcono 28 lipca 1912 roku. Kościół ten służył białostockim ewangelikom aż do zakończenia wojny. Po 1945 roku budynek przy ul. Warszawskiej władze przekazały Kościołowi katolickiemu.

W latach I wojny światowej Teodor Zyrkwitz pełnił funkcję wiceprezesa Komitetu Obywatelskiego w Białymstoku; pomagał mieszkańcom w przetrwaniu najtrudniejszych chwil. Miasto było silnie zniszczone w wyniku działań wojennych oraz dewastacji dokonanej przez wojska rosyjskie, a następnie niemieckie. Dzięki jego nieugętej woli kościół ewangelicki nie został spalony przez wycofujące się wojska rosyjskie. W latach po odzyskaniu niepodległości, ks. Zyrkwitz patronował wielu przedsięwzięciom filantropijnym; otworzył kuchnię dla najbiedniejszych, tani sklepik dla ewangelików, ochronkę dla dzieci (nazwaną jego imieniem), przytułek dla starców i bibliotekę parafialną. Dotyczyło to nie tylko domowników wiary, bo pomagał wszystkim potrzebującym, bez względu na wyznanie. We wszystkich tych działaniach wspomagała go aktywnie żona.

Od 1919 r. ksiądz Teodor Zyrkwitz uczył religii w Państwowym Gimnazjum im. Króla Zygmunta Augusta w Białymstoku. W 1929 r. wszedł w skład komitetu redakcyjnego przygotowującego monografii Białegostoku, a przewodniczącym tego komitetu był profesor Henryk Mościcki. W 1938 roku, po 45 latach pracy duchownej i społecznej, pastor Teodor Zyrkwitz przeszedł na emeryturę, przyznaną mu przez parafię ewangelicką. Zmarł w Białymstoku pięć lat później, jeszcze w czasie wojny, w 1943 roku.

W książce "Białostoczanie XX wieku", choć nie ukrywa się niemieckiego pochodzenia jego przodków, napisano: "Był wielkim polskim partriotą, a miłość do ojczyzny przekazał swoim dzieciom i wnukom. Jego syn przed wojną był sędzią śledczym, zaś wnuczka Irena uczyła się w gimnazjum. We wrześniu 1939 roku syn poszedł na front, został jednak internowany wraz z innymi oddziałami polskimi na Łotwie. Po ucieczce z internowania przedostał się do Warszawy, gdzie przebywali jego żona Eugenia i córka Irena. Zamieszkali przy ul. Piusa XI (obecnie Piękna) 32, a następnie przy ulicy 6 Sierpnia, w pobliżu Politechniki. Ich mieszkanie aż do powstania służyło jako punkt kontaktowy Komendy Głównej AK. Gośćmi Zyrkwitzów byli m.in. Tadeusz Komorowski "Bór" i Antoni Chruściel "Monter". Wnuczka pastora Zyrkwitza była łączniczką. Zginęła w pierwszych dniach powstania, w trakcie przekazywania ważnych meldunków w ogrodach Instytutu Głuchoniemych przy Placu Trzech Krzyży."

Postać księdza ewangelickiego, którego pamięć w Białymstoku pragnie się przywrócić, autorzy książki określili w następujący sposób: "Pastor Teodor Zyrkwitz to wyjątkowa postać w dziejach naszego miasta i nigdy nie powinna zostać zapomniana".

Opr. EK

KRZYŻ W JEŁGUNIU

Nie ma już tej warmińskiej wioski, pozostała tylko jej nazwa. A była to miejscowość nietypowa, jak na Warmię. W XVIII wieku powstała tu huta szkła, a potem także warzelnia potażu. W trakcie rozkwitu osady zamieszkało w niej wielu ewangelików przybyłych z Mazur. Myślano o tym, by wybudować kościół ewangelicki. Ostatecznie powstał on w sąsiedztwie - w Nowej Wsi. Osada zaczęła upadać po 1872 roku, gdy do Olsztyna dotarła kolej. Do 1945 roku Jełguń jednak jeszcze istniał.

W sobotę, 27 listopada 2004 r., w lesie nad jeziorem Jełguń wzniesiono wyciosany z dębu krzyż, a na nim napis: "Cmentarz Jełguń. Tu spoczywają ewangelicy i katolicy, mieszkańcy tej ziemi." Z tej okazji odbyła się uroczystość poświęcenia krzyża. Słowem Bożym poświęcił to miejsce biskup diecezji mazurskiej ks. Rudolf Bażanowski, zaczynając modlitwę od zmówienia psalmu "Pan jest pasterzem moim". Potem mówił proboszcz parafii katolickiej w Butrynach ks. Jan Pietrzyk, zwracając m.in. uwagę na to, że obecność tego krzyża zdopinguje ludzi, zwłaszcza młodych, do poznawania historii Warmii.

Głos zabierali także świeccy uczestnicy. Przewodniczący Społecznego Komitetu Ratowania Dawnych Cmentarzy na Warmii i Mazurach, prof. dr Janusz Jasiński, podkreślił, że każda nekropolia wyrwana niepamięci to ważna sprawa.

O niszczeniu mazurskich i warmińskich cmentarzy po wojnie, wspieranym przez decyzje wojewódzkich władz, mówił przewodniczący MTE Erwin Kruk. Z jego głosem współbrzmiało wspomnienie nadleśniczego Janusza Jeznacha, który potwierdzał, że w ramuckich lasach (okolice Łańska) jest więcej takich cmentarzy, które z nakazu władz miały być uprzątnięte i zalesione tak, aby po nich nie został żaden ślad.

Krzyż na symbolicznym cmentarzu ustawili mieszkańcy Rusi koło Olsztyna, by upamiętnić swych sąsiadów z nieistniejącej już wsi. Wyciosał go osobiście mieszkaniec Olsztyna p. Andrzej Małyszko, korzystając z pomocy nadleśniczego Janusza Jeznacha i pracowników nadleśnictwa Nowe Ramuki.

Cmentarzem opiekować się będą olsztyńscy harcerze.


KARTKI MAZURSKIE, Styczeń 2005, Nr 1 (22) Rok VI, Red.E.K, Biuletyn Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego. Adres: 10 - 026 Olsztyn, ul. Stare Miasto 1 tel. + 48 89 527-22-45 Konto: PKO BP S.A. 46 1020 3541 0000 5002 0011 3522


Powrót do poprzedniej strony
Wydrukuj strone

(c) 2005 - Diecezja Mazurska KEA w RP - diec.mazurska@luteranie.pl